Młodzi pokazali pazury w Górznie

0
5

Tradycyjnie od kilku lat Górzno miało szczęście do pogody. W tym była wyjątkowo przychylna dla triathlonistów, ponieważ świeciło piękne słońce, a rześki wiatr spowodował, że nie było to upalne południe. Słowem – idealna aura do triathlonu. Tych, którzy przyjechali do Górzna rano na pewno zaskoczyła istotna zmiana. We wcześniej podanym na stronie Urzędu Gminy programie zawodów widniała pozycja: godz. 11.15 START (mężczyźni, kobiety, VIP). Nowy program zawodów przewidywał start kobiet o 11.20, a mężczyzn o 12.00. Rozumiem, że przepisy wymagają takiego podziału, ale czy tak ważnych rzeczy nie można ustalić i podać do publicznej wiadomości wcześniej?

Przejdźmy jednak do rywalizacji sportowej. Wśród pań faworytka była tylko jedna: Agnieszka Jerzyk, tegoroczna olimpijka z Londynu. Przeciwko sobie miała koalicję młodych zawodniczek, które za wszelką cenę chciały „zgrzać” gwiazdę zawodów. W pływaniu mocne tempo narzuciła Małgorzata Otworowska. Za liderką gęsiego płynęło kilka pojedynczych zawodniczek, a chwilę później zwarta grupa. Z wody po 19 minutach 4 sekundach wyszła jako pierwsza Otworowska. Za nią w kilkusekundowych odstępach pojawiały się kolejne pretendentki do medali. Agnieszka Jerzyk popłynęła równe 20 minut i „przyprowadziła” na brzeg większą grupkę zawodniczek. Już na pierwszym okrążeniu po 4 km uformowała się większa grupa. Na czele z niewielką przewagą jechała samotnie Otworowska, która została doścignięta dopiero na drugim okrążeniu. Do strefy zmian dojechała duża grupa. Po szybkiej i równej zamianie na bieg wspólnie ruszyło kilka zawodniczek. Z każdym kilometrem grupka się kurczyła, jedynie Otworowska i Magdalena Mielnik starały się podjąć walkę z Agnieszką Jerzyk. Na metę niezagrożona dotarła Jerzyk. Srebro wywalczyła dzielna Otworowska, zaś brąz przypadł Mielnik. Tylko medalistki MP uporały się z dystansem poniżej 2 godzin.

– Wywalczenie tego tytułu kosztowało mnie bardzo dużo sił. Po Igrzyskach trenowałam znacznie mniej, przytyłam 2 kilogramy. Przyszło rozprężenie. Jestem już zmęczona sezonem. W tym roku czeka mnie jeszcze jeden start w zawodach wojskowych. – powiedziała na mecie nowa mistrzyni Polski. – Mimo wszystko jestem bardzo zadowolona z tego, jak wypadłam w Górznie.

Równie duże emocje szykowały się w starcie mężczyzn, gdzie wystartował także olimpijczyk z Londynu, Marek Jaskółka. Tu także kolejka chętnych, aby odebrać mu złoty medal z poprzedniego roku była bardzo długa. Niestety, w zawodach nie wystartował ekspert Akademii Triathlonu, wielokrotny medalista mistrzostw Polski, Filip Przymusiński. – Dzień przed startem dopadło mnie zatrucie pokarmowe. Do samego końca walczyłem, aby dziś wystartować. Wstawiłem nawet rower do strefy zmian. Podjąłem jednak decyzję, że rezygnuję. Jestem bardzo zły, ponieważ przygotowywałem się specjalnie pod te zawody. Wykonałem kawał ciężkiego treningu na obozie. Szkoda wykonanej pracy i zainwestowanych pieniędzy, ale cóż, taki jest sport – powiedział zawiedziony Przymusiński, który w trakcie zawodów głośno dopingował swoich kolegów i rywali.

Na brzegu Jeziora Górznieńskiego jako pierwsza z wody wyszła 9-osobowa grupa. Najszybciej przebrali się Sylwester Kuster i Jaskółka i to oni jako pierwsi wyjechali na trasę rowerową. Po chwili dojechali do nich kolejni zawodnicy i utworzyła się 7-osobowa grupka. Na 37 kilometrowej trasie kolarskiej grupa pojechała naprawdę mocno uzyskując czas ok. 54 i pół minuty. Losy medali rozstrzygnęły się na pierwszych kilometrach biegu. Ostre tempo nadał Kuster, który szybko wypracował sporą przewagę nad drugim Szymanowskim i trzecim Jaskółką. Na drugim okrążeniu biegu wydawało się, że medale są już rozdane, gdy nagle kibicom szczyptę emocji postanowił zafundować Mateusz Kaźmierczak. W zeszłym roku zawodnik z Warszawy wywalczył na finiszu brązowy medal pokonując Przymusińskiego. W tym roku na ostatnim kilometrze rzucił się w pogoń za słabnącym Jaskółką. Niesiony wspaniałym dopingiem kibiców Kaźmierczak w ekspresowym tempie odrabiał stratę do rywala. Mimo sprinterskiego finiszu na ostatniej prostej nie zdołał dogonić spoglądającego za siebie Jaskółki. Kaźmierczakowi do medalu zabrakło zaledwie 0,3 sekundy.

– Na długo przed zawodami założyłem sobie taktykę, którą dziś konsekwentnie zrealizowałem. Z pływanie wyszedłem w pierwszej grupie. Ze strefy zmian wybiegłem już pierwszy ramię w ramię z Markiem. Na rowerze jechaliśmy w siedmiu. Na pierwszym okrążeniu „wytłumaczyliśmy” sobie zasady współpracy, która odtąd układała się już bardzo dobrze. W szóstkę dojechaliśmy do strefy zmian, po czym zrobiłem coś, co ostatnio skrupulatnie ćwiczyłem na treningach. Rozpocząłem bieg w tempie „grubo” poniżej 3 min/km. Szybko urwałem rywali i kontrolowałem sytuację. Nie miałem zamiaru manifestować, że jestem dobrym biegaczem, chciałem po prostu utrzymać prowadzenie. – taką relację ze startu na gorąco zdał świeżo upieczony mistrz Polski Sylwester Kuster.

Zawody w Górznie generalnie niczym nowym nie zaskoczyły. Od strony sportowej to na pewno najsilniej obsadzony triathlon w Polsce. Od strony organizacyjnej powiedziałbym „Stare, dobre (można wpisać swoją wersję) Górzno”. Na pewno na plus trzeba zaliczyć zmianę trasy biegowej. Sześć rund po krawężnikach, polnych drogach i chodnikach zamieniono na dwie rundy po równiutkim asfalcie poza miastem. Dzięki temu udało się wymierzyć dokładny dystans 10 km. Poza tym dla widzów i zawodników sytuacja na trasie stała się bardziej przejrzysta. Na plus trzeba dodać szybko wydrukowane i wywieszone wyniki zawodów oraz wygodnie paski na chipy.

Z rzeczy do poprawek na pewni dziury w jezdni, czyli bolączka wszystkich polskich triathlonów. Choć w Górznie stan dróg na trasie kolarskiej powoli, acz systematycznie się poprawia. Górzno, jako najważniejsze zawody w kraju, powinno pójść wraz z duchem czasu i stworzyć stronę internetową poświęcona zawodom. Szukanie informacji na stronie urzędu jest czasochłonne i mało przejrzyste. Dodatkowy mały minus za posiłek regeneracyjny. Może i smaczny, ale czas oczekiwania ekstremalnie długi.

Generalnie zawody w Górznie należy uznać za udane. Frekwencyjnie przegrały z Ełkiem, jednak ranga mistrzostw Polski na dystansie olimpijskim zawsze będzie magnesem dla wyczynowców, którzy będą tu przyjeżdżać po medale i punkty.

wyniki kobiet

wyniki mężczyzn

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here