Bevan Docherty kończy karierę!

0
13

Bevan Docherty kończy karierię profesjonalnego triathlonisty! Taka wiadomość nie mogła pozostać bez echa w świecie triathlonu. Nowozelandzki sportowiec zrobił dla tej dycypliny tak wiele, że dziś wszyscy dziękują mu za pracę, jaką wykonał i z pewnością przyjdzie taki czas, kiedy znajdzie się w „Hall of Fame” miedzynarodowej federacji  triathlonu. Dwukrotny medalista olimpijski – srebro w Atenach, brąz w Pekinie, mistrz i wicemistrz świata (2004 i 2008) w swoim sportowym życiu kierował się  mottem: „Ból spowodowany żalem, że czegoś się nie zrobiło jest zdecydowanie większy, niż ból spowodowany doskonaleniem siebie„.  Na swojej stronie internetowej Bevan Docherty napisał długą wiadomość pod tytułem „Emerytura„. Wybrałem tylko niektóre akapity – pozostałą treść możecie przeczytać na oficjalnej stronie sportowca.

 

„Po wielu fantastycznych latach w triathlonie i niezliczonych wspaniałych wspomnieniach, chciałbym oficjalnie ogłosić przejście na sportową emeryturę jako profesjonalny triatthlonista. To nie była oczywiście łatwa decyzja, bo triathlon był cześcią mojego życia przez ponad 15 lat. Jednak chyba muszę posłuchać tego starego zmęczonego ciała, które w ostatnim sezonie doświadczało więcej kontuzji niż zwycięstw i czas odejść z wdziękiem. Innym, niezwykle ważnym powodem mojej decyzji jest rodzina. Mimo, że miałem od niej pełne wsparcie nie byłem gotowy na poświęcenia i przegapienie rzeczy, których bym później żałował. Triathlon jest obciążającym fizycznie sportem i zawsze po treningach miałem dylemat, czy zostać w domu i poświęcić ten czas na regenerację, czy wyjść do parku pobawić się z dziećmi? Jak każdy wysokiej klasy sportowiec albo biznesmen nie sądzę, abym był kiedykolwiek w pełni zadowolony ze swoich wyników. Kiedy osiągałem jeden cel, zawsze było coś jeszcze poza nim. Jednak, jeżeli mógłbym cofnąć czas i wrócić do czasów, kiedy byłem nastoletnim triathlonistą zmierzającym na swoje pierwsze zawody do Europy, pewnie dziś by mnie tu nie było – byłbym zachwycony”

 

Bevan Docherty próbuje wyliczać zwycięstwa, które są dla niego najważniejsze. Wspomnina o medalach olimpijskich i mistrzostw świata, a także o wygranej w zawodach Ironman Taupo z rekordowym czasem:

 

„Prawdopodobnie było to najbardziej emocjonujące zwycięstwo w moim życiu. Ze wszystkich wyścigów na całym świecie, w jakich brałem udział przez te wszystkie lata, powrót w rodzinne strony i wygrana przed własną rodziną i przyjaciółmi była bardzo magiczna. Nie sądzę, abym mógł to lepiej zaplanować!”


Oczywiście Docherty odpowiada na pytanie, które nasuwa się niemal każdemu czytelnikomi: „Co dalej?”

Coaching nie jest chyba dobrym wyjściem. Każdy kto mnie zna, wie, że jestem zbyt zdecydowany i nieugięty, aby być trenerem. (Docherty uważa to za wadę, ale biorąc pod uwagę osiągnięcia Bretta Suttona chyba zbyt dużo w tym kokieterii. Nawet jeśli wyrażenie „strong minded” przetłumaczyć jako bezkompromisowy, to są zawodnicy, którzy potrzebują właśnie takiego trenera).


„Teraz chciałbym spędzić prawdziwie świąteczny czas ze swoją rodziną i cieszyć się czasem zabawy z dziećmi”

 

Bevan Docherty kończy karierę profesjonalengo sportowca, ale historia zna już przypadki podobnych deklaracji, z których np. tacy sportowcy jak Craig Aleksander czy Rasmus Henning, później się wycofywali. Miłość do sportu i ścigania to nie jest coś, co można zamknąć, rzucić ot tak i myślę, że zobaczymy jeszcze Bevana w jakichś zawodach – nawet jako sportowca startującego w grupie wiekowej.  Już nie tak wspaniale finiszującego jak na tym filmie, ale zawsze…

 



ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here