brett sutton
Home Blogi Pół-żelazny...

Pół-żelazny...

Sierpnień 12, 2013 29 Komentarze Triathlon Arkadiusz Cichecki

Tak, stało się faktem - zostałem pół-żelaznym i już nikt mi tego nie odbierze! Teraz pozostaje tylko pielęgnować uczucie do Tri aby zbyt szybko nie wdała się korozja... :-)

Pozwolę sobie przytoczyć kilka szczegółów z Gdyni starając się nie przynudzać..

Sobota. Niestety nie udało zrealizować się zaleceń Andrzeja Kozłowskiego co do wypoczynku dzień przed startem! Sugerował - ,, jeżeli stoisz a możesz usiąść to siadaj a jeżeli możesz się położyć to leż"! W związku z tym, że kwaterę mieliśmy zlokalizowaną pomiędzy strefą a Expo, chcąc oszczędzić sobie problemu z parkowaniem łaziliśmy tam i nazad! Wieczorem padłem na łóżku nieżywy jak kawka po azotoksie...

Niedziela.

Pływanie- bardzo zachowawczo, może zbyt bardzo! Wyszło 36.47. Taktyka była prosta – naprzód...ale jak zobaczyłem co się dzieje w wodzie, zweryfikowałem założenia! Duży tłok nie zachęcał do przepychanki...

Pomyślałem, że ewentualne 2 min, które mógłbym urwać nie stanowią zbytnio w takim dystansie a zaoszczędzę sobie potencjalnych kopniaków na twarz.... Zatem luzik...:-)

Świetnym pomysłem było zakotwiczenie okrętu, który robił za bojkę nawrotową. Do tego momentu zero problemu z nawigacją! Po opłynięciu tejże ,,bojki" zdekoncentrowałem się na chwilę i odbiłem mocno w prawo! Wyglądało to tak jakbym chciał płynąć na skróty! Przestraszyłem się ewentualnej dyskwalifikacji i karnie wróciłem do szeregu....

A cenny czas uciekał....

T1. Zeszło...! Problemy ze zdjęciem pianki, ,,zacięła się" na czipie..

Kompresja – polecam, po zawodach zero zakwasów. Podkolanówki kompresyjne – nie polecam, zbyt długo schodzi przy zakładaniu!

A cenny czas ucieka....

Rower. Zaniedbane przygotowania zimą w związku z tym strach u dupy... :-)

Tylko nadzieja, że coś tam nadrobiłem ( o ile to jest w ogóle możliwe) i kompensacja przyniesie efekty... Taktyka – nie zarzynać się, zostawić siły na bieg!

Ogólnie trasa w miarę...tylko ten wzmagający się wiatr budził niepokój. Na trzecim okrążeniu mocny podmuch boczny o mały włos nie obaliłby na glebę...

W sumie wyszło 2.47,34. Biorąc pod uwagę stosunkowo małą ilość przejechanych km – dla mnie bomba!

T2.Wbiegając naprawdę w dłuuuugą strefę zmian, gdzieś z 20 m przed moim stanowiskiem bezwiednie odpiąłem pasek kasku! Jak z pod ziemi wyrósł starszy jegomość i pruje się na mnie ,,co zrobiłeś???!!!". Nie kumam.... wytrzeszczam na niego gały z rodzącym się w nich pytaniem ,,gościu – ale o co chodzi?" A ten jakby czerpał z tego ogromną satysfakcje drze się głośniej -,, no, co zrobiłeś, odpiąłeś kask!!!" Boże, pomyślałem nic tylko mnie rozstrzelają albo będę musiał popełnić honorowo sepuku ! Konsternacja...

A cenny czas leci....

Porażony gromami nawiedzonego sędziego, przymulony, po zmianie obuwia zaczynam biec w drugim kierunku... Na szczęście po jakiś 50 m otwiera mi się klapka – zawracam...

A cenny czas ucieka...

Bieg. Moja dość mocna konkurencja... Tutaj przeżywałem wewnętrzną walkę, mózg kontra serce! Pierwsze okrążenie( 5km) średnia 4.37, zdecydowane 1:0 dla serca!!! Po jakiś 3 km mijam kolegę z pracy, który na rowerze, gdzieś na 56 km minął mnie jak bolid. Klepiąc go po przyjacielsku po ramieniu – wołam ,,berek" :-) Drugie okrążenie mózg kontra serce – remis... Trzecie- dopada jakiś kryzys ( za 4.37 przyszło zapłacić!) Czwarte okrążenie mózg zaczyna dominować i mięszać : ,, po co się tak zarzynać, trudniej będzie zrobić nową życiówkę, przecież jest nieźle..."

Biegnę i urągam sobie, że posiałem gdzieś ambicje, zgubiłem determinację, straciłem zęba!

Przechodzę refleksje natury filozoficznej, że po zawodach jak znajdę trochę czasu będę musiał poważnie z sobą porozmawiać! Skoro mamy jakieś ambicje nie może tak być!

Meta! 5.16.50. Yes, yes, yes!

6 miejsce w swojej kategorii. Przy odrobinie szczęścia i ,,chciejstwa" 3 miejsce było w zasięgu... Open – 216. Cóż, coś trzeba będzie z tym zrobić w przyszłym sezonie... :-)

Inna, bardzo istotna sprawa, która raduje serce! Syn również zyskał miano pół-żelaznego! Ukończył HIM wynikiem 5.40. A dodam, ze trenuje zdecydowanie mniej niż ja! Musi dzielić uczucia między Tri a świetną dziewczyną! Rozsądne dziecko, nie to co ojciec :-)))

I żeby Was nie zamęczać – podsumowanie!

Fajnie było uścisnąć dłoń Piotrka Nettera, Ojca Dyrektora, Bartłomieja Topy!

Fajnie było przybić piątkę z Profesorem, któremu serdecznie dziękuje za żywiołowy doping!

Fajnie było spotkać kolegów z obozu w Kozienicach i porozmawiać z niektórymi członkami AT team!

Teraz przyszedł czas aby w końcu wyjechać na urlop i wygrzać tyłek w trochę cieplejszych klimatach.... Ale za nim to się stanie to w ten czwartek jeszcze bieg na 5 km.! Tylko tym razem w roli współorganizatora!!! :-)))

Wszystkim startującym – gratulacje! Szczególnie zawodnikom AT Team! I bardzo ale to bardzo szczere wyrazy uznania dla kolegów z Aleksandrowa! Pany jest moc!!! :-)))

Borem i lasem....

A!!! Zapomniałbym! Jeszcze jedno, ku pokrzepieniu serc wszystkich, którzy jeszcze czują respekt przed połówką! Zaprawdę powiadam Wam – nie lękajcie się! Zdecydowanie lepiej się czułem wczoraj po ½ niż miesiąc wcześniej po ¼...

A miałem się nie rozpisywać – przepraszam!

O autorze

"Jedyna wolność to zwycięstwo nad samym sobą" Fiodor Dostojewski
Zobacz inne wpisy tego autora

Komentarze (29)

Karolina Markiewicz-Kuskowska 2013-08-17 15:55:19

Szacun Arku!!! Czytam, czytam i mam coraz większy szacunek dla połówki! Tym bardziej jeszcez większe gratulacje za zdobycie miana pół-żelaźniaka :-)

arkadiusz cichecki 2013-08-14 10:25:10

No tak, tylko ja taki ,,chwali dupa Pietrek"! A co będzie jak zostanę mistrzem... :-))))

Artur Pupka 2013-08-14 08:26:37

Plati byl dzielny ale nie chce sie chwalic:)))

arkadiusz cichecki 2013-08-14 07:29:41

Plati! A Ty co się nie chwalisz? Złamałeś 6h?

Plati 2013-08-13 23:42:42

gratulacje :)

arkadiusz cichecki 2013-08-13 11:48:48

Janusz- tak trochę niedociągnięć organizacyjnych było. Na usprawiedliwienie fakt, że to pierwszy raz i w takich gabarytach... Złamanie 5h to marzenie wielu...a niektórym może wcale nie być dane! Gratuluje Tobie również!
Tri-maj się! :-)))

triathlonbyjanusz 2013-08-13 11:32:12

startowalem:) celowalem w 4.45, a bylo 4:58. Ale i tak sie cieszylem z polamania 5h:) Zgubiłem jedzenie (batony) jak wiatr dmuchnął i trochę to odczułem.

Natomiast przykro mi było jak około 17 poszedłem odebrać rower i widziałem (chyba) ostatnich 3 zawodników , którzy kończąc musieli się przebijać przez tłum ludzi na otwartym już deptaku i generalnie wszyscy ich mieli w dupie. Na Kona zrobiliby o nich materiał filmowy a u nas musieli omijać wózki z dziećmi.

arkadiusz cichecki 2013-08-13 11:12:34

Jeszcze raz dzięki wszystkim! Miłe to.... :-) Janusz - a Ty nie startowałeś? Marcin - nie przesadzaj z tymi 5h! Zdrowie pozwoli to zmierzę się z ta czarodziejską granicą w przyszłym sezonie... Bozia da - to pęknie a jak nie to trudno... Tobie też jeszcze raz - gratki!
Ludwik - Ty czasami dobrze kombinujesz.... :-)))

Ludwik Sikorski 2013-08-13 10:42:36

Gratulacje! BARDZO dobry wynik! No nic, teraz muszę to piwo postawić... ;-)

Marcin Stajszczyk 2013-08-13 09:47:38

Jeszcze raz gratulacje! I jeszcze raz ten sam komentarz z poprzedniego wpisu:)
Brawo Arek! Jestes Mistrzem! Nie zawiodles! Dobrze Cię ocenilem, 5:10 zlamalbys bez problemu, a 5 było w zasięgu... gdyby nie mocny wiatr na rowerze, morderczy był, w takich warunkach Twój wynik jest dla mnie jak 5:00:) mnie cudem, rzutem na taśmę udało sie złamać 6 i to był mój cel, przypominam tez ze wyznaczylem różnice miedzy nami na mecie na 40-50 min i jak widać była to trzezwa ocena sytuacji a nie czarowanie:)))
Zaloguj się aby komentować

Blogi

Ostatnie wpisy Pokaż wszytkie

stat4u
Website Security Test