brett sutton
Home Blogi Ach to zycie....czyli wywiad z Wa....

Ach to zycie....czyli wywiad z Wa....

Marzec 19, 2014 4 Komentarze Triathlon Piotr Papierz

Ach to zycie, zycie, tak czesto plata figle. Wlasnie chcialem nabazgrać troche o rozterkach mojego przyjaciela Watriata, a tu widze, ze szanowny Red. Dowbor mnie uprzedzil. Chodzi o tekst Calpe - Sralpe. Rzecz w tym, ze tak jak niektore wpisy na FB wyprowadzaja red. Dowbora z rownowagi, tak niektore wpisy na AT doprawdazaja watriata do szewskiej pasji. Jakis facio dziarga 200 km w tygodniu, truchtajac 15km/h. Inny pokonuje w takim samym czasie ten sam dystans w basenie. No a jeszcze inny, i tu Watriat na prawde zwatpil w sens treningu, zalicza w miesiacu 2000 km na rowerze jadac bez butow i pedalow. ...

Mimo to,  musze powiedziec, ze bardzo lubie obserwowac jak zycie biegnie na AT .

(Tylko nie mówcie: Tak młodość więdnie! Tylko nie mówcie: Tak życie biegnie! A. Puszkin).

A jak biegnie, to widac golym okiem. A to ktos wlasnie zaliczyl studniowke, a to inni beda obchodzic srebrne gody, sa nawet tacy, co sie jeszcze nie narodzili, a juz trenuja. Inni wogole nie trenuja, tylko spadaja z konia, jak ksiezniczka Anna, albo ksiezniczka Daska.

A jak na welt.de przczytalem, ze "polnischer Arzt war 175 Stunden am Stück im Dienst"

to od razu pomyslalem, ze to na pewno jakis cyrulik z AT, tylko niemiaszki pomylily treningi triathlonowe z praca! C'est la vie... no sama rozkosz!

A propos przegladu prasy. Ostatnio przeczytałem ogłoszenie następującej treści (....przeczytałem na ostatniej stronie ogłoszenie następującej treści: Mam drzwi do szafy dwudrzwiowej, oszklone, oczekuję propozycji M. Hlasko)

Tanio sprzedam Garmin310, pianke do triatlonu rozmiar XXL, 3x spodnie Levis rozmiar 34-32, 3 Bluzy Abercrombie rozmiar XXL, dres sportowy adidas, malo uzywany rozmiar XXL, Info. tel: 0154 13456789. Na pierwszy rzut oka, ogloszenie jak ogloszenie, nic specjalnego. Ja rowniez nie zwrocilbym na nie uwagi, gdyby nie to, ze numer telefonu, wydawal mi sie bardzo znajomy i  chyba nawet znam go na pamiec....zaraz, zaraz...przeciez to numer watriata pomyslem, i nie zastanawiac sie dlugo, wystukalem szybciutko cyferki. Nikt sie nie zglaszal. Serce zaczelo mi mocniej walic, nagle cichy szelest, hm, hm, chrzakniecie i po chwili, uslyszalem w sluchawce charekterystyczny glos:

- czego?

- a nic, ja w sprawie ogloszenia.

- wez nie rznij glupa? czego?

- no nic, kurde co się tak wściekasz, widziałem twoje ogłoszenie i chciałem sie zapytać, czy juz cos sprzedales? tzn prawdę mówiąc, chcialem zapytac, czy to, ze sprzedajesz Garmina, piankę, ....no czy to, czy to oznacza, ze skonczyles z triatlonem..

-......

-halo?

-.....

Hej no, pytam grzecznie. Czy moze znalazles jakies inne hobby?

-nie chce mi sie z Toba gadać.

-strzała Angela, dodalem szybko, liczac ze moze watriat podejmie zabawe, ale niestety, w sluchawce uslyszalem tylko pip...pip. pip....

d..a zbita pomyslalem. Zupelnie nie wiedzialem co o tym myslec. Zrezygnowal czy nie zrezygnowal. Ostatnio szemral cos o jakis wrogach. Podal nawet namiary na wrogow, przytaczam z pamieci:

Wrog Numer 1 : Bib Number : 515 Category : M25 Rank : 250  Finish Time : 04:52:20;

Wróg Numer 2: Bib Number : 465 Category : M18 Rank : 529 Finish Time : 05:17:49

nie wiem co to wszystko znaczy, wiem tylko, ze mówił, ze nie da rady, ze to juz konic, ze motyka i slonce, glowa i mur (Znasz prawdę o głowie i murze. Daj spokój za piękny świat. Nie dajmy się też zwariować. J. Cygan) itd. Podobno maja sie bic w Luxemburgu! Uff. zobaczymy. I tak bym pewnie, dalej tkwil w tej niepewnosci, gdyby nie slodka żona watriata, ktora spotkalem przypadkowo. Wlasnie wracala "z wybiegania".  Musze przyznac ze wygladala swietnie. Jak leci- zapytalem. Ach cudownie! W zeszlym tygodniu przebieglam na zawodach moje pierwsze 10 km i to w czasie 59:28!. Mezus mnie poprowadzil. Caly czas byl przy mnie. Poszlo jak z platka. Taki jest dobry trener. Potem mi wyjasnila o co chodzi z tym ogloszeniem. Podobno Watriat tak daje czadu treningowo i zywieniowo, ze sposcil 5kg i i wszystko na nim wisi!

Zbudowal Baze i pali lipidy, dodala z usmiechem! Ach to swietnie, mowie, ja juz sie martwilem ze skonczyl z tym wszystkim. – No cos ty, teraz czasmi nawet biegamy razem. Wyobraz sobie, ze mam juz dla niego maly prezencik na imieniny. Acha? I co? – wiesz, ze on bardzo lubi moje plecy? No wiem,  i....? 29.06. na pol maratonie, bedzie je sobie mogl dowoli pogladac! Ha ha, rozesmiala sie i pomknela dalej niczym gazela, albo jakas inna sarna!

Zaniemowilem, stalem jeszcze tak chyba z 5 minut, patrzylem ciagle za nia, mimo ze juz dawno zniknela mi z oczu!

O cholera, pomyslalem. Sprawy przybraly niebezpieczny obrot. Postanowilem uprzedzic o tym Watriata. W sumie I tak chcialem go poprosic o male Interview, wiec nie zastanawiajac sie dluzej, wykrecilem jego numer. Niestety nikt nie odpowaidal. No coz musi sobie sam dac rade, a interview sklecilem z jego Playlisty! Pospiewajcie sami.....

jak zaczales przygode z triathlonem

Przyjaciel mój wyjeżdżał, mówi do mnie: masz tu klucze.

Ile już trenujesz?

20 lat a moze mniej..

dlaczego akurat wybrales  triathlon

chcialbym byc soba, chcialbym byc soba...

gdzie trenujesz...

zima sie w oknie szronem perli, Wielki wielki jest Berlin

Jaka jest Twoja najslabsza dyspylina w Triatlonie

Pewnego dnia Zrozumiałem, że ja Nie umiem nic

A jak wygląda twój typowy dzień?

Jaki ranek taki dzien nie dziwi nic

Plany na zycie..

Nie pytajcie mnie, Czego w życiu chcę Ja po prostu szukam siebie, Ja płyne pod prąd

Plany na najbliższy czas?

W gorącym słońcu Majorki, czerwonym skwarze hiszpanskich dni...

 

 

Wrog publiczny nurmer 1 + Wrog publiczny Numer 2

 

 

Unbenannt 1

O autorze

po prostu WaTRIat
Zobacz inne wpisy tego autora

Komentarze (4)

Piotr Papierz 2014-03-20 20:01:12

za pare lat miec u stop caly ...hawajski piach :)))

Łukasz Grass 2014-03-19 19:40:04

Było nas trzech, w każdym z nas inna krew, ale jeden przyświecał nam cel... :))

arkadiusz cichecki 2014-03-19 14:09:54

Piotrze, jak będziesz miał okazję to przekaż Watriatowi, że za dużo ,,filozuje". Po prostu trzeba robić swoje i nie oglądać się na jakiś tytanów czy innych żelaźniaków.... Przypomnij mu też o umowie! :-)
A co do klimatów śródziemnomorskich to na przekór niektórym też coś skrobne! Dobrej zabawy!

Daśka 2014-03-19 13:17:32

O wypraszam sobie :D tylko nie księżniczka! Jak bym mogła trenować to bym chętnie to robiła, na razie muszę się zająć kolanem, ale na basen już dzielnie chodzę i się uczę :D No, więc tylko nie księżniczka! :D haha poza tym z konia to ja ostatni raz spadłam z 9 lat temu, może dalej... Uśmiałam się z notki, oby więcej takich! Mam nadzieję, że trenujesz dzielnie! pozdrowionka i oczekuj jutro maila :)
Zaloguj się aby komentować

Blogi

Ostatnie wpisy Pokaż wszytkie

stat4u
Website Security Test