brett sutton
Home Blogi KORPOKOMANDOS - STRATEGIE CODZIENNE

KORPOKOMANDOS - STRATEGIE CODZIENNE

Sierpnień 15, 2014 6 Komentarze Triathlon Piteusz

BITWA PIERWSZA

 

Ciuchy

 

Wstaję wcześnie, jak na zawód nie związany z pieczeniem chleba. Koszula do pracy uprasowana
dzień wcześneij, strój na rower naszykowany  w kolejności zakładania. Teraz procedura:

- garmin na balkon, niech zaczyna łapanie zasięgu

- spodenki, monitor HR, potówka, koszulka, skarpety

- pompka, łyżki, dętka, rękawiczki i baton/banan do kieszeni

- kask i okulary w rękę , a w drugą garmin z balkonu

- piwnica, klatka, START.

Na śniadanie musli (mieszanka ULTRAMARATON wysokokaloryczna), banan i orzechy do teczki.
Jest 8.00 i Młody już wstał i jak się uda go ubrać to będziemy w drodze do
przedszkola o 8.30. Na „posterunku" melduję się między 9.00 a 9.15. Około 9.30 pojawiają się ostatni
koledzy/koleżanki z pracy. Zwykle single.....zarobieni , pada kilka komentarzy
o tym jak ciężko wstać. Nie komentuję, no chyba że jestem w trybie szyderczym.

 

BITWA DRUGA

 

Pora lunchu, do wyboru jak zwykle kilka opcji: wege, bomba kaloryczna, „live easy" czyli
niekoniecznie smaczne ale podobno zdrowe. Bomba kusi ale wiem jak to się zwykle
kończy. Nie tylko waga ale i efekt krótkoterminowy i trzymanie się klawiatury,
żeby nie wylądować pod biurkiem. Dzisiaj będzie „easy".  Po lunchu pada pytanie kto pójdzie na
ochotnika do sklepu kupić coś „na później" ( w domyśle czekolada), zgłaszam
się. Wracam z koszykiem brzoskwiń i paczką orzechów. Szach i mat.

 

BITWA TRZECIA

 

Podróż służbowa-planowanie. Szybki research w którym hotelu jest spinning i kiedy, gdzie jest
basen....park zaraz obok. Ok jest dobrze. Odpowiednio dobrany lot i trening
zaraz po wylądowaniu. To skomplikowana bitwa, napiszę o tym kiedyś dokładniej.

 

BITWA CZWARTA

 

Po pracy lekka zwałka. Wino byłoby idealne, zwłaszcza że produkują je w okolicy i w tym upale
baaardzo dobrze wchodzi. Ale na jednym kieliszku się nie skończy. Mam plan B.
Sfermentowana (bezalkoholowa) czerwona herbata. Przezornie schłodziłem
wcześniej, smakuje nawet trochę jak młode, lekko gazowane wino. Ta rozgrywka
wygrana przez ippon.

 

Kombucha

 

BITWA PIATA

 

Gdybym nie wygrał czwartej to piąta byłaby przegrana walkowerem. Młody w dobrym humorze, trzecia
książka leci, a na sen się nie zapowiada. Podrzucam pluszowego rekina, działa.
Wynik przeciętny bo już 21.30 ale bywało gorzej. Garmin już dawno na balkonie :-), więc ciuchy, buty i start. Jak zwykle
około 10km nad kanałem. Niestety sport o tej porze nie wróży szybkiego
zaśnięcia ale jutro rano tylko basen, więc dodatkowa godzinka spania. HOWGH!

 

W następnym
odcinku: DYLEMAT KORPOKOMANDOSA- alienacja czy edukacja.

 

Pozdrawiam,

Piotr

Komentarze (6)

Piteusz 2014-08-15 22:13:00

@pavlo, chemikiem nie jestem ale piwo bezalkoholowe istnieje, tak? To chyba kwestia przerwania fermentacji w odpowiednim momencie. Specyfik jest na ostatniej focie, a opis tutaj: http://www.carpediem.com/de/produkte/kombucha/kombucha-classic

@Jakub Masiuk, wiesz tytuł taki przykładowy bo akurat to znam, natomiast schemat działa w róźnych warunkach. Tak jak wspomniałem w Trzeciej Bitwie, delegacja to będzie oddzielna historia również z dawką "tricków". Wyjazd w grupie to jedno z wyzwań, inne to gościnni gospodarze....lekko nie jest :-)

Pozdrawiam

tomek wnuk 2014-08-15 21:24:44

jak brzmi jedno z hasel firmy MKONa -" nie zjesz całego słonia na raz, ale na raty... po kawałku już tak..." piekny opis tego jak trudna jest zabawa w przygotowanie do 3zawodów. mam dokładnie to samo i mocne postanowienie na kilku historyjkach postaram się opisac jak u mnie to wygląda :)

pavlo 2014-08-15 20:34:22

Sfermentowane bezalkoholowe? Coś kręcisz!

Jakub Masiuk 2014-08-15 18:54:29

Mojej firmy nie nazwę korporacja ale tocze podobne bitwy i jest to bardzo "zabawne" choć bardzo męczące. Dodałbym tu jeszcze jedna bitwę jak po takim dniu i bitwie numer pięć udawać przed drugą połówka ze nie jest się tak mocno zmęczonym i mamy ochotę na długie pogaduchy ;) ciekawe są również bitwy na delegacjach szczególnie jak się jedzie w większej grupie wtedy asertywność musi być na min. 7/10 :))) ale czego się nie robi dla upragnionego celu prawda?

triathlonbyjanusz 2014-08-15 15:50:04

szacun.

Łukasz Grass 2014-08-15 15:28:52

No i pięknie podzielone - na bitwy! Polecam takie podejście na długim dystansie. Podzielić dystans Ironman i halfIronman na bitwy - do pierwszego wodopoju, do kolejnego pit stopu, do kolejnych kibiców, itd., itd. Powodzenia!
Zaloguj się aby komentować

Blogi

Ostatnie wpisy Pokaż wszytkie

stat4u
Website Security Test