brett sutton
Home Blogi 18.06.2014 (Żarnowiec) - 07.09.2014 (Przechlewo)

18.06.2014 (Żarnowiec) - 07.09.2014 (Przechlewo)

Wrzesień 07, 2014 5 Komentarze Triathlon Marcin Łyskanowski
Nie będę pisać o szczegółach zawodów w Przechlewie. Nie będę rozdrabniać się nad każdą chwilą spędzoną na trasie. Po prostu ukończyłem zawody w czasie 2.24.54 A dla czego tak zaczynam mój wpis? Nie którzy z was, może pamiętają mój krótki wpis w połowie czerwca. O tym, że miałem wypadek i połamałem obojczyk. W momencie wypadku trzymałem 40km/h, puls poniżej 130 czułem się świetnie, a już następnego dnia moja żona musiała zrobić mi kanapki i zawiązać buty. Dla mnie to było straszne, wręcz upokarzające uczucie. A o jakiejkolwiek formie aktywności nie mogło być mowy. Wiedziałem, że ten wypadek mógł zakończyć się dużo gorzej, ale chwilę po wypadku, już o tym nie myślałem. A pierwszą myślą po tym jak wyczułem pod palcami ruszające się ostre końcówki kości było "Boże przecież ja za dwa tygodnie startuje w Suszu" W kolejnych dniach oprócz bólu towarzyszył mi jeszcze te wszystkie myśli związanez przygotowaniami do sezonu, które rozpocząłem 18.11.2013 r. W każdy zimowy weekend wstawałem przed 6 aby pracować na trenażerze, aby od 8 być przykładnym tatą, mężem. Zainwestowałem w trenera, nowy rower czasowy, zmieniłem dietę. Na początku przygotowań było 82, a w czerwcu 76 kg. Wielokrotnie wracałem po 22 z basenu, następnie wstawałem przed 6 i kręciłem. I tak wkoło. Wylałem w trakcie przygotowań mnóstwo potu. Wydawało mi się, że cała moja praca poszła na marne. TERAZ WIEM, ŻE JEDYNIE ZOSTAŁEM NA CHWILĘ ZATRZYMANY. TYLKO NA CHWILKĘ!!! Czy to doświadczenie czegoś mnie nauczyło, jeszcze nie wiem. Ale jedno wiem na pewno, że takie zdarzenia nie zmienią mojego podejścia do mojej pasji jaką jest Triathlon. Tutaj chciałbym podziękować mojej kochającej żonie, która na początku pozbierała mnie,a następnie trzymała w całości przez ten ciężki dla mnie czas. Podziękowania należą się również mojemu trenerowi Jakubie Czaji który nie dość, że jest świetnym fachowcem to i super psychologiem. Jeszcze jak leżałem w łóżku na SOR. Pisał do mnie, że jak tylko mnie poskładają, to zaraz ruszymy z trenażerem, a we wrześniu będę gotowy do zawodów. Oczywiście chciałbym również podziękować całej społeczności Akademii Triathlonu. Wasze felietony, opisy zawodów, relacje z treningów mobilizowały mnie do działania, aby jak najszybciej wrócić do pełnej sprawności. DZIĘKUJE WAM WSZYSTKIM. DO ZOBACZENIA NA ZAWODACH.

Komentarze (5)

Dawid Bielewicz 2014-09-08 10:17:27

Super wynik:) Gratuluję powrotu w wielkim stylu:) mega

Bogusław Pergoł 2014-09-07 20:10:50

Witaj z powrotem w klubie. Masz teraz już honorowe członkostwo za hart ducha.

tomek wnuk 2014-09-07 19:30:00

Gratulacje!! jak udowadniasz swoim przykłądem. triathlon to świetna pasja, ale co na pewno przeczytałes nie raz... wymaga pokonywania masy przeszkód. Ty pokonałes jedną z trudniejszych. jak powiedział ktoś kiedyś przedemną " nie podjęliśmy się tego dlatego, że miało być łatwo, tylko dlatego że miało być trudno"
powodzenia i do zobaczenia na zawodach!

Arkadiusz Cichecki 2014-09-07 18:13:13

To się nazywa hart ducha! Super wynik i wpis! Gratki!

Marcin Stajszczyk 2014-09-07 17:37:36

Brawo Marcin! Gratuluje! Jestes wojownikiem;)))
Zaloguj się aby komentować

Blogi

Ostatnie wpisy Pokaż wszytkie

stat4u
Website Security Test