brett sutton
Home Blogi Malbork od kuchni

Malbork od kuchni

Wrzesień 12, 2014 14 Komentarze Triathlon Jakub Masiuk

     Zawody wybrałem nie przypadkowo. Jak rozpatrywałem lokalizację to na mapie Polski były tylko dwie które oferowały start na dystansie IM. Niestety czytając opinie zawodników pozostawiały wiele do życzenia, trasy rowerowe przeciętne, średnie ich zabezpieczenie. Na biegu też były nie dociągnięcia, trudno mi było się zdecydować i wtedy znienacka wskoczyło Labosport z Malborkiem. Długo się nie zastanawiałem,  w Radkowie było super, reszta zawodów przez nich organizowanych też była na wysokim poziomie. Opinie po Malborku z dystansu 1/4 IM były pozytywne więc jako jeden z pierwszych zapisałem się i nie było już odwrotu. Zastanawiałem się nad zawodami z pod szyldu IM, ale nie byłem pewien czy uda mi się przygotować do takiego wysiłku,  więc jeśli miałby zrezygnować to koszty byłyby spore.

     Wracając do meritum, generalnie nie zawiodłem się. Pływanie jak i rower mogłyby być na większych pętlach, ale z drugiej strony dla kibiców ta forma była bardziej atrakcyjna bo dość często widzieli swoich bohaterów.

Woda nie była aż tak strasznie mętna, widziałem nawet swoją dłoń jak płynąłem kraulem :-)  Wyjście dobrze oznakowane i zabezpieczone. Strefa T1 również dobrze zorganizowana, nowością były worki  jak na zawodach WTC. Organizatorzy poszli trochę na rękę startującym, bo było dużo zarzutów, że to nie potrzebne i wystarczą tylko pudełka przy rowerach. Można było korzystać i z tego i tego, warunek nic nie może wisieć na barierkach, po za rowerami. Na rowerze również nie powinno nic leżeć tak aby nie było, że spadnie i może komuś przeszkadzać. Według mnie takie rozwiązanie było super, w strefie był porządek, nic się nie walało po ścieżkach ani na wieszakach.

Ja wybrałem opcję łączoną. Po pływaniu rzeczy na rower miałem w worku i do niego odłożyłem piankę, natomiast na bieg rzeczy miałem w kuwecie przy rowerze dzięki temu dość sprawnie poszło mi T2. Dla ścisłości rzeczy z roweru wrzuciłem do kuwety, nie używałem worka. Nie dało mi to żadnego handicapu ponieważ i tak każdy musiał przebiec przez całą strefę w tym koło wieszaków z workami.

      Bufet rowerowy dobrze zorganizowany, wolontariusze sprawnie podawali odżywki, strefy zrzutu dobrze oznaczone jedna przed bufetem druga po.  Zabezpieczenie bez zarzutu, o pilnowaniu draftu już pisałem, jak dla mnie, tak powinno tak wyglądać. Wiadomo nie wszystko da się przypilnować ludzie i tak śmiecili nie wszystko wyrzucali w strefach zrzutu, ale to drobnostka.

      Trasa biegowa ciekawa, 6 kółeczek z czego prawie połowa po Zamku. Fajne uczucie, ludzie chodzą zwiedzają, wycieczki z pilotami a Ty w samym środku tego tygla. Doping zewsząd, wolontariusze mili, uśmiechnięci i pomocni.  Można było skutecznie oszukać własny umysł. Dużo było punktów rozpoznawczych do których można było „brnąć".

 

Jednak żeby nie było aż tak słodko trzeb trochę dodać dziegciu.

      Pętla rowerowa mogłaby być ciut większa tak choć o 15km. Najwięcej zastrzeżeń mam do biegu, na punktach nie było gąbek z wodą lub lodu, choćby na jednym. Jak dla mnie brakło też Coli i choć jednej kurtyny wodnej, przydałaby się szczególnie jak biegło się wzdłuż murów przy Nogacie, tam było najłatwiej to zorganizować. Ok może przesadzam, mało kto się spodziewał takiego upału we wrześniu, ale wydaje mi się, że były to rzeczy, nie wszystkie, które można było łatwo zorganizować na szybko.

Widziałem kilka osób które słuchały muzyki podczas biegu, ponoć miało to być zakazane i karane DSQ, ale jak widać przymykano oko na nie które sprawy. 

      Dodatkowo brakło mi trochę takiego większego wyróżnienia wszystkich którzy zmierzyli się z pełnym dystansem. Nie było koszulek finishera, innego medalu wszyscy otrzymywali taki sam. Może wydziwiam i przesadzam, ale jak się naczytałem i naoglądałem jak to wygląda na zawodach WTC to trochę inaczej sobie wyobrażałem ukończenie mojego pierwszego IM. Zaraz zaczną się komentarze, iż mogłem startować gdzieś indziej, pewnie że mogłem ale o mojej decyzji napisałem na początku dlaczego wybrałem Malbork.

Jak rozmawiałem z Marcinem Florkiem po zawodach powiedziałem mu o koszulkach, że taką finishera wolałbym niż tą z pakietu lub nawet chciałbym taką kupić po ukończeniu to powiedział, że o tym akurat nie pomyśleli.

 

      Podsumowując spokojnie mogę polecić te zawody. Drobne, według mnie, nie dociągnięcia nie przesłonią dobrej i sprawnej organizacji.

Komentarze (14)

Jakub Masiuk 2014-09-17 06:38:54

Marcinie tragedii nie było, też się trochę tego obawiałem jak zobaczyłem rzekę po przyjeździe. Od strony Zamku nie było tego w ogóle czuć, natomiast przy powrocie jak poczułeś glony to oznaczało, że za bardzo Cię zniosło ;-)

Marcin Stajszczyk 2014-09-16 16:11:53

Dopiero teraz oglądając film widzę jak wyglądał stan rzeki, bardzo mocny zakwit, nie fajnie to wygląda, nie przeszkadzało Wam?

Sebastian Witek 2014-09-16 06:42:57

Jakub, wiemjst jiz komunikat z data rozpoczecia zapisow, chyba zrobie tak jak Ty zapisze sie i nie bedzie odwrotu ;-)

Jakub Masiuk 2014-09-16 06:15:34

Kolejny minus dla Org. niestety nie można kupić żadnych zdjęć które widnieją u nich na stronie, czyli np. zawartych w moim jak i Platiego opisie zawodów. Seba ponoć w przyszłym roku ma być tak samo a zawody mają odbyć się 6.09.2015

Sebastian Witek 2014-09-12 21:46:11

Ja tak jak Grzegorz, z perspektywy połowkowicza moge napisac że zawody naprawdę na wysokim poziomie, zresztą jak chyba każde w które zaangażowana jest ekipa z labosport :)
Jak w przyszłym roku zrobią znowu pełnego IM to ja na pewno sie zapisze :)

Grzegorz Wierzbicki 2014-09-12 14:05:05

To może jeszcze ja z perspektywy połówkowicza ;) Pod większością z tego co Kuba napisał podpisuje się. Pływanie. Również widziałem ręce pod wodą :) Co do pętli kolarskiej. miałem mniej wiec nie bolało :) Trasa kolarska mimo bardzo dużej ilości wymuszonych wyhamowań ( zakrety , zwezki itd.) dosyc szybka. Trasa biegowa bardzo urozmaicona i przez to ciekawa. Nie należała do szybkich. Bufety. Jak dla mnie wystarczające, ale moze rzeczywiście dla zawodników z pełnego Cola by sie przydała. Po swoim sciganiu kibicowałem zawodnikom z pełnego IM i tak jak Kubie, mi także rzuciły sie w oczy osoby biegnące w słuchawkach (widziałem 2). Wolonatriusze. Najlepsi z jakimi miałem przyjemność wspołpracować w tym roku. Niewymuszone zaangażowanie i duży entuzjazm w tym co robili :)

Bogusław Pergoł 2014-09-12 12:39:23

Spoko Arek:-). Poczekamy. W końcu triathlon, to ćwiczenie wytwałości i cierpliwości :-)

Arkadiusz Cichecki 2014-09-12 12:31:36

Boguś Ty cholero pamiętliwa.... :-) Wiem, wiem, pamiętam i nawet mnie to ,,gryzie", że nie dotrzymuje słowa trochę mnie robota przytłoczyła... Na usprawiedliwienie mam fakt, że poważniejsze persony, ba gwiazdorzy, celebryci też nie dotrzymują słowa.... :-) ale już tuż, tuż....

Marcin Dąbrowski (Radom) 2014-09-12 12:09:38

no właśnie. Gdzie ta propozycja na IM'15 w przyszłym roku :> ?

Bogusław Pergoł 2014-09-12 12:05:47

@Arek, chyba minął tydzień... ;-)
Zaloguj się aby komentować

Blogi

Ostatnie wpisy Pokaż wszytkie

stat4u
Website Security Test