brett sutton
Home Blogi Trampki

Trampki

Grudzień 24, 2014 8 Komentarze Triathlon Czekając na bieg

Nie można tego z niczym porównać. To najprostszy sposób by latać. Jakby wyrosły skrzydła. Pozwala czuć się wolnym. Być wolnym. To jest we krwi. I ciągle chce się więcej. Dalej. Szybciej. Wszystko milknie i zwalnia.

 

Biegam odkąd pamiętam. Zaczynałem pięciometrowymi sprintami po korytarzu. Boso – dla techniki. Chciałem więcej. Odrosłem trochę od ziemi i mogłem już zaliczać kilkadziesiąt metrów dookoła domu – dla siły. Ciągle było mało. Wiadomo, że budować trzeba wytrzymałość. Tu już musiałem prosić o pomoc mojego Pradziadka, żeby mnie „popilnował" jak będę biegał po ulicy (takie były wymogi rodziców). Do furtki zawsze szliśmy razem.  – Jak zobaczysz sąsiadkę, to pamiętaj, żebyś powiedział „dzień dobry" i zdejmij wtedy czapkę. Patrz, o tak jak ja teraz – pouczał i demonstrował uchylając kolejarskie nakrycie głowy. Potem opierał się o otwartą furtkę i podążał za mną wzrokiem jak biegałem w te i z powrotem po ulicy pod rodzinnym domem.

 

dziecko

 

Potrzebowałem tylko pary czarnobiałych trampek. Co prawda przecierały się lub pękały w nich szybko podeszwy, ale były najlepsze do wszystkiego. Pozwalały wspinać się po futrynach, świetnie trzymały się na asfaltowych boiskach (orlików wtedy nie było), łatwo można było w nich podbić piłkę i jak wyrabiały technikę biegu! Do tego tanioszka - kilkanaście złotych.

 

Po kilkudziesięciu latach od tamtych dni, przebytych kilometrach leśnych ścieżek, parkowych alejek, asfaltowych dróg, tartanowych bieżni, trafiłem, a jakże, w objęcia triathlonu. Pływanie, kolarstwo, bieganie. Tonięcie, gniecenie... kości kulszowych, obcieranie stóp. Ból płuc, ból pośladków, ból kończyn wszelakich. Brzmi słabo, ale znalazłem też pozytywne strony.

 

trampki

 

Najmilszą jest czekanie na bieg. Tak jak czeka się na majowe słońce, rejestrację na IM Gdynia czy nowe artykuły na AT. Bo chociaż serce wyskakuje z piersi kiedy wypełzam po etapie pływackim i chociaż „czwórki" palą od kręcenia na rowerze i generalnie całe ciało pulsuje bólem tak jak migoczą lampki na choince, to zawsze nie mogę doczekać się biegu. Najgorzej jest w T1. Widzę przecież moje trampki (trochę bardziej wypasione niż w dzieciństwie) i muszę obojętnie przebiec obok nich pchając do tego rower.  Czasami zakrywam je czapką, żeby mnie wtedy nie widziały. Jeszcze się obrażą  i co wtedy?

 

W końcu przychodzi ten moment, kiedy nie jestem skrępowany pianką i nie dźwigam na głowie kasku. Ścigam się dalej, ale nareszcie biegnę. Kontroluję siebie i innych. Widzę już jaki mniej więcej będę miał czas na mecie. Kto ma szansę wygrać zawody, a kto wyjedzie ze spuszczoną głową.  Wszystkim tym rachowaniom, obok ekscytacji samym startem,  towarzyszy uczucie ulgi. Znowu na chwile jest jak dawnej. Tak jak w dzieciństwie. Ta sama radość z przeskakiwania z nogi na nogę. Wszystko znów milknie i zwalnia. Tylko Pradziadka dojrzeć nie mogę w żadnej z mijanych furtek.

 

W Nowym Roku życzę Wam, żeby obok watów, kadencji, stref tętna, mleczanu, hematokrytu itp. nie zabrakło miejsca dla frajdy, a bieganie czy triathlon nie były czymś zwykłym.

O autorze

Bo po drugiej stronie zmęczenia czeka wiele dobrego.
Zobacz inne wpisy tego autora

Komentarze (8)

Bogusław Pergoł 2014-12-30 07:43:11

Piękny tekst. Przypomniał mi młodość, kiedy zawsze, ale to zawsze biegłem z domu na przystanek autobusowy. Inaczej nie umiałem oszacować czasu, który potrzebowałem do pokonania tego dystansu. Dobrego latania w 2015 roku! :-)

Matka Polka Triathlonistka / Ania Jóźwiak 2014-12-29 20:33:53

Świetny tekst :) Piekne wspomnienia. I zazdroszcze bardzo tej miłości do biegania.
Ja ciagle szukam przyjemności w bieganiu. Czasem się udaje :)
Fajnie, że jesteś z nami :)

Czekając na bieg 2014-12-25 10:45:09

Dziękuję za ciepłe powitanie na pokładzie. Tym bardziej, że pływam z Wami od roku "na gapę":)

Tomasz Kacymirow 2014-12-24 12:17:11

Pozdrawiam kolejnego frajdo poszukiwacza. Każdy tekst nie przenoszący "avon-gadki" na forum triathlonu bezcenny. Radosnego świętowania!!!

Arkadiusz Cichecki 2014-12-24 08:38:38

Siema! Ojciec Dyrektor ochrzcił ,,Czekającym na bieg" a ja nie wiem czy ,,Tajemniczy Don Pedro" nie byłoby trafniej... :-) Do tej pory mistrzem stopniowania napięcia był Piotruś Papierz ale widzę, że ma mocnego konkurenta... :-) Fajny tekst! Witaj na pokładzie...

albinp 2014-12-24 08:30:42

Świetny tekst. Ja też czekam na bieg - wiem, że już nie utonę, ani (raczej) nie zaliczę gleby :)

Jakub Masiuk 2014-12-24 07:18:10

Witam, bardzo fajny tekst i dający do myślenia, żeby nie zapomnieć o tym co najważniejszym czyli frajdy z uprawiania sportu, nie ważne jakiego. Choć generalnie powinniśmy szukać tych dobrych wrażeń a nie ślepo pędzić za modą i tłumem.

Łukasz Grass 2014-12-23 21:49:09

I już wiem, że "Czekającego na bieg" (powiedzmy, ze to taki mój pseudonim dla Ciebie), będę czytał zawsze. Świetnie opowiadasz. Ciekawy tekst. Tajemniczy jesteś, ale pewnie z czasem dowiemy się więcej :)

Też miałem takie trampki. W zasadzie tylko takie były. Ostatnio znowu sobie takie kupiłem - po 25 latach! I z przerażeniem stwierdziłem, że nie potrafię w nich juz chodzić - pięty bolą jak cholera. Buty z wysoką piętą, noszone przez lata, zrobiły swoje!

I na koniec oczywiscie: Witamy na pokładzie!!!! :)
Zaloguj się aby komentować

Blogi

Ostatnie wpisy Pokaż wszytkie

stat4u
Website Security Test