brett sutton
Home Blogi wojna psychologiczna....

wojna psychologiczna....

Luty 23, 2015 19 Komentarze Triathlon Jakub Masiuk

     Jak ja uwielbiam tą wojnę psychologiczną, to podsycanie ognia przed „walką". Niby nic wielkiego, ale sms typu: „340watt na rowerze, to takie krótkie ćwiczenia, a dłuższe to po 205-210", albo maile: „współpracuję z trenerem kolarstwa... zawodowiec", czy z innej beczki: „dzisiaj przejechałem, przepłynąłem, przebiegłem tyle i tyle a co tam u Ciebie?" Tudzież wpisy na AT: „nie pływaj wężykiem tylko trenuj!" Nic tak nie motywuje, jak świadomość, że Twój „przeciwnik" nie próżnuje, tylko zasuwa jak mały robocik, że już nie długo trzeba będzie stawić mu czoła i sprawdzić się w prawdziwym boju. Wiem to tylko sport, raz się wygrywa, raz przegrywa, że to tylko zabawa oderwanie się od dnia codziennego, pasja i hobby, że są rzeczy ważniejsze, ale uwielbiam się napędzać w ten sposób. Rywalizację mam chyba w genach, aczkolwiek, nie idę po trupach i wiem gdzie są granice, oraz co to jest walka fair. Tego nauczył mnie tata oraz trenerzy z którymi miałem okazję oraz szczęście współpracować za młodu ganiając za piłką.


Wracając do meritum, podjąłem rękawicę i mam nadzieję, że w tym roku uda się stanąć na starcie żeby zmierzyć się z tytanem o przydomku Profesorre :-)


Jako, że z czasem u mnie krucho, kombinuję jak mogę i staram się go nie marnować na mało użyteczne jednostki oraz nic nie wnoszące do mojego życia epizody. Nie zawsze się to udaje, ale cóż, nie myli się tylko ten co nic nie robi.


     Na razie sprawdza się system porannych treningów, choć jak to u mnie bywa zawsze musi wydarzyć coś nie oczekiwanego. Nadwyrężyłem kostkę i bieganie przez chwilkę zeszło na boczny tor, ale za to popływałem sobie wężykiem na basenie ;-)  Wytrzymałem tydzień bez biegania i w weekend pękłem, poszedłem na trening. Stabilizator na kostkę, ostał mi się jeszcze z czasów grania w piłkę i dalej w spokojnym tempie przed siebie. Kraków o poranku, wygląda cudownie. Pustki na ulicach, nie licząc nie dobitków wracających z imprez, i wschód słońca nad Wisłą i Wawel w pierwszych jego promykach.


Wawel o poranku


Śpiew ptaków, przymrozków już nie ma, w większości dookoła zielono, normalnie wiosna! Po biegu wsiadłem jeszcze na chwilkę na rower i tu już aż tak przyjemnie nie było, jednak chłód był wyczuwalny, ale co tam pierwsza przejażdżka zaliczona.


Podsumowując, coś tam jednak trenuję Panie Arturze! Wedle sloganu z koszulki 


Nike

Komentarze (19)

Arkadiusz Cichecki 2015-02-24 08:43:08

Uuu! Duża banda AT szykuje się na Ślesin! Fajnie! Marcinie, Andrzejowi to ja mogę rzucić wyzwanie.... w bierki! Miałbym szanse .... :-)

Jakub Masiuk 2015-02-24 08:23:11

Macie rację w sumie teraz to ciężko znaleźć imprezę, żeby się z Arturem nie zmierzyć :-) @Arku ja też okazyjnie w saunie się pojawiam, ale nie w tak hardcorowych sesjach ;-) @Seba skoro Ty też będziesz w Ślesinie to może się tam niezła grupka z AT uzbierać. @Kasik do Krakowa zapraszam nie tylko w weekend, jak byś potrzebowała info odnośnie tras biegowo/rowerowych to pisz @Plati teraz to już wszystko jasne, muszę zacząć się rozglądać za jakąś zbroją :-)

Plati 2015-02-24 07:27:33

Kuba, Arturi cała reszta triathlonowego bractwa- imię Marcin pochodzi od boga wojny Marsa....my poprostu się zbroimy na piękną wojnę triathlonową w 2015 !!!!

Kasik 2015-02-23 20:55:38

Ładnie, ładnie:) Człowiek sobie poczyta i od razu banan na twarzy:)
Ale fajnie mieć takie "Przypominajki" co to nieświadomie w przygotowaniu formy startowej pomagają i ambicji upaść nie dają:))
I inspiracja na weekend w Krakowie wpadła...

albinp 2015-02-23 20:15:14

Czystaczterdzieści wat? To chyba na rozgrzewce? ;))) Nie no, powalczyłbym w Poznaniu, ale muszę trochę schuść! Tylko cóś ciężko (to dobre słowo) idzie ;) Widzę natomiast duży potencjał w tym treningu, o którym napisał Tomek. To się chyba nazywa... content marketing, czy jakoś tak... :)

Marcin Stajszczyk 2015-02-23 19:13:51

Arek, wypoć troski i szykuj się na walkę... z Andrzejem a nas przestań czarować;)))

Sebastian Witek 2015-02-23 17:27:52

kurde jak tak czytam to o Waszych wyczynach treningowych to wpadam w przygnębienie...
Dużo pracy mnie jeszcze czeka żeby sie z Wami ścigać...
Artur ja w Ślesinie też bede wyrównywał rachunki z samym sobą :)
Wszyscy trenują to ja chyba tez pójde pobiegać :)

Arkadiusz Cichecki 2015-02-23 17:14:01

Tomuś, święta racja! Nie trzeba czytać list startowych, wystarczy zapisać się na jakieś zawody i starcie z Żelaznym Profesorre jak w banku szwajcarskim... :-))) Jakubie, widocznie lekarze tak mają! Następny kryształ się ujawnił... skromniutki... hehe... Chyba pójdę do sauny... :-))))

Tomasz Kacymirow 2015-02-23 16:47:38

Arek. Według mojej agencji wywiadowczej spotkam się z Profesorem w Gołdapi a zaraz pózniej w Poznaniu. Ale każdy sie ma z nim szansę spotkać niezależnie od wyboru miejsca zawodow bo on startuje w tym roku wszędzie. Słyszałem ze negocjuje tez dodatkowe imprezy późną jesienią bo te obecne w kalendarzu nie wyczerpują jego tegorocznego zapotrzebowania. Dodatkowe imprezy to tez odpowiedz na challenge ze strony Krzysztofa Góreckiego który postanowił ostatnio biegać po 700 km w saunie.

Marcin Stajszczyk 2015-02-23 15:18:55

Arek, Jakub, nic nie piszę, bo co tu jeszcze dodawać. Tak jak mówi Artur będę bardzo mocny.
Zaloguj się aby komentować

Blogi

Ostatnie wpisy Pokaż wszytkie

stat4u
Website Security Test