brett sutton
Home Blogi Chłopaki nie płaczą. Może mnie nie po-kona.

Chłopaki nie płaczą. Może mnie nie po-kona.

Luty 25, 2015 11 Komentarze Triathlon Tomasz Kacymirow

 

Sezon na "kony" się rozkręca postanowiłem więc dopisać kolejną. Piętnaście lat temu zagościła na ekranach komedia Olafa Lubaszenki pod tytułem Chłopaki nie płaczą. To jeden z moich kultowych fillmów a tekst -przydałoby się trochę polotu i finezji w tym smutnym jak p-da mieście,  wciąż mnie inspiruje do działania.

Pisałem na jesieni o swoich kłopotach z rozcięgnem podeszwowym, które najpierw wyelimnowały radość z biegania a wreszcie i samo bieganie. Od tamtego czasu wiele się nie zmieniło. Przeszedłem szereg nieinternetowych a jak najbardziej zleconych przez  lekarzy terapii. Rozcięgno potraktowało je podobnie do wszystkiego co mu zaaplikowałem także wcześniej. Zwyczajowo raz na parę tygodni pytam doktora Google czy coś nowego się nie pojawiło. Kilkanaście dni temu dał znać że tak. Jak zwykle z dużym optymizmem w imię motta filmowego przytoczonego powyżej wczytałem się w temat. Informacja dotyczyła niedawnych badań przeprowadzonych  w Skandynawii i zakończonych terapeutycznym sukcesem.  Dla zainteresowanych zamieszczam odsyłacz do źródła.

 

http://well.blogs.nytimes.com/2014/09/15/heel-pain-treatment/?_r=2

 

W skrócie chodzi o traktowanie chorej stopy  przy pomocy  ćwiczeń na stopniu z wykorzystaniem ręcznika. Ponieważ owo ćwiczenie nie tak bardzo się różniło od jednego z wcześniejszych sposobów terapii ktore stosowałem na samym początku i które wywoływało tylko pogorszenie objawów, z dużą rezerwą do niego podszedłem. Może, pomyślałem, idea tkwi w ręczniku, który nie wchodził w skład znanej mi w wcześniej metody. Zdecydowałem że spróbuję. W końcu zawsze ręcznika mogę użyć jak przysłowiowy wędkarz- do wytarcia rąk jak gówno złapie. Jestem po kilku seriach i nigdy nie czułem się bliżej wyleczenia. Może to kolejna podpucha ze strony rozcięgna które za jakiś czas da o sobie  znać ze zdwojoną energią.  Wtedy pozostanie mi chociaż możliwość sparafrazowania innego cytatu z Chłopaków-

Dawno temu ja też zaufałem pewnej kobiecie, wtedy dałbym sobie za nią rękę uciąć. I wiesz, co... I bym teraz, ku-wa, nie miał ręki.

 

A narazie już planuję że przypadającą w kwietniu rocznicę pojawienia się kontuzji uczczę przebieżką.

O autorze

Biegnę żeby biec !
Zobacz inne wpisy tego autora

Komentarze (11)

Tomasz Kacymirow 2015-02-27 10:14:41

Andrzej dziękuję za kolejną wskazówkę. Każdy trop jest dla mnie cenny i próbuję wszystkiego poza sterydami i operacją. Wydaje mi sie że już jestem blisko. Po porannym bólu pierwszych kroków prawie nie ma śladu a na początku był mocny. To samo przy "zasiedzeniu". Wydaje mi się też z tego co widzę i czytam to każdy reaguje na inne bodźce i trzeba trafić na swój. A jak już się wyleczę to zdobede doktorat z rozcięgna. Nie medyczny oczywiście i raczej nie honoris causa ale chociaż może humoris causa ;-)

Andrzej Kozlowski 2015-02-26 21:35:15

Tomasz, jak juz wczesniej wspominalem , doswiadczylem tej kontuzji cztery razy . Szczesliwie po 4-6 miesiacach przechodzilo samo . Najgorzej bylo rano po wstaniu z lozka , te pierwsze pare krokow . W bieganiu nawet nie przeszkadzalo tak bardzo . Oczywiscie biegalem tylko tlen . Biegalem wtedy we wszelkiej masci Adidasach (gorna polka) . Od szesciu lat biegam w Asicsach 2000 i odpukac , zero problemow z rozciegnem . Moze to tylko zwykly zbieg okolicznosci ale to fakt . Moze warto sprobowac . Pozdrawiam !

Tomasz Kacymirow 2015-02-26 20:53:45

Grzegorz dziękuję bardzo. Czytałem o tym i też próbuję tego sposobu. Ponieważ od dwóch miesięcy rozciągam łydki intensywnie jest prawdopodobne że poprawa którą teraz odczuwam jest w dużej mierze zasługą tego a to ostatnie ćwiczenie o którym pisałem ma w istocie mniejszy wpływ. Wczesniej tez rozciągałem łydki ale to pogarszało objawy. Te wcześniejsze cwiczenia były klasyką gatunku - na stojąco w oparciu o ścianę. Terapeuta wybrał mi inny sposób kiedy się skarżyłem na ten i od tego czasu rozciągam leżąc. Cieszę się że Tobie pomogło. to daje dodatkową nadzieję. Powodzenia i przyjemności na trasie :-)

Grzegorz Jędrzejewski 2015-02-26 20:00:27

Cześć,

Miałem na jesieni podobny problem co Ty. Rozcięgno podeszwowe, które dawało się we znaki szczególnie podczas zwykłego chodzenia, przy normalnym przetaczaniu stopy. Przy bieganiu nie przeszkadzało aż tak bardzo bo biegam ze środka stopy i palców, ale zwykłe chodzenie było tragedią.
Wybrałem się do fizjoterapeuty, który zalecił zabiegi falą uderzeniową, co posłusznie wykonałem. Potem zalecił wkładki do butów podtrzymujące stopę. Ostatecznie zmieniłem buty i co najważniejsze przykładałem się jak tylko mogłem do rozciągania łydek przed i po bieganiu.
Jak się okazuje takie podejście całkowicie wyeliminowało problem, którego przyczyną wcale nie jest stopa, a prawdopodobnie jest następstwem kontuzji łydki i skrócenia mięśnia.
Zastanów się czy nie miałeś z łydkami jakiś jaj, a jeśli miałeś to wiesz co dalej...
pozdro,

G

Grzegorz Jędrzejewski 2015-02-26 20:00:26

Cześć,

Miałem na jesieni podobny problem co Ty. Rozcięgno podeszwowe, które dawało się we znaki szczególnie podczas zwykłego chodzenia, przy normalnym przetaczaniu stopy. Przy bieganiu nie przeszkadzało aż tak bardzo bo biegam ze środka stopy i palców, ale zwykłe chodzenie było tragedią.
Wybrałem się do fizjoterapeuty, który zalecił zabiegi falą uderzeniową, co posłusznie wykonałem. Potem zalecił wkładki do butów podtrzymujące stopę. Ostatecznie zmieniłem buty i co najważniejsze przykładałem się jak tylko mogłem do rozciągania łydek przed i po bieganiu.
Jak się okazuje takie podejście całkowicie wyeliminowało problem, którego przyczyną wcale nie jest stopa, a prawdopodobnie jest następstwem kontuzji łydki i skrócenia mięśnia.
Zastanów się czy nie miałeś z łydkami jakiś jaj, a jeśli miałeś to wiesz co dalej...
pozdro,

G

Jakub Masiuk 2015-02-26 12:50:40

Trzymając się tej retoryki: "... są w życiu ważniejsze rzeczy niż Twoje 300 baniek! Tak np. 600 baniek..." i co najważniejsze w Twoim przypadku trzeba mieć silną psychikę ......

Krzysztof Górecki 2015-02-25 21:41:32

Chłopaki, ja uważam że nie można skreślić żadnej metody pod warunkiem że trzyma się to kupy. np: jak ktoś chciałby mi sprzedać ręcznik za tysiaka i powiedział że to mi pomoże na rozcięgno to bym mu powiedział żeby sobie tym ręcznikiem strzelił ....... Ale jak ktoś powie weź ręcznik co sobie kopyta wycierasz i rób nim to albo to .... Panowie !!!!! No to zmienia postać rzeczy :)

Tomasz Kacymirow 2015-02-25 21:34:42

Oczywiście pisząc Artur miałem na myśli Arek ale gdzie się człowiek nie obejrzy tam Profesorre się szykuje do startu:-)

Tomasz Kacymirow 2015-02-25 21:31:44

Krzysztof, Artur dzięki. To jeszcze na nasze kontuzje jeden cytat z Chłopaków pasujący do konwencjonalnych bądź niekonwencjonalnych metod leczenia -
" ... byłem u Harry'ego z Tybetu, chciałem, żeby naładował mnie energią. Facet dotknął mojego karku, pogładził mnie po udach i wziął za to półtorej bańki.
I co?
Kark mnie... nap-dala, a na udach dostałem wysypki"

Pozdrawiam

Arkadiusz Cichecki 2015-02-25 20:22:58

....,,masz pitbula, który wygląda jak jamnik, gibasz się jak pier... Rezus, zachwycasz się panem Kuna Kinte....." Tomuś, czuje, że dużo nas łączy... :-) Niestety także z kontuzjami... ale co zrobić, chłopaki nie płaczą! Trzymaj się! I Podchodź do różnych metod jak Krzysiu.... znaczy się bardzo ostrożnie... :-)))
Zaloguj się aby komentować

Blogi

Ostatnie wpisy Pokaż wszytkie

stat4u
Website Security Test