brett sutton
Home Blogi Dwa koncerty i skandal przed maratonem w Krakowie

Dwa koncerty i skandal przed maratonem w Krakowie

Kwiecień 20, 2015 17 Komentarze Triathlon Marek Strześniewski

Wiele miesięcy temu żona, wspólnie i w porozumieniu z grupą znajomych, nabyła drogą kupna bilet na koncert. Data wydarzenia była dość odległa i lekkomyślnie się zgodziłem.

 

W ostatni piątek okazało się, że to już i trzeba jechać do Krakowa. Ponieważ ostatnio gołym okiem widać, że moje zaangażowanie w treningi jest nieznaczne, to nawet nie mogłem skorzystać z tej wymówki, żeby się wymigać.

Dodatkową atrakcją miał być przejazd pociągiem typu P....dolino.

Pojechaliśmy. Pociąg wbrew medialnym zapewnieniom dyrekcji PKP był wolny jak mocno przetrenowany ejdżgruper. I mam na myśli bieg, a nie rower.

 

Pierwszy koncert wykonał obcokrajowiec o nazwisku Robbie Williams. Trzy rzeczy zapamiętałem:

1. Artysta nie zaśpiewał ani jednego bluesa, a wszyscy wiemy, że jedynie ten rodzaj muzyki może powiedzieć prawdę o życiu

2. Nagłośnienie było fatalne, co zgodnie stwierdzili towarzyszący mi fachowcy.

3. Artysta był kilka razy na siłowni i koniecznie chciał pokazać świeżo wypracowany biceps. Przy okazji demonstrował mocno owłosione pachy, a jak powiedział Mistrz Skorykow 2 lata temu na obozie w Spale: „ Kochani, jutro filmuję wasze ruchy pod wodą – ogólcie pachy, bo na filmie wygląda to obleśnie".

 

Ponieważ ostatnio pojawiły się na portalu nowe modele przygotowań do sezonu zawierające zakładki typu konferencja/jazda samochodem, wykład/pływanie lub bieg/wesele postanowiłem też spróbować czegoś nowego. W tym celu po koncercie udaliśmy się do lokalu o nazwie „Śledź u Fryzjera" lub „Ambasada śledzia'. Nazwy nie uzgodniliśmy do dziś. Miejsce oferowało śledzia w wielu smakach i wariantach jako źródło zdrowego białka (proszę jednak uważać na curry – plamy po tym są niezmywalne) oraz lekko chrzczoną, ale zimną i tanią wódkę jako źródło węglowodanów.

Eksperyment uważam za udany i rokujący na przyszłość.

 

Bardzo mocno po północy wyszliśmy na Planty. Na ławeczce siedział schludny pan z tobołkami i gitarą w futerale. Spytałem grzecznie, czy potrafi grać. Miał problemy, żeby uzgodnić z sobą wersje oficjalną. Żeby go ośmielić powiedziałem, że jestem przygotowany wesprzeć finansowo jego karierę, a on na to, że gra i śpiewa Okudżawę, Wysockiego, Kaczmarskiego oraz wymienił kilka innych nazwisk, bliżej mi nie znanych.

 

Koncert numer dwa został wykonany na Plantach przez wymienionego, bezdomnego artystę i autora niniejszych słów. Zaczęliśmy Okudżawą, potem był Niemen (coś o mimozach), Siedem dziewcząt z Albatrosa i inne utwory ilustrujące przemiany kulturowe w Polsce oraz świadczące o tożsamości pokoleniowej wykonawców.

 

Koncert był niezwykle udany, o czym mogą zaświadczyć funkcjonariusze policji, którzy nie interweniowali, a jedynie przysłuchiwali się z oddali.

 

Ruszyliśmy dalej w poszukiwaniu naszego hotelu. Grupa miała problemy z uzgodnieniem nazwy, choć była zgoda, co do adresu. Hotel miał być gdzieś na Starym Mieście.

 

Służby porządkowe zaczęły właśnie ustawiać barierki przed zbliżającym się maratonem. To przypomniało mi, że też mam startować na 10K ale w Łodzi.

Serce krzyknęło – Jedziemy! Biegniemy! Wątroba odpowiedziała: Beze mnie!

 

Wtedy zobaczyłem coś, co wcisnęło mnie w ziemię. Tuż pod bokiem IPN-u dostrzegłem bezczelną i skandaliczną gloryfikację komunizmu! Jadłodajnia u STASI! Gdzie?!? Może Restauracja u „Esbeków"? A może „Bar u Czekisty"?

 

U Stasi

 

 

Moje wstrząsające odkrycia rzuca nowe światło na kierunek emigracji z Krakowa niejakiego Piotra P., a dodatkowo na stronie www w/wymienionej „jadłodajni", która jak nic jest punktem kontaktowym, widnieje zdjęcie obecnego ambasadora USA w Polsce (?!).

 

I co Wy na to?

 

Czy ktoś jeszcze chce wyśmiać spiskową teorię dziejów?

O autorze

Profesjonalny amator z lekką nadwagą szukający równowagi między siłami napędu a oporu. Najwyżej sklasyfikowany przez IRONMAN/WTC zawodnik w Polsce w kat. wiekowej w latach 2012 - 2015. IRONMAN Silver All World Athlete 2016
Zobacz inne wpisy tego autora

Komentarze (17)

Piotr Papierz 2015-04-22 10:38:51

@Marek, Arek to wy na weselu i w Krakowie musieliscie zdrowo pomieszac. A stara zasada mowi: "alkoholu sie nie miesza" i w ogole nie nalezy przesadzac, ze zacytuje mistrza: Wyrzekam się tego zdrajcy miodu, któren włazi w nogi, nie w głowę. Wszystko złe na świcie z pijaństwa, bo gdyby nas byli trzeźwych napadli, byłbym jako żywo otrzymał wiktorię i Bohuna w chlewie zamknął!!!!!! @Tomek, co zas sie tyczy przedstawiania. Ja zawsze mowie, ze jestem z krakowa, na pytanie gdzie to jest? odpowiadam "in der nähe von Auschwitz" i wszystko jasne

Tomasz Kacymirow 2015-04-22 07:40:29

Niemcy są zbyt poważni żeby dobrze reagowali na to jak im się ktoś przedstawia że jest papież(rz)em niezależnie przez jakie ż to robi. Kiedyś mój kolega z dumą powiedział Niemcom że " ich bin adwokat" i od tego czasu patrzyli na niego podejrzanie. Wobec deklaracji że jest się jajecznym likieremj poczucia humoru im nie stało. Więc życie w takim środowisku cierpieniem jest okrutnym i może niechybnie wpływać na wyniki lub chęć zaszycia się gdzieś na dnie basenu i pływania na bezdechu.

Arkadiusz Cichecki 2015-04-22 06:49:46

Faktem jest, że Piotruś trochę miesza w zeznaniach.... ale jakbyście czuli non stop presje Niemiaszków na barkach i słuchali ,,przyjazne” szczekanie też byście się gubili…. Jest jednak jakaś nadzieja, czasami potrafi się odnaleźć i pokazać, że zostało mu kilka zębów… zacytuje: ,,brutalny i bezpardonowy atak to ja dopiero przypuszcze, najpozniej w Gdyni”....
Marcinie, tak zamieszałeś z tym Papierzem- Papieżem, że ciężko się domyśleć o którego idzie… :-)))

Marek Strześniewski 2015-04-21 16:44:37

Widzisz Marcinie, jak go trochę przycisnąłeś zaczyna się gubić i sypie nazwiskami. Najpierw był jakiś Grzegorz, z którym rywalizował o dziewczynę (cytuje Papierza: ..."podbierałem mu pierogi"), a teraz pojawia się jakiś Siegfried, co go Wanda nie chciała (czyżby dawna dziewczyna Grzegorza?), ale jednak chyba z nim wyjechała do Reichu. Nasz Piotruś przeholował z tym pływaniem bez oddechu, a mózg przecież trzeba dotleniać!

Piotr Papierz 2015-04-21 16:03:40

@marcin, ja nikogo nie zdradzilem, tylko od 27 lat jestem na misji. muszę znaleźć Niemca Siegfrieda, co go Wanda nie chciala, zeby ja pomścić!!!!

Marcin Stajszczyk 2015-04-21 15:25:02

Przez to sklonowanie pomyliłem "rz" z "ż" teraz zdecydujcie sami które gdzie i kto z kim na kogo;)))

Marcin Stajszczyk 2015-04-21 15:22:28

Swoją droga żeby zdradzić Kraków dla Berlina? Ty Marku masz racje, cos jest na rzeczy, tylko jakie zadanie wykonuje? Papierz do Berlina, Niemiec na Papierza, Papierz na emeryturę, Argentyńczyk na Papierza, czyżby nasz Papierz wybierał sie do Am. Płd? Zaczynam sie gubić;)))

Marek Strześniewski 2015-04-21 10:52:38

Piotrek, dzięki za link. Nie wszystkie szczegóły piątkowego wieczoru pamiętam, ale to mógł być ten grajek z Plantów. Głos i akcent bardzo podobne.

Piotr Papierz 2015-04-21 09:37:16

brutalny i bezpardonowy atak to ja dopiero przypuszcze, najpozniej w Gdyni. Pewne rzeczy, takie jak np. odpuszczenie Majorki czy jezdzenie po (Pani) STASI, sa niewybaczalne! Rozumiem, ze sadziedztwo z o. dyrektorem powoduje, ze zwrociles sie w strone "celebrity"! Tylko dlaczego skaczesz do basenu, w ktorym nie ma wody?!!!!! Masz tu:
https://www.youtube.com/watch?v=ENvAmLuj5ko

Arkadiusz Cichecki 2015-04-21 07:40:38

Marek, domyślam się co było główną przyczyną Twojej nieobecności na starcie w Łodzi! Dowiedziałeś się, że ja musiałem zrezygnować z tego biegu! Nie miałbyś komu skopać pupki....
Zaloguj się aby komentować

Blogi

Ostatnie wpisy Pokaż wszytkie

stat4u
Website Security Test