brett sutton
Home Blogi Zmiany w planach

Zmiany w planach

Czerwiec 01, 2015 5 Komentarze Triathlon Andrzej Stepien

Zwykle zaczynam wpisy od wyjasnien ze dlugo nie pisalem bo nie mialem czasu. Tym razem jednak dlugo nie pisalem bo dlugo marudzilem a negatywne wpisy wolalbym jednak zachowac na zime. W srodku sezonu wszystkim potrzebna jest pozytywna energia i motywacja takze w sumie ciesze sie dluzszy czas bylem cicho. Wyglada ze popelniam podobne bledy jak inni, dlatego w skrocie chce powtorzyc co dzialo sie od ostatniego wpisu bo moze komus pomoze to zaoszczedzic czas.

 

Po dosyc wolnym poczatku ruszylem ostro. Na poczatku bylo duzo iskier i dymu, pozniej jednak ogien (oczywiscie jak na moje mozliwosci). Byly dluzsze zakladki, byl 80km rajd na rowerze, byly treningi 2 razy dziennie. Wszystko jednak chcialem osiagnac zbyt szybko i upiec zbyt wiele pieczeni na jednym ogniu.

 

Jak kazdy tu obecny wie nie mozna na chwile poprosic swiata zeby przestal sie obracac do czasu kiedy przygotuje sie do triathlonu tak wiec kilka rzeczy zlozylo sie w czasie i ograniczony juz i tak czas, jeszcze bardziej ograniczyla praca. Na to wszystko wymyslilem sobie ze to dobry moment zeby jeszcze 'wypolerowac' wage i przeszedlem na same soki.

 

Natura nie marnuje takich okazji i ktoregos dnia gdzies zlapalem jakies scierwo. Na poczatku gardlo, pozniej katar, goraczka- nic nadzywczajnego o tej porze roku. Na poczatku nawet mi to pasowalo bo przez goroczke nie chcialo sie jesc i dieta sokowa idealnie sie sprawdzala. Kilka dni picia mleka z miodem i czosnkiem nie zadzialalo, poniewaz ciagle chodzilem do pracy musialem wziac Parcetamol zeby sie nie telepac przy biurku.

 

Dnia 5go uzbrojony w dwa soki reprezentujace 3 posilki na dzien plus paczke tabletek wsiadlem do pociagu do pracy. Tradycyjnie o tej godzinie nie bylo miejsc siedzacych ale udalo mi sie stanac w miejscu miedzy siedzeniami. Czulem sie kiepsko juz od rana, ale w pociagu zaczalem sie zastanawiac czy w ogole bede w stanie stac cala droge.

 

Kolejne co pamietam to sufit pociagu i wpatrzone we mnie twarze pytajace czy zyje. Ktos trzyma mnie za nadgarstek zeby sprawdzic czy jest puls... Ktos ustapil mi miejsce, ktos inny powiedzial zebym sie czegos napil. W 3 sekundy caly zalaem sie potem i bylo jasne ze plany trzeba bedzie pozmieniac.

 

Lekarka powiedziala ze po prostu przegialem i narazie nie ma powodow do obaw, zmierzyla mi wszystko i powiedziala ze musze po prostu odpoczac, jesli znowu strace przytomnosc trzeba bedzie zrobic bardziej szczegolowe badania ale narazie bez paniki.

 

Wylezalem sie wiec dwa dni i wyspalem za wszystkie czasy. Dnia trzeciego bylem juz w pracy a czwartego na rowerze z nastawieniem zeby sprobowac- stalo sie jednak jasne ze przez najblizsze dni o treningu moge zapomniec. Pozbycie sie wszystkich symptomow i powrot do formy zajal mi 3 tygodnie ale tak naprawde chyba byly mi potrzebne.

 

Bylem zly na siebie bo najgorsze w tym wszystkim jest to ze nie mam na kogo zwalic winy- sam jestem swoim dietetykiem, trenerem i zawodnikiem :). To jednak swietna lekcja pokory  i nauczka, sam pare miesiecy temu pisalem o tym jak planuje uprawiac Triathlon latami a nie jeden sezon- w perspektywie lat kilka tygodni to naprawde nic, jednak kazdy dosknoale  wie jakie to uczucie jak nie mozna trenowac, kiedy wydaje sie ze wszystkie wysilki poszly na marne i trzeba zaczac od zera.

 

Wszystko wiec szlo w kiepskim kierunku ale pozytywna wiadomosc jest taka ze odpoczynek dal mi czas pozbierac mysli i przegrupowac plany. Dzisiaj czuje sie super a jako wisienka na torcie i pocieszenie dla wszystkich ktorzy z jakichs przyczyn nie mogli trenowac powiem, ze jestem juz po plywaniu w jeziorze i czas mam bardzo bliski do tego sprzed choroby, wyglada wiec ze od zera nie zaczynam :).

 

wtsMe

O autorze

Maratończyk amator, w Triathlonie nowy ale zakochany od pierwszego startu.
Zobacz inne wpisy tego autora

Komentarze (5)

Bogna B. 2015-06-04 20:56:38

Organizm to mądry stwór, który wie czego trzeba człowiekowi. Teraz jesteś mądrzejszy i wiesz już że na samych soczkach daleko się nie pojedzie. Życzę szybkiego powrotu do formy.

Arkadiusz Cichecki 2015-06-02 09:51:30

Podzielam zdanie kolegów. Sok soczkiem ale od czasu do czasu kawał mięcha trzeba wciągnąć... :-)

Tomasz Kacymirow 2015-06-02 08:20:53

Taa i ta skóra na torsie jakaś taka sina, żeby nie powiedzieć czarna. Oj przeginasz przeginasz.
Ja miałem podobną zwałkę jak sobie kiedyś fundnąłem głodówkę. Same soki mogą nie starczyć, chociaż to gęste sobie wyjadaj.

Andrzej Stepien 2015-06-02 08:15:54

Dzieki wielkie. Powoli wszystko wraca do normy, na szczescie przybrac na wadze jest duzo latwiej niz schudnac i teraz cala sztuka to znalezc wage optymalna, wrocil jednak entuzjazm i optymizm takze tylko kwestia cierpliwosci :).

Marek Strześniewski 2015-06-01 19:01:56

Andrzejku, mordkę masz wychudzoną jak szczurek po eksperymentach medycznych. Oko mętne bez życia i wesołości. Dużo bardziej Cie wolę na małym zdjęciu z piwem w ręku, roześmianego i tryskającego zdrowiem. Nie przeginaj Bracie z tą dietą, bo razem z kilogramami pójdzie siła w siną dal. Pozdrawiam i trzymam kciuki za pełen powrót do zdrowia!
Zaloguj się aby komentować

Blogi

Ostatnie wpisy Pokaż wszytkie

stat4u
Website Security Test