brett sutton
Home Blogi Ścigany w Suszu.

Ścigany w Suszu.

Lipiec 02, 2015 42 Komentarze Triathlon Arkadiusz Cichecki

Cholerna kumulacja w robocie, nie ma czasu na nic! A tak w ogóle zastanawiałem się czy jest sens pisać cokolwiek skoro Mister Grass podjął temat w ,,Iron Dziadki....."

Postanowiłem jednak, podzielić się kilkoma spostrzeżeniami i emocjami które  towarzyszyły mi  podczas tych zawodów na dystansie długim, czyli 113 km.....

 Tak skrótowo, jak zwykle... :-) 

Punkt zakwaterowania - hotel w Iławie... a tam ,,zakotwiczeni" min. Julita z Profesorre, Marcin Stajszczyk jak również obiecujący młodzi triathloniści ale nie gniewni , wręcz przeciwnie nawet sympatyczni. Po sąsiedzku, przez ścianę , mój Guru, sam Andrzej Kozłowski, który pofatygował się aż z Kanady!!

Nie byłbym sobą gdybym nie prowadził wstępnych bitew psychologicznych z Arturem.... Oczywiście nie był mi dłużny, gagatek jeden ! Atmosferka super.

Dzień zawodów.

Rozgrzewka. Biegnę razem z Andrzejem i nie mogę w to uwierzyć, niedawno przeprowadzałem z nim wywiad, gość z innego świata, wielki sportowiec a teraz drepczemy krok w krok, rozmawiamy, śmiejemy się....

Próbuje robić dobrą minę ale czuje się nie najlepiej, nie wiem czy to niepokój przed kompromitacją czy zwyczajny ,,cykor". Liczę, że zastrzyk adrenaliny podczas startu podziała jak antidotum na moje obawy i złe samopoczucie.

Pływanie. Tradycyjnie, początkowa młócka ale najgorsze miało przyjść. Nie wiem jak to się stało, zachłysnąłem się i to tak mocno, że przez dłuższą chwilę nie mogłem złapać oddechu. Pierwszy raz pomyślałem o sygnalizowaniu potrzeby pomocy... W końcu udało się odkrztusić, jednak niedotlenienie miało w pływ na nogi, które ogarnął totalny bezwład. Uporałem się, szkoda tylko tego straconego czasu... Później już szło a w zasadzie pływało się dobrze.....

Na plaży Mkon, krzyczy, że jestem pierwszy (oczywiście miał na myśli wojenkę dziadków). Odebrałem to jako informację dotyczącą wszystkich pozostałych dziadków oprócz A.K, którego start oceniałem jako pk.

Jakie było moje zdziwienie gdy w strefie zobaczyłem jego rower !

Uskrzydliło mnie to! Pierwsza myśl: ,,Arek, spier...., odwlecz jak najdalej wyrok!"

Rower. Trasa jak to w tym regionie pofałdowana ale bez jakiś większych wyzwań. Nawierzchnia w zdecydowanej większości bardzo dobra, w mieście tylko ok. 1,2km kostki bazaltowej, którą trzeba było pokonać dwa razy... Temperatura dobra , mogłoby być troszkę mniej wietrznie.

Jak na moje możliwości cisnąłem mocno, bardzo mocno! Chwilami nawet powyżej 40km/h. Myśli czy nie odpokutuje tego na biegu odganiałem od siebie. Wypatrywałem Andrzeja będąc przekonany, że zaraz mnie wyprzedzi jak pocisk.... Dopiero przy drugiej pętli zobaczyłem go przy nawrotce. Oszacowałem przewagę na jakąś minutę. Motywacja wzrosła! ,,Pieprzyć bieganie, idę po całości na rowerze" pomyślałem.

Bieg... I znowu wszędobylski Mkon! Drze się, motywujące to bardzo....,, Niemaniemogę" zobowiązuje! Wspomniany Mkon przed zawodami rozdawał naklejki z hasłem ,,Ogień z Dupy", zaangażowany w kolejną akcje charytatywną... Gościówa!

Wcześniejsze założenia półmaratonu w 1.35 weryfikuje dość szybko, czuje kopytka.... Postanawiam nie szarżować , ustawiam się na tempo 4.30/km. Trasa wzdłuż jeziora fajna, wolontariusze bardzo zaangażowani. W ogóle atmosfera całych zawodów niesamowita! Ma się wrażenie, że to jakieś święto sportu w mieście. Ludzi kibicujących masa, różne grupki, z bębnami, garnkami mocy, trąbkami... nawet grupa ,,rasowych kiboli, łysych, bez karkowych", takich co w normalnych okolicznościach bez kałacha nie podchodź, skandująca ,,jesteście najlepsi, szacun, szacun, szacun"...

Trzy pętle i za każdym razem jeden, sztywny podbieg i nawrotka. Znowu widzę Andrzeja, szacuje to na jakieś 300m... Sprężam się kolejny raz... Znowu Mkon, zagrzewa do boju, nieporęcznie trochę cytować... najważniejsze że skutecznie.... :-)

Druga pętla mały kryzys, jakiś ból pod łopatką, usztywniam się, w żołądku rewolucje, nie mam odwagi przyjąć żela, biorę banany z punktów i wodę ... Pęcherz coraz mocniej domaga się zrzutu! Przez chwilę myślę czy czasami nie popuścić w pampersa! Wstyd nr1! Zdaje sobie sprawę, że czas ,,naturalnego" oddawania w pampersa zbliża się u mnie dużymi krokami, postanawiam to nie przyśpieszać! Odskok w las.... Ulga, szkoda trochę czasu.... Cóż...

Doganiam na podbiegu Artura, klepię go po przyjacielsku w pupkę, mina raczej nietęga ..... Dostrzegam Andrzeja, odległość niebezpiecznie się zmniejszyła.... Wydobywam z siebie resztki sił, wydłużam krok... Kiełkuje we mnie pomysł poczekania przed metą, przekroczenie mety razem z Guru, trzymając się za rękę. To byłby piękny gest! Jak się później okazało Andrzej w przypadku dojścia minie miał taki sam scenariusz w głowie! Co za klasa facet! Niestety mnie tej klasy zabrakło !Podżegany znowu przez Mkona ,, będzie zaje... czas" czy coś w tym rodzaju... wyrwałem ... pazerny na życiówkę. Wstyd nr2!

26 sek po mnie wpada Andrzej, rzucamy się sobie w objęcia. Czuje, że gest ten nie jest wymuszony, autentyczna, obustronna radość z pięknej sportowej rywalizacji...

 

Tak jak napisałem to w komentarzu pod tekstem Łukasza i chcę to jeszcze raz podkreślić. Nie czuje się zwycięzcą . Męcząca podróż i dwie nieprzespane noce dały się Andrzejowi we znaki. Nadal pozostaje moim Mistrzem! Jestem ogromnie wdzięczny, że dzięki niemu potrafiłem wznieść się na swoje wyżyny wydolności....

 

Finisz

 

 

Razem

 

 

A zupełnie z innej beczki... Jakie  dziadki!? Kto to wymyślił?!  Młodzi inaczej, to rozumie! :-)

 

 

O autorze

"Jedyna wolność to zwycięstwo nad samym sobą" Fiodor Dostojewski
Zobacz inne wpisy tego autora

Komentarze (42)

Bogusław Pergoł 2015-07-10 11:10:22

@Jarek - wysłałem; @ Arek - nie prowokuj :-)

Arkadiusz Cichecki 2015-07-10 10:45:08

Boguś, już się wycofujesz?! Cykor! :-) O ile przeżyję IM też zamierzam jeszcze coś zrobić po.... Podjąłem zresztą zakład o wynik w maratonie, planuje gdzieś w połowie października .... :-)

Jarosław Swiniarski 2015-07-10 10:44:49

@Boguś, tak myslałem ale startowego jeszcze nie mam :( mozesz puścić eska

Bogusław Pergoł 2015-07-10 10:34:45

No Arek, nie nastwiaj się za bardzo, bo ja będę jeszcze w sezonie startowym :-)

Arkadiusz Cichecki 2015-07-10 10:31:08

Nie ma jak czytanie w myślach.... :-) Boguś, już mnie na samą myśl wątroba boli.... a co dopiero będzie po... :-)

Bogusław Pergoł 2015-07-10 10:27:41

Dzięki, ale chodziło mi o numer startowy na Gdańsk :-)

Jarosław Swiniarski 2015-07-10 10:22:04

602339292

Bogusław Pergoł 2015-07-10 10:16:31

@ Jarek - podaj numer, to Ciebie znajdę :-)

Bogusław Pergoł 2015-07-10 10:15:35

A i miodem z wybornej pasieki też Ciebie mogę poczęstować. Albo jedno w drugim i podgrzane :-). Chociaż to akurat najlepiej smakuje w zimie.

Jarosław Swiniarski 2015-07-10 10:15:04

@Boguś, tak mam oficjalne potwierdzenie mailem przepisania pakietu, niestety na liście startowej cos im to szwankuje :(
Zaloguj się aby komentować

Blogi

Ostatnie wpisy Pokaż wszytkie

stat4u
Website Security Test