brett sutton
Home Blogi Wody nie ma, jest tylko IZO czyli Olimpijka w Poznaniu.....

Wody nie ma, jest tylko IZO czyli Olimpijka w Poznaniu.....

Lipiec 28, 2015 12 Komentarze Triathlon Piotr Papierz

- Są ogóreczki?

- Nie ma

- A są marcheweczki?

- Nie ma.

- A jest brukselka?

- Nie ma.

- A co jest?

- Ja jestem

 

....kto nie zna lub  nie pamięta skeczu, legendarnego już kabaretu TEY, ten sam sobie jest winien. Do 25 lipca, Poznań zawsze kojarzył mi się własnie z Zenonem Laskowikiem i jego słynnym kabaretem. Od 25.07.15 Zenek i kabaret TEY ustapili miejsca popularnej olimpijce!

Ach co to był za ślub chciało by się napisać o starcie, ale niestety, trzeba zaspiewać ludową przyśpiewkę z moich stron  rodzinnych: Ozeńze, się, ozeń, kiej mos w portkach korzeń, kiej mos w portkach licho, to siedź w chałupie cicho, albo jeśli ktoś woli bardziej literacko, zacytować wieszcza Adama „Niebo samo nie spadnie, trzeba je osiągnąć"

 

Co tu duzo gadać, miało być bosko i anielsko, a było diabelnie ciężko i bestialsko źle. Ale zaczynijmy od poczatku. Podroz Autostrada Wolnosci nalezy do bardzo przyjemnych i tak też było i tym razem. Po 160 minutach jazdy, zameldowalismy się na parkingu przy termach maltańskich. Wtedy jeszcze nie przypuszczałem, że krotka wizyta w biurze zawodow, odebranie pakietu, zagranie w VOLVO oraz przybicie piatki z TRI-Freunde to beda najlepsze chwile tego weekendu!!!!!.

Pierwsze schody zaczeły się, gdy się okazało, że strefa zmian jest oddalona od biura zawodow o 2 km! Drugie schody były już na polanke harcerska (..Płonie ognisko i szumią knieje, Drużynowy jest wśród nas...), na ktorej była ulokowana strefa zmian. Wyjscie a własciwie wspinaczka na polanke były tak długie i strome, że już w przeddzień zawodow niektorzy ostro pocili się przy wejsciu, a na mysl, że trzeba bedzie tu wbiec po przeplynieciu 1.5 km niektorym robiło się słabo. Organizatorzy pomysleli pewnie, że skoro harcerze nie maja problemu z pokonaniem tego wzniesienia, to co dopiero triatlonisci. Oni po prostu na polanke wfruną, niczym orly,  a kibice beda spiewac...Jak pięknie tak pędzić z Florianem, frunąć jak ptak, Podziwia tłum o rannej porze co  Florian może.....( Wały Jagiellońskie)

Niestety fakyty były brutalne i w strefie zmian notowano czasy powyzej 8 minut, a byli nawet i tacy ktorzy potrzebowali jeszcze paru minut wiecej!!!! Żeby jednak dotrzec do strefy zmian, trzeba na dystansie olimpiskim przeplynac 1500 metrow. Uczyniłem to w niecałe 35 minut. Czas oczywiście nie powala, ale trzyma się poniżej dolnej granicy stanów średnich, a w porownaniu z innym zawodami, zachacza nawet o górne strefy stanów górnych. Start odbywał się falami, co oczywiście ma tylko dobre strony. Po wyjściu z wody i wfrunięciu na polankę, szybko zrzucilem piankę, załozyłem co trzeba i ruszyłem w dalsza droge. Trwało to tez nie lada chwilkę, bo żeby dotrzec do asfaltu, trzeba było przebiec cala polankę. Ale to tez jakos mi się udało i po tym jak sliczna poznanianka, machnęła chorągiewką, wskoczyłem na rumaka i ruszyłem do przodu. Po jakis 50m stwierdzilem, że jednak cos jest nie tak. Czegos brakowało do szczescia. Jak się okazało, brakowało powietrza w tylnym kole. Ale dlaczego? Przeciez o 7:15 dopakowałem na 7-8 atmosfer. Zeszło samo? Niemozliwe przeciez sprawdzałem. Guma? No nie, nic nie było slychac!!!! Nie zastanawiając się długo, wykluczylem gume i pierwszy raz w życiu użyłem nabóju do pompowania kół rowerych. O dziwo, bardzo sprawnie mi to poszło i chwilke pozniej znowu siedzialem na rowerze! Koło nie pusciło, wiec nie guma, A jak nie guma, to co? Dywersja? Nie wiem... i wolę nie dochodzić wcale. Więc do powieści......

Faktem jest, że wyprowadziłem rower ze strefy zmian bez powietrza w tylnym kole. Cale to zdarzenie wybilo mnie z rownowagi, wiec nie zwracajac uwagi na konsekwencje rzucilem się w „Pogoń za Adamem". Musze przyznac, że szło mi to calkiem  nieźle, licznik wskazywał grubo powyzej 30 km/h, mimo, że wiatr  nieźle dmuchal w twarz. Pomyslalem, o cholerka, co to bedzie jak bede wracal z wiatrem. „Radość o poranku" trwala 20 km i po nawrocie „Zefir" szybko mi przypomnial skad mi wyrastaja nogi. I tak zaczal się zjazd po rowni pochylej. Chlastajac się z zefirem w w te i we w te, dotarlem po 80 minutach do polanki i ruszylem do biegu. Poniewaz pierwsze 2 km byly z gorki, sturlikalem się w niezlym jak na mnie czasie i moze bym i się turlikal tak dalej, gdyby nie dwie przyczyny. Pierwsza to po 2 km rozwiazal mi się but i musialem się zatrzymac, a druga to:

 

Wody nie ma, jest tylko IZO.

 

Niestety na olimpijce zabraklo wody.

Nie było nawet Coli, tylko cieple izo. Nalezy sie za to duzy minus organizatorom. Moze wszystko schowali na niedziele, nie wiem. Wiem tylko, że wypiciu szklanki cieplego izo, myslalem, że to już koniec. Probowalem zagryzac pomarancza, nic nie pomoglo. Chcialo mi się pic, a tu ciagle slysze: Wody nie ma, jest tylko IZO.... Na dodatek  po kazdym przebiegnieciu pod prysznicami, ktore ustawione byly na trasie, buty robily mi się coraz ciezsze. Na koncu biegu mialem wrazenie, że waza po 5 kg kazdy!!! Masakra. Przy punktach gdzie stal Plati, probowalem cos podbiec, żeby zupelnie nie dac plamy, ale slabo mi to wychodzilo. Na drugiej rundzie Plati wygladal na bardzo zdziwionego, że jeszcze w ogole biegne, musialem strasznie wygladac! Gratki Plati za doping!!!!

W koncu przekroczylem linie mety, padlem w ramiona malzonki i bylem bardzo zadowolony, że ukonczylem te zawody. Jednym zdaniem: Co nas nie zabije, to nas wzmocni.

 

To tyle. Ogolnie ciekawe doswiadczenie. Mam nadzieję, że zaowocuje, bo nastepne starty już niedługo, brrr.... aż strach pomyśleć......

 

- Są śliweczki?

- Nie ma.

- A są gruszeczki?
- Nie ma.

- A są owoce południowe?
- Nie ma.
- Dlaczego?
- Bo już jest wieczór.

O autorze

po prostu WaTRIat
Zobacz inne wpisy tego autora

Komentarze (12)

Mateusz Dybek 2015-08-03 12:35:36

A w Malcie tyle wody! :) Faktem jest że olimpijkę potraktowali po macoszemu.

Bogusław Pergoł 2015-07-30 14:04:32

W Gdyni Ci wody nie zabraknie. Szczególnie tej słonej :-). Do zobaczenia :-)

Piotr Papierz 2015-07-30 07:22:41

Piotr dzieki i ciesze sie, ze wrociles do "zywych"!!!!!

Piotr Polanski 2015-07-29 17:28:54

Piotrek, tego dnia to chyba nikomu nie szło jakby sobie wymarzył więc nie martw się. Miło było Was spotkać.

Piotr Papierz 2015-07-29 09:30:15

@Arek, WaTRIat nie startowal w Poznaniu, to nie ma relacji!!! -:))
@Marcin , nie dosc ze na cieplej (wodce) to na dodatek z plastikowego kubka!!!!
@Tomek, kupilem lupe i szukam dziurki
@Plati -:))) czekam na relacje z niedzieli!
@Swiezak, dzieki za mile slowo, czytalem wlasnie twoj wpis IRONMAN 70.3 UK EXMOOR, nie ma to jak bratnia dusza

Plati's TriWay 2015-07-29 09:02:39

fajnie było Cię dopingować i mam nadzieję, że pomagało skoro chociaż przy mnie próbowałeś biec :)))

Arkadiusz Cichecki 2015-07-29 06:26:43

Piotruś, Ty się wypowiedziałeś ale zastanawia mnie dlaczego WaTrlat zawzięcie milczy?! Zaciął się czy coś, Panie? A szkoda, pocieszny był... :-) Do zobaczenia w Gdyni. Będę darł ryja na ciebie co sił stanie... :-)

Jakub Masiuk 2015-07-29 06:17:19

Świeżak Piotr chyba nie jest jeszcze "ajronmanem" więc może ponarzekać ;-)

Świeżak 2015-07-28 18:45:21

Oj słabowitych mamy w Polsce ajronmanów! Gdzie nie popatrzeć wszedzie narzekania na podbieg do T1 ale czy przypadkiem triathlon nie miał być trudny? Czy 90\% frajdy z tego sportu to nie walka i pozowanie na twardzieli? Byle sie tylko przy tym nie zmęczyć! Oj nie co to to nie!

Tomasz Kacymirow 2015-07-28 18:24:58

Kiedyś był taki kawał: Idzie Jezus z Apostołem i wchodzi do jeziora idąc dalej po wodzie. Apostoł próbuje za nim ale zagłębia się coraz bardziej. Na to Jezus odwraca się i mówi do apostoła: po palach idioto po palach. Może jak ktoś się dowiedział że to rower Papierza to stwierdził że bez powietrza też pojedzie ;-). W zeszłym roku jeździłem do pracy rowerem i parkowałem go w zamkniętym dla postronnych parkingu podziemnym. Po kilku przyjazdach wychodząc po pracy stwierdziłem brak powietrza. Dopompowałem i pojechałem do domu przeklinając dywersanta. Jeszcze kilka razy na przestrzeni kilku miesięcy sytuacja się powtórzyła, tyle że nawet kiedy rower stał w domu! Wystartowałem tak nawet i ukończyłem ćwiartkę w Gołdapii a do końca sezonu przejechałem jeszcze pewnie z 1000 km. W zimie z nudów wyjąłem dętkę i napompowałem. Była mikroskopijna dziurka.
Zaloguj się aby komentować

Blogi

Ostatnie wpisy Pokaż wszytkie

stat4u
Website Security Test