brett sutton
Home Blogi Ogród Osobliwości polskiego triathlonu

Ogród Osobliwości polskiego triathlonu

Wrzesień 23, 2015 31 Komentarze Triathlon Marek Strześniewski

Awansowałem!!!

W ubiegłym roku w ramach roztrenowania spędziłem kilka dni na łódce w Grecji. Z braku doświadczenia moje obowiązki ograniczały się do obsługi lewej cumy. W tym roku zostałem Wielkim Kotwicowym!

Kotwicę układałem na różnych głębokościach. Od 16m do 5m; w piasku, w mule i między kamieniami. Z wiatrem i pod wiatr. Rano i wieczorem, a raz nawet w południe. Grecy – lud morski od pokoleń, w uznaniu moich kompetencji witali się ze mną słowem „katamaran", czy jakoś tak.

 

IMG 2468

 

Profesjonalnie zakotwiczona łódź

 

Kołysanie fal i dieta bogata w winogrona poddane procesowi fermentacji a także bogata w potwory z morza sprzyjały refleksji. Jednym z obszarów zadumy był miniony sezon triathlonowy.Mnogość doświadczeń skłaniała do syntezy.

 

IMG 2455

 

Na zawodach zaczęły się pojawiać tysiące zawodników i zawodniczek. Młodych (zawodniczki) i starych(zawodnicy); w kolorowych strojach, wycieniowanych na maxa lub będących w pierwszej fazie cieniowania. Prezentujących różne postawy i zachowania. Jak w tym wszystkim się połapać? Jak odróżnić jednych od drugich? Który swój a który obcy?

Na przykład przemożna chęć draftingu. Czy to jest zaraźliwe? Jak się przed tym bronić, znieczulić lub uodpornić? A może współczuć?

Wiele wątpliwości a mało usystematyzowanej wiedzy dla obrony.

 

Wypełniając luki w systematycznej wiedzy chcę zaproponować wstępną typologię zawodników startujących w zawodach triathlonowych.

 

Testosteronozaurus (w skrócie: T-zaurus)

 

W żyłach tego zawodnika testosteron kipi 24h na dobę. Wiekowo okupują przedział od 30 do 45 lat, chociaż można znaleźć na linii startu i starsze egzemplarze.

Rywalizacja jest treścią ich życia, a szczególnie taka, w której można złoić innego T-zaurusa. Z zaciekłością szukają okazji na śrubowanie rekordów, ale niestety także obojczyków i innych kości, ponieważ walcząc o „życiówki" jeżdżą na krawędzi bezpieczeństwa. To z tej grupy rekrutują się w większości uczestnicy peletonów draftingowych. Łatwo ich rozpoznać, ponieważ często posługują się zawołaniami bojowymi reprezentującymi anomalia medyczne, np.; „ogień z dupy", "para z uszu" czy „lawa z nosa".

Może to być terminologia geologiczna – „żeby skały srały" lub z pogranicza fizyki i kulinariów – „dusimy", „ciśniemy". Sporo jest też terminologii z zakresu wojskowości: „rakieta", „petarda", „bomba", „torpeda".

 

T-zaurusy nie biorą jeńców i nie ma w tej grupie miejsca dla słabości. Mówiąc ich językiem – „nie ma zmiłuj, ani miętkiej piłki".

 

 

Early Bird (w skrócie: Earl)

 

Nie wierzę w mądrość przysłów ludowych. Większość z nich oparta jest na nieuprawnionych uogólnieniach opartych o wycinkową wiedzę lub fałszywe przesłanki. Często wykorzystują pozorne relacje przyczynowo-skutkowych. Weźmy na przykład powiedzenie „Na złodzieju czapka Gore". Nie darzę sympatią byłego wiceprezydenta USA Al Gore, ale dlaczego miałby rozdawać czapki złodziejom? Jest apostołem globalnego ocieplenia czyli przeciwnie, powinien ludzi rozbierać w oczekiwaniu na upały. To zupełnie nie ma sensu.

Albo takie dwa powiedzenia, które są w oczywistej kontrze do współczesnej wiedzy na temat zdrowej diety i urągają podstawowym zasadom racjonalnego odżywiania.

„Lepiej zjeść i odchorować niż się miałoby zmarnować" oraz

„Kto się przerzuci z wódki na mleko, nie pociągnie daleko".

 

Powiedzeniem, którym chciałbym wykorzystać w naszej syntezie jest „Kto rano wstaje temu Pan Bóg daje".

W wersji angielskiej „The early bird catches the worm". W dowolnym tłumaczeniu „Ptak cierpiący na bezsenność musi żreć glizdy".

 

Określenie „early bird" zdążyło oderwać się od mądrości ludowej i żyje własnym życiem. Oznacza osoby, które z korzyścią dla siebie wcześnie zaczynają (pić, kupować, rezerwować) lub facetów, którzy przedwcześnie kończą. Z wyraźną szkodą dla swoich partnerek.

 

Triathlonowy Earl wierzy, że im wcześniej zacznie treningi, tym lepsze będzie miał wyniki. Earlsi rekrutują się spośród tych, którzy mieli nieudany ostatni sezon. Z różnych powodów. Kontuzja, zbyt wysoko ustawione oczekiwania, lenistwo.

 

Earl często jest „świeżaczkiem". To jego drugi lub trzeci sezon i marzy o wejściu do grupy T-zaurusów. Nie może się doczekać kolejnego sezonu i przygotowania zaczyna JUŻ!! Około Nowego Roku ma za sobą mega godziny treningów. Biega po ciemku, jeździ po śniegu i śpi w basenie. W lutym osiąga szczyt formy i jest gotowy do startów.

 

Sezon jeszcze sie nie zaczął ?

No to musimy przycisnąć z treningami! Podkręcamy więc tempo i wolumen. Kiedy wreszcie przychodzi sezon Earl wita go radością i przemęczeniem, z którego nie zdaje sobie sprawy. Wyniki poniżej oczekiwań, a on myśli, że za mało trenował. Ci co wygrywają - kombinuje -  pewno przejechali lub przebiegli więcej kilometrów w trkcie przygotowań... Jak to mozliwe!  A niech to! Jakoś przetrwam ten sezon i następny okres przygotowań zacznę o miesiąc wcześniej. No i dorzucić będzie trzeba trochę kilometrów!

 

 

Bohater Czerwonej Gwiazdy.

 

Gwiazda czerwona

 

Mitologia Związku Sowieckiego pełna była bohaterów, którzy dokonali rzeczy bohaterskich i niezwykłych w czasie Wielkiej Wojny Ojczyźnianej znanej nam jako II wojna światowa. Co więcej, oni dokonywali tych czynów w warunkach skrajnie niesprzyjających, cierpiąc na różnego rodzaju dolegliwości. A to niewidomy pilot zestrzelił jednym pociskiem 4 messerschmitty, a po wojnie został zegarmistrzem. Sierżant bez nogi zatkał kikutem lufę czołgu i doprowadził do jego eksplozji. Radiotelegrafistka Natasza, której radiostacja została uszkodzona, czołgała się całą noc po śniegu topless (kamuflaż) i dostarczyła meldunek do dowództwa oddalonego o przeszło 200 kilometrów.

 

Świat polskiego triathlonu zna podobne przypadki. O banalnym przeziębieniu czy anginie nikt już nie pisze bo to wstyd.

 

Z wypowiedzi na portalach możemy się dowiedzieć, że zawodnik złamał nogę, ale na szczęście znajomy chirurg założył mu wodoodporny gips i może kontynuować treningi pływackie. Naderwane lub wręcz zerwane achillesy nie są przeszkodą w treningach i ustanawianiu rekordów. Uszkodzone łękotki to błahostka – taką nogą można kręcić przez 90 km na rowerze, a zdrową nogę zostawić na półmaraton.

 

Czytam i ze wzruszenia mam łzy w oczach. Czytam i podziwiam. Podziwiam i też chce być taki, kiedy dorosnę.

 

 

Startoholik

 

Treścią życia Startoholika są zawody. Jak najwięcej, jak najczęściej, jak tylko się da.

 

Specjalizuje się raczej w krótszych dystansach – „ćwiartki", „olimpijki", „sprinty". Od czasu do czasu coś dłuższego. W sezonie ma kilka startów „A", tak jakby nie było innych liter w alfabecie. Nie ma czasu na treningi, bo przecież ma zawody. Tłumaczy, że przygotowuje się metodą startową. Nie bardzo pamięta, gdzie ostatnio startował i jaki osiągną czas. Ale wie, gdzie startuje za tydzień. Lubi stawać na podium i zbierać trofea. Jego nadaktywność często mu w tym pomaga.

 

Gdy na koniec sezonu startuje na dłuższych dystansach, jest niemile zdziwiony słabymi wynikami. Może za mało startów?

 

 

Gadżetor

 

Znany także pod łacińską nazwą Technocratus – Analitycus. Tu średnia wieku się przesuwa i obejmuje wyższe kategorie wiekowe. Bycie aktywnym Gadżetorem wiąże się z kosztami i starsi zawodnicy o ugruntowanej pozycji zawodowej mają łatwiej. Gadżetor chce wiedzieć i to wiedzieć najlepiej. Śledzi nowinki techniczne, badania medyczne i trendy dietetyczne. Szuka odpowiedzi jak technika i nauka mogą go wspomóc w treningu i rywalizacji.

 

Często Gadżetor specjalizuje się i to specjalizacja zbieżna z jego ulubioną dyscypliną – kolarska, biegowa lub pływacka. Ale są też egzemplarze wszechstronne.

 

Buty biegowe – ile par należy mieć w szafie? Gadżetor zna zalety i wady podeszwy tradycyjnej, amortyzującej oraz cieniutkiej, minimalistycznej w kształcie rękawiczki lub sandała palestyńskiego. Potrafi dobrać but w zależności od nawierzchni i wilgotności powietrza. Ma kilka par treningowych oraz bardzo lekkie i szybkie buty „startówki".

Co jest na topie w tym sezonie? Koszulki uciskowe, kubraczki odblaskowe i majty obciachowe. On wie i ma te najlepsze. Najlepiej po dwie pary.

 

Rowery. Ramy szosowe, czasowe i ponadczasowe. O geometrii agresywnej, mniej agresywnej lub wręcz zupełnie oswojonej. Koła dyski. Niepełne, półpełne i pełne jasne z pianką. Z jedną szprychą, czterema lub bez. Wie, jak długość korby wpływa na szybkość skurczu mięśnia.

 

 

Zna grubości wszystkich pianek w biodrach, barkach i pod pachami. Wie, które się sprawdzą w morzu, a które w jeziorach typu sandaczowego z intensywnie rozwiniętym planktonem. Wymienia jednym tchem przewagi pływania tradycyjnego nad Total Immersion i dlaczego SwimSmooth nie sprawdza się w silnie zamulonych akwenach. Czy płynąc pracować nogami, czy raczej ciągnąć za sobą? A jeżeli machać to w jakim rytmie? Na 6? Na 4 czy może na 2? Czy w rytmie walca wiedeńskiego?

 

Zegarek czarny czy raczej czerwony na białym pasku. I co z nim zrobić w czasie pływania? Chyba wziąć ze sobą? Bo co by było, gdyby ktoś spytał o godzinę? Gadżetor musi mieć odpowiedzi na wszystkie pytania. I musi znać odpowiedź prawidłową, jedynie słuszną. Nie dopuszcza do siebie myśli, że dróg i odpowiedzi może być wiele. Niewiedza go męczy i osłabia.

 

A kwestie wago-przestrzeni. Ile żeli na kilometr masy ciała? Popijać czy nie? Czy żel łykać w całości, gryźć czy żuć? Czy mlaskanie sprzyja wchłanianiu? Co na to legendarni trenerzy i mityczni zwycięzcy z Kona?

 

Tyle pytań a sezon taki krótki.

 

******

 

Zidentyfikowałem oczywiście kilka innych typów: „Orły Górskiego" i „Stary Wiarus", „Jezuici i Jakobini" czy „Bambi" o oczach wilgotnych i zagubionych, który/która jeździ w kasku założonym tył-na-przód i często w nim wyrusza na trasę biegową.

 

A jakie typy Wy widzicie wokół siebie? Czekam na propozycję uzupełniające naszą galerię:)

O autorze

Profesjonalny amator z lekką nadwagą szukający równowagi między siłami napędu a oporu. Najwyżej sklasyfikowany przez IRONMAN/WTC zawodnik w Polsce w kat. wiekowej w latach 2012 - 2015. IRONMAN Silver All World Athlete 2016
Zobacz inne wpisy tego autora

Komentarze (31)

Arkadiusz Cichecki 2015-10-02 11:48:59

Piotruś jakiś taki buńczuczny i z ,,agresorkiem" od razu! Zdecydowanie lepiej mi po drodze z WaTrlatem!

Piotr Papierz 2015-10-02 10:19:56

Marku, jak maly rcerz nie chce sie z nami bawic to nie musi! Ja sie nie obraze, niech tylko uwaza by z "malego" nie przeobrazil sie w "mrocznego rycerza"

Marek Strześniewski 2015-10-02 07:15:50

I zobacz Papierzu coś narobił... Wystraszyłeś i zniechęciłeś nam naszego Małego Rycerza (oddzielna kategoria jednoosobowa). Jeszcze grozi nam donosem do OberRedaktora

Arkadiusz Cichecki 2015-09-29 12:37:07

,,Było cymbalistów wielu ale nikt nie śmiał zagrać przy Jankielu"! To jest moja odpowiedź na wasze zaczepki! Chyba napisze podanie do naczelnego aby Strześniewski i Papierz pisali poza blogiem! Nie wiem jak miałby się nazywać ich rubryka!? Może tri-wieszcze? Zawyżacie poziom literacki i w końcu nie będzie chętnych do pisania normalnych, sportowych relacji, przelanych potem.... Wam tylko dyrdymały, harce, swawole i figle-migle w głowach! :-))) Nie bawię się z wami!

Piotr Papierz 2015-09-29 12:13:34

Andrzeju!!! czy mam sie martwic, start juz za 10 dni! Kurkuma to raczej na watrobe, a nie na demencje!!! Moze Profesore wie lepiej, choc z drugiej strony medycyna ludowa, to nie jego "broszka", a moze Dr. Marcin, ale ten jakby sie zapadl pod ziemie! O wiem zapytajmy Arka C. on wie wszystko najlepiej, jest przeciez polaczeniem Starego Wiarusa z orłami Górskiego. Testosteronozaurusem, Earlbirdusem, Bohaterem Czerwonej Gwiazdy, Startoholikiem i Gadżetorem w jednej osobie!

Andrzej Kozlowski 2015-09-29 11:05:11

Piotrze ! To nowy laptop , niestety urzytkownik .....nie najmlodszy . Jedyna nadzieja w kurkumie, podobno zapobiega demencji . :-))))

Piotr Papierz 2015-09-29 10:13:17

o widze ze Andrzej juz zupelnie sTRIatlonial, nawet wpisy robi potrojnie!!!!

Andrzej Kozlowski 2015-09-29 10:08:42

Marku! Pozwol jeszcze , ze slowami piosenki Ewy Dalkowskiej skomentuje Twoje dwa ostatnie wpisy .
Wczesniej nie mialem sily poniewaz ........ "oralem do Kona "
" Nareszcie , nareszcie
zawody w Budapeszcie(Sylwester)
niebo jak miska i
jest co do pyska wziac " :-)

Andrzej Kozlowski 2015-09-29 10:08:40

Marku! Pozwol jeszcze , ze slowami piosenki Ewy Dalkowskiej skomentuje Twoje dwa ostatnie wpisy .
Wczesniej nie mialem sily poniewaz ........ "oralem do Kona "
" Nareszcie , nareszcie
zawody w Budapeszcie(Sylwester)
niebo jak miska i
jest co do pyska wziac " :-)

Andrzej Kozlowski 2015-09-29 10:08:38

Marku! Pozwol jeszcze , ze slowami piosenki Ewy Dalkowskiej skomentuje Twoje dwa ostatnie wpisy .
Wczesniej nie mialem sily poniewaz ........ "oralem do Kona "
" Nareszcie , nareszcie
zawody w Budapeszcie(Sylwester)
niebo jak miska i
jest co do pyska wziac " :-)
Zaloguj się aby komentować

Blogi

Ostatnie wpisy Pokaż wszytkie

stat4u
Website Security Test