brett sutton
Home Blogi Noc Listopadowa

Noc Listopadowa

Listopad 17, 2015 13 Komentarze Triathlon Piotr Papierz

Listopad to dla Polaków niebezpieczna pora.....

 

 

Laury zostały rozdane! Nad blogerzy i  inne pismaki obsypani zostali zasłużonymi nagrodami. Niesie to oczywiście za sobą olbrzymią ilość obowiązków.  A ponieważ rozpiska wywiadów i innych konferencji prasowych jest już gotowa od dłuższego czasu, to doprosić się o jakieś spotkanie przyjacielskie jest trudniej niż kiedykolwiek. Słuchaj, sorry, przykro mi, ale na prawdę nie dam rady przyjechać. A dla jakiej to gazety?  Ile osób będzie? Jaka oglądalność?  to pytania które najczęściej się  pojawiają,  gdy tego lub owego Blogera namawiam do zwiedzenia Reichstagu lub Bramy Brandenburskiej. No cóż w takich czasach przyszło nam żyć. Media rządzą się swoimi prawami i na przykładzie pani Cichopek lub braci Mrożków widzimy, że każdy może zostać wybitnym aktorem, a co dopiero wybitnym Blogerem!  Niektórzy trafili nawet do TV i niczym sierżant Walczak z serialu Przygody psa cywila,  wprowadzają czworonogi do ratusza! I pomyśleć, że to wszystko, tylko  dlatego że w sposób wspaniały połączyli pływanie z jazda na rowerze i bieganiem, a potem, przy zachwycie gawiedzi ATowej, jednym ruchem reki, niczym wieszcz  narodowy (Kiedy wieszcz lutnię weźmie do ręki, Gdy z brzmiących strun jej silnemi dźwięki,  harmonijne łączy pienia.... ),  przelewają to wszystko na Bloga! I właściwie nie mam nic przeciwko temu!  Wręcz przeciwnie, wielka przyjemność sprawia mi czytanie tekstów o „Światełko w Tunelu" lub o „Marnej dysze co cieszy". Przyznaje się bez bicia, że do łez wzruszyła mnie historia o „Adgarze bracie Knuta "  i o „Fjordach co to mu z reki jadły".  Oddając się ATowej lekturze dowiedziałem się również, że „Fajnie jest być kobieta", szczególnie jak się ma „Dzień Kon(i)a".  Były  też wpisy które mnie napawały smutkiem i melancholia, że wymienię tu przypadek „Nowego kolegi",  który nie dość, że się „Ugotował"  to jeszcze wzieł i „Skonał we Frankfurcie". Na szczęście „Gulasz, czardasz i dziewczyna o perłowych włosach" która wraz z „Jaskiniowcem z Gdyni", „Pokonała Smoka" przywróciły mi równowagę duchowa! I wszystko byłoby super gdyby nie ta feralna „Noc Listopadowa"
Ale od początku.  Właśnie przewracałem się na drugi bok, śniąc oczywiście o Hawajach, kiedy zadzwoniła komórka. Muzyka z „Rockiego" wskazywała jednoznacznie na WaTRIata. Przycisnąłem  na klawiaturze „odbierz" i usłyszałem przestraszony głos zony WaTRIata:-Proszę cie przyjdź  natychmiast.  Jej prośby zawsze dla mnie  były  rozkazem, wiec nie przebierając się, tylko w samej piżamce udałem się do domu WaTRiatow. Na szczęście musiałem tylko przejść na druga stronę ulicy. Zona czekała na mnie już w progu. Bez żadnego słowa powitania, wpuściła mnie do mieszkania.
-gdzie on jest? zapytałem, Głowa wskazała mi pokój kominkowy. Udałem się do niego niezwłocznie. WaTRIat siedział przed kominkiem, w fotelu bujanym. W reku trzymał jakieś zeszyty czy książki. Wyrywał z nich kartki i wrzucał do ognia. Na środku pokoju stała butelka Yamazaki (dla nie wtajemniczonych podaje, że to japońska whisky, uznawana za najlepsza na świecie, tzn w 2015 została za taka uznana). Ciekawe skąd on to wziął? Pewnie dostał na urodziny od kumpla z W-wy, albo wygrał w konkursie na Blogera Roku, pomyślałem. Butelka była zamknięta.

-jak chcesz to sobie nalej, powiedział, wiesz że ja nie pije.  Kuźwa, to po co ci ta butelka, pomyślałem. -Chętnie, rzuciłem krotko i schyliłem się po szklankę W tym momencie ujrzałem płonąca w kominku kartkę. Ogień pochlonil już prawie trzy-czwarte jej powierzchni, ale można było dostrzec nagłówek:  "pamiętnik WaTRI..." W tym samym momencie płomyki pochłonęły resztę kartki.
-co ty q..a robisz? Zapytałem, -nic, pale w kominku.
-Ale przecież to twoje teksty.
-No i? I tak tego nikt nie czyta.
Nachylił się i jednym ruchem reki wrzucił do kominka resztę kartek którą miał na kolanach! Pamiętnik WaTRIata zamienił się w popiół. Czy to co Twoje będzie zatracone,  Czy popiół tylko zostanie i zamęt....
Chwilkę później WaTRIat zgiał się po następny plik papierów. Zobaczyłem nagłówek: „Postanowienia 2016" + „Plany treningowe"
-o nie, tylko nie to, krzyknąłem w jego stronę i rzuciłem się na niego, starając się uratować przed zniszczeniem chociaż Plany treningowe, pal licho postanowienia, ale plany treningowe, te nie mogły spłonąć. Potrzebowałem kilkunastu sekund, żeby wyrwać mu z rak kartkę z planami (kurde ten trening Cross Fit, coś mu tam jednak daje, pomyślałem). Chciałem ja schować do kieszeni, ale nie zdążyłem. Jakimś nadludzkim sposobem  WaTRIat dorwał się do niej znowu. Szarpnąłem wiec z całych sil i zmiętą, wsadziłem cala do buzi. Pogryzłem i przełknąłem. WaTRIat zgłupiał. Zerwałem się z podłogi na równe nogi i powiedziałem cytując Goethego (w końcu mieszkamy w Niemczech)
- Głęboki  upadek prowadzi często do wielkiego szczęścia. Zapamiętaj to sobie raz na cale życie, dobra?
- Czyli co? burknął, -co nas nie zabije, to nas wzmocni?
– tak jest! Patrząc mu prosto w oczy, wyciągnąłem z buzi mokry  kawałek papieru i wcisnąłem mu go do reki. Obaj mieliśmy łzy w oczach.
– Trzeba iść spać, powiedziałem, po czym obaj padliśmy sobie w ramiona.

O autorze

po prostu WaTRIat
Zobacz inne wpisy tego autora

Komentarze (13)

Piotr Papierz 2015-11-22 15:15:54

@immiennik J., ze niby kto ta konkurencja? Chyba nie Marek S. albo Arek C.? Na upraszczanie, niestety nie mam wplywu, proponuje siegnac do starszych tekstow. @Malgosiu komplement od kobiety zawsze inaczej smakuje, dziekuje bardzo.

Małgorzata Rajczyba 2015-11-22 13:41:32

super tekst! nie miałam pojęcia, że są osoby, które mają rozpiskę na cały przyszły rok - to jest dopiero organizacja czasu ;)

Marek Strześniewski 2015-11-20 21:56:51

oj tam, oj tam...

Piotr Jaworski 2015-11-20 21:11:59

Panie Marku!
W czasach gender takie uwagi nie przystoją.

Piotr Jaworski 2015-11-20 20:56:24

No i fajnie!
Konkurencj się nie poddaje. Brawo!
Wprawdzie nie jestem wstanie prześledzić wszystkich związków interpersonalnych ale spodobało-mi-się,
Proponuję upraszczać.
Ale generalnie jest fajne!
Pozdrawiam

Marek Strześniewski 2015-11-19 12:43:51

Mam przykre wspomnienia spod celi we Wronkach...

Piotr Papierz 2015-11-19 09:01:17

Nie przypuszczalem, ze tekst spowoduje tak odwazne outingi Arkady (WaTRIat) i o.RED (Infernus)! No, no! Marku dokladnie tak bylo! I teraz juz wiem co bylo prawdziwym powodem twojej absencji. Ty po prostu boisz sie chlopakow!!!

Marek Strześniewski 2015-11-18 12:36:18

Piotrze, bardzo Ci dziękuję w imieniu swoim i innych wymienionych przez Ciebie blogerów AT, za te skomplikowane, ale szczere gratulacje!

Nie od dziś wiemy, że trudno Ci nawiązywać proste relacje emocjonalne, a Twój związek z WaTRIatem należy do wyjątków. Tym razem jednak przesadziłeś. Ten akapit o wyjmowaniu z ust czegoś wilgotnego potem branie do ręki, alkohol na stole, kominek..... Czy w tle była muzyka Village People, YMCA?

Plati's TriWay 2015-11-18 11:41:48

no i elegancki powrót !!!

Arkadiusz Cichecki 2015-11-18 10:11:22

Nie będę ukrywał, że dzisiaj kolejny raz rozkoszowalem sie tym tekstem. Nie będę ukrywał, że poslalem do Berlina koszyk kwiatów... niech w końcu dowie się o moich uczuciach! Wiem może wstrząsnąć to jego małżeństwem. Trudno! :-))) Gdyby zależało to ode mnie przyznalbym za ten tekst TriPulitzera!
Zaloguj się aby komentować

Blogi

Ostatnie wpisy Pokaż wszytkie

stat4u
Website Security Test