brett sutton
Home Blogi Tri rozważania….

Tri rozważania….

Marzec 06, 2016 27 Komentarze Triathlon Arkadiusz Cichecki

Każdy kto funkcjonuje już jakiś czas w tym sporcie ma z pewnością spostrzeżenia czy sąd, który może ewoluować w zależności w którym momencie tri-drogi jesteśmy. U mnie jak na razie były trzy etapy. Pierwszy ,,drogi cierniowej'' połączonej z obawą ,,czy podołam". Drugi ,,wow" czyli fascynacji, nacechowanej spostrzeganiem wszystkiego przez różowe bryle i wiarą, że mogę wszystko. Trzeci, obecny – może nazwę go ,,refleksyjny''. Z tym ostatnim kojarzą mi się słowa jednego z kawałków Butki S: ,, Dokąd idziesz bracie Dokąd gnasz Po co tak zabijać się W jednym punkcie przecież W końcu trwasz Tylko czas do przodu mknie"

W związku z tym, że jestem tu i teraz machnę ręką na historię i skupie się na obecnym etapie. Skąd zmiana spojrzenia? Ano banalna sprawa – kontuzja. Nie rozwodząc się nad szczegółami , powiem tak – nie mogę biegać, pływać i jeździć owszem. Prawda jest jednak taka, jak coś przestaje trybić to gubię motywacje i zaczyna się analiza... Więcej czasu na przemyślenia, czytanie... min. blogów, które również dają do główkowania...

Znany celebryta , amator z sukcesami, M.D pisze na swoim blogu, że zaczął realizować zakładkę 2h/1h przed godz 23! Z całym szacunkiem i sympatią dla Gościa, myślę sobie o co kaman? Czy aż tak gonią Go przygotowania do Igrzysk Olimpijskich? :-)  To oczywiście jeden z przykładów zatracania się. Aby była jasność, daleki jestem od ocen. Jego sprawa. Tylko rodzi się zasadnicze pytanie, ile jesteśmy w stanie poświęcić na to by urwać kilka minut by wejść na wyższy stopień a jednocześnie stracić coś.... Coś - co?! Odpowiedzi można mnożyć! Chociażby przysłowiowego ,,byczenia się", kawałka zdrowia, rozmowy z dzieckiem, zakupów z żoną (tu chyba przesadziłem :-)) , spotkań z przyjaciółmi przy piwie, polowania na foczki, tudzież inne bezeceństwa... inne hobby... nie wspomnę już o jakiś pociągach potencjalnie, dobrych biznesów, które odjeżdżają bezpowrotnie a była szansa po prostu wsiąść...

Chyba meritum.... Ambicje nie są złe, są motorem do sukcesów, nieodzowne zwłaszcza wśród wyczynowców... A jak ma się to u amatorów? Nie wiem czy nie zabijają radość, która wydaje się być kluczem do szczęścia ...

Takie to moje refleksje natury filozoficznej... Pewnie, można dywagować. ... stawiać przykłady, od chociażby Mkon, poukładany do bólu, nastawiano na sukces a dyscyplina pruska przy jego konsekwencji to Pikuś (kuśwa jak ja mu zazdroszczę:-)) ....  No, tak ale ile jest takich Mkonów wśród Nas skazanych na sukces? Zresztą, wymieniony pisał ostatnio na swoim blogu o zachowaniu priorytetów! Rodzina, praca a później trening....

Zdrowe hamulce psychiczne w tym naszym sporcie wydają się nieodzowne. Osobiście mam  jednego mentora- przyjaciela, również skażonego wirusem tri, jednak świadomego priorytetów! Ubawiłem się jak mi ostatnio pisał o karze jaką sobie zadał za to, że przeżywał w nocy w pełni niezrealizowany trening... Kara za to jaką sobie wymierzył?! Odpuszczenie treningów na jakiś czas, po to żeby tri nie zdominowało jego życia.... Hehe...

Przydałby się jakaś konkluzja.... Hmm, może: ,,każdy jest kowalem swojego tri"....

Nie wiem ale Nadbloger nam pewnie wskaże drogę... na co zresztą liczę...


Skomplikowane to wszystko....

smieszne-zdjecia1533

O autorze

"Jedyna wolność to zwycięstwo nad samym sobą" Fiodor Dostojewski
Zobacz inne wpisy tego autora

Komentarze (27)

Arkadiusz Cichecki 2016-03-08 16:45:33

Jarek, spoko, nie przeżywam jak kiedyś, jestem na etapie przewartosciowania spojrzenia na to wszystko.... Bez wątpienia poruszony przez Ciebie wątek jak i Artura uwagi są bardzo istotne.....

Jarosław Swiniarski 2016-03-08 12:40:10

Arek, ja wiele razy przez zęby ;) mówiłem, że co mnie nie zabije to mnie wzmocni i o ile Ciebie znam to dość łatwo dasz radę to także powtarzać. Co do ogólnych rozważań to rozwinę wątek Artura. Na pewno wartością jest poznawanie nowych ludzi, pozytywnie zakręconych, co w wieku starszych Agegruoperów już się tak czesto nie zdarza :)
Co do "straty" czasu na treningi - zazwyczaj ludzie, którzy maja mało czasu poprawiaja jego organizację, mniej czasu, często zabijanego korzystaniem z "atrakcji" TV, przecieka między palcami

Arkadiusz Cichecki 2016-03-08 11:36:52

Łukasz, dzięki, podbudowałeś mnie trochę... :-) Piotruś, jesteś zadymiarzem! Rozumie jednak skąd to się bierze. Niedobrzy Niemcy z pewnością Cię szykanują, musisz gdzieś odreagować... :-P

Piotr Papierz 2016-03-08 11:21:22

Krolu Arturze! Alez ja w ogole nie mialem ciebie na mysli. Nigdy by mi do glowy nie przyszlo, ze moglbys na dyzurze, zajmowac sie czyms innym niz dyzurem! Po za tym oczywiscie, ze Arek jest wszstkiemu winien!

Łukasz Górnicki 2016-03-08 11:06:33

Arku tylko mądrzy ludzie szukają i analizują reszta wali na ślepo z nadzieją że trafią.

Arkadiusz Cichecki 2016-03-08 10:56:55

Łukasz, imponują mi ludzie, którzy potrafią jasno sprecyzować swoje cele i nie ważne czy są one na Mount Everest czy Gubałówce. Robiąc ten wpis trochę się obnażyłem, trochę prowokowałem a to wszystko żeby wywołać jakąś dyskusje i poznać podejście innych. Wyznam szczerze, że w odróżnieniu od Ciebie motam się, nie potrafię jasno sprecyzować sobie celu. Balansuje... chciałbym mieć ciastko i zjeść ciastko.... Szukam... :-)

Łukasz Górnicki 2016-03-08 08:34:01

Arku napisze tak ja już swoje 5 minut w sporcie miałem ( 5 krotny wicemistrz polski w oszczepie w kategorii junior młodszy, junior, młodzieżowiec, członek kadry narodowej na Sydney 2000) wiec wiem ile trzeba poświecić czasu i zdrowia w tej materii żeby osiągnąć sukces, wiem tez bardzo dobrze jak to wszystko odbija się na zdrowiu a co może i ważniejsze na życiu rodzinnym. Nie zamierzam się otrząsnąć za 7 lat ja moje dzieci powiedzą mi że tatuś to cały czas trenował i pracował jak były małe bo myślał, że dostanie medal w Nieporęciu dla Age Grupersa.
Sport dla amatora czyli dla 98\% czytelników i użytkowników AT ma być narzędziem do utrzymania dobrej formy i wyglądu żeby rodzina cieszyła się ze zdrowego dobrze wyglądającego ojca, który jest podporą rodziny i to czuć a nie idzie na trening o pierwszej w nocy żeby podleczyć swoja psychikę i nie mieć kaca z niewykonanej jednostki treningowej o tej godzinie to się trzeba przytulic do zony lub pocieszyć dziecko jak ma złe sny.

Artur Pupka 2016-03-07 21:03:32

Piter, ja nie mam nic a nic do Niemcow! Nawet ich lubie. Ciebie tez:))) Dyskusje sa zawsze tworcze. Ja sie wypowiadalem nieco krytycznie w stosunku do Macka rowniez bezposrednio. Co mozna stracic?! Zdrowie:) No ale to bardzo ogolne stwierdzenie. Zgadzam sie z Arkiem w aspekcie spolecznego oddzialywania takich wpisow. Macka obserwuje wiele osob, tez zaczynajacy zabawe. Moze to takie moje akademickie fobie ale jak cos robie w chirurgii naczyniowej lamiac zasady to zawsze to tlumacze swoim asystentom. I podkreslam: ta droga pojdziecie ...na starosc:))) 2-4 w nocy na rowerze?!?! Nieeee, przeceniesz mnie Piotrze. Poza tym trenuje teraz z trenerem, ktory bardzo dba o moja regeneracje. A nocne zniany na rowerze nie wpisuje sie w te zasady:) Ps. Piotrze, tak w ogole to wszystko przez Arka! Masz racje:)))))

Arkadiusz Cichecki 2016-03-07 20:25:01

Piotrek, tzn., że Niemcy też już na Ciebie się poznali? Hehe.... Dobra, dobra... bo się naprawdę wkurzysz. Przekazuje Ci znak pokoju... ;-)

Piotr Papierz 2016-03-07 19:58:37

Arek, żaden ze mnie Adwokat, nie mówiąc juz o agresji. Ty już jak Niemcy, wystarczy że się odezwę, a oni od razu do mnie, dlaczego ciagle się na nich mszczę za dziadka! To ty dałeś przykład Maćka. Buziak. I nie stresuj się. Kontuzje mijają, twoja też minie, trimam kciuki. Buziak
Zaloguj się aby komentować

Blogi

Ostatnie wpisy Pokaż wszytkie

stat4u
Website Security Test