brett sutton
Home Blogi Gorrrący weekend

Gorrrący weekend

Czerwiec 30, 2016 12 Komentarze Triathlon Bogusław Pergoł

Susz to był mój start A na dystansie ½ - IM (zresztą prawdopodobnie jedyny w tym sezonie na połówce). Rok temu powiedziałem sobie, ze wrócę do Susza i złamię 5 godzin. Do zeszłego tygodnia byłem pełen optymizmu – patrząc na prognozę pogody. Niestety nie sprawdziła się. Było upalnie.

Zaczęło się już w sobotę, kiedy przyjechaliśmy do Susza. Krótkie rozpoznanie terenu i wspólne kibicowanie w Warmiance. Atmosfera była naprawdę gorąca. Już wtedy nie wszystko poszło zgodnie z planem.

 

Rowerkowe

Zdjęcie: Sportowy Jeż Poranny

 

Zaraz jednak po ostatnim strzale Krychowiaka szybko przemieściliśmy się na Rowerkowe Mistrzostwa Świata. Bardzo szlachetna inicjatywa. Sporo znanych i nieznanych osób zaangażowanych w tą dobroczynną akcję.

Po zawodach na małych kołach przyszedł czas na odbiór pakietu startowego, wstawienie roweru do strefy zmian oraz konsumpcji makaronu (opcja trzysmakowa :-)).

Życie to sztuka wyborów. Rodzinę ulokowałem na zamku w Karnitach (to tam, gdzie rozgrywa się akcja książki „Pan Samochodzik i złota rękawica" z panną Denver i Simonem Templerem w roli głównej),

 

Pan Samochodzik i zota rkawica

 

Zamek w Karnitach

a sam przenocowałem w lokalizacji znacznie bliższej miejsca startu.

Noc była deszczowa, poranek pochmurny, ale potem zaczęło się...

Susz - wejcie do wody

Pływanie mimo cieplutkiej izolacji piankowej było szybkie. Prawie dogoniłem Arka :-).

Rower zacząłem od bliskiego spotkania z chodnikiem. Chwila dekoncentracji i wjechałem w krawężnik na pierwszym zakręcie. Efekt: lekkie przetarcie na barku i udzie oraz zblokowane tylne koło na szczękach hamulcowych. Dzięki aktywnej pomocy kibiców ogarnąłem się. Szczęki hamulcowe udało się poluzować. Tak dojechałem do pierwszego punktu nawadniania, gdzie musiałem powtórzyć czynności serwisowe. W rezultacie dalszą podróż kontynuowałem bez tylnych hamulców. Najważniejsze, że koła kręciły się. Co prawda łańcuch o coś tarł i przerzutka dobrze nie wskakiwała na mniejsze zębatki, więc przez pierwsze 20 km jechałem bez przekonania. Chyba myślami byłem gdzie indziej. Potem jednak docisnąłem i ostatecznie w strefie T2 znalazłem się po 3 godzinach i 16 minutach.

Do złamania 5 godzin zostało mi jakieś 1'42" na bieg. Wiedziałem, że nie mam szans. W taka pogodę i po takim (mocnym dla mnie) rowerze. Trochę zaskoczył mnie kierunek biegu. Odwrotny niż w zeszłym roku. To sprawiło, że zbocze zamkowe wyrosło dużo wcześniej. Nawet nie próbowałem wbiegać, ale już na górze walczyłem dalej. Na drugim kilometrze stwierdziłem, że nie jestem w takim tempie biec (5.00-5.15) przez następne 19 kilometrów. I niestety po 3 kilometrze odpuściłem. Przeszedłem w marsz, doszedłem do bufetu, napiłem się, orzeźwiłem, odpocząłem, uspokoiłem tętno i ruszyłem dalej biegiem. Następne kilometry miały podobny scenariusz. Korzystałem z każdej możliwej okazji na zimną wodę. Bieg utrzymałem do drugiego podejścia na zbocze. Następnie marsz, potem znowu bieg aż do okolic bufetu na przeciwległej stronie jeziora (jak tam było gorąco!), marsz schłodzenie, uspokojeniu tętna i dalej bieg. I taka trzykrotna powtórka z rozrywki.

Susz 1

 

Ci co mieli mnie wyprzedzić, wyprzedzili , więc stwierdziłem, że nie ma sensu się ścigać już nawet z samym sobą. Dobiegłem spokojnie do mety z czasem ponad dwadzieścia minut wolniejszym od zakładanego. Jedyny plus tego asekuracyjnego biegu to fakt, że nie złożyłem deklaracji o ostatniej połówce w moim życiu :-).

odkowa gorzka

O autorze

Zreaktywowany biegacz amator, próbujący swych sił w triathlonie :-)
Zobacz inne wpisy tego autora

Komentarze (12)

Marcin Stajszczyk 2016-07-03 19:17:20

Jest jeden plus tego ciągłego mycia na trasie wodą i gąbką na metę można było wbiec czyściutkim jak nigdy nawet prysznic po zawodach nie był potrzebny;))

Andrzej Stepien 2016-07-03 14:42:24

Sam polmaraton w takiej temperaturze to koszmar, polmaraton po plywaniu i rowerze z przygodami to okrutne tortury- gratuluje ukonczenia!

Plati 2016-07-01 08:36:46

miło było spotkać :)

Jakub Masiuk 2016-07-01 06:56:04

przetarcie przed Poznaniem jest, teraz zbierać siły i jazda

Bogusław Pergoł 2016-06-30 18:08:03

@Marek - Zresztą nie zauważyłeś, że ja się namydlam przed prysznicami ze szlaucha? ;-)

Bogusław Pergoł 2016-06-30 18:06:51

@Marek - Twoją złotą radę wezmę sobie do serca i zacznę stosować :-). Jak zwykle genialna! Choć szczerze mówiąc bardziej liczyłem na połówkę Kopytka :-).

Marek Strześniewski 2016-06-30 17:36:34

Boguś, spróbuj biec dłuższym krokiem, nawet w strefie bufetu :)

Bogusław Pergoł 2016-06-30 11:47:37

W tym roku było sucho, za rok będzie gorzko ;-).

Bogusław Pergoł 2016-06-30 11:46:48

Dokładnie Tomek :-). Za rok będzie lepiej :-). Zapraszam do Susza :-).

Tomasz Kacymirow 2016-06-30 08:28:09

Oj słabiutko, słabiutko :-)
Zaloguj się aby komentować

Blogi

Ostatnie wpisy Pokaż wszytkie

stat4u
Website Security Test