brett sutton
Home Blogi W Suszu łączę się w bólu

W Suszu łączę się w bólu

Lipiec 01, 2016 17 Komentarze Triathlon Jarosław Swiniarski

 

Nie miałem zamiaru komentować swojego startu.

Jak słusznie zauważył nową modę Tomasz K. - wyniki nastrajały do trikokieterii.

Ale zięć znalazł zdjecia na portalu susz.wm.pl, które cały czas powodują u mnie intensywne masowanie przepony. Takich śmiesznostek jest trochę więcej. I mam nadzieję, że one spowodują, że  trikokieteria będzie na dalszym planie.

Czułem się ostatnio dobrze. Byłem pewien, ze na dość szybkiej trasie w Suszu spokojnie pobiję życiówkę z Gdyni z 2014, czyli 5:19. Ale już w drodze do Susza Najwyższy mnie ostrzegał, że to będzie droga przez mękę. Wyjeżdzając z Gdyni 12:30 ledwo zdążyłem na odprawę. Przed dojazdem na nocleg trzeba było pokonać leśny długi objazd, którego nie widziała moja on-line nawigacja. Potem piłkarze przeciągali jak mogli gierkę ze Szwajcarią. Myśląc, że objazd mam w małym palcu mknąłem do Susza i natknąłem się na wypadek i zamkniętą drogę. Nie wiem czy to szczęście, ale dzięki samochodowi z krwią dla szpitala w Iławie ominąłęm to nastepnym wielokilometrowym objazdem przez las.

Krótka droga z Gdyni okazała się bardzo długa, ledwo przed 19ta byłem w Suszu.

Moja kolejka po pakiet była dłuższa niż wszystkie pozostałe razem wzięte.

Zmieniłem miejsce noclegu w tym roku, bo wiedziałem, ze w poprzednim będzie wesele.

Prawie wpadłem z deszczu pod rynnę. Agroturystyka okazała się sporym kompleksem, w którym też odbywała się impreza, tym razem klasowa - dziadków może nawet starszych ode mnie. Na szczęście nasz domek był troche oddalony.

Poranek to oczywiście rozważanie czy ubrać piankę. Poszedłem za głosem stada. Było za ciepło, ale się nie ugotowałem.

Na rower wskoczyłem dziarsko. Maszyna szła i na 40tym kaemie, tuż przed wjazdem do Susza średnia było bliska 37km/h. W Suszu znaczny jej spadek i drugie kółko też wolniejsze, samopoczucie dobre mimo że poziom tętna to zdecydowanie na dystans 1/4. Ale zadowolony kończyłem ten etap z czasem 2:34:45, mój najlepszy czas roweru na tym dystansie.

Zwyczajowo rozpędzone tempo biegu po rowerze wynosiło dużo powyżej 5 minut. Nie tak miało być. Zdziwiło mnie jedynie, że na mijance Arek jest tylko 7-8 minut przede mną. Ale nie podlegało to dalszej analizie bo zacząłem się układać z tempem powyżej 6 minut. Zgon. Zgony na biegu to moja specjalność. Już kilkanaście lat temu w sierpniowym maratonie w podobnej temperaturze usiadłem na krawęzniku na 35km i dałem sobie 2 minutki, przeliczając czy się zmieszczę w 5godzinnym limicie. To tempo ma ten plus, że pobierając wodę w chodzie prawie nie traci się średniej. Podobnie z rodzinnym przybiciem piątki i możliwością spokojnej pogawędki z wnukiem.

zdj-blog

 

 Czas biegu 2:09, najgorszy na tym dystansie, gorszy 9 minut niż rok temu, gdy prawie nie mogłem trenowac biegu i ponad 33 minuty gorzej niż rekord półmaratonu z ostatniego października.

5:32:27 na mecie i 5m w AG.

 

Na koniec zapowiedziany masażysta przepony - zdjęcia pt. „Dziadek Jarek przewodnikiem stada"

 

susz1

 

 

susz

 

 

O autorze

Rocznik 1958, niepraktykujący zawodu inżynier, prowadzący mikrofirmę, 10km - 40:23 Gdańsk 2014........Półmaraton - 1:36:01 Gdańsk 2015...........Maraton - 3:28:47 Poznań 2016.........1/4IM - 2:23:55 Ślesin 2017 (3m.AG)...........dystans olimp. 2:30:48 Gdańsk 2016 (1m.AG - MP)...........1/2IM - 4:59:23 Susz 2017 (2m.AG)
Zobacz inne wpisy tego autora

Komentarze (17)

Jarosław Swiniarski 2016-07-04 05:09:06

Marcin, ja starałem się zwrócić na pozasportowy koloryt tego startu ;-) Z wyprzedzaniem było sporo kłopotu, niektórzy jechali lewą cały czas nawet jak nie wyprzedzali, miałem tez dwóch takich, którzy, gdy ich dochodziłem to zaczynali walkę na śmierć i życie o utrzymanie pozycji, jeden odpadł na 60km, drugi trochę później, nawet z uznaniem dla mnie ;-))) że jeszcze mam siły

Marcin Stajszczyk 2016-07-03 18:53:21

Jarku! Gratulacje! I teraz uwaga też znalazłem te zdjęcia w necie, dlaczego mnie również zainteresowały?:) Nawet pisałem o nich samemu Professore;) Nadbloger zaraz język połknie, odszczeka czy będzie szedł w zaparte kotlet jeden mielony?;)) A wydawałoby się, że człowiek światowy, że potrafi ocenić sytuację, a nie uogólniać;) Otóż uwaga, trzeci po prawej stronie (biały kask, biały top) próbujący wyprzedzić grupę to ja;))) Jarek przemknął koło mnie wcześniej i grupę udało mu się wyprzedzić przed zjazdem, ja zostałem na chwilę przyblokowany przy środkowej linii jezdni i dopiero krzycząc lewa udało się wzbudzić uwagę, co widać na drugim zdjęciu. Pamiętam dobrze ten moment, bo jeszcze wtedy myślałem, że uda mi się zachować kontakt wzrokowy z Jarkiem:) To jest tuż przed nawrotem. Takich sytuacji na pierwszej pętli miałem bardzo dużo. Wyprzedzałem bardzo dużo osób i często była to jazda prawie na linii środkowej tak było ciasno (raz o mało nie skończyło się to tragedią jak z naprzeciwka wypadł motor obsługi do teraz mam ciarki:(

Andrzej Stepien 2016-07-03 15:03:39

Czytajac wszystkie opisy Suszu musze przyznac ze 37km/h to dobra strategia zeby ochlodzic 'silnik' powietrzem :). Sam kiedys na maratonie we Wroclawiu w wyjatkowo cieply dzien siedzialem na krawezniku wiec wynikiem biegu bym sie nie przejmowal - Gratulacje!

Jarosław Swiniarski 2016-07-03 06:17:06

@Piotr, Ty to masz szczęście, i trening i szampan, podwójna przyjemność :-)))
@Jakub, 17/07 debiut w olimpijce Gdańsk, 07/08 Gdynia i do tego czasu myślę, do pełnego trening nie był ustawiony, ale raczej obniżając intensywność startową dałoby radę zaliczyć, zresztą zięć już jest na liście startowej :-)

Jakub Masiuk 2016-07-02 21:21:30

Dobrze ze uciekłes, może mieli zwidy od słońca i myśleli ze gonią seksowną, chuda kobietę. Nie wiadomo co mogli Ci zrobić ;-) Jarek nie ma co się zastanawiać startuj w Malborku

Anna Klekotko 2016-07-02 17:35:18

Hahaha nawet załapałam się na zdjęcie :) pierwszy raz kibicując nie zazdrościłam, że sama nie mogę startować...

Piotr Papierz 2016-07-02 17:00:05

Jarek, łącze się również w bólu, z wesela we Francji!!! Szampan leje sie strumieniami, skomentuje pozniej!! Acha 14km pobiegane dzisiaj

Tomasz Kacymirow 2016-07-02 08:38:24

Marku widać że mało masz do czynienia z najmłodszymi. Jest film dla dzieci "Klopsiki atakują" a nie jakieś pulpety. W Piasecznie jak jechałem gdzieś w połowie stawki przede mną były 4 pociągi średnio po 40 osób w kazdym. To oznacza koło 80 proc startujących w tej grupie. Kilku sędziów na motorach mijało te pociągi ale zajęci byli robieniem selfie. W Danii na odprawie specjalnie odnieśli sie do naszej części kontynentu jako przykładu czego nie należy się spodziewać tam. I faktycznie nie było szans zeby co parę minut nie zobaczyć aktywnego sedziego. Taki mamy klimat.

Jarosław Swiniarski 2016-07-02 08:33:15

Chłopaki, dobrze, że uszczelniłem zawory bo byłoby mokro ;-) nawet życiówka nie dałaby tyle śmiechu, co te komentarze, ale.....pierwszy raz jestem wyzywany od chudych, teraz wszyscy wiedzą, że się w domu nie przelewa ;-)
jeżeli ten obok jest w stanie śpiączki to mogę zostać oskarżony o nieudzielenie pomocy ;-(
@Marek, zmienić tytuł na "Ucieczka chudego"?
@Tomasz, mnie myśl o zimnym piwie utrzymywała przez całe 21km, poza tym wolałbym psycholożkę ewentualnie jako niepraktykujący zawodu inżynier coś z najnowszych produktów chemicznych

Marek Strześniewski 2016-07-02 05:23:00

A mnie jest smutno, kiedy patrzę na to śmieszne zdjecie. Widzę stado pulpetów w formacji drafting goniące chudego. Chcą go pożreć? Na gorąco? Dobrze, ze im uciekłeś :)
Zaloguj się aby komentować

Blogi

Ostatnie wpisy Pokaż wszytkie

stat4u
Website Security Test