brett sutton
Home Blogi Połowy nie muszą być równe, czyli 50 nawierzchni Poznania.

Połowy nie muszą być równe, czyli 50 nawierzchni Poznania.

Sierpnień 03, 2016 39 Komentarze Triathlon Marek Strześniewski

Chciałem spróbować czegoś nowego. Po kilku sezonach finansowania WTC dorobiłem się pięknego zbioru rekwizytów z kropką nad M. Tuzin plecaków, kubeczków i czapeczek. Koszulek i medali nie liczę. W 2016 postawiłem na Challenge Family. A konkretnie na gałąź wielkopolską tej licznej rodziny. Kierunek - Poznań.

 

Racjonalne uzasadnienia tej impulsywnej decyzji były dwa. Po pierwsze - blisko do domu. A po drugie - impreza rangi Mistrzostw Europy. Czyli niesponiewierany podróżą, staję na starcie poważnej imprezy. Jak zwykle w życiu - miałem rację w 50-ciu procentach.

 

Przygoda zaczęła się kilka dni wcześniej w Piasecznie. Lokalna Banda Czterech wystepująca na zawodach pod nic nie mówiącym akronimem zorganizowała carboloading party. Zostałem zaproszony. Makarony, pizza i dobre wina były serwowane w rozsądnych proporcjach. Panowie porównywali krótkość fryzur, długość dystansów i wklęsłość brzuchów. Mój śmieszny dystans i sterczący bełcun wyrzuciły mnie poza nawias stowarzyszenia. Wymieniano argumenty na temat wyższości dystansu pełnego nad połówką. Wtedy jeszcze nie wiedzieli, że ich pełny nbędzie lekko wybrakowany.  Omawiano strategię i taktykę. Konklawe zadecydowało jechać zespołowo na najstarszego członka. Szczegółów nie podam, bo zostałem zobowiązany do zachowania tajemnicy. Dość nadmienić, że strategia była skuteczna. Krzysztof A. wygrał swoją kategorię.

 

Potem był telefon od znajomego mecenasa - długobiegacza. Rafał D. postanowił zrobić pełny dystans i pytał, czy jazda na rowerze do Poznania 2 dni przed zawodami to dobry pomysł. I czy zaliczą mu tym samym etap kolarski. Powiedziałem, że pomysł jest znakomity, rewolucyjny, ale jeszcze lepszy to pojechać samochodem. Przekonałem go, choć nie bez trudności.

 

Po drodze omówiliśmy sprawę wyborów w USA, konsekwencje Brexitu dla populacji Mławy i Pabianic. Także kilka scenariuszy dla Trybunału Konstytucyjnego. Ustaliliśmy, że widoczne defekty intelektualne większości parlamentarnej i niektórych ministrów, to nie wada, a raczej sprawa tożsamości. Wątkiem pobocznym była sytuacja mniejszości wyznaniowych w Polsce sanacyjnej. Zanim zdążyliśmy się pobić, już byliśmy na miejscu.

 

Nad zawodami od kilkunastu dni unosiła się lekka mgiełka oczekiwania i niepewności. Kontrowersje dotyczyły długości i konfiguracji trasy biegowej. Miasto, jako jeden z organizatorów poszło na rękę klęczącym a nie biegającym. Godziny startu także uległy zmianie. Start połówki przesunięto z godziny 9-tej, na 12-tą. W samo południe. Symbolicznie i intrygująco.

 

trasa biegowa

 

To była pierwsza jaskółka niespodzianek przygotowanych przez organizatorów. Odprawa zapowiedziana na 15-tą rozpoczęła się o 15:22. Czy ktoś prawidłowo obstawił tę godzinę? Nie sądzę. Szkoda, że nie było konkursu.

 

Organizatorzy postanowili rzucić wyzwanie rutynie i przyzwyczajeniom. Zaczęli już w Sierakowie. Tam liczba bojek czy innych frykasów w pakiecie różniła się od liczby startujących. Nie startowałem, nie znam szczegółów. Ale jestem na liście mailingowej i kilkakrotnie mnie przepraszano. Zupełnie niepotrzebnie. Zaskoczenie, innowacja, dreszcz niepewności. Za to ludzie są gotowi płacić i to będzie ich przyciągać jak kamera posła.

 

Odprawa rozpoczęła się od wyjaśnień. Organizatorzy przeprosili, ale surowe wymogi ETU zmusiły ich do zachowania tradycyjnej kolejności dyscyplin. Kilku zawodników było zawiedzionych. Ale były tez nowalijki dla wymagających. Pierwsza to dystans z „olimpijki". Miało być 40km a było 36km. Mniejsze zużycie sprzętu, mniejszy wysiłek a zwiększone szanse na życiówkę. Czego to się nie robi dla satysfakcji klienta!

 

Nastepnie pokazano nam celowo nieuaktualnioną prezentację z dnia poprzedniego. Śmiechu i radości było co niemiara! Najciekawszym elementem był nowatorski system kartek. Były żółte i czerwone. Ale także niebieskie. Dwie żółte to jedna czerwona, albo czarna. A jedna żółta plus jedna czerwona - ale tylko na rowerze - to kartka niebieska. Bo na biegu to pół czerwonej i dwie żółte, reszta w pamięci. Walet bije damę a as pik pionka. Sędzia nie ma obowiązku informowania nas, jaki typ ostrzeżenia dostaliśmy. To zawodnik musi odnaleźć Namiot Kar i Tortur i się dowiedzieć. Można wygrać, można przegrać lub dać się zdyskwalifikować. Nikt nie będzie się nudził!

 

Worki, rowery i inne tego typu dyrdymały załatwiliśmy w miarę szybko. Teraz czas na spotkania i rozmowy. W jednej z knajpek utworzyliśmy spontanicznie przedstawicielstwo Akademii Triathlonu na uchodźctwie. Koledzy Arek, Tomek, mecenas D. i Kuba postawili na dystans długi. Ja na połówkę. Tłumaczyłem, że wystartują o 5 godzin wcześniej, a na mecie i tak będzie w tym samym czasie. Te poranne, zaoszczędzone godziny można pięknie wykorzystać na drzemkę, obfite śniadanie i poranną lekturę. Nie do końca ich przekonałem.

 

Dla potrzymania rozmowy Arek oznajmił, że on już nie chce figurować jako współpracownik AT. Przecież IPN go zweryfikował i oczyścił. Ponowie zapadła krępująca cisza. Żeby ją przerwać Kuba zapytał:

- No a ten Tomek, to coś robi w tym roku w Poznaniu?

Pytam: - Który Tomek?

- No, Kacymirow.

Siedzący naprzeciw Kuby Tomek odpowiada:

- No robię, robię....

 

Cisza zapadła po raz trzeci. Nadszedł czas, żeby zmienić lokal.

 

Następnego dnia rano niespodzianki ruszyły jak lawina. Jeszcze nie wstałem z łóżka, a już o 8-ej z minutami organizatorzy za popmocą wi-fi poinformowali mnie o kolejnej modyfikacji. Tym razem trasa pływacka została skrócona o 800m. Nie wiem, czy to dużo, czy mało. Ale gdyby Kszczotowi o tyle skrócić dystans, to nadal by tkwił w blokach startowych. A za to medali przecież nie dają.

 

Tym samym organizatorzy udowodnili, że nie wszystkie połówki są równe. Bo ta, na której ja startowałem, miała 1900m, a to więcej niż 1550m. Ciekawe, gdzie odbędzie się ta krótsza połówka. W przyszłym roku w Sierakowie?

 

Trasa rowerowa przepiękna. Szeroka, asfaltowa, płaska. Na takiej trasie trudno wprowadzić element zaskoczenia. W Poznaniu się udało. Przy współpracy z policją wyznaczono kilka skrzyżowań, przez które losowo przejeżdżały samochody. Większość zawodników uciekła spod zderzaków. Ale nie wszyscy.W każdej grze ktoś musi przegrać.

 

Moja ulubiona część zawodów. Bieg. Oznaczenia kilometrów skończyły się po pierwszych 4-ech. Potem pojawiły się odcinki specjalne. OS-y , jak w prawdziwych wyścigach. Biegliśmy to tu, to tam. Jak na kultowym Biegu Chomiczówki. Między garażami a śmietnikami. Raz pod trzepakiem, trzy razy pod mostem. Na tyłach zajezdni autobusowej. Przez podwórko Pana Władka i przez zaplecze rybnej restauracji. I piękną, zadrzewioną aleją wzdłuż rzeki. Ale tam było bardzo krótko. Między 5-tym a 6-tym OS-em spotkałem Tomka K. Z zaciekawieniem przyglądał się elewacjom budynków. Pytam – Skończyłeś? No, jeszcze nie. No to dawaj, lecimy. No i ruszyliśmy jak dwa wiekowe diesle z bardzo dużym przebiegiem.

 

kacymirow pozna

 

Biegliśmy po asfalcie i po piachu. Po glinie ubitej i po trawie. Po 5-ciu rodzajach żwiru. Po żużlu. Po płytach chodnikowych w 4 różnych rozmiarach i kolorach. Po kostce Bauma i po granitowej. Po kocich łbach i kamiennych płytach w centrum. Poznaliśmy wszystkie nawierzchnie Poznania. Ciekawy jestem, czy ktoś trafił z doborem obuwia. Raczej chyba nie.

Teraz obok modeli dla supinujących i pronujących, na asfalt i ścieżki górskie, mogą się pojawić modele z wyższej półki o zmiennej podeszwie na triathlon w Poznaniu.

 

Na koniec biegliśmy do mety po sklejce pokrytej suknem. Pod górę. Ledwo dałem radę.

 

Marek Strześniewski

 

Kolega Arek C. został wicemistrzem Europy. Bez trenowania, jak twierdził. Wyobraźni nie starcza by ogranąć, kim mógłby zostać, gdyby potrenował. Carem Euroazji?

 

Mistrz był tak pobudzony emocjonalnie, że osobiście przywiózł mi do hotelu moje worki ze strefy zmian. Swoją osobistą, srebrną limuzyną produkcji niemieckiej typu zombi.

 

Kilka minut później nadciągnął mecenas D. W debiucie o mało nie złamał 10h. Ruszyliśmy w drogę powrotną. Na próżno czekałem na SMS-a z moim wynikiem. To była ostatnia niespodzianka dnia.

 

Następny dzień zaczął się mocnym akcentem. Poznałem swój wynik i dodatkowo poinformowano mnie, że zakwalifikowałem się na Mistrzostwa Świata THECHAMPIONSHIP 2017 w Samorin! Coś takiego.... Z tego co wiem, ośrodek jest w budowie.....

 

Tam dopiero się będzie działo!!!

O autorze

Profesjonalny amator z lekką nadwagą szukający równowagi między siłami napędu a oporu. Najwyżej sklasyfikowany przez IRONMAN/WTC zawodnik w Polsce w kat. wiekowej w latach 2012 - 2015. IRONMAN Silver All World Athlete 2016
Zobacz inne wpisy tego autora

Komentarze (39)

Marek Strześniewski 2016-08-09 06:38:09

Gosiu, oprócz pozdrowienia krzyczałem także, że jesteś twarda dziewczyna. Kilka razy tasowalismy sie na rowerach :)
Boguś, wczoraj spotkaliśmy się z Arkiem, naszym Mistrzuniem w Augustowie. Szukaliśmy Beaty z Albatrosa. Nie znaleźliśmy. Omówiliśmy raz jeszcze Poznan i dokonaliśmy w wnikliwej analizy wyników znajomych w Gdyni. Rozstaliśmy sie w dobrych humorach. Ja odplynalem kajakiem w dolinę Rospudy a Arka odwiozła żona .

Bogusław Pergoł 2016-08-08 15:27:42

NadBloger, jak ta przysłowiowa matka, jest tylko jeden ;-).

Małgorzata Rajczyba 2016-08-08 15:09:30

Jak ja się cieszę, że nie okazałeś się w Poznaniu wytworem mojej wyobraźni. A już zaczęłam sądzić, że miałam jakieś zwidy. Mijaliśmy się na rowerach i powiedziałeś, coś w rodzaju, że pozdrawia "nadbloger". Tylko "kto to jest nadbloger" ??? W AT sporo osób pisze, więc trudno połapać się jeśli chodzi o Panów znanych tylko z pióra. Twojego numeru dokładnie nie widziałam, a to co zapamiętałam i tak było niedokładne :( Jak to miło poznać osobiście TEGO SŁYNNEGO nadblogera!
Ubawiłam się setnie Twoją poznańską opowieścią i choć sama odczułam skutki zmieniającego się w biegu podłoża to, aż tak precyzyjnie nigdy w życiu bym im nie przywołała. Dziękuję za świetny tekst!

Marek Strześniewski 2016-08-05 19:19:50

Bogna, Marcin, Sebastian - dziękuje za życzliwa lekturę. Po tych wszystkich komplementach czuje, jak sodowa mi szumi we łbie. Ide sie schłodzić do jeziora. Wigry pozdrawiają :)

Bogna B. 2016-08-05 11:15:07

Czy pisząc, że świetny tekst nie będę za bardzo monotonna??? A co mi tam - świetny tekst Marku! Komentarze też niczego sobie;) Gratuluję zawodów, no i kwalifikacji na MŚ.

Marcin Dąbrowski (Radom) 2016-08-04 22:14:28

fajowy text! Na ten tomiast, aż nie mogę uwierzyć, że prawdziwy :(

Sebastian Witek 2016-08-04 21:59:33

Marek, tekst mistrzostwo!!!!

Tomasz Kacymirow 2016-08-04 13:13:58

Piotr. Chodziły słuchy że Arek się szykuje do Double IRONMAN. Teraz to już jasne.

Piotr Papierz 2016-08-04 13:10:48

@Tomus, dobrze ze LTE, a nie LGBT, no i dzieki za dobra rade. W Gdyni zglosze sie do naszych ekspertow, na pewno mi pomoga, w koncu to profesor i doktor!
@Arek, wszyscy slyszeli, nie musisz 2x powtarzac

Arkadiusz Cichecki 2016-08-04 13:05:32

Kto to mi zarzucił treści erotyczne?! Piotruś zboczek! :-)
Zaloguj się aby komentować

Blogi

Ostatnie wpisy Pokaż wszytkie

stat4u
Website Security Test