brett sutton
Home Blogi Dzień Kon(i)a

Dzień Kon(i)a

Marzec 26, 2017 10 Komentarze Triathlon Krzysztof Dominikowski aka Dajmond

Czołem Koleżanki i Koledzy trimaniacy! na świeżo, póki kurz jeszcze z butów biegowych nie opadł, napiszę o swoim wczorajszym "dniu konia", który był kolejnym krokiem przygotowań do złamania magicznych 3 godzin w maratonie krakowskim i oczywiście przybliża mnie do wykucia formy na nasz krótki polski triathlonowy sezon. wczorajszy dzień postanowiłem spędzić na ściganiu się w jubilueszowym 10. Półmaratonie Ślężańskim. kto biegał tam,ten wie,że lekko nie jest. no,ale mieszkam 25km od Sobótki,więc oczywiscie co roku staram sie tam startować. mój plan, wg mnie ambitny, zakładał start na złamanie 1:26:00,bo taki miałem PB wynik za 2016 i wtedy ważyłem na starcie 85kg prawie, a do tego w Sobótce jest dużo cieżej,bo nie płasko i kibiców jak na lekarstwo(poza startem, okolicami Tąpadła i samą metą). Wczoraj rano waga wskazywała 80,4kg i 8,9% tkanki tłuszczowej. startegie,by się tym razem nie podpalić i prądu nie odcieło po 5 km(oj byli wczoraj tacy!), rozpisałem sobie na opasce,którą przyczepiłem na rękę.

IMG 2033

 

Międzyczasy ustawiłem następująco: -1km najszybciej w 4:15,bo nogi jeszcze nierozgrzane i od startu biegnie się pod górkę, 5km chciałem pokonać w 20:30,10km wliczajac magiczny 2,5 kilometrowy podbieg na Tąpadła w 41:10, 15km chciałem zaliczyć w 1:00:30, 20km miał zamknąć się na 1:20:30 do 1:21:00. Ostatni zaś kilometr i te słynne prawie 100m miały być do odcięcia. początek jednak udało się pobiec ciut szybciej i 5km wykręciłem w 20:10 wg garmina, potem "dyszkę" w 40:55(max HR 172 na szczycie gory),na 13km oczywiscie zaczęły się schody,bo dopadła mnie lekka kolka. kląłem pod nosem jak szewc,że to był za szybki start,że jak amator i w ogóle. na ok 30 sek przyjęlem w biegu wręcz embrionalną pozycję i zwolniłem do 4:15/km bo z nów było pod górkę. ku mojemu zaskoczeniu,biegnąc w dół przepona zaczęła normalnie pracować i ból mijał. to pozwoliło mi zrobić 15km w 1:00:16 wg garmina i wyostrzyło apetyt na wynik. na 18km oczywiscie zaczyna się taki niewinny podbieg na granicy miasta,który weryfikuje,kto trenował siłę biegową i ma jeszcze zapasy energii. ja chyba lekcje odrobiłem dość dobrze i do miasta wbiegłem na mocnym gazie,co pozwoliło mi zrobić 20km w okolicy 1:20:18.To była euphoria i mimo zmęczenia ogromnego,dałem sie ponies emocjom i przeciwnikom i zaczęło sie szarpanie tempa i walka o lepszą pozycję. na końcówce 1,1km udało mi sie wyprzedzić jeszcze 5 startujących i na mete wpadłem(dosłownie) na 78 pozycji w open z nieoczekiwanie kosmicznym jak na mnie czasem,bo 1:24:05 i średnim tempem z całosci 3:59/km.

 IMG 2067

 

niespodziewanie też zajałem 2 miejsce w powiecie świdnickim,gdzie przegrałem tylko o 1 sekundę z chłopakiem biegnącym przede mną ;-) podsumowując czuje,że forma na Krakowski Maraton jest już coraz bliżej i są szanse,że plan złamania 3h może się udać...

O autorze

Sportowiec-amator,ale z dużymi ambicjami, pozytywnie zainfekowany w 2013 roku triathlonem. dzielę czas miedzy rodzinę,pracę w Europie i radosne trenowanie.
Zobacz inne wpisy tego autora

Komentarze (10)

Krzysztof Dominikowski aka Dajmond 2017-03-29 19:50:19

Ta dziewczyna chyba była tutaj treningowo,ale wyprzedzenie jej brałem za sprawę honorowa ;-)

Jakub Masiuk 2017-03-29 07:54:39

Dajmond nikt nie zauważył i nie pogratulował, iż byłeś szybszy nawet od ciemnoskórych biegaczy, a to już nie lada wyczyn ;-)

Maciej Król 2017-03-28 08:34:50

Patent z międzyczasami najlepszy. Też zawsze sam tworzę taką opaskę, a Sobótka jest w moim To Do od tamtego roku, bo z Wrocławia rzut beretem... 2018 myślę, że to będzie ten czas. ;-)

Krzysztof Dominikowski aka Dajmond 2017-03-28 03:55:36

Oczywiscie,teraz tez duzo rehabu planuje na ten tydzien,bo kolana "odebrały" sporo na trasie,a o rzepki trzeba dbać,by tematyka artro nie powróciła,zwłaszcza,gdy forma biegowa sie zbliża do szczytowej.

Arkadiusz Cichecki 2017-03-27 19:03:48

U Panie, grubo!!! Gratki!!! :-)

Jakub Masiuk 2017-03-27 18:09:37

Piękny wynik. Ja ciągle czekam na pierwszy start. Miało być standardowo polowka w Krakowie ale pomyliłem termin y i musiałem przełożyć start dopiero za dwa tygodnie zobaczymy czy zimowe meczarnie przełożą się na wynik. Mam nadzieję do zobaczenia 30.04

Krzysztof Dominikowski aka Dajmond 2017-03-27 14:30:45

Ten tydzien to mała objętość i głownie tlen,wiec organizm wypocznie. Od następnego tygodnia znow mocniej i tak do połowy kwietnia. Potem zejście z ilością treningu,by pobiec na "świeżych" nogach w Krakowie i zrobic dobra robotę ;-)

Andrzej Stepien 2017-03-27 12:28:35

Pelna zgoda zgoda co do ostatniego zdania. U mnie jakos na ten polmaraton nigdy nie ma czasu, mam zyciowke 1:25 ale na nieporownywalnie latwiejszym terenie i to we wrzesniu jako efekt uboczny treningu do maratonu. Gdybym mial obstawic to mysle ze uda Ci sie zlamac te 3 godz w Krakowie patrzac na zapal i wyniki, teraz tylko uwazaj zeby nie 'przedobrzyc'.

Krzysztof Dominikowski aka Dajmond 2017-03-27 10:33:06

Dzięki Andrzej!Wg mnie Sobótka zawsze uczy pokory,tych co biegają głownie po mieście, na płaskim terenie i oczywiscie pokazuje,czy zima dobrze przerobiona była biegowo. A czcionka musiała być duża,bo z zbyt mała w ruchu byłaby nie do rozczytania ;-) tak na chłodno teraz myślę,że to nie jest moje ostatnie słowo jeśli chodzi o PB na pólmaratonie, bo widac,że madry i mocny trening od pazdziernika ub roku daje oczekiwane efekty-No pain no gain jak mawiają...I to cała prawda w sporcie.

Andrzej Stepien 2017-03-27 08:01:17

Piekny czas- gratulacje. Dodac trzeba ze to nie jest 'najbardziej plaski' teren w okolicy wiec tym bardziej imponujacy wynik. Fajny pomysl z ta opaska na reke DIY, te ktore czasami daja na zawodach najczesciej maja tak mala czcionke ze ciezko to rozczytac w biegu a tutaj krotko, zwiezle i na temat.
Zaloguj się aby komentować

Blogi

Ostatnie wpisy Pokaż wszytkie

stat4u
Website Security Test