brett sutton
Home Blogi Atak bezzębnego tygrysa na pudło

Atak bezzębnego tygrysa na pudło

Maj 23, 2017 19 Komentarze Triathlon Marek Strześniewski

Nuta troski w głosie znajomych – „No i jak z formą?", ..."Planujesz jakieś starty w tym roku?", ..."Co z ręką?".

 

Sam chciałem poznać odpowiedzi na te pytania. Najlepszy sposób – rozpoznanie bojem!! Najlepszy poligon – Labo-Garmin w Piasecznie!

 

Przy odbiorze pakietu lekka konsternacja i zamieszanie. Obsługa w służbowej pomarańczowej koszulce Labosport (na jednej piersi – „La", na drugiej - „Bo", a ja myślę – „O Labo-ga..") informuje mnie, że zostałem wytypowany do bezpłatnych acz obowiązkowych badań lekarskich. Podobno lekarze ze Związku Triathlonu. Odczytuję to, jako dyskryminację ze względu na wiek pytam więc, dlaczego ja?. Może  donos od konkurentów, że się szprycuję?

 

Odpowiedź brzmi - nie. Że to losowo. Pytam, czy można wygrać zestaw garnków lub przynajmniej komplet pościeli z merynosa? Druga odpowiedź - też nie.

 

W namiocie pan i pani.

 

labo

 

Seria pytań sprawdzających stan zdrowia i pamięć. Na przykład:

-       Jak się Pan nazywa? (wiedziałem)

-       Ile ma Pan lat? (zgadłem)

-       Kiedy ostatnio uprawiał Pan seks (skłamałem)

 

Pani asertywna i zalotna, pan ze stetoskopem. Pani pyta, kiedy ostatnio przerwałem ciążę, a ja się zastanawiam, co oni mają w tych strzykawkach. Po chwili korekta - kiedy ostatnio przerwałem strukturę skóry.....

Różne rzeczy się działy w tym namiocie, sprawa jest rozwojowa i ze względu na dobro śledztwa do tematu wrócimy w późniejszym terminie.

 

Etap pływacki zasłużył na krótką wzmiankę. Woda była gęsta od mułu i zawodników. Widoczność w wodzie nie większa niż 20 cm i nikt nie widział, że płynąłem używając jednej ręki. Druga służyła mi do przesuwania na bok konkurentów. Mało skutecznie. Koło bojek nawrotowych tworzyły się kluby dyskusyjne, zbiegowiska i zbiorowiska, hordy, kupy i watahy. Właśnie w takich okolicznościach przygodę miał mój drugim palec lewej nogi. Albo jakaś babeczka stanęła mi szpilką, albo ja stanąłem na jakiś bursztyn, bo chodzenia po dnie było sporo. Albo wymierzyłem komuś kopa na szczęście. Komu? Ofiary należy szukać na długiej liście DNF.

 

Rower był cudowny. Orzeźwiające podmuchy mazowieckiej bryzy skutecznie suszyły mokre kostiumy startowe. Ponieważ ułożenie na lemondce nie jest jeszcze dostępne, większość wyścigu spędziłem w pozycji „na goryla". Dużo większe opory powietrza, ale za to jakie widoki!!! Miejscowi przestali palić oponami w piecach więc jadąc na południe widziałem ośnieżone szczyty Gór Świętokrzyskich, jadąc na północ dostrzegłem w oddali kopułę bazyliki w Licheniu między kominami elektrowni w Koninie.

 

Wizyta w T2 zaczęła się od sporego zaskoczenia. Po zdjęciu buta okazało się, że w/wspomniany II palec jest pod kątem 45 stopni w stosunku do kierunku biegu. Kolor też jakiś taki śliwkowy. I to bardziej węgierka niż renkloda. Założyłem bucik, uruchomiłem garminka i.....

 

-       „O żesz ty w mordę jeża..." – Okazało się, że lewa noga nie chce już brać udziału w zawodach.

 

Reszta organizmu popatrzyła na lewą nogę z pogardą, a prawa noga z lekkim przerażeniem: -„co jest qrva, sama mam dżwigać to cielsko do mety?".

 

Pod presją reszty organizmu lewa noga z oporami, ale zaczęła kooperować. Na tyle nędznie, że po przekuśtykaniu około 50m pierwszy raz w życiu miałem potężną  ochotę, żeby zejść z trasy. Pomyślałem - a może przynajmniej dobiegnę do biura zawodów i innych namiotów. Może spotkam wykwalifikowaną pomoc medyczną, która interesował się moim życiem seksualnym?

Po pierwszych 50 metrach przebiegłem kolejne 50m, potem 100m, potem kogoś minąłem i pomyślałem, skoro zrobiłem już około 500m to i pozostałem 10k polecę. Tak też zrobiłem.

 

Jestem dumny z tych zawodów nie mniej niż z pełnego dystansu. To potrwa przynajmniej  jakiś czas.

 

Oczywiście, nie było żadnych szans dogonienia zwycięzcy mojej grupy Dariusza D. , który był tak szybki, że czip nie nadążył rejestrować jego przelotów. Pruł powietrze i łykał przestrzeń jak Tomahawk sprzymierzonej armii USA. Na zdrowej nodze mogłem powalczyć o II miejsce, a tak zostało mi III. Ledwo wdrapałem się na pudło.

 

IMG 4817

 

 

Kilka wniosków na przyszłość:

 

1.     Jeśli nie jesteś w formie, to nie odbudujesz jej w dniu zawodów nawet najbardziej obfitym śniadaniem

         węglowodanowym

2.     Ani suplementami witaminowymi

3.     Nie przejmuj się, kiedy znajomy ortopeda przywita Cię –„ To znowu Pan?". Złamany palec triathlonisty regeneruje się

        szybciej niż ogon jaszczurce

4.     Nagrody powinno się wręczać zaczynając od najstarszych grup wiekowych. Nam naprawdę nie zostało tak wiele

        czasu. Kiedy zwycięzca mojej kategorii powiedział o koledze z II-  

        go miejsca, że nie doczekał dekoracji powiało chłodem. Chodziło o wcześniejszy wyjazd, ale zabrzmiało, jak

        zabrzmiało.

5.     Na każdych zawodach jest o co powalczyć. O życiówkę, o pudło, a czasami o przesunięcie granicy swoich

        możliwości.

 

 

IMG 4824

O autorze

Profesjonalny amator z lekką nadwagą szukający równowagi między siłami napędu a oporu. Najwyżej sklasyfikowany przez IRONMAN/WTC zawodnik w Polsce w kat. wiekowej w latach 2012 - 2015. IRONMAN Silver All World Athlete 2016
Zobacz inne wpisy tego autora

Komentarze (19)

Marek Strześniewski 2017-05-25 10:09:40

@Gosia - zdecydowanie odrzuciłem sugestie operacji. Nie planuję chodzić w szpilkach, więc niech zrasta się szybko i jak chce :)
@Jarek, Piotrek - Opas Krieg to niezła nazwa, no chyba, że dziadek szczupły ...

Jarosław Swiniarski 2017-05-24 15:30:55

Piotr, myślę, że wiek wystarczy :-) ale wyrocznią musiałby być pomysłodawca (chyba ponad dwa lata temu) tej kategorii. Podpinali się do niej nawet ci młodziacy z M50 ;-)

Piotr Papierz 2017-05-24 14:30:51

aj waj! zupelnie zapomnialem pogratulowac!!!! @Arek zmiazdzy w tym roku wszystkich!!! @jarek zeby wziac udzial w Opas Krieg, jakie trzeba spelnic wymagania? +55? miec wnuki? miec niedowlad czesci ciala?

Jarosław Swiniarski 2017-05-24 11:19:19

Gratulacje ponownie !!!
Tu wszyscy piszą tak skromnie i z rezerwą, a jak sezon się rozkręci to nawet dymu z rury nie powąchasz ;-)
Widzę tu zagrożenie, że w ramach Dziadek War selekcja może wynikac nie tylko z tempa startowego, ale po prostu odmowy współpracy części ciała ;-)

Małgorzata Rajczyba 2017-05-24 09:26:59

Ileż Ty mocny jesteś! Z takim paluchem to pewnie zasłużyłeś na kolejne żelastwo, tym razem w nodze ;) W ten sposób będziesz niedługo cyborgiem.
Gratulacje za wspaniała walkę, fantastyczny wynik oraz wyśmienity tekst, przy którym popłakałam się ze śmiechu.

Arkadiusz Cichecki 2017-05-24 09:24:14

Marku, trafnie zauważyłeś ,,kiedyś". Poza tym o czym mowa, bo już zapomniałem... :-)

Marek Strześniewski 2017-05-24 09:18:37

Arek - kiedyś miażdżyca, to było coś, co robiłeś z konkurencją......

Arkadiusz Cichecki 2017-05-24 08:07:23

Cholerna galopująca miażdżyca! Zapomniałem o najważniejszym! GRATULACJE za pudło!!! Brawoo Ty, brawo WY :-)))

Marek Strześniewski 2017-05-24 07:48:53

Arek - lubie wszystkie 4 punkty. Co do nr 2 dodam, że z upływem wieku widzę, że coraz więcej części ciała próbuje wybijać się na niezależność i prowadzić swoją politykę. Czyżby wyczuwały słabość centrum?

Arkadiusz Cichecki 2017-05-24 07:21:34

Marku, moje wnioski po przeczytaniu :

1. Nie czytać Twoich wpisów podczas spożywania posiłków ( znowu parsknąłem na biurko i monitor!).
2. Zachować wzmożoną czujność bo w pewnym wieku coraz częściej przytrafiają się różne dziwne rzeczy niebezpieczne dla zdrowia!
3. Przygotować sobie ściągę na ewentualność podchwytliwych pytań ingerujących w naszą intymność…
4. Poniechać bloga albo przynajmniej umieszczać swoje wpisy z dala od Marka. Pisanie przy nim to jak próba zagrania przy Jankielu… :-)
Zaloguj się aby komentować

Blogi

Ostatnie wpisy Pokaż wszytkie

stat4u
Website Security Test