brett sutton
Home Blogi #januszroweru w akcj

#januszroweru w akcj

Lipiec 17, 2017 18 Komentarze Triathlon Arkadiusz Cichecki

Gdynia nie wypaliła, Bydgoszcz również, nic ciekawego na horyzoncie to załapałem się do Płocka na ¼. Trochę z ciekawości nad stanem mojej nieszczęsnej nogi a trochę z chęci wypróbowania nowych ustawień roweru oraz przetestowania żeli, które podarował mi kolega bardzo zachwalając.

 

 Ogólnie Płock to ładne miasto, lubię klimat Starego Rynku. Z sentymentem wspominam półmaraton w 2015, gdzie spikerkę prowadził Łukasz Grass,  tak mocno zagrzewał mnie do walki, aż na drugie miejsce pudła wskoczyłem...

Tym razem również meta  zlokalizowana była na Starym Rynku. Fajnie to wszystko wyglądało, widać, że Garmin Iron Triathlon czyli Szołowscy i spółka zachowują  wysokie standardy organizowanych imprez. Niewątpliwie truskawką na tarcie (jak mawia pewien sprawozdawca sportowy) albo raczej wabikiem za udział w cyklu była możliwość wylosowania pięknego suwa co niewątpliwie wpłynęło na dużą frekwencję.

Wszystko dobrze tylko czasami zastanawiam się dlaczego organizatorzy piszą np. płaska trasa rowerowa choć taka wcale nie jest. Strach przed mniejszą frekwencją ? Lubię grę w otwarte karty...

Sporym zaskoczeniem była również odległość z wody do strefy zmian, lekko ponad 800m. Co prawda Org uszczknął coś z trasy biegowej na to konto ale podbieg pod górkę, około 90 schodów, konieczność dodatkowego wkładania kapci i zdejmowania nie wróżyła rekordów życiowych...

T

Widok gdzieś tak z połowy dobiegu do strefy, w oddali ,,arena" pływacka. :-)

 

 

Optymizmem też nie napawał zbiornik wodny, coś na kształt małego zalewu bądź większego stawu. Płynąc czułem się jak poduszkowiec szorujący brzuchem gęsto porośnięte wodorosty... Niektórzy z pływających owinięci zielskiem przypominali Wodnika Szuwarka...

Widocznie aż tak tragicznie nie było skoro w tych warunkach napływałem 15 min z małym hakiem co tak naprawdę jest moim najlepszym czasem ze wszystkich trzech ćwiartek, które do tej pory zaliczyłem.

Na szczęście Org, ludzki Pan, pozwolił zdjąć pianki zaraz po wyjściu i prawie wszyscy jak karne wojsko targali je pod pachami na górę... Inni nie zważając na mocno już penetrujące słońce człapali w pół odziani.

 

Do roweru przygotowałem się ekstra. Zaraz, zaraz to wcale nie oznacza, że dużo jeździłem. W moim przypadku, w odróżnieniu od tych co mają naturalnie silny rower (zwrot zapożyczony od coacha Kowalskiego), ja mam naturalnie słaby. Nie wiem ile bym jeździł to i tak kicha,  dlatego jeżdżę mało a powyższe rozumowanie traktuje jako usprawiedliwienie przed samym sobą i basta. Postanowiłem jednak ugrać inaczej, tzn, zwiększyć areo... w tym celu obniżyłem kierownicę zdejmując jeden z pierścionków, obrączek a cholera wie jak się to zowie! Niestety #januszroweu pozostawił w ten sposób spory luz na kierownicy. Skutki tego zaobserwował przy pierwszym mocniejszym zjeździe, który był w zasadzie na początku pętli. W tym newralgicznym punkcie, stał ostrzegający z chorągiewkom i gwizdkiem, sygnalizując niebezpieczeństwo bo droga dość ostro zmieniała kierunek. Jednak #januszroweru, dostrzegł go zbyt późno a na liczniku było już ponad 60 i oczywiście ostre hamowanko... Wtedy wyszła fuszerka a w zasadzie luz na kierownicy, która zaczęła prowadzać chude łapki trzymającego raz w te raz w drugą strone. Miotała nimi jak chorągiewką na wietrze a bidula z sercem w gardle czekał najgorszego. Już raz przerabiał podobne zdarzenie ale to inna historia... W ułamku sekundy dostrzegł też minę ,, ostrzegacza", który z rozdziawioną japą czekał na rozwój zdarzenia...utrzymał rwnowagę,  cud. Jedziemy dalej ale w gaciach pełno... Były jeszcze momenty szybszych odcinków i nerwowego zachowania kierownicy ale z jazdy nici, druga pętla już na klameczkach w pełnej asekuracji...

 

Bieg... o tu już mi się gęba cieszyła! Pierwszy raz od ponad roku nie czułem dyskomfortu w kontuzjowanej dwójce. Mimo upału i niezbyt dobrej trasy nóżka podawała. Był nawet moment, że Germin wskazał 3.58 i aż się przestraszyłem, przecież dawno tak nie biegałem! Trochę męczył mnie psychicznie przez trzy pętle jakiś młodzieniec, który uczepił się jak rzep psiego ogona bardzo ciężko i głośno sapiąc, ... na ale za to wyprzedzanie innych sprawiało ogromną frajdę. Wspomniany ,,rzep" po przekroczeniu mety podszedł do mnie i podziękował, że go tak ładnie podciągnąłem. Miłe to było. Największa jednak satysfakcja, ze po dłuuuugim czasie jestem w stanie w ¼ utrzymać tempo biegu w granicach 4.20/km i co najważniejsze nie boli mnie noga! Może w końcu przestane biadolić na swój garbaty los... hehe...

 

Wskakując na drugie miejsce pudła, wsłuchując sie komentarzom spikera, poczułem się bardzo maluczki... komplementował zwycięzcę naszej kategorii, Tomasza Bretta, który w tym roku dołączył do 55+, jak to określił ikona polskiego tri będącego w ,,temacie" już 19-ty rok!!!

Andrzeju Kozłowski, przyjacielu drogi myślałem, że Ty jeden z nielicznych takich Apaczy a tu masz! :-)

Oj złoił mi Gość dupę ale z drugiej strony nie ma co się dziwić...

 

Poza tym trzeba przyznać, że atmosfera dobra, doping, ładna oprawa...

I co jeszcze ważne w tym sporcie, oczywiście spotkania znajomych.

Samemu Nadblogerowi było dane mi uścisnąć prawicę! Nawet chciałem go zastraszyć  jako ten szybciej zorientowany o masakrycznym podbiegu ze strefy ale ten ze stoickim spokojem zaśmiał mi się w twarz, rzucając ,,ja w sztafecie rower robię". Potem miałem jeszcze z nim kontakt polegający na porykiwaniu z jego strony na mnie podczas biegu ...

Równie miłe spotkanie z Platim, który o dziwo na mecie wyglądał na lekko zmęczonego a przecież to ¼ tylko. :-)  Plati pozwolę sobie przypomnieć, że Ty ŻELAZNY jesteś!

Na zakończenie jeszcze jedna rzecz, żeby tak bardziej merytoryczne wyglądało :-)  Wspominałem na początku, testowałem nowe żele HIGH5 EnergyGel. Zero problemów z żołądkiem. Polecam!

 

Nie chcę straszyć ale może jeszcze coś napiszę! Ktoś musi pchać te blogi do przodu a mało już nas zaostało....

Nara!

O autorze

"Jedyna wolność to zwycięstwo nad samym sobą" Fiodor Dostojewski
Zobacz inne wpisy tego autora

Komentarze (18)

Arkadiusz Cichecki 2017-07-25 12:55:54

Marku, Twój donosły głos z tłumu sprawił, że wbiegłem na metę o 2 sek szybciej... :-) Dzięki! Do następnego...

Marek Strześniewski 2017-07-25 12:41:39

Arku, dopingować Ciebie to sama przyjemność. Ja zmontowałem z przypadkowych znajomych mocną grupę, a Ty tym czasem uciekłeś nam na metę :)
Do następnego spotkania!!

Andrzej Holub 2017-07-24 19:28:34

No widzisz... nie trzeba było ruszać ;)

Arkadiusz Cichecki 2017-07-24 19:24:52

Dzięki Wam Andrzeje :-) Strach pomyśleć jakbym zaliczył glebę przy tej szybkości! Byłbym jednym wielkim strupem, oczywiście w wersji optymistycznej. Ale co odwlecze... W sobotę miałem piękną glebę już po zlikwidowaniu luzu. Na ścieżce rowerowej wyskoczył mi jakiś koleś... Na szczęście tylko optarcie i rower cały :-)

Andrzej Holub 2017-07-24 18:55:09

Brawo Arku, aż strach pomyśleć co by się działo bez luzów na kierownicy ;)

Andrzej Stepien 2017-07-19 08:48:52

Endorfiny w blogach plyna pelna para, az milo wchodzic na AT :). Schodki faktycznie takie ze smialo mozna kolejna czesc Rockiego krecic, ale co nas nie zabije to nas wzmocni :). Gratulacje wyniku i miejsca na podium ale przede wszystkim powrotu optymizmu o przyszlosc w triathlonie.

Arkadiusz Cichecki 2017-07-19 07:10:50

Małgosiu, wczytaj się uważnie.... Owszem, narzekałem na bieg ponad rok ale w Płocku mam nadzieję nastąpił przełom, nic nie boli do tej pory a we wtorek już niezłe bieganko było... :-) Co do Kony to rozczaruje, nie znajduje się w strefie moich marzeń...

Małgorzata Rajczyba 2017-07-19 06:51:52

Arku, ależ ja wiem, że nie dają w Borównie slotów :( Napisałeś, że po Borównie będzie niespodzianka i wszystkich zaskoczysz, więc....może jakiś IM się przytrafi? Ja tak tylko o tym, bo widzę, że marudzisz, jęczysz, narzekasz, że niby nóżka nie podaje, że niby bieg jakiś kiepski itd, a wyniki mówią co innego. Czyli parcie na Hawaje są!!! To chyba dobrze. pozdrawiam.0

Arkadiusz Cichecki 2017-07-19 03:59:06

Małgosiu, z tego co mi wiadomo to w Borównie jeszcze slotów nie rozdają...:-)Dzięki
Kuba dzięki za info, muszę to sprawdzić...kurne hotel mam już na 11-go zarezerwowany...! Wbijaj się na tą olimpijkę!

Jakub Kanarek 2017-07-18 20:37:28

Jak zwykle fajnie się to czyta. Gratulacje. Też zastanawiam się nad Chodzieżą, tylko coś tam namieszali i wygląda na to, że olimpijka będzie startowała też w niedzielą13.08 (tak jak pozostałe dystanse). Start o 13.00 :), a "elita" o 17.00. Trochę późno. Wygląda na to, że w niedzielę będzie niezłe zamieszanie (1/2 IM, 1/4IM, 1/8IM, sztafety no 1 2 olimpijki).
Zaloguj się aby komentować

Blogi

Ostatnie wpisy Pokaż wszytkie

stat4u
Website Security Test