brett sutton
Home Blogi Doświadczenie...

Doświadczenie...

Wrzesień 05, 2017 20 Komentarze Triathlon Jakub Masiuk

      W zeszłą niedzielę stratowałem w Katowicach na dystansie 1/4IM i co tu dużo mówić, niby czwarty rok z tri, a nadal brakuje mi doświadczenia. Jednak ilość startów, na różnych dystansach,  ma ogromne znaczenie. Przekonałem się o tym dobitnie co ma znaczenie, im krótszy dystans tym każdy błąd kosztuje więcej, ale po kolei. Postaram się połączyć dwa wątki, opis startu oraz moje przemyślenia na temat doświadczenia lub jego braku.

Jako, że z Krakowa do Katowic jest rzut beretem, wyjechałem w niedzielę rano. Udało się w miarę blisko strefy zaparkować, co jak się później okazało miało duże znaczenie. Odbiór pakietu przebiegł sprawnie, spotkałem się z Krzyśkiem, który nie omieszkał wytknąć mi błędów z Radkowa. Bardzo dobrze, że to zrobił bo jego przytyk przypomniał mi się na trasie biegowej i pamiętałem o tym by pić.

W strefie pierwsza nie miła niespodzianka, nie było żadnych pudełek  (toreb) aby zostawić swoje rzeczy, wyjaśniło się dlaczego ludzie nieśli swoje. Drugi minus to brak jakiegoś miejsca gdzie można by się przebrać, dlatego dobrze, że blisko zaparkowałem.

     Pływanie - nigdy nawigacja nie była moją mocną stroną, o ile nadłożenie 150-200m na pełnym IM nie robiło jeszcze dużego problemu, no chyba że ktoś walczył o sub 10h. To jeżeli masz taki nadbagaż na  ¼  praktycznie przekreśla szanse na dobry wynik. Po za tym w tym roku woda strasznie mnie nie lubi, mam jakieś dziwne lęki, nie mogę złapać swojego rytmu, a do tego wszystkiego pralka trwa prawie cały czas, no chyba, że błądzi się po „krzakach" jak ja.

Kolejny minus dla orgów to usytuowanie belki po wyjściu z wody, która znajdowała się przed wejściem do T1, czyli jakieś 500-600m dalej, czyli do czasu pływania doliczają jakąś 1min, no ale za to czas w T1 rewelacja. Choć w moim przypadku tak się zamotałem, że straciłem kolejną minutę, tak się spieszyłem, że zdjąłem rower z haka, a nie założyłem numeru ani kasku, amatorka. Tu właśnie wyszedł brak doświadczenia w szybkich zmianach, na IM wszystko robiłem ciut wolniej i dokładniej. Miałem czas aby się wytrzeć, założyć koszulkę kolarską itp., a tu miał być ogień i się pogubiłem,

     Rower - czytając wpisy na AT, że trasa nie jest płaska i raczej nie na życiówki, o czym przed startem przypominali organizatorzy oraz Dajmond, nastawiałem się na mocną jazdę okraszoną wieloma podjazdami, ale bez szaleństw na zaplanowanym tętnie. Problem w tym, że tu objawił się kolejny brak doświadczenia. Pierwszy raz postanowiłem mieć zegarek podczas całych zawodów, normalnie używałem go po wyjściu z T1, no i podczas jazdy myślałem, że mi się zawiesił i nie pokazywał żadnych danych jak się później okazało, po raz kolejny się zamotałem i jadąc na rowerze byłem już w T2.....

     Trasa fatycznie wymagająca, ale przynajmniej nie było nudno, spotkałem też Bognę, robiła zdjęcia na jednym z podjazdów. Jak się później okazało, nie tylko na trasie rowerowej ale też biegowej. Rozwialiśmy chwilę na mecie, mam nadzieje, że szybko upora się z problemami i wróci do tri, zresztą nie tylko ja, orgi też za nią tęsknią. Nie ma co się dziwić, przesympatyczna osoba, Bogna jeśli to czytasz to mówię do zobaczenia na trasach.

    Bieg – trochę się obawiałem, gdyż wydawało mi się, że rower zrobiłem za mocno, dodatkowo pogoda nie pomagała. Może nie było takiego „piekła" jak opisywali ludzie w zeszłym roku, ale temperatura oscylowała w granicach 30 stopni, a dla mnie to o wiele za dożo. W głowie miałem słowa Krzyśka plus ciągle żyw wspomnienia z Radkowa, więc starałem się pamiętać o nawadnianiu. Biegłem mocno, ale bez przesady, pływaniem pogrzebałem nadzieję, na złamanie 2:30 więc nie forsowałem się za mocno. Trasa przyjemna, ale równie wymagająca, żwir, piasek, schody w kilku miejscach, mało asfaltu,  ale fajnie.

Zawody uznaje za całkiem udane na pewno będę chciał tam wrócić, teraz czeka mnie start A, bieganie w Krynicy, trzymajcie kciuki

Komentarze (20)

Jakub Masiuk 2017-10-11 13:30:33

Jarek czy ja wiem czy takie duże, przy Dajmondzie, Arku, Jakrku itd. to ja cienki jestem. Po za tym ostatnio widzę wychamowanie albo regeres, szczególnie na basenie. Cóż począć, takie życie raz na, raz pod wozem

jarek 2017-10-11 08:52:59

no no Kuba ja juz tez 4 lata w TRI ale jak patrze na twoje postepy , to jest mi wstyd , chyba musze sie zmobilizowac na przyszły rok , Brawo za wynik i tak tzrymaj .pozd

Andrzej Stepien 2017-09-19 13:34:12

Ja w przyszlym roku planuje lamac 2.30 w olimpijce, ale musze przyznac ze lepiej wychodza mi dluzsze dystanse wyglada :). Gratulacje po raz kolejny, co by nie bylo kolejne doswiadczenie.

Plati 2017-09-06 13:19:40

brawo Kuba!

Bogna B. 2017-09-06 11:21:49

Kuba, dziękuję za tak miłe słowa. Ciebie też było miło w końcu poznać - pamięta się te Twoje komentarze:)) Mam ogromną nadzieję, że do zobaczenia na trasach tri, nie tylko jako pstrykacz fotek. Dziękuję chłopaki za docenienie mojej roboty. Fotografia to moja druga pasja, pierwszą jest oczywiście triathlon.

Piotr Papierz 2017-09-06 10:12:54

Brawo, każde zawody to nowe doświadczenie

Marek Strześniewski 2017-09-06 09:37:36

Kuba - dopóki się uczysz, to się rozwijasz...

Krzysztof Dominikowski aka Dajmond 2017-09-06 09:04:27

Arek,Zona to prawie mój osobisty trener i ministerstwo finansów w jednym. Zona czuwa,by triathlon nie dokonał całkowitej konsumpcji naszych przychodów bo ja moglbym to przeoczyć w ferworze przygotowań itd. Ktoś musi byc trzeźwy ;-)

Jakub Masiuk 2017-09-06 08:27:42

Tak wyszło, musiałem iść na trening, a pożniej nie mam czasu

Arkadiusz Cichecki 2017-09-06 05:01:17

Kuba, komentarz o 4.43?! Matko! Krzychu, Twoja żonka musi mieć ogromne pokłady cierpliwości... :-)
Zaloguj się aby komentować

Blogi

Ostatnie wpisy Pokaż wszytkie

stat4u
Website Security Test