brett sutton
Home Blogi Odpowiedzi....

Odpowiedzi....

Kwiecień 09, 2013 7 Komentarze Triathlon Arkadiusz Cichecki

Odpowiedzi...

Oglądam się wstecz i jestem zdziwiony jak szybko udało się odpowiedzieć na niektóre pytania zadawane w drugim moim wpisie z końca stycznia...

No, właśnie trochę w tym wszystkim przytłacza świadomość pędzącego czasu! Od momentu podjęcia treningów tygodnie pędzą jak struś Pędziwiatr ;-)

A wracając do odpowiedzi, które kierowałem do swojego organizmu...

Pierwszą uzyskałem w Warszawie startując w półmaratonie. Biorąc pod uwagę okoliczności – wynik pozytywnie zaskoczył! Fakt, jeszcze 4 dni po starcie brzuchate łydek wysyłały sygnały SOS a karczycho było spięte jak bycze ... (tu wielokropek jest jak najbardziej wskazany) :-)

Dzisiaj odpowiedziałem sobie na kolejne pytanie ,, w którym miejscu znajdujesz się z pływaniem?"

Tutaj miałem mniejsze obawy. Po pierwsze środowisko bardziej przyjazne dla leciwych gnatków!

Po wtóre nie zaczynałem od ,,0". Kiedyś zdobywało się uprawnienia ratownika a ostatnimi czasy neurolog z uwagi na stan kręgosłupa zalecił pływanie. Trening w miarę systematyczny od 7 miesięcy, 2x w tyg, a od marca w porywach 3. Poszło! Złamane 37min na 1900m! I oczywiście bezcenne doświadczenie! Jak się dowiedziałem od łapiącego czas pierwsze setki goniłem w 1.45. Musiało się zemścić... Nie potrafię obiektywnie ocenić wartość tego wyniku ale mam świadomość co trzeba poprawić – z pewnością czucie tempa i oczywiście długość kroku.

Nie to jest jednak najważniejsze! W końcu doczekałem się momentu w którym pływanie sprawia mi autentyczną przyjemność. Nie liczę już z trwogą, że do końca treningu zostało np. 40 basenów.

Co na te wszystkie wyczyny mój organizm!? Cóż! Czuję się trochę jak Sylwek Stallone – na krawędzi. Lawiruję na pewnej granicy, której przekroczenie może sprawić, że będę rozpisywał się na blogu o przebiegu rehabilitacji!

Odpukać!!!

Na koniec czerwca w Mrągowie chciałbym uzyskać kolejną odpowiedź ,, w ile ćwiartka?" i pozostanie już tylko jedno – Gdynia....?!

Dlatego w tym pierwszym sezonie muszę stopować ambicje i apelować do mojego alter ego, tego o cechach pitbula     ( co prawda z wyszczerbionymi ząbkami) – do budy!!!  A czy karne bydle? To się okaże... ;-)

I okaże się już jutro ,, co z rowerem?"  Oj, tu już nie będzie tak obiecująco... :-(

 

Borem i lasem....

 

 

 

 

 

 

 

 

O autorze

"Jedyna wolność to zwycięstwo nad samym sobą" Fiodor Dostojewski
Zobacz inne wpisy tego autora

Komentarze (7)

arkadiusz cichecki 2013-04-11 06:25:04

Karolina . Dzięki za życzenia. :-) My tygrysy lubimy wszystkiego spróbować … :-) a serio mam świadomość , że wcześniej czy później muszę się ze ,,ścianą” zmierzyć! Przeszedłem już jakąś namiastkę, tzn. we własnym zakresie robiliśmy ze znajomymi olimpijski dystans… Z pewnością nie można tego nazwać ,,ścianą" ale jakiś ,,murek" już zaliczyłem… A tego zaliczonego maratonu - zazdroszczę! :-)
Pozdrawiam.

Karolina Markiewicz-Kuskowska 2013-04-10 21:29:03

Arek widzialam Twoje nadzieje by spotkac sie ze sciana opisane pod felietonem Macka Dowbora. Lubie Twoje wpisy i dlatego nie zycze Ci sciany na zadnym etapie startowym. Ja teoretyk biegania (w koncu przeczytalam kilka ksiazek zanim sama ruszylam w trase), zona innego biegacza ktory opowiadal o scianie, dziewczyna ktora zgodnie z ksiazkami uczciwie przepracowala poprzednia zime i udowodnila to na polmaratonie , ta sama ja ... Gdy bieglam w zeszlym roku maraton i walnelam w sciane to pol roku pozniej nadal sie jej balam...
Takze Arku zycze startow bez sciany. Trzymam kciuki!

arkadiusz cichecki 2013-04-09 20:14:34

Dzięki Łukasz ! Lampki się już trzęsą ..... :-)

Łukasz Grass 2013-04-09 18:33:04

Arek, wykasowałem zbędne powtórzenia :-) Co do pianki. Tu nawet nie ma co dywagować. Pianka daje ogromną przewagę - dla nas amatorów nawet kilka minut na długim dystansie. Szczególnie pomaga tym, którzy mają kiepskie ułożenie ciała w wodzie i słabe nogi. nie można porównywać pływania na basenie, z nawrotami, do pływania w piance na wodach otwartych.

arkadiusz cichecki 2013-04-09 17:12:43

Pany! Nie mam zielonego pojęcie jakie to będzie miało przełożenie na "open water". Prawda jest taka, że nigdy nie pokonałem takiego dystansu ciągiem. Uznałem, że najwyższy czas pokonać pewną barierę psychologiczną… A wynik będzie dobrym punktem odniesienia do sprawdzenia formy ,,basenowej” w którymś tam póżniejszym momencie…. :-)
Co do pianek… właśnie idę na test…. Pozdrawiam

Michał Kaczor 2013-04-09 15:32:44

Piotrze, pomyślałem dokładnie o tym samym. Nie bez znaczenia jest też fakt, że tak na dobrą sprawę to nie jest pływanie "ciągłe". Człowiek robi nawrót i zyskuje na odbiciu się od ścianki lub nie robiąc nawrotu wyhamowuje i traci rytm ale ma taki "mikroodopoczynek".

Piotr Polanski 2013-04-09 15:11:04

Arek, najciekawsze dla mnie jest to jak odnieść wynik na basenie do realiów "open water". Czy pływanie w akwarium bez pianki jest porównywalne z pływaniem w piance w wodzie otwartej? Moze doświadczeni koledzy się wypowiedzą. Pzdr.
Zaloguj się aby komentować

Blogi

Ostatnie wpisy Pokaż wszytkie

stat4u
Website Security Test