brett sutton
Home Blogi Kozienice już za nami...

Kozienice już za nami...

Maj 05, 2013 0 Komentarze Triathlon Arkadiusz Cichecki

 

Pierwszy obóz tri zaliczony. Myślę, że spełnił oczekiwania wszystkich uczestników... z pewnością moje.

Zaczęło się banalnie – od przeczytania info na stronie AT. Termin super, cena rozsądna, prowadzący trener – autorytet.... Powodów czy przesłanek do wyjazdu cała masa! Od chęci poszerzenie wiedzy w temacie, konfrontacji swoich możliwości na tle innych trenujących po zwyczajne ,,zresetowanie się" i melancholijny powrót do przeszłości .... czasu obozów, zgrupowań... :-)

Decyzja mogła być jedna – ahoj przygodo!

Pojechałem z synem. Co ciekawe on był najmłodszym uczestnikiem a ja najstarszym...

Nie chcę zagłębiać się w szczegóły co do miejsca, bazy i samego treningu W końcu blog to szybka forma komunikacji ( tak mi się wydaje) :-) a do felietonów trzeba mieć pióro....

Co udało się zrealizować w 7 dni? Pływanie – 6 km, bieganie – 46, rower – 272. Dla zaprawionych w boju z pewnością niewiele dla takich jak ja dużo. Nie o objętość tu jednak chodzi, na upartego w te wolne dni można było pokusić się na długie treningi... chodzi przede wszystkim o jakość! A nad tą czuwał człowiek, który ,,zjadł zęby" w tej ciężkiej dyscyplinie ( te co zostały prezentują się nieźle ;-))  Wystarczy wymienić nazwisko - Piotr Netter i już.

Nie ekskluzywna baza a atmosfera i ludzie stanowią o atrakcyjności takich obozów. A główny animator Piotr nadaje się do tej roli znakomicie. Fachowców nie brakuje (chociaż w tej dziedzinie pewnie jeszcze deficyt) ale nie każdy potrafi przekazać wiedzę tak...hmm, wiem, że głupio zabrzmi uroczo :-))

Można wertować literaturę jednak ,,żywe" słowo trafia inaczej!!! Fachowe wskazówki eliminują błędy, które z pewnością większość z nas by utrwalało... Taki obóz sprawia, że idziemy na skróty...

Zupełnie inna sprawa to uczestnicy... Fajna, zafiksowana na punkcie tri banda (sory) ;-) , zdeterminowana na ciężką pracę i czerpiąca z tego przyjemność! Tam pierwszy raz czerpałem radość z grupowego treningu.  Dużo triathlonistów określa się jako ,,samotne wilki" ale w moim odczuciu wynika to głównie z ograniczeń ...co by nie mówić człowiek to istota stadna.. :-)

Jazda w peletonie to olbrzymia frajda... taki peleton sprawia wrażenie jednego organizmu.... w dodatku ten organizm ma poczucie humoru ( prawda Marcin? :-))

Mam nadzieję, że niektórzy z nich napiszą czasami coś na blogu! Będę śledził ich osiągnięcia a szczególnie dobrze zapowiadającego się Pawła Reszke, który pełnił rolę asystenta. Zresztą z roli tej wywiązał się znakomicie....

Liczę na to, że jeszcze kiedyś uda wyjechać się na taki obóz, trafić na takiego trenera i takich ludzi :-)

Do zobaczenia gdzieś w Suszu, Gdyni, Malborku......

A!!! I żeby nie było – wpis nie jest sponsorowany !!! :-)

O autorze

"Jedyna wolność to zwycięstwo nad samym sobą" Fiodor Dostojewski
Zobacz inne wpisy tego autora

Blogi

Ostatnie wpisy Pokaż wszytkie

stat4u
Website Security Test