brett sutton
Home Blogi Mrągowo 1/4 IM - relacja.

Mrągowo 1/4 IM - relacja.

Lipiec 02, 2013 19 Komentarze Triathlon Arkadiusz Cichecki

Czemu właśnie Mrągowo? Proste – wreszcie pasujący termin. A dodatkowo z pobudek sentymentalnych... właśnie tam spędziłem pierwsze, prawie dorosłe wakacje ,,pod namiotem"

Z racji tego, że miałem kocioł w pracy logistyką zajęła się moja żona. Wybrała camping oddalony o 14 km od Mrągowa w Babiętach nad Krutynią. Miłośnicy spływów kajakowych znają z pewnością jedną z najpiękniejszych rzek na ten rodzaj turystyki...  Oczywiście w sobotę nie mogliśmy sobie odmówić tej przyjemności i zamiast pływania w piance na wodach otwartych wybraliśmy kajaki! Nie będę poświęcał więcej miejsca tej części wyjazdu gdyż nie temu ma służyć ten wpis. Powiem krótko to wyjątkowo urokliwe miejsca ...(tylko na drugi dzień bicepsy, przedramiona.. od wioseł zakwaszane jak cholera) :-)

Iwent rozpoczął się w sobotę odprawą w hotelu....   Przeprowadzono wizualizację tras, omówiono zasady itd. Wieczór zakończył się carbo-party. Węglowodany pod postacią makaronów w wariantach na słodko i ostro. Nie powiem – smaczne. Wcześniejsza rejestracja i odebranie pakietów pozwalała na zostawienie roweru w strefie zmian dzień przed zawodami. Co uczyniliśmy.

Powrót do Babięt.  Kolacja i nawadnianie. Znawca tri Ludwik Sikorski radził ,,dobre nawadnianie to takie kiedy za każdym mrugnięciem sikasz". Wziąłem sobie to do serca i trzy razy musiałem wstawać w nocy! :-)

W końcu nadeszła oczekiwana chwila prawdy. Rachunek 8 miesięcznych przygotowań...

Szykowanie sprzętu, układanierzeczy ...na 45 min przed startem musieliśmy opuścić strefę.  Ostatnia chwila na potrzeby fizjologiczne. Wejście do wody drewnianym, ekstra przygotowanym pomostem. Sygnały o ostrych przedmiotach w wodzie potwierdziły się... parę osób porządnie skaleczyło stopy.

Jakoś o pływanie byłem spokojny mimo że nie udało się wcześniej przeprowadzić treningu na wodach otwartych. Do momentu kiedy pojawiły się nad nami czarne chmury i padł komunikat, że z uwagi na mocny wiatr zostały zdemontowane dmuchane bramki przy trasach rowerowych.  Wiatr zaczął przesuwać bojki wyznaczające start. Trwało ta jakiś czas a mnie szlag trafiał, że nie ma reakcji ze strony organizatora! W końcu następny komunikat, że musimy wyjść z wody aby dać czas ratownikom na przymocowanie boi na swoje miejsca. Serdecznie współczułem tym, którzy byli bez pianek...

PO 20 min znowu w wodzie! Start! Miałem w pamięci uwagi Łukasza G aby nie zaczynać zbyt mocno... I co?! I guzik! Żona jakimiś swoim sposobem wyłuskała mnie w tych 202 osobach i zdając później relacje powiedziała, że jakieś 300-400m byłem w czubie.  A tymczasem płynąc, czułem jak zaczyna mi odcinać nogi... ,,Nie pociągniesz tak do końca" – pomyślałem i starałem się uspokoić rytm i wydłużyć krok. Tak tylko to nie basen! Dystans stosunkowo krótki to grupa dość zwarta. Rozpychanka, przepychanka, czyjaś pięta na moich ustach... w pewnym momencie znalazłem się na trzech gościach, którzy dziwnym sposobem płynęli tak jakby byli razem związani. Poczułem się przez moment jakbym prowadził rydwan...:-) Z nawigacją w jedną stronę super – miałem dobry punkt odniesienia w postaci domu na wzgórzu... później gorzej. Wziąłem sobie do serca omijanie boi lewą stroną i tak płynąłem do końca chociaż dużo osób skrócało... Czas 15.31. Jednak odnoszę wrażenie, ze dystans został trochę skrócony przez kombinowanie przy bojkach...  Wychodząc z wody nie czułem zmęczenia, z błędnikiem ok . ,,Jest dobrze" pomyślałem...

T1 dość szybka jak na nowicjusza (2.11) Trochę zamotałem się z Germinem, którego z uwagi na trzęsące się z zimna ręce nie mogłem dopiąć...

Rower. To to konkurencja, której obawiałem się najbardziej . Wiosenne próby nadrobienia zaległości zimowych skończyły się totalnym brakiem mocy i niepokojącym, przedłużającym się bólem mięśnia dwugłowego uda.

Ruszyłem. Wyjazd z miasta zaczynał się ok 500 m kostka granitową, którą z racji dwóch pętli trzeba było zaliczyć czterokrotnie. Ostre zakręty w samym mieście i deszcz sprawiły, że kilka osób zaliczyło bolesne upadki. Trasa urozmaicona ze sporą ilością podjazdów. Niestety, nawierzchnia tylko na odcinku 5-6km była super, reszta to ,,polska proza". Dość mocny wiatr i deszcz nie pomagał. Chociaż na początku cały ten ,,klimacik" nawet mi się podobał! Taka heroiczna walka z siłami m przyrody i własnym charakterem, uśmiechałem się do siebie w wyobraźni... . Do czasu kiedy to zaczął mi się wychładzać organizm a palce stóp drętwieć z zimna. I już przestawało mi się podobać :-)

Dwukrotnie korzystałem z bufetów – żele, dwa własne bidony z piciem wystarczyły.

Zbliżałem się do T2. Zejście z roweru, mimo przerobienia kilku zakładek to ciekawe przeżycie! Miałem dziwne wrażenie, że nie jestem właścicielem nóg które mnie niosą... Czas zmiany 1.37.

Po jakiś 300 metrach niby biegu, mięśnie przestawiły się na odpowiednią pracę. GPS wskazywał 3.55/km, trochę za ostro jak na początek.. W momencie wbiegania do lasu wskazania te zaczęły wariować ale po czasie widziałem, że jest dobrze. A co do trasy – piękna! Wzdłuż jeziora, obok muszli koncertowej z dwoma bufetami po drodze. Raz skorzystałem z żelu i raz z izotoniku. Tak jak na rowerze wyprzedziło mnie kilka osób tak tu tylko jedna. Miałem dziką satysfakcję jak ,,pykałem" kolejna osobę... :-) Po drodze minąłem się z synem, który zaczynał pierwszą pętle! Widziałem jego zadowoloną minę i luz w biegu! I już wiedziałem, że będzie dobrze. Bieg ukończyłem w 45.49 mając w sobie jeszcze trochę rezerwy....

I żeby nie przeciągać....2.29.0 czas końcowy. Dało to pierwsze miejsce w mojej kategorii wiekowej i 33 w open na 202 startujących.

Byłbym przeszczęśliwy gdybym nie przeczytał wywiadu Łukasza z Andrzejem Kozłowskim. I ten mój dobry wynik stał się nagle maluczki.... :-)

Nie będę już mógł się usprawiedliwiać podeszłym wiekiem.... :-)

Nie chcę oceniać organizatora. Raz, że nie mam skali porównawczej a dwa, że był to również debiut...

Zarówno mnie, mojemu synowi jak i przyjacielowi który również startował (3 miejsce w 1/2) ,,zabawa" podobała się!

Żoną dostarczyła wiele emocji i chyba satysfakcji...  Pozdrawiam.

O autorze

"Jedyna wolność to zwycięstwo nad samym sobą" Fiodor Dostojewski
Zobacz inne wpisy tego autora

Komentarze (19)

arkadiusz cichecki 2013-07-10 15:10:38

Wow! To ja szpanuje jakimś 1/4 a tu pod nosem prawdziwy żelazny ! Aleksandrowskich i okolicznych fanów tir przybywa! :-) W grupie razniej .... fajnie wymieniać doświadczenia zwłaszcza, że dopiero się je zbiera.....

Robert Wodyński 2013-07-10 11:52:31

powodzenia w Gdyni, jak tylko dojdę do siebie po IM w Klagenfurcie to się spotkamy na linii brzegowej i w końcu poznamy bo cały rok trenujemy na tym samym basenie, a nie było okazji na wymianę doświadczeń :)

arkadiusz cichecki 2013-07-07 20:44:02

Dzięki młody ! :-) Tak, w Gdyni będzie się działo..... A to już tylko 6 tyg :-)

Marcin Dąbrowski 2013-07-07 19:28:33

mocno spóźnione gratulacje Arek!! Jedynka na pudle zawsze wzbudza szacunek. Zwłaszcza jak czyni to debiutant. A i super pozycja w open! Pięknie. Zazdroszczę pierwszego startu, że masz już to za sobą. Wiesz już jak to smakuje. Teraz Gdynia. Ja też czekam z niecierpliwością bo to będzie mój debiut z kolei. Mam nadzieję na fajną rywalizację i moc wrażeń z tych zawodów. Zapowiada się przednio. Pozdrawiam i do zobaczenia ;)

arkadiusz cichecki 2013-07-07 13:47:03

Dzięki Karolina ! :-) Co do treningów to ostatnio było wręcz odwrotnie! Musiałem wyluzowac i wyszło na dobre ! Ale co tam takie 1/4 ?! Gdynia to będzie wyzwanie! A ją jeszcze żadnego długiego treningu rowerowego nie zrobiłem !

Karolina Markiewicz-Kuskowska 2013-07-07 12:50:59

Arek - gratulacje startu. Oj te Wasze " prawie nie trenuje" a potem 1 miejsce w grupie i 33 w generalce ... Jeszcze raz szacun!

arkadiusz cichecki 2013-07-04 20:24:06

Janusz - to gratuluje ! A reszta - spoko, luzik ! :-) Jarek - dzięki ! Pozdro

Jarek Hulko 2013-07-04 19:59:41

Gratulacje Arku! Super relacja! Powodzenia w kolejnych startach!

triathlonbyjanusz 2013-07-04 19:55:11

oj tam oj tam z tymi resztkami radosci. pudlo bylo i to sie liczy:)

startowalem na 1/4, bylem jakies 3 minuty przed toba chyba. 17 w generalce.

arkadiusz cichecki 2013-07-04 15:07:20

Jeszcze do triathlonbyjanusz-a! Byłem wścibski i przejrzałem wyniki 1/2 z Mrągowa! Jest tam tylko jeden Janusz, który wykręcił 5h z sekundami....! Jeżeli to Ty, to faktycznie ,,nie ma się czym chwalić"! :-P
Zaloguj się aby komentować

Blogi

Ostatnie wpisy Pokaż wszytkie

stat4u
Website Security Test