Debiut właściwy i udany. Mietków

6

Krótki tekścik, żeby nie przynudzać.


Start na olimpijce w Mietkowie był dla mnie o priorytecie A. Taki prawdziwy debiut.

Jestem bardzo zadowolony. Niemal wszystko poszło, tak jak planowałem.


Spokojne pływanie (wyszedłem chyba na 13ty z wody).

Długi dobieg do T1. Szybka zmiana. – 1:08 Tym razem jazda bez skarpet. Tylko buty.


Rower super! W zasadzie pierwszy raz z lemondką. A w oponkach 8 barów. A to robi różnicę! Średnia 33,74 km/h to mój najlepszy wynik. I chyba całkiem niezły jak a leszcza, co od kwietnia jeździ. No i czysta przyjemność ta jazda. Tylko mały zgrzyt ze świeżą farbą na nawrocie, ale tylko uślizg tylnego koła bez konsekwencji.

Dojazd do belki. Pierwszy raz wyciąganie stóp z wpiętych butów. Niestety lewy but się odpiął i spadł na asfalt. Kilka sekund w plecy.


Bieg już bez wielkiej radości. Upał, ból nogi i zmęczenie. Jednak czas tylko 10 sek gorszy od życiówki. A celowałem w ok 50min. Czas mnie zadowala.


Czas 2:22:27 i 31 miejsce – całkiem nieźle jak na leszcza. 🙂


PS.

Sezon chyba na razie zawieszony. Na pewno bieganie odpuszczam. Pęknięcie zmęczeniowe piszczeli. Drugi start typu A miał być 1 września w Borównie. Na ½ ironman. Szkoda. Ale zobaczymy jak zrastanie będzie przebiegać.

6 KOMENTARZE

  1. Tydzień wcześniej testowałem się na sprincie we Frydmanie (półolimpijski) 1:14:30. Sezon mój to pierwszy. 🙂 Na przyszły sezon szykuje mocną jazdę. Polubiłem ten rower szosowy!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here