Dieta triatlonisty – motywacja. Jak robi to Marek Jaskółka?

0
45

Jednym z najbardziej dyskutowanych tematów wśród triatlonistów, jest optymalne odżywianie się. Dotyczy to fazy przygotowawczej jak i nurtujących pytań, co pic i jeść podczas zawodów? Wielu sportowców chce zgubić zbędne kilogramy, np. po leniwych zimowych miesiącach, kiedy nie trenowało się zbyt intensywnie, a na dodatek okres świąteczny czy wakacje kusiły kalorycznymi smakołykami. Zacznijmy więc od podstaw: do utrzymania właściwej wagi przez cały rok potrzebny jest odpowiedni styl odżywiania się, a nie drastyczna, krótkotrwała dieta. Po prostu, codziennie trzeba się odżywiać zdrowo. Nie ma tu żadnych cudów, wystarczy się trzymać tego, co już powszechnie wiadomo. A jednak właśnie to bywa czasem najtrudniejsze. Jeść jak najwięcej warzyw i owoców, mało przetworzonych węglowodanów (pełnoziarniste pieczywo, płatki owsiane itp.), białka, używać zdrowych tłuszczów (oliwa, avocado, orzechy itd.). Polecam tzw. dietę „Clean Eating” Tosca Reno. Tosca Reno zaleca jeść jak najmniej przetworzonych produktów. Jeśli już kupujemy gotowy produkt, to taki z najmniejszą ilością składników, a przede wszystkim taki, który zawiera tylko składniki nam znane i których nazwę możemy wypowiedzieć bezbłędnie (tzn. bez konserwantów, barwników, wzmacniaczy smaku, które często mają skomplikowane nazwy itp.) Michael Pollan w swojej świetnej książce „The Omnivores Dillemma” (dostępna tylko w języku angielskim) zaleca, żeby nie jeść niczego, czego „babcia by nie znała”. Te i inne wskazówki zgłębione są także w pozostałych książkach Pollana („W obronie jedzenia”, „Jak jeść”).

Niestety prawdziwa trucizna to cukier. Choć węglowodany są przy wysiłku fizycznym niezbędne, to cukier powinno się ograniczyć do minimum. Jeśli wyeliminujemy z naszej diety produkty zawierające duże ilości cukru, przyniesie to wiele korzyści: po pierwsze przerwiemy krąg uzależnienia, by sięgać ciągle po tuczące słodkie batoniki, ciasteczka, napoje itp. Nie będziemy odczuwać drastycznych skoków i spadków energii. A także system immunologiczny na tym bardzo skorzysta. Jeśli już ma się ochotę na coś słodkiego, to można pocieszyć się miodem, (suszonymi) owocami, ewentualnie gorzką czekoladą. A jeśli już kawałek tortu zbyt mocno do nas przemawia, to warto zjeść go powoli, delektując się tym jednym kawałkiem i nie sięgając już po następny! Wyjątkiem są oczywiście zawody, kiedy szybki zastrzyk energii jest potrzebny i wtedy słodziutki, klejący baton może być zbawienny. Zdrowe zasady żywieniowe są kwestią przyzwyczajenia i do wyuczenia. Niezbędna jest też odrobina dyscypliny na początku, ale przecież zdrowa żywność pasuje do sposobu życia triatlonisty. Warto też być konsekwentnym i nie odstępować od swoich postanowień.

Jest oczywiście wiele powodów, dlaczego wiedząc o tych wszystkich wskazówkach nadal nie udaje nam się ich wskrzesić w życie. Pomijając problemy z utrzymaniem wagi, które maja podłoże fizjologiczne, jednym silnym faktorem zmiany lub utrzymania zdrowiej diety, jest motywacja. Bo przecież w zimie nie tylko spada drastycznie temperatura na termometrze, ale i też nasza motywacja. Wszystkie zawody mamy za sobą, a następne wydają się jeszcze tak bardzo daleko. Także wielu triatlonistów ogarnia niechęć do owoców i warzyw po nieudanych zawodach lub podczas choroby. Wtedy najlepszym pocieszycielem wydaje się soczysty pączek. W końcu od sportowca już sam trening wymaga tyle wysiłku i dyscypliny, że zdawałoby się, że chociaż w żywieniu mogą sobie trochę odpuścić. Jednak zdrowa żywność nie powinno się uważać za jakąś kare i wyrzeczenie, jednak za odpowiednie dostarczanie zmęczonemu ciału energii i witamin. Jak się zatem zmotywować do jedzenia sałatek, płatków owsianych i do rozwodu z fast foodem, tym bardziej, że w dzisiejszych czasach brakuje czasu na pracochłonne posiłki? Doskonałą motywacja są przeżyte sukcesy, oraz konkretny cel. Najlepszym celem są oczywiście zawody! Rozsądnie jest wyznaczyć sobie jako cel zrzucenie paru zbędnych kilogramów do zawodów oddalonych o około dwa- trzy miesiące od rozpoczęcia zmiany diety. Wtedy nie ma się z jednej strony zbyt wielkiej presji i nie ulega się drastycznym metodom odchudzania, a jednak zarazem cel nie jest zbyt odległy, by odkładać dietę na później. Szybkość utraty wagi jest sprawą dość indywidualna, wiec należy sobie wyznaczyć realistyczny cel i wystarczy ważyć się raz w tygodniu.

 

marek1 dieta

    fot. Marek Jaskółka po zdobyciu tytułu Mistrza Polski. Ełk 2014

Tak właśnie postanowił zmotywować się Marek Jaskółka, który przed swoimi pierwszymi zawodami w tym sezonie- na Ironmanie w Południowej Afryce, ważył 79 kg. Czuł, jak ciężko mu się biegnie z tymi zimowymi zapasami. Postanowił wiec zgubić cztery zbędne kilogramy do następnych zawodów. Nie było to zawsze łatwe, jednak wizja zdobycia jeszcze lepszego miejsca na następnych zawodach dzięki straconym kilogramom, była silniejsza od słodkich pokus. Marek obecnie utrzymuje dla siebie prawie idealną wagę 74 kg przy 183 cm wzrostu. Czuje się przy tym lekki podczas biegu i nie chorował przez cały rok, m.in. dzięki wyeliminowaniu cukru z codziennej diety. Ostatnim sprawdzianem takiej diety przed startem w Ironmanie na Hawajach, był występ w Half Ironmanie w Kolonii, który odbył się 7 września. W zawodach wzięło udział 750 uczestników, a na wszystkich dystansach łącznie ponad 3000! Praktycznie z treningu udało się Markowi wygrać z Basem Diederen z Holandii (3. Miejsce w Ironman Frankfurt 2013) z doskonałym czasem 3:55:40. Taki świetny wynik silnie motywuje, by wytrwać w swoich postanowieniach do Kony. A po Konie? Na pewno Marek sobie zasłuży na parę pączków.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here