„Dziewczyny! Róbcie swoje!” – odŻywka na weekend

9
5

Do poruszenia tematyki kobiecej zachęcił mnie jeden z ostatnich treningów. Deszcz, zimno i paskudny wiatr, naprawdę trudno było wyjść z domu. Przez nieco ponad dwie godziny biegu wśród mijanych osób było chyba 80 proc. trenujących dziewczyn i zaledwie kilku mężczyzn. Czyżby trend, gdzie kobiety to większość wśród uprawiających sport amatorów już do nas dotarł? W ten szaro-bury dzień miałem sporo czasu, żeby się zastanowić nad miejscem kobiet w triathlonie…

 

Ironman

WTC, będący właścicielem marki Ironman zbiera regularne cięgi za dyskryminację kobiet na swoich zawodach. Chodzi przede wszystkim o podział miejsc dla profesjonalistów na mistrzostwach świata na Hawajach, gdzie panie mają do dyspozycji zaledwie 35 miejsc w porównaniu do 50 slotów dla mężczyzn. Pomijając „poprawność polityczną”, czy są inne powody do wprowadzenia równego podziału na tej imprezie? Moim zdanie jeszcze nie, w szczególności na dystansie długim, w którym kobiety wciąż stanowią zdecydowaną mniejszość. Nie widzę również możliwości, aby w przewidywalnej perspektywie miała tu nastąpić drastyczna zmiana proporcji. Trening do dystansu Ironman to olbrzymie wyzwanie życiowe. Pogodzenie go z obowiązkami domowymi i zawodowymi dla kobiet jest nawet jeszcze trudniejsze. Dlaczego? Ponieważ w większości przypadków to one poświęcają więcej uwagi dzieciom. Facet zniknie z domu pochłonięty swoją pasją bez reszty, kobieta zachowa większą dozę realizmu inaczej definiując swoje priorytety życiowe. A to komplikuje plan dnia osoby z ambitnymi założeniami sportowymi.

 

Każdemu według zasług

Zabrzmi to brutalnie, ale panie na dziś mają to, co im się należy. Przy mniejszej liczbie zawodniczek na odpowiednio wysokim poziomie (o tym za chwilę) i zdecydowanie mniejszym udziale procentowym w ogólnej liczbie startujących dostają mniej slotów zarówno w kategoriach wiekowych jak i pro. W mojej ocenie kwalifikacja na Hawaje jest równie trudna dla kobiet, jak i mężczyzn. Choć charakterystyka tej trudności jest nieco odmienna. Wprowadzenie zmian wśród pro i tak nie ma wielkiego znaczenia, bo kogo obchodzi 40 mężczyzna pro na Hawajach? Tyle samo uwagi poświęcimy czterdziestej, czy pięćdziesiątej kobiecie. Ostrożniej należy podchodzić do grup wiekowych, to powinno być efektem bieżącej analizy startujących, nie sztucznego podziału. Zmiany powinny pojawiać się wraz z inicjatywą oddolną. Rynek, organizatorzy nie przejdą obojętnie wobec zwiększającej się liczby uczestniczek zawodów. To nie są już czasy Jocka Semple z maratonu bostońskiego, nie ma potrzeby wyprowadzać na ulicę feministycznych bojówek.

 

ITU

Równy podział mamy natomiast wśród elity ITU. W zawodach startuje tyle samo kobiet co mężczyzn, walczą również o nagrody w tej samej wysokości. Przepisy w duchu równouprawnienia, lecz w rzeczywistości wyścigi mężczyzn cieszą się większym zainteresowaniem. Miałem tego dowody starając się o dobre miejsca dla fotografów podczas zawodów w cyklu WTS. Tam gdzie u mężczyzn trzeba się mocno postarać, u pań można ustawić się praktycznie wszędzie i zawsze. 

Poziom sportowy? Znajomy, dobrze znający realia ścigania się w cyklu ITU WTS dominację Gwen Jorgensen określił jako całkowitą niezdolność dziewczyn do taktycznego ścigania. U mężczyzn powstawałyby jakieś sojusze, próby rozrywania grupy, ucieczek (w szczególności, gdy Jorgensen nie wychodziła w czołówce z wody). Kobiety jego zdaniem jadą jak na rzeź, na czym traci widowiskowość zawodów. Surowa opinia, lecz dość powszechna wśród męskiej elity.

 

kobiety1 marzec2016

 

Skromne zaplecze

Trudno też nie przemilczeć niezwykle skromnej puli zawodniczek na przyzwoitym poziomie we wszystkich odmianach triathlonu. Sztandarowym, i najbardziej jaskrawym przykładem jest ściganie się w ramach zawodów ITU na dystansie długim. Nie powiem, że moja mama byłaby tam zwykle w pierwszej dziesiątce, bo często nie ma nawet dziesięciu dziewczyn. Ona mieściła by się w pierwszej piątce. Przecież 20 kilometrów spokojnie da radę pobiec poniżej 2 godzin. Ba, w ubiegłym roku w Weihai zażarty bój toczyły trzy zawodniczki, wiec tu otarłaby się o podium. Rok wcześniej (2014) w tym mieście odbyły się mistrzostwa świata, które zgromadziły 12 (!) kobiet. Trzy z nich pobiegły 20 kilometrów powyżej 1:40:00. Mistrzostwa świata! 

 

My, słowianki

Niewiele lepiej jest na naszym krajowym, amatorskim podwórku. W męskich kategoriach wiekowych trzeba się dziś w większości przypadków mocno postarać o podium. W kategorii kobiet sztuka taka udaje się debiutantkom, często takim, które wzięły udział w zawodach z ciekawości, bez treningu. Nie mówmy więc o równouprawnieniu w triathlonie. Tu wciąż mamy do czynienia z dominacją mężczyzn, mierzoną zarówno poziomem sportowym, jak i proporcjami wśród uprawiających naszą dyscyplinę zawodników i zawodniczek. Nie twórzmy na siłę rozwiązań, za którymi nie nadążają realia. To po prostu wygląda niepoważnie. 

 

Nie-oczekiwana zmiana ról?

Jednak wyznaczenie kobietom roli triathlonistek „gorszego sortu” byłoby poważnym błędem, bowiem każde przedsięwzięcie w życiu powinno być rozpatrywane w kontekście przyszłości. Skupienie się na „tu i teraz” to świetny sposób na porażkę. Triathlon może być awangardą technologiczną, lecz w kwestii zmian „społecznych” jesteśmy zawsze nieco opóźnieni w stosunku do innych dyscyplin. W przypadku triathlonu amatorskiego szczególną uwagę warto zwracać na rynek biegowy, gdyż właśnie stąd rekrutuje się zdecydowana większość przyszłych zawodników i zawodniczek. Trend w bieganiu zdecydowanie jest kobietą. W USA szacuje się, że już dziś jest więcej biegaczek niż biegaczy. Zdarzają się również duże imprezy, w których te proporcje mają odzwierciedlenie na listach startowych. Co ciekawe, rewolucja ta przyszła szybciej niż spodziewali się tego specjaliści. Dziś kobiety stają się bardziej aktywne, coraz lepiej zarabiają, coraz więcej czasu poświęcają na swój rozwój. Zmienia się również model rodziny z bardziej partnerskim podziałem codziennych zadań. 

 

kobiety3 marzec2016

 

Skazane na sukces?

Ze swojego doświadczenia zawodowego mogę potwierdzić, że kobiety są dobrymi i bezproblemowymi klientkami. Być może w sklepie z butami targają nimi niekończące się dylematy, w triathlonie mają zazwyczaj jasno sprecyzowane potrzeby, a procesy związane z wyborami trwają bardzo krótko. Mężczyzna będzie analizował fora, szukał sprzecznych opinii, które pozwolą mu całymi nocami nie spać w kleszczach paraliżu decyzyjnego. Kobieta wie czego chce.  Bardzo podobne obserwacje mam również w stosunku do dziewczyn ambitnie podchodzących do treningu. Efektywne, zmotywowane, konsekwentne. Jeżeli te cechy zestawimy z przewidywanym napływem coraz większej liczby trenujących, to mamy jasny obraz coraz większej roli kobiet w triathlonie.

 

Prawo liczb

Statystyka, statystyka… Ona właśnie będzie moim zdaniem kluczem do zmian na rynku. Większa popularność dyscypliny to szansa na wyższy poziom sportowy, zarówno wśród amatorów jak i zawodniczek elity. Zacięta rywalizacja na wysokim poziomie to paliwo rakietowe dla mediów, zainteresowania kibiców, dalszego wzrostu popularności. Samonapędzająca się maszyna, z zapałem wspierana przez producentów sprzętu, dla których to okazja na podwojenie dotychczasowej sprzedaży. Mieliśmy już tego przedsmak w postaci pojedynków Carfrae – Wellington, czy Carfrae – Ryf.

 

kobiety2 marzec2016

 

Matki sukcesu

Potencjał kobiet jest nie do przecenienia. Bez czołgającej się do mety Julie Moss w trakcie pierwszej telewizyjnej relacji z Hawajów, nie byłoby eksplozji zainteresowania Ironmanem. Ta impreza do dziś mogłaby być zaledwie lokalną ciekawostką. Uśmiech i pozytywna energia Chrissie Wellington przyciągnęły do sportu więcej nowych osób, niż skupione miny triathlonowych mistrzów. W USA wyczyny Gwen Jorgensen i jej koleżanek z reprezentacji wyprowadziły tamtejszy rynek z poważnego impasu. Triathlon zyskał świeży oddech sukcesu, a Amerykanie ostrzą już sobie zęby na wewnętrzną walkę o olimpijskie medale w Rio. I kogo tam obchodzi Frodeno, Brownlee czy Gomez?

 

Jeżeli chcemy więc pośmiać się z „dziewczyńskiego” triathlonu, warto się pospieszyć. Jutro może już nie być takiej szansy. Z okazji zbliżającego się 8 marca życzę wszystkim paniom, żeby nikt nie przeszkadzał im w realizacji ich sportowej pasji. Nie potrzebujecie specjalnego traktowania, czy taryfy ulgowej. Nie potrzebujecie prowadzenia za rączkę i przywilejów. Po prostu róbcie swoje, a rezultaty tej pracy przyjdą same. Zupełnie jak w treningu…

 

Miłego treningu, zaciętej rywalizacji i mnóstwa sportowych wrażeń!

9 KOMENTARZE

  1. 10 open. W kat 2. Wynik lekko slabszy. Deszcz, bloto i kaluze na cslej trasie:). Ja o prawie minute lepsza zyciowka:))

  2. Artur, 10 open czy 10 open w K? A wynik o ile lepszy od tego na zakończenie sezonu w 10/2015?;))) Pogratuluj!!! Przyjmę to z godnością;)))

  3. Nie potrzebujemy specjalnego traktowania ani taryfy ulgowej. Robimy swoje, każda najlepiej jak potrafi;) Za życzenia dziękuję;)

  4. Rzeczona schodzi na nizsze kategorie… Szykuj sie Marcinie!:) Wczoraj byla kontrolna dycha na poczatek sezonu. 10ta open, 2ga w kat. O czasie nie wspomne:)

  5. Artur, a Ty znasz i taką amatorkę i takiego mężczyznę… oby to grono mężczyzn się w tym roku nie powiększyło czego sobie życzę;)))

  6. Maciej, znam:) I faktycznie racja. Rynek amatorek jest bardzo waski, szczegolnie amatorek, ktore trenuja regularnie, z planem i maja ambicje wynikowe, i miejscowe. Rynek sie rozwija ale nadal jest skromny. Troche przespany zostal rok kobiet w triathlonie i program ambasadorek w Herbalife. Uwazam, ze slaba promocja byla i nie wszystkie ambasadorki daly rade. Ps. Niektore amatorki zaczynaja „lać” na zawodach mezczyzn:)))

  7. Artur. Uściślę – bez treningu triathlonowego 🙂 To znaczy nawet jak fajnie biega, to tonie lub ledwo jeździ na rowerze. Widziałem takie przypadki. Oczywiście nie w tym tkwi problem ścigania amatorskiego u kobiet. Problem tkwi w bardzo wąskim gronie szybkich amatorek. Dopóki tak jest, trudno jeszcze mówić o w pełni wykształtowanym tri kobiecym u nas. Znam dziewczyny, o których myślę sobie „o cholera, niezła jest!” (też znasz taką;) ). Znam też takie, które pomimo wielkiego zapału, mają przed sobą długą drogę. Na płytkim rynku obydwie grupy wygrywają kategorię, co trochę deprecjonuje takie osiągnięcie.
    Faceci zaczęli parę lat wcześniej, kobiety ich jeszcze doganiają. Jestem pewien, że dogonią. Nie bezwzględnymi wynikami, bo mężczyzna jest po prostu szybszy i silniejszy w tym sporcie, ale na pewno wyrównaniem rywalizacji w kat.

  8. Maciej, z tymi debiutankami bez treningu to sie chyba zagolopowales… No chyba, ze kat.70+:))) Na zawodach z popularnych serii, wiekszych eventach wokol dlugich dystansow na podium w AgG staja kobiety, ktore jednak troche trenowaly…:)
    Generalnie uwielbiam te opowiesci: bez treningu stanalem na podium… Ostatnio na Fb trafilem na blog goscia, ktory zrobil dyche bez treningu w 41min. Wczesniej biegal, teraz ponoc nie trenowal rok. Tylko dlaczego w ostatnim roku startowal w 6-iu zawodach buegowych?!? Enduhub nie klamie:) Masz material na felieton: wstalem z kanapy i bez treningu „trzasnalem” maraton w 3.30..:) Kiedys wierzylem, ze opowiadajacy zawodnicy i amatorzy mowia precyzyjnie: nie trenuje tzn.nie trenuje. A sie okazuje, ze Profi uznaja za brak treningu 10-15h/tydzien a zaawansowani Agegruperzy za prawie w ogole 8-10/tydzien… Ja ostatnio w ogole nie operuje, cos kolo 5-8 zabiegow w tygodniu…:)

  9. Jak zwykle konkretnie i rzeczowo, dużo faktów i przemyśleń popartych analiza. Fakt u nas ten sport jeszcze raczkuje choć i tak z roku na rok jest coraz lepiej. W zeszłym roku na MP IM w Borównie w pewnej AG była np. 1 kobieta w sumie w całych zawodach 10-15 wiec to o czym napisałeś ma uzasadnienie. 12 kobiet na MŚ na krótszy dystansie. Prawda tez jest ze w większości kobiety są bardziej uparte i zmobilizowane aby osiągnąć cel. Również zauważyłem ze jak wyjdę na trening podczas złej pogody to szybciej spotkam kobietę niż mężczyznę.
    Na koniec dołączam się do życzeń z ostatniego akapitu

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here