brett sutton
Home Felietony Marcin Konieczny
Marcin Konieczny

Marcin Konieczny

Marcin Konieczny, prawnik z wykształcenia, trener biznesu z zawodu a z zamiłowania zawodnik sportów wytrzymałościowych. Partner w firmie szkoleniowo-doradczej, specjalizuje się w szkoleniach managerów z zakresu zarządzania ludźmi, motywacji oraz tworzeniu efektywnych zespołów. W przeszłości dobrze zapowiadający się zawodnik lekkiej atletyki (medalista Mistrzostw Polski Juniorów Młodszych). Zawsze mówi, ze najpierw myśli o sobie jako o biegaczu a dopiero potem jako o triathloniście. Marzy o złamaniu 2h30' w maratonie. Największy dotychczasowy sukces triathlonowy to uczestnictwo w Mistrzostwach Świata Ironman na Hawajach w 2012r. Cel życiowy to zostać mistrzem świata na dystansie Ironman w kategorii wiekowej M-50.

Styczeń 2016, moment noworocznych postanowień. Są wśród nich takie: zostanę triathlonistą. Nie ma znaczenia na jakim dystansie. Dla mnie takim samym triathlonistą jest ten, który chce ukończyć sprint, jak również też, który che złamać 10h w Ironmanie. Jednak wszyscy początkujący mają według mnie ten sam, bardzo charakterystyczny zestaw zachowań, który zidentyfikowałem też u siebie, patrząc na pierwsze lata mojej tri-kariery. Myślę, że niektóre z tych „cech” można przypisać do każdego rodzaju sportu, a i z...
Dwa poprzednie teksty dotyczyły zaufania oraz krytycznej opinii o pseudotrenerach. Linki do tych artykułów podaję na końcu tego felietonu.Trzecia odsłona będzie o kasie – a właściwie o paradoksie w postępowaniu zawodników i trenerów, którzy płacą i biorą kasę. Refleksje dwie: Odpowiedzialność za realizację treningu.  Czy trener pobierający pieniądze za napisanie planu treningowego jest odpowiedzialny również za jego realizację? Czy ma pilnować swojego zawodnika ...
Kilkanaście miesięcy temu natknąłem się na ciekawy komentarz Pawła Bonieckiego, który rozdzierającym głosem pisał – jak to trenować na wytopie, jak się nie ma siły od niejedzenia. Przedwczoraj Robert Podsiadły zadawał pytania o to, co to w ogóle jest wytop – znaczy nie tyle prosił o definicję, ale raczej o sens. Z kolei dzisiaj rano ja doświadczyłem tego, co to jest trening jakościowy na wytopie i bardzo jestem wdzięczny losowi, że uczestnicy mojego szkolenia nie zorientowali się, że właściwie energii to we mni...
MKON i spółka czyli Klub Sportowy NIEMANIEMOGĘ zaprasza do koleżeńskiej rywalizacji w ramach Triathlonu Korespondencyjnego. Zimowe wieczory i ranki to przede wszystkim trening. I czasami od nadmiaru tego treningu człowiek dostaje „kota”. A jakby tak trenując i sprawdzając się i tak i tak po prostu mieć możliwość porównywaniu swojego progresu treningowego nie tylko z ze sobą ale i z innymi. I na dodatek jeszcze pomagać dzieciakom?
Wczoraj (8.10) zacząłem trening o 18.30 i po 20 minutach biegałem po ciemnym lesie klnąc, że nie mam ze sobą ani czołówki ani rękawiczek… Biorąc pod uwagę, że jeszcze tuż przez wyjściem oglądałem kolejną Łukaszową relację z „gorrrrrących” Hawajów, te szewskie słowa jakie burczałem pod nosem mają swoje uzasadnienie. Mam jednak życiową zasadę, że nie ma co się kopać z koniem i wroga (jak nie można pokonać) to trzeba się z nim zaprzyjaźnić. Podobnie jest z zimą. Ja się po prostu nauczyłem lubić tren...
Start A ciągle przede mną. Tak jak przed kilkoma moimi znajomymi. Od 3 lat jednak mam wrażenie, że sezon tri dzieli się na czas przed Gdynią i po Gdyni. Przed nami m.in. Chodzież, Mrągowo, Borówno, Malbork no i Mistrzostwa Świata 70.3 ale jakieś refleksje po tych kilku miesiącach ścigania już mam. I chciałbym się nimi z Wami podzielić.  1.  Poziom zawodników znacznie się podniósł. Awa...
Do Gdyni zostało 9 dni. Niby mało, ale to są te najgorsze dni. Dni, w których ciągnie cię na trening w takiej objętości i intensywności jak zwykle, a w planie… wolne. Albo rozruch. Albo co najgorsze tylko basen! O odpuszczeniu przed startem chciałbym kilka słów. Dla mnie jest to trudny okres. Nie mówię o nadmiernej ilości wolnego czasu, ten zawsze można zagospodarować - albo a’la Dziadek the Winner Cichecki, nosząc płytki chodnikowe, albo po...
Propozycję testowania koncentratu soku z buraka przyjąłem z wielkimi nadziejami. Wiadomo – jestem fanem azotanów zawartych w naturalnie wyciskanym soku (pomimo, że fanem smaku może mniej). Nie wiem czy to placebo czy naturalne EPO, ale daję sobie w „gardło” odpowiednią dawkę w odpowiednim czasie. No i właśnie ten czas miał dla mnie kolosalne znaczenie, bo jestem osobą będącą permanentnie w delegacjach, więc wyciskanie soku w pokoju hotelowym zakrawałoby na paranoję.
W Suszu miałem okazję kibicować. I to na maksa. Bluzy, łapa mocy, naklejki z napisem OZD – niemaniemoge pokazało moc. Ale te kilka godzin spędzonych wśród kibiców pokazało mi nie tyle moc kibicowania i wartość, jaką ona niesie dla zawodników, ale raczej trud z tego wynikający. I o tym trudzie teraz będzie. Kibicowanie to trudna sztuka. O żonach dźwigających przez czas trwania IRONMANA dwójkę dzieci i jeszcze plakat z napisem DAWAJ TATO wspominałem już w jednym z poprzednich felietonów. Teraz czas na tych, co...
Od Redakcji: Czytając felieton mkona, przypomniała mi się sytuacja z ubiegłego roku i słowa mojego trenera Filipa Szołowskiego z Labosport. Z Filipem współpracuję już kilka lat, m.in. jemu zawdzięczam sukces, jakim była kwalifikacja na MŚ Ironman 70.3 w Las Vegas i to z dobrym czasem 4:30, osiągniętym w norweskim Haugesund. Ale kiedy w ubiegłym roku wróciłem niezadowolony z Kopenhagi, rozmawialiśmy długo na temat treningu, mojego zmęczenia, dużej ilości startów,  nieadekwatnego w moim przekonaniu wyniku w Iro...

Blogi

Ostatnie wpisy Pokaż wszytkie

stat4u
Website Security Test