brett sutton
Home Felietony Artykuły w etykiet: golonko

Licencje PZTri dla amatorów – temat wałkowany od lat, podobnie jak w wielu innych związkach sportowych, jak chociażby w Polskim Związku Kolarskim, gdzie było już kilka prób reform, które zawsze kończyły się wielką burzą. Pytanie zasadnicze brzmi: "Po co mi licencja PZTri?" Ci, którzy startują za granicą w cyklu Ironman lub Challenge wiedzą, że można ją okazać podczas rejestracji w biurze zawodów i wówczas nie ponosimy dodatkowej opłaty w wysokości kilkudziesięciu euro. W większości cywilizowanych krajów i dobrze funkcjonujących Związków sportowych licencja jest nie tylko dowodem przynależności do danej społeczności, ale przede wszystkim potwierdzeniem aktualnych badań lekarskich czy opłaconych składek, z których część idzie na finansowanie sportu dzieci i młodzieży. Jest także w pewien sposób dowodem, że jej posiadacz respektuje prawa i obowiązki wynikające z faktu jej posiadania, przestrzega przepisów obowiązujących na zawodach, określonych w regulaminach PZTri. Kiedy rozmawiałem na ten temat z Grzegorzem Golonko, organizatorem Volvo Triathlon Series, przytoczył przykład z Belgii, gdzie ścigał się jako kolarz zawodowy. Tam posiadanie licencji było jak znak firmowy Ligii Mistrzów. Związek Kolarski w Belgii cieszył się takim prestiżem i uznaniem, że posiadanie licencji było jak wejście do elitarnego klubu. Inaczej niż u nas, gdzie od lat narzeka się na PZTri. Tak krytykowany (również przeze mnie) Krzysztof Piątkowski, potrafił w końcu po latach zadbać o fizyczne istnienie licencji, które nagle przepadły (Na zdjęciu powyżej moja stara licencja. Błąd w pisowni "niestowarzyszony" oryginalny). Ale tak naprawdę fizyczne istnienie licencji nie ma obecnie tak dużego znaczenia, bo dla organizatorów imprez komercyjnych wiarygodność związku jest bardzo niska, a licencja nie jest przedmiotem pożądania.

 

grass licencja2

 

Większość organizatorów imprez masowych, komercyjnych zawodów triathlonowych, nie wprowadziła w tym roku obowiązku posiadania licencji. Nie muszę chyba mówić, że to spowodowało ogromne straty finansowe dla PZTri. Brak licencji na większości imprez triathlonowych w naszym kraju, to dla Polskiego Związku Triathlonu strata około 200 tysięcy złotych rocznie. Te pieniądze można było przeznaczyć na szkolenie dzieci i młodzieży. Przy budżecie związku oscylującym dziś na poziomie ok. 600 tys. zł rocznie, to ogromna kwota.

Licencji (w prawdziwym tego słowa znaczeniu) nie ma i PZTri musi się zastanowić, czy nie warto więcej uwagi poświęcić odbudowie ich prestiżu, aby w ten sposób zasilić kasę związku, ale z zastrzeżeniem, że te pieniądze będą spożytkowane na konkretny cel, o którym powiadomi się zawodników płacących składkę. Jestem pewien, że amatorzy zaakceptowaliby konieczność wykupienia licencji, gdyby wiedzieli, że ich pieniądze pomagają rozwinąć triathlon olimpijski w naszym kraju, gdyby wiedzieli, że te 200 tysięcy złotych choć w małym stopniu przyczynia się do wychowywania przyszłych olimpijczyków. Oczywiście należałoby również zadbać o przejrzystość wydawania tych środków. Na stronie internetowej PZTri powinny być regularne sprawozdania z wydatkowania pieniędzy pochodzących nie tylko z licencji, ale również tych z budżetu Państwa. Kto? Za co? Ile dostał? Ile wydał lub zarobił? 

 

Opłaty licencyjne w sezonie 2014 na mocy Uchwały Zarządu Polskiego Związku Triathlonu z dnia 25 stycznia 2014 roku wynoszą:
Senior i U23 – 75 zł
Junior – 50 zł
Młodzik i Dzieci – 20 zł
Jednorazowa – 10 zł
Trener – 100 zł rocznie
Klub – 200 zł rocznie

 

Filip Puchalski, Sekretarz Generalny Polskiego Związku Triathlonu odpowiedział na kilka moich pytań wysłanych drogą elektroniczną:

 

puchalski

 

1. Dlaczego w tym roku nie było licencji takich jak w poprzednich latach?

Po pierwsze było to spowodowane zmianami jakie wprowadziła firma wydająca dla nas licencje zawodnicze. Ze względu na fakt, że ten dokument zawierał dane osobowe zawodników, korzystaliśmy z usług PWPW, która zapewnia ochronę danych. Zmiany z jakimi się spotkaliśmy dotyczyły głównie minimalnej liczby, którą wydawca musi jednorazowo przyjąć do realizacji. Tak jak w poprzednich latach było to kilkadziesiąt sztuk, tak w tym roku było już ich kilkaset. Nie daliśmy rady temu sprostać, ponieważ wnioski licencyjne spływają do Związku w różnym czasie a nie jednorazowo. Po drugie wzorem innych związków chcemy odchodzić od wydawania dokumentu w takiej formie jak dotychczas. Po trzecie wprowadziliśmy nowy, w pełni elektroniczny, system rejestracji zawodników. Od tego sezonu nie przyjmujemy wniosków papierowych, a tylko te rejestrowane przez internet. Ta zmiana też spowodowała pewne problemy, a implementacja systemu i ciągłe usprawnianie czasami doprowadzało do opóźnień. Przepraszam wszystkich zawodników, którzy mieli problemy z rejestracją w systemie na triathlon.pl i szybkim otrzymaniem licencji. Gwarantuję, że podobne problemy w kolejnym sezonie się już nie powtórzą.

 

2. Ile pieniędzy wpłynęło z licencji w tym roku?

W 2014 roku z licencji wpłynęło ponad 20 tysięcy złotych.

 

3. Co aktualnie wiąże się z faktem posiadania licencji?

Przede wszystkim jest to całoroczne ubezpieczenie NNW. Aktualnie mamy w ofercie dwa warianty ubezpieczenia - podstawowy a w nim refundacja kosztów leczenia i rehabilitacji w kwocie 1000 zł, w przypadku trwałego uszczerbku na zdrowiu - 10000 zł i w przypadku śmierci w wyniku NNW - 10000 zł i wariant rozszerzony, w którym analogicznie te kwoty to 5000 zł, 40000 zł i 40000 zł. Dodatkowo każdy posiadacz licencji PZTri otrzymuje wysoką zniżkę na rowery i akcesoria firmy GIANT, 10% zniżki na produkty marki HUUB w sklepie tripower.pl, 20% zniżki na odżywki i suplementy firmy NUTREND, 5% zniżki na usługi i produkty kupowane w High Level Centre.

 

4. Jakie plany na przyszły rok?

Będziemy ten temat jeszcze omawiali zarówno w Zarządzie jak i ze środowiskiem. Jak już powiedziałem wcześniej, chcemy wzorem innych Związków odejść od wydawania dokumentu jak w latach poprzednich. Dziś funkcjonuje lista licencji, którą zamieściliśmy na stronie i na bieżąco ją aktualizujemy. Dodatkowo przed każdą imprezą mistrzowską organizator otrzymuje aktualną listę, a zawodnicy mogą nabyć licencję jednorazową w biurze zawodów. Jeżeli chodzi o starty międzynarodowe, wystawiamy zaświadczenia o posiadaniu licencji, które są w pełni respektowane na zawodach zagranicznych. Z pewnością wszelkie wiążące decyzje zapadną do końca tego roku, aby zawodnicy mieli dostatecznie dużo czasu na zapoznanie się z nowymi zasadami wydawania licencji.

 

Filip Puchalski zapewnia, że za pieniądze z licencji (20 tys. złotych) zorganizowano w tym roku dwa obozy dla młodzików. Poprosiłem o dokumentację finansową i informację, dla kogo i gdzie zorganizowano obóz. Jeśli ją otrzymam, na pewno podzielę się taką informacją z czytelnikami.

 

Zapytałem też kilku organizatorów imprez triathlonowych, co sądzą o licencjach PZTri.

 

Marcin Florek (Labosport, Garmin Iron Triathlon)

 

ETO1 _30


"Uważam, że licencje na imprezy mistrzowskie, do których prawo ma PZTri powinny być płatne, szczególnie jeśli te pieniądze transparentnie zasilałyby np. fundusz na przygotowanie dla zawodników kadry narodowej. Rozwój triathlonu amatorskiego jest znaczący i powiększa się z roku na rok. Dobrze byłoby, aby za tym szedł także sport profesjonalny, za który po części odpowiada sprawność działania PZTri. Osobnym pytaniem jest to, czy płatne licencje faktycznie pomogą w rozwoju sportu profesjonalnego. Jestem jednak za współpracą komercyjnych organizatorów z PZTri, dzięki czemu rozwój sportu profesjonalnego i amatorskiego można łatwiej zrównoważyć, co daje perspektywy rozwoju dla triathlonu w Polsce na długie lata. Współpraca ta musi być jednak profesjonalna z obydwu stron, inaczej możemy stracić tę szansę".

 

Michał Drelich (dyrektor zarządzający w agencji Sport Evolution, Herbalife Ironman 70.3 Gdynia))


drelich


"W tym roku mieliśmy okazję współpracować z Polskim Związkiem Triathlonu przy okazji Mistrzostw Polski na dystansie olimpijskim w Ełku. W związku z tym uczestnicy Mistrzostw Polski byli zobowiązani nabyć licencje PZTri. Szkopuł w tym, że takowe licencje w sensie fizycznym nie istniały i wydaje mi się, że w tej kwestii do dziś niewiele się zmieniło. Powiem więcej - pomimo licznych próśb, Polski Związek Triathlonu, nie był nam w stanie dostarczyć żadnego dokumentu, który poświadczałby nabycie licencji jednorazowej. Skończyło się na tym, że licencje wydawaliśmy na druczkach KP z pieczątką Sport Evolution!"


"Jesteśmy gotowi przywrócić licencje na organizowanych przez nas zawodach, włącznie z Ironmanem, ale pod pewnymi warunkami. Od dawna rozmawiamy na ten temat z Polskim Związkiem Triathlonu. Niby wszyscy się z nami zgadzają, ale nadal nic się nie zmienia. Podstawowy problem, jaki mamy z licencjami, to brak wiedzy, na co przeznaczane są pieniądze pozyskiwane w ten sposób. Piękne ogólniki nas nie zadowalają. Postulowaliśmy, by z pieniędzy z licencji utworzyć fundusz na stypendia dla uzdolnionej młodzieży. Jeśli marzymy o tym, by dochować się medalistów olimpijskich, to muszą być na to zapewnione środki. Budżet i organizacja wewnętrzna PZTri, dziś nie gwarantują realizacji tych celów. O podziale środków decydowałoby specjalne konsylium złożone z ekspertów z różnych dziedzin, niekoniecznie działaczy PZTri. W takim konsylium widzimy trenerów, ale również przedstawicieli biznesu, marketingu czy organizatorów imprez. Chcemy, by decyzje podejmowane przez to konsylium były obiektywne na tyle, na ile się da".

 

Grzegorz Golonko (G&G Promotion, Volvo Triathlon Series)

 

golonko1 


"Przypomina mi się sytuacja sprzed kilku lat w Polskim Związku Kolarskim. Ówczesny prezes chciał wprowadzić obowiązkowe licencje na wszystkich zawodach komercyjnych. Doszło nawet do tego, że wysłał pismo do wszystkich marszałków województw z informacją, że impreza, która takiej licencji nie ma, jest nielegalna. Oczywiście w większości odpowiedzi jakie dostał sprowadzały się do stwierdzenia, żeby Pan Prezes dbał o swoje podwórko.  Kiedy ścigałem się w Belgii, wówczas w oczach innych zawodników posiadanie licencji było niezwykle szanowane, można powiedzieć kolokwialnie „Miałeś licencję, byłeś gość”. Ale tam związek miał uznanie, u nas jest z tym problem, bo wizerunek PZTri jest mocno nadszarpnięty. Jestem za tym, aby licencja potwierdzała przynależność do Narodowego Związku, jednakże jej nabycie, posiadanie i egzekwowanie powinno mieć jasno określone normy.

 

Sport profesjonalny w głównej mierze finansowany jest (lub powinien być) ze środków budżetu państwa, a wiadomo, iż w większości przypadków takowe finansowanie zależne jest od dwóch czynników: wyniki - Olimpiada, Mistrzostwa Świata, itd. w danej dyscyplinie oraz ilość członków będących lub nowo pozyskanych w danej organizacji - związku. Koło się zamyka - jeśli w PZTri jakość oraz forma funkcjonowania dalej będą dziwne, niezrozumiałe i tajemnicze, zapewne nie przybędzie mu zwolenników. Z drugiej strony sport amatorski nie potrzebuje nadzoru "zwierzchników" jednakże przytoczona sytuacja z krajów zachodnich daje wiele do myślenia. Amatorzy nabywając licencję pośrednio wspierają potencjalnych mistrzów, ale pod warunkiem, iż rzeczona licencja będzie miała swą "niepoliczalną" wartość. Na razie dokument PZTri upoważnia do startu w imprezach związkowych oraz poza granicami naszego kraju (tam, gdzie rzeczony dokument jest wymagany) i kompletnie nie "podnosi ciśnienia" dla amatora biorącego udział w zawodach triathlonowych przeprowadzanych w Polsce."

 

A Wy co sądzicie o ewentualnym przywróceniu obowiązku posiadania licencji na zawodach komercyjnych, nie tylko rangi mistrzowskiej nadanej przez PZTri? Zapraszam do dyskusji. 

Opublikowane w Felietony

Blogi

Ostatnie wpisy Pokaż wszytkie

stat4u
Website Security Test