brett sutton
Home Felietony "Czy warto wystartować w Ironman Barcelona?" - mkon

"Czy warto wystartować w Ironman Barcelona?" - mkon

wtorek, 04 października 2016 Napisane przez  Marcin Konieczny

Na 3 dni przed startem miałem dwa koszmary. Koszmar numer 1 to fale. Pływałem z Radkiem Buszanem treningowo i kołysało nami tak, że czuliśmy się po treningu jakbyśmy mieli chorobę morską. Koszmar numer 2 to drafting. Ostrzeżony przez Professora, ciągle miałem w głowie wyprzedzającą mnie grupę 30 zawodników. Powracało pytanie: co mam w takiej sytuacji zrobić? Przycisnąć 500 watów, wysforować się na pierwsze miejsce i wrócić do swojej założonej mocy? Za chwilę wyprzedzą mnie znowu. Ustąpić? A jeśli pociąg ma 100 metrów? Co w takiej chwili? 

 

Lekko zestresowany stanąłem na linii startu z dwoma celami: zrobić życiówkę i zakwalifikować się na Hawaje. Po nocnych przygodach wiedziałem, że cel nr 1 jest poza zasięgiem. Żeby zrealizować cel nr 2 musiałbym być w pierwszej 5-tce. Jak się skończyło wszyscy wiedzą, więc mniej będzie o tym jak to bolało, a więcej o samych zawodach, bo dostałem dzisiaj rano pytanie, czy polecam tę imprezę na debiut. Pytanie było z kategorii smentorskich, więc nie chciałem odpowiedzieć wprost. Zamiast tego pokazałem jej plusy i minusy.

 

mkon hawaii2017

 

Ale zacznijmy od sprawy najważniejszej. Czy były to zawody uczciwe?

Według mnie dla tych, którzy mieli możliwość (i chcieli) - były, dla tych, którzy możliwości nie mieli i/lub nie chcieli - nie. I mówię to z pełną premedytacją, bynajmniej nikogo nie wskazując. Pierwsze 3 km po mieście w małych uliczkach spowoduje, że utworzą się małe grupki... czy tego chcecie czy nie, tak będzie. Potem albo uciekniesz albo pierwsze 40-50km jedziesz z innymi. Na trasie było bardzo dużo sędziów. Pierwszą część I pętli właściwie byłem eskortowany przez motor z sędzią. Było ciągłe wyprzedzanie, a okrzyki „left”, „left” sypały się gęsto. Czy można było nie draftować? Można. Jak się jechało w czubie. Czy można było nie draftować wychodząc z wody w 60 percentylu zawodników, przy 3000 uczestników? NIE!

 

I nie ma znaczenia, czy jesteś uczciwy czy nie. Inną kwestią jest to, co robiłeś po 30, 40, 50km. Dla mnie asysta sędziego skończyła się na nawrocie pierwszej pętli. 8 panów i jedna pani PRO, których goniłem, bo chciałem się załapać chociaż na te parę metrów po nawrocie jadąc pod wiatr, zaczęła tak współpracować, że miałem do wyboru: jechać swoje albo ich gonić. Ponieważ średnia pokazywała mi po 45km 42km/h zdecydowałem, że nawet jeśli pod wiatr pojadę swoje, to wystarczy. I pojechałem swoje. I tak jechałem do końca. Ale żona mówiła mi, że widziała zawodników, którzy na rondzie nawrotowym czekali na grupy, żeby pojechać w tunelu!

 

mkon hub

 

Co jeszcze można powiedzieć o tych zawodach?

Pływanie w morzu nie jest dla mnie jakoś specjalnie przyjemne. Fale, woda, która powoduje odruch wymiotny. Trasa pływacka (pierwszy nawrót po 300m) powodowała, że był tłok. Słabo zorganizowana była strefa zmian w kontekście wieszaków na worki. Numerki były poprzyklejane co 10 i trzeba było liczyć, gdzie wiszą twoje ciuchy. Powodowało to lekkie zamieszanie i wydłużenie trwania T1 i T2  mimo, że dystanse w strefach były krótkie. Bieganie częściowo po promenadzie, częściowo po ulicach dwóch miasteczek (Calella i Pineda de Mar). W dniu zawodów mieliśmy dużo szczęścia bo niebo było zachmurzone. W dni poprzedzające start zastanawiałem się, czy nie wystartować w kasku szosowym – taki był gorąc. Dokładając do tego codziennie wiejący wiatr, zawody te wcale nie należały do najłatwiejszych. Wielu zawodników (włącznie z piszącym te słowo) lekko „zeszło” na biegu. 

 

Podsumowując: zawody fajne, z potencjałem do bardzo dobrych wyników. Ilość debiutantów świadczyć może o tym, że rozeszła się fama, że to dobra miejscówka. Według mnie nic nie przebije Klagenfurtu, a slota łatwiej złapać w innych lokalizacjac. Czy polecam je na debiut? Jeśli lubisz startować w cieple, przy falującej słonej wodzie z wiatrem i poradzisz sobie z presją draftingu?  TAK, warto. 

Marcin Konieczny

Marcin Konieczny

Marcin Konieczny, prawnik z wykształcenia, trener biznesu z zawodu a z zamiłowania zawodnik sportów wytrzymałościowych. Partner w firmie szkoleniowo-doradczej, specjalizuje się w szkoleniach managerów z zakresu zarządzania ludźmi, motywacji oraz tworzeniu efektywnych zespołów. W przeszłości dobrze zapowiadający się zawodnik lekkiej atletyki (medalista Mistrzostw Polski Juniorów Młodszych). Zawsze mówi, ze najpierw myśli o sobie jako o biegaczu a dopiero potem jako o triathloniście. Marzy o złamaniu 2h30' w maratonie. Największy dotychczasowy sukces triathlonowy to uczestnictwo w Mistrzostwach Świata Ironman na Hawajach w 2012r. Cel życiowy to zostać mistrzem świata na dystansie Ironman w kategorii wiekowej M-50.

11 Liczba komentarzy:

  • ^ marcin konieczny sobota, 08 października 2016 15:23 Umieszczone przez: marcin konieczny

    Roth 4:40 i av 260w

  • ^ Marcin Punpur czwartek, 06 października 2016 12:59 Umieszczone przez: Marcin Punpur

    Marcin, a pamietasz ile km na rowerze ci w Roth wyszlo? No i czy Roth na debiut polecasz? Pozdrawiam

  • ^ marcin konieczny czwartek, 06 października 2016 09:40 Umieszczone przez: marcin konieczny

    dodam do opisu zawodów dwie dość istotne rzeczy: trasa rowerowa to 177km. Ale za to start o 8.20! Miodzio!
    a więcej o starcie http://niemaniemoge.pl/ironman-barcelona/

  • ^ Von Igel środa, 05 października 2016 19:20 Umieszczone przez: Von Igel

    Na debiut - tylko Zurich. Zawsze są sloty wolne :)

  • ^ Arkadiusz Cichecki wtorek, 04 października 2016 16:41 Umieszczone przez: Arkadiusz Cichecki

    Andrzeju, z racji wieku Twoje dotarcie do mety będzie trwało trochę dużej.... to pewnie relacja też będzie dłuższą, której z pewnością będzie wypatrywac wiele osób! :-) Powodzenia!!!

  • ^ Andrzej Kozlowski wtorek, 04 października 2016 16:01 Umieszczone przez: Andrzej Kozlowski

    No jak ma pisac dlugo o czyms co trwalo krotko ? :- )))
    Wiatr ? Tu u nas na podjezdzie do Hawi (nawrotka) w niektore dni wali boczny wiart do 60km/h . Jak jestem tu czwarty raz nigdy nie bylo takiej pogody . Jest ciagle zachmurzone ale dalej 30-32 C. Aloha ! :-)

  • ^ Michal Tri wtorek, 04 października 2016 12:03 Umieszczone przez: Michal Tri

    "Po nocnych przygodach wiedziałem, że cel nr 1 jest poza zasięgiem"

    co się działo w nocy? :P

    Przy okazji - gratulacje!!!

  • ^ Arkadiusz Cichecki wtorek, 04 października 2016 09:56 Umieszczone przez: Arkadiusz Cichecki

    Marku, podzielam Twoje zdanie. Mało...! Gratki już były...

  • ^ Przemek Manik wtorek, 04 października 2016 09:55 Umieszczone przez: Przemek Manik

    bardzo kierunkowe spostrzeżenia w kontekście tytułowym

    ale tak krótka relacja jako relacja Mkona-Złaszcza-Że-Zwycięzcy z Barcelony to chyba się nie liczy???

    jeszcze raz pełen podziwu oddaję SZACUNEK!!!

  • ^ Marek Strześniewski wtorek, 04 października 2016 09:05 Umieszczone przez: Marek Strześniewski

    Podziw i szacun za wynik i miejsce, niedosyt po relacji. Za krótka !!!

  • ^ Łukasz Grass wtorek, 04 października 2016 08:53 Umieszczone przez: Łukasz Grass

    Im trudniej, tym lepiej... mówią. słona woda i falowanie + wiatr to dobre przetarcie przed Hawajami ;) jeszcze raz gratulacje Marcin!

Zostaw komentarz

Upewnij się, że wypełniłeś wszystkie wymagane pola oznaczone gwiazdką (*).
Dozwolony jest podstawowy kod HTML.

Blogi

Ostatnie wpisy Pokaż wszytkie

stat4u
Website Security Test