„Grubo było. Życie przed erą triathlonu” – Łukasz Grass

26
18

Każdy miał (albo jeszcze ma) taki okres w życiu, w którym starał się z daleka omijać urządznie o nazwie waga. Po co na nią wchodzić, skoro i tak wiemy, że jest zepsuta? Zawsze pokazuje więcej niż powinna. Z tego samego powodu, niemal zawsze w tym samym okresie, równie pogardliwie traktujemy lustro. Waga i lustro…jakie brzydkie słowa, w ogóle nie mają brzmienia. Kto to wymyślił? Takie myślenie towarzyszy nam wtedy, kiedy czujemy, że pogoń za tramwajem stanowi dla nas wyzwanie tygodnia, a ubranie się w kostium kąpielowy to wyzwanie sezonu. Wpis na blogu Kuby Abramczyka, a później dyskusja pod artykułem sprowokowały mnie do napisania tekstu, który byłby równie motywujący. Generalnie mniej w nim będzie słów, a więcej obrazków, a w zasadzie więcej NA obrazkach. Ponieważ „prowodyrem” całej akcji był Andrzej Kozowski, nasz komentator z Kanady, to on będzie pierwszym bohaterem tego tekstu. Przy okazji gratuluję Andrzejowi doskonałego występu na „połówce” Ironmana w Welland podczas ostatniego weekendu. Czas 4:44 z doskonałą jazdą rowerem (2.25) i biegiem na dystansie półmaratonu (1.36).

 

Na bohaterów dzisiejszego felietonu wybrałem ciężkie przypadki: Andrzej Kozłowski, Profesor Artur Pupka, Maciej Dowbor i ja. Uprzedzam, że dalszego czytanie tego tekstu jest dozwolone wyłącznie od lat 18-tu i dla ludzi o mocnych nerwach. Myślę, że niewiele się pomylę, jeśli napiszę, że większość z nas rozpoczynała przygodę z triathlonem ubierając się w stroje o rozmiarze co najmniej XL lub XXL. Każdy miał inny format, ale tę samą miłość do hot-dogów, piwa, słodyczy i innego świństwa. Zaczynamy.

 

1. Andrzej Kozłowski.

Tak mówił w wywiadzie dla Akademii Triathlonu:

„W wieku 39 lat przy wzroscie 170 ważyłem 95kg. 21 czerwca 1988 (mam wówczas 39 lat) oddałem samochód do naprawy i miałem do zabicia 2 godz. Wszedłem do supermarketu i tak spacerując między stoiskami, zobaczyłerm wagę. Zapadła decyzja! Od dzisiaj, odchudzam się!  Codziennie nawet najmniejsza chwila aktywnosci, marsz ,rower, bieg, pływanie. Codziennie! Na tych, którzy przebegali przez park, przy którym mieszkaliśmy, patrzyłem jak na NADLUDZI. Jakoś w tym samym czasie w tutejszej gazecie Toronto Star przeczytałem o kanadyjskiej triathlonistce Heather Fuhr(15 wygranych IM), która w 1997 wygrała KONA. Wcześniej coś obiło mi się o uszy o tych masochistach, którzy z całego świata lecą na Hawaje pokonywać niewyobrażalne dystanse….w taką spiekotę i wilgoć żeby bardziej bolało. Następna decyzja! To właśnie chcę zrobić. Pierwszy triathlon ukonczyłem 6 czerwca 1999 i jeszcze 2 kolejne w tym samym sezonie. W następnym już prawie co 2 tygodnie jakieś zawody i pierwsza połówka na ciężkiej trasie i 5:10. W czerwcu 1989 mogłem przebiec maksymalnie 200m, w pażdzierniku 2000 przebiegłem pierwszy maraton w czasie 3:12:09”.

 

A tak wygląda kilka zdjęć „before”

 

 kozlowski1

 

 

 andre1

 

and after:

 

  kozlowski5

 

kozlowski3

 

 

2. Profesor Artur Pupka.

Jeszcze 2,5 roku temu amator sportów siłowych. Więcej czasu niż na siłowni spędzał tylko przy stole operacyjnym. Tuż po uruchomieniu Akademii Triathlonu odebrałem miłego maila od Profesora z gratulacjami założenia AT i gotowością do współpracy. „Lekarz medycyny sportowej” – myślę sobie – więc pewnie biega albo jeździ rowerem. Myliłem się. Wówczas profesor biegał wyłącznie po szpitalnych korytarzach. Czuję się zaszczycony, że mogłem choć w części wyprowadzić Profesora z błędu. Zdjęcia poniżej (te przepełnione profesorskim ciałem) są bardzo wartościowe, jakieś 103-104kg. A to zaledwie rok 2012! Dziś waga pokazuje 82kg, a sportowe CV Profesora to: Ironman Zurich, HalfIronman i niezliczona ilość krótszych dystansów. Gratulacje!

 

L1000378

 

i jeszcze jedno:

 

L1000428

 

i Profesor po „przejściach”:

 

artur

 

ETO2 1416

 

 

3. Maciek Dowbor.

Szczerze mówiąc nie znam triathlonisty amatora, który w tak krótkim czasie osiągnął w tym sporcie tak dużo. Wystarczyły dwa lata i nie dość, że gość ma mniej kilogramów to na koncie już Mistrzostwa Świata w Las Vegas, a ostatnio 3 miejsce w MP Amatorów na dystansie olimpijskim w Ełku. Zaczynając triathlon nie musiał co prawda zrzucać wagi z czasów „świetności”, kiedy na wyświetlaczu pokazywało się coś około 115kg, ale i tak był…dużym chłopcem. Poniżej zdjęcie, które Maciek powinien powiesić na lodówce oraz Dowbor „współczesny”.

 

523421 494152270618211_355027878_n

 

i jeszcze jedno:

 

28881 404996304544_4999143_n

 

i współczesny:

 

dowbor real

 

dowbor real1

 

 

 

4. Łukasz Grass

Historia prosta jak budowa cepa. Wzrost 182cm, nieco ponad 6 lat temu waga prawie 103kg, kilkanaście godzin pracy dziennie, fast food, piwko i mocniejsze trunki. Dziś 77kg. Żyje się…lżej.

 

grasss 

 

 

 

 

PA070108  grass grubas1

 

i po „przejściach:

 

1 474

 

 

A Wy? Jak to było z Wami? Jeżeli macie ochotę opisać swój przypadek i przejście z grubej strony mocy na stronę triathlonu, czekamy na maile pod adresem: [email protected]

 

Najciekawsze teksty opublikujemy i nagrodzimy.

 

 

26 KOMENTARZE

  1. Skłoniliście mnie tym tekstem do „ujawnienia się”. Zobaczymy czy ktoś mnie przebije 🙂 marzec 2013 – 190 cm i 160 kg żywej wagi. Maj 2014 – 101 kg (jeszcze za dużo) ale 59 kg mniej i 1/4 IM w Piasecznie w 3h.

  2. Wspaniałe wspomnienia. Ja również sporo w dół – ze 106kg w 2006 do 77/78 kg obecnie. Moi dawni klienci mnie nie poznają, myślą, że choruję i pytają się co się stało. Moja mama jak mnie zobaczyła bez koszulki to powiedziała, że jestem anorektykiem…..:) Dochodzą problemy z garderobą. Kiedyś jedynie L lub czasami XL, dziś natomiast prawie zawsze M.

  3. Podziwiam Was Panowie i gratuluje osiągnięć w tak krótkim czasie, moja historia jest bardzo podobna, licznik wskazał RUDEGO – 102 kg przy 188 cm (nie wyobrażam sobie Ciebie Łukasz 103 kg :))), kupiłem buty do biegania, było to 5 lat temu i oglądałem je jeszcze przez rok, a potem to już oczywiste jak pobiegłem to nie mogę się zatrzymać ……. TT zaczęło się od Ełku, dwa lata temu, (nie zapomnę jak dzisiejszy brązowy medalista MP Amatorów dublował mnie na bieganiu, może nawet 2 razy :)))) a dziś już nie mogę bez tego żyć, choć czasu brakuje a druga połówka krzywo na mnie patrzy. Swoją drogą zastanawiam się czy Panie w Triathlonie mają podobne motywacje befor and after, może inne ………… (Nigdy w życiu tyle nie napisałem :))))) i to w trakcie meczu :)))) Brazylia Meksyk). pozdrawiam wszystkich

  4. Panowie byliście jak pączki w maśle (dosłownie), teraz bez tych krągłości wyglądacie jakoś tak szczęśliwiej i zdrowiej. Trudno niech już będą zmarszczki, lepsze to niż forma kuli ;), choć ta daje też pewne możliwości. Kiedyś uslyszałem dialog w pracy dwóch mocno okrągławych kolegów dotyczący jakiejś spornej sprawy. Pierwszy: „nie masz racji!” Drugi: „to ty nie wiesz o czym mówisz”. Pierwszy: „wiesz co? Wiesz co?… Odturlaj się!”

    Tak więc trenujmy tri!

  5. Grzegorz!!! Czy ja wygladam na zmeczonego?!? Cienie pod oczami?! Zmarszczki?! Mlodnieje i czuje sie jakbym byl w wieku tych „Smarkaczy”, …Maćka i Łukasza…:)))))

  6. Hej…Fajny tekst. Poszukam swoje zdjęcia i prześle , zobaczymy czy będzie to az tak spektakularne ( z 98kg na 83kg). Pamiętajcie tylko ze w pewnym wieku ( np 50+) za duży ubytek wagi powoduje zły i zmęczony wygląd twarzy która dużo traci na objętości. Wyostrzają się rysy, pogłębiają zmarszczki i zaostrzają cienie pod oczami. Człowiek wygląda na zmęczonego albo chorego. Ale coś z coś. Ja zawsze na 2-3 km przed meta obiecuje sobie ze do następnego startu jeszcze 2-3 kg schudnę….ale jakoś mi nie wychodzi.

  7. Aż cieżko uwierzyć ile sie zmieniło przez tych kilka lat. Pozwolę sobie jedynie uściślić. Moja max waga to 115 kg na przełomie 2008/2010 . Więc do dzisiaj ok 27-28 kg mniej. Ale to nie tylko odtluszczenie ale rownież kompletna zmiana składu ciała i charakterystyki budowy. Duży ubytek masy mięśniowej rownież.

  8. Co to sport z ludzi robi… ;-). Wcześniej poważni mężczyźni, prawdziwe chłopy, ba, nawet przystojniacy, a teraz tacy wychudzeni chłopcy ;-). U mnie „tylko” z 95kg do 83kg przy 188 cm (i niech już tak zostanie :-))

  9. gratulacje dla wszystkich odchudzonych, u mnie zadecydowało lustro i rozmiar kupowanych spodni – od 130kg do dzisiejszych 90kg, po drodze dużo startów: maratony, MTB, Bieg Piastów i 2 skończone IM – dla wszystkich jeszcze nie odchudzonych – naprawdę można !

  10. Łukasz,wygladales jak chomik gromadzacy w policzkach orzeszki:)Andrzej byk kopia Krzysztofa Krawczyka w szczycie kariery a Maciek to wypisz wymaluj – bejsbolista!:)))
    Ja… Wiadomo. Przystojniak:))

  11. Cudny artykuł 😀 między jedną pracą, a drugą daliście mi chwilę uśmiechu – nie mylić z wyśmiewaniem! Chłopaki jestem pod wrażeniem jak sobie świetnie daliście radę! Muszę ten tekst pokazać kilku osobom, koniecznie! Będzie to dla nich świetna motywacja. Ja wprawdzie aż tak dużo zrzucać nie muszę, ale kilka kg w dół iść musi bez gadania. Jednak pływanie, dużo pływania, prowadzenie dwóch firm jednocześnie i stres robią u mnie robotę – patrząc na wagę widzę, że raczej niedługo będę się musiała dodatkowo dożywiać… Serdeczne gratulacje dla wszystkich, którym udało się zbić kilogramy i doprowadzić do lżejszego życia 🙂 pozdrowionka

  12. Ja swoja historie wciąż pisze . Zaczęło sie 2 lata temu kiedy to koledzy ważąc ok 115 kg namówili mnie na start w Amatorskim MTB , do dziś pamiętam jak jadąc a właściwie idąc pod górę mijały mnie dzieci , starsi Panowie i Panie….to był ostatni dzwonek ! w listopadzie juz wiedziałem ze chce spróbować TRI , to ta dyscyplina dla „nadludzi” i Ja chce to zrobic !:) 1.11.2014 ok 114 kg …………………..dzis nadal duzo 96 kg , ale ponad 2500 km w endomondo i perspektywa startu za 6 tygodni !!! a potem ,potem marzy mi sie 8.. na przodzie i IM w za rok może dwa …i tak jam uczynię!!! pozd

  13. Fajny fotoreportaż i fotomotywacja! Ja nie miałem aż tak imponujących redukcji na wadze, bo tylko z 83kg do 77kg obecnie. A i swoje motywacje nieco inne.
    Ale mam kolegę, który widząc moje zacięcie triathlonowe zapowiedział, że bierze się ostro do roboty. A on lubi dobić do 100kg przy 184 wzrostu. Może jego fotohistoria trafi tu za jakiś czas.

  14. Świetny tekst i fotki 🙂 Łukasz – Ty naprawdę wiesz jak rozbawić człowieka do łez :):)
    p.s. idę się zważyć i przejrzeć w lustrze 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here