Ironman Kona 2013 – inspirująca historia Chrisa

3
11

Co roku w październiku oczy wszystkich miłośników triathlonu zwrócone są w stronę pięknej, hawajskiej wyspy. To właśnie tam odbywają się Mistrzostwa Świata na dystansie Ironman. I jak co roku, miasto zmienia się w arenę zaciętej walki, sportowej rywalizacji najwytrzymalszych zawodników globu. Tutaj też rodzą się nowe, inspirujące historie. Na przestrzeni lat poznaliśmy nie tylko wspaniałych zawodowców jak Mark Allen, Craig Alexander, czy Chrissie Wellington, Paula Newby-Fraser, Natascha Badmann. Gdzieś w cieniu fleszy i z mniejszymi szansami na zwycięstwo wyłaniają się ludzie, których historie obiegają świat. I być może to właśnie tworzy całą atmosferę i otoczkę tych wyjątkowych zawodów. To właśnie te wyjątkowe, nietuzinkowe historie powodują, że nasze wymówki stają się trywialne, a cele coraz bliższe. Team Hoyt, Jon Blais, Madonna Buder i wielu innych zapisało się na kartach historii, nie tylko triathlonowej. Co roku zawody w Kona pokazują nie tylko fenomenalne, wręcz nadludzkie osiągnięcia, ale także wyjątkowe historie inspirujące wielu.

Taką historię mieliśmy okazję poznać w zeszłym roku. Niemal 12 miesięcy temu na linii startu stanął Chris McDonnell – jego historia, według Ironman Triathlon, została uznana za najbardziej inspirującą w 2013.

 

„Ten grudniowy poranek zmienił nasze życie. Powiedziano nam, że nasze dziecko i 19 innych i 6 nauczycieli nie żyje. Po stracie córki Grace pozostała wielka luka. Ból, który jest niewyobrażalny i nigdy nie odejdzie…”. Tak opisuje swoje emocje McDonnell, nawiązując do tragicznych zdarzeń z 14 grudnia 2012 roku. W szkole podstawowej Sandy Hook Elementary School w Newtown (Connecticut) w strzelaninie zginęło 28 osób (łącznie ze sprawcą i jego matką), w tym 20 dzieci. Sprawcą masakry był 20-letni Adam Lanza (popełnił samobójstwo bezpośrednio po dokonaniu masakry).

 

Emocje jakie towarzyszą rodzinie McDonnell są trudne do opisania. Sam ojciec tak mówi o tym, co obecnie dzieje się w jego życiu:

„Wychodząc na basen myślę o Grace. Podobnie jest na rowerze i w biegu. Wykorzystuję to wszystko jako szansę, aby ją pamiętać i wszystkie piękne chwile. Dla mnie to nie wyścig. Dla mnie to podróż odkrywania siebie. Podróż w poszukiwaniu mojej córki. Odzyskiwanie jej z powrotem.

Grace zawsze była części moich przygotowań do triathlonu. Kiedyś obiecałem jej, że pojadę do Kona. Teraz wsytartuję tam, aby spełniać nie tylko swoje marzenia, ale również aby pokazać mojemu synowi, że można marzyć i czerpać pełnię życia…”


Zapraszam do obejrzenia krótkiej, bardzo smutnej aczkolwiek inspirującej historii Chrisa…

 

3 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here