„Teoria wszystkiego” – odŻywka na weekend

3
9

Po każdym ważnym starcie w sezonie robię sobie krótką przerwę na odświeżenie nie tylko ciała, ale również głowy. To świetny moment na nową lekturę treningową, lub powrót do już raz przeczytanych książek. Bardzo często pozwala to spojrzeć na zawartą tam teorię w nowy sposób, lub przypomnieć sobie rzeczy oczywiste, a zazwyczaj zapomniane. Coraz ciężej jest mi się przygotować do kolejnych startów, potrzebowałem więc czegoś, co obejmuje swoją tematyką podstawy i przechodzi do coraz bardziej złożonych zagadnień. Wiem ,że mój organizm nie da się już nabrać na historie typu „twoja nowa życiówka w pięć tygodni”. Tym razem odłożyłem sobie na bok „Science of Running” Steve Magnessa oraz „Lore of Running” Noakesa. „Lora” to starsza książka, w dodatku liczy sobie około 1000 stron, więc Magness zwyciężył. W wyborze utwierdził mnie Marcin Nagórek, z którym rozmawiałem o najciekawszych sportowych książkach na rynku, oraz Tomek Kowalski, który swój najnowszy wpis na blogu oparł w dużej części na informacjach właśnie z „Science of Running”. To dobre rekomendacje. Niech nie zwiedzie was „bieganie” w obydwu tytułach, to prawdziwe skarbnice wiedzy o teorii treningu, sposobie działania organizmu sportowca, historii sportu. Pamiętam, że jakiś czas temu chyba trzy kolejne numery „Triathlonu” oparłem na Magnessie w części treningowej, a można było znacznie więcej.

 

Po przeczytaniu pierwszych kilku stron wiedziałem, że mam już temat na Akademię. Przytoczone poniżej punkty pełnią rolę wstępu do właściwej części książki i stanowią, moim zdaniem, niezwykle cenny materiał do przemyśleń. My, amatorzy powinniśmy przypominać sobie je przed każdą lekturą o tematyce treningowej. W szczególności przed artykułami ogłaszającymi prawdy absolutne w stylu „cała prawda”, „pewny sposób”, „najlepsza metoda”. Przeczytajcie proszę, zastanówcie się, komentujcie. Ja swój komentarz pozwoliłem sobie zamieścić na końcu artykułu.

 

Cykl szumu: Kiedy idea jest nowa lub nabiera popularności, początkowo jest wokół niej wiele szumu, zanim ucichnie on na poziomie jej należnym

Nie ma tu znaczenia czy pomysł jest nowy, czy powraca. Teorie zyskujące gwałtowny rozgłos przyjmowane są jako nowe religie, lub kompletne bzdury. Musi minąć trochę czasu zanim znajdą właściwe miejsce, które mieści się gdzieś między tymi skrajnościami.

 

Badania są tylko tak dobre, jak metody, które przy nich stosowano

Jeżeli metody badawcze są kiepskiej jakości, lub wychodzą z fałszywych założeń – możemy się spodziewać mało wiarygodnych wniosków. Większość z nas nie wczytuje się w metodologię badań, lecz ogranicza się do zapoznania z wynikami. Nic dziwnego, że wciąż napotykamy „dobrze udokumentowane” sprzeczne teorie.

 

Przeszacowujemy rolę tego, co potrafimy zmierzyć i co jest nam już znane. Nie doceniamy rzeczy i spraw, których nie umiemy zmierzyć, lub jeszcze są dla nas nieznane

Każde nowe odkrycie przynosi euforię towarzyszącą rozwiązaniu wszystkich problemów. To dzieje się w każdej dziedzinie, medycynie, sporcie, odżywianiu… Zawsze takiemu odkryciu, lub urządzeniu coś mierzącemu towarzyszy większa liczba badań na nich opartych. To często powoduje, że to właśnie to odkrycie, czy urządzenie determinuje kształt (również wynik) badań. (Ten punkt kojarzy mi się przede wszystkim z miernikami mocy – MŻ)

 

Lubimy myśleć absolutami oderwanymi od otoczenia, zaniedbując przestrzeń w jakiej się one w rzeczywistości znajdują

W tym punkcie Magness nawiązuje do zbyt dużego przywiązania do determinujących sposób treningu teorii związanych np. ze strukturą włókien mięśniowych czy uwarunkowaniami genetycznymi. To także ostrzeżenie przed magicznymi jednostkami treningowymi, maksymalizującymi osiągane wyniki. 


Nie doceniamy złożoności ludzkiego ciała (i prawie wszystkich innych kwestii)

Wciąż nie możemy być pewni wszystkich odpowiedzi. Wciąż nie rozwiązaliśmy wszystkich problemów. Na każdym polu jest jeszcze wiele do odkrycia.


Patrzymy na rzeczy i analizujemy je ze swojej perspektywy, bazując na naszym stanie wiedzy

Naszym zadaniem powinno być uniknięcie tej pułapki i pozostawienie otwartego umysłu na myślenie krytyczne i kreatywne. Zwróć uwagę, czy w swoich sądach nie używasz kalki typu „ci z długiego dystansu”, „czarnoskórzy biegacze”, lub nie mierzysz innych swoją miarą, swoimi przyzwyczajeniami.

 

Wszystko odbywa się w cyklach

Moda, nauka, trening. Reguła dotyczy właściwie wszystkich dziedzin życia, a nawet samego życia (choć niestety nie w ramach jednostki). Wszystko przychodzi i odchodzi, aby za jakiś czas pojawić się ponownie. Warto o tym pamiętać, oceniając, że jakaś metoda treningowa nie działa ponieważ traci popularność. Przykładami są te cykle związane z objętością treningu, rozciąganiem, treningiem siłowym, mięśniami korpusu. Również sprzęt podlega wahaniom mody. Pamiętaj, aby nie podążać za tłumem wprowadzając zmiany dla samej idei zmiany.

 

Skrajny punkt widzenia rzadko przynosi korzyści

Sprawdza się to oczywiście we wszystkich dziedzinach życia, gdzie nie mamy do czynienia tylko z czarnym i białym, ale z całym spektrum kolorów. Biorąc przykłady z treningu, dość oczywistym jest, że ani wysoka objętość na niskiej intensywności, ani mała objętość na wysokiej intensywności nie mogą stanowić jedynego sposobu ćwiczeń. Według Magnessa próbką takiego podejścia jest ostatni fenomen CrossFitu.

 

 

Moje podsumowanie

Żeby być szybszym, muszę poprawić tzw. „core”. Żadna nowość. Wiem to, więc zabrałem się za poszukiwania „idealnego” zestawu ćwiczeń. W międzyczasie luźno rozmawiałem o tym z jednym z trenerów. Zwrócił mi uwagę na różne specyficzne aspekty, jak moja budowa, wzrost, sposób trenowania. To stawia pewne ograniczenia, lub zmusza do poszukania alternatywnych dróg. Standardowe mogą się nie sprawdzić. Pięć minut rozmowy poruszyło kilka wątków i rozszerzyło moje perspektywy o 180 stopni. Nie dostałem rozwiązań, dostałem tylko wskazówkę, aby nie iść utartym torem, podchodzić do tematu z otwartą głową, zrozumieć co chcę zrobić. Po raz kolejny potwierdziło to moje doświadczenia, że dwa zdania z fachowcem pozwalają zaoszczędzić wiele zmarnowanych miesięcy dobrze wykonanej, nikomu niepotrzebnej roboty. Pokonywanie sportowych przeszkód nie musi odbywać się za pomocą coraz bardziej zaawansowanego sprzętu (choć często on w tym pomaga), czasem warto się rozejrzeć i zauważyć, że tę przeszkodę wystarczy po prostu obejść.

 

Korzystajmy więc z dobrych źródeł, nie chowajmy tej wiedzy dla siebie, wymieniajmy się opiniami. Trening to niezwykle skomplikowana zagadka, rozwiązywanie jej bywa bardziej wciągające niż sam sportowy wynik, do którego dążymy.

 

HUUBreklama1

3 KOMENTARZE

  1. Trafione w samo sedno. Zwlaszcza w dobie internetu robi sie to bardzo niebezpieczne- po pierwsze ciezko sprawdzic zrodla danego pomyslu a po drugie jego motywacje. Mniejsze zlo jesli mowimy o jednej osobie ktora dzieli sie swoimi pomyslami bez uprzedniego wyprobowania ich w praktyce, gorzej jesli jest to jest to cala instytucja ktorej z definicji celem dzialalnosci jest zysk- ten bo ten nie zawsze oznacza troske o zdrowie klienta. Mysle ze trzeba przede wszystkim sluchac wlasnego ciala, nastepnie uczyc sie na cudzych (tu podlaczam sie pod apel o dzielenie sie doswiadczeniami) a dopiero na koncu na wlasnych bledach, nie ma drogi na skroty. Swietny tekst oczywiscie jak co weekend.

  2. Pełna zgoda, otwarta głowa to podstawa rozwoju. Dodałbym jeszcze jedną rzecz, jeden z moich ulubionych cytatów Alberta Einsteina: “We can not solve our problems with the same level of thinking that created them”

    Dlatego często czytam różne źródła, które często są sprzeczne, a potem wysnuwam własne wnioski, często głupie. 😉

  3. Dobry temat. Każda teza jest mi bliska, bo wynika także z moich własnych obserwacji/przemyśleń. Zgadzam się z nimi w pełni. Wśród nas można mnożyć przykłady na potwierdzenie każdej z nich;)) Ufff…. mogę teraz powiedzieć, że ze sportowego punktu widzenia jestem jak Maciek…. core to także mój największy problem… i na tym podobieństwa sportowe się kończą;)))

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here