Kontuzja – jak z nią walczyć? Cz.II

1
sorefeet.com

No dobra… na profilaktykę już za późno. Kontuzja zawitała w nasze codzienne, jakby już mało popaprane życie. Nauczka musi być, lekcje odrobione i nie ma większego sensu stresować się tym, co już miało miejsce. Przyszedł teraz czas największej mordęgi i sprawdzianu dla sportowca. Kontuzja może dwojako wpłynąć na zawodnika: albo przyniesie depresję, wycofanie i złość, albo uczyni go jeszcze lepszym, bardziej elastycznym triathlonistą. Jak zatem uniknąć negatywnych skutków urazów i znaleźć korzyści w czasie rehabilitacji i na pozór bezproduktywnego siedzenia w domu?

 

Po pierwsze powinniśmy dobrze poznać swojego wroga i bezbłędnie zdiagnozować uraz. Nieważne jak wielkie jest twoje doświadczenie w sporcie, nie stawiaj diagnozy samodzielnie. Idź do lekarza i zadaj mu najważniejsze pytania:

– jaka kontuzja mnie dopadła?

– co mogło być jej powodem?

– jak długo zajmie leczenie?

– jakie zabiegi muszę przejść?

– czemu one dokładnie służą?

– czy mogę stosować jakieś zastępcze formy aktywności fizycznej?

– jakie będą symptomy pogarszania się mojego obecnego stanu?

 

Po drugie, musimy wziąć na siebie odpowiedzialność wystąpienia kontuzji. Nie oznacza to, że należy ukarać się chłostą, czy bić się z całej siły w pierś. Chodzi o to, by zdać sobie sprawę, że już doszło do kontuzji i że od tej chwili – nie zamartwiając się przeszłością – zdajemy sobie sprawę, że w głównej mierze zależy to zwłaszcza od nas, jak szybko wrócimy do formy.

 

Po trzecie, myśl pozytywnie. Łatwo mówić, trudniej wdrożyć to w życie. Pozytywne myślenie znacznie ułatwi skupienie się na procesie leczenia. Trzeba znaleźć w sobie taki sam entuzjazm do leczenia, co wcześniej do treningów. Należy regularnie brać przepisane lekarstwa, a na zabiegi przychodzić na czas. Monitoruj sam siebie – sprawdź czy myślisz pozytywnie, czy twoje podejście nie jest, oprócz kontuzji, kolejnym faktorem dla obniżającej się formy.

 

Po czwarte, nie rezygnuj ze sportu. Nie dotyczy to oczywiście poważniejszych urazów, które wymagają całkowitego wycofania się z aktywności fizycznej. Skonsultuj się z lekarzem i trenerem starając się znaleźć alternatywne formy ćwiczeń. Na przykład, gdy noga jest w gipsie, nic nie przeszkadza aby popracować nad górnymi partiami ciała. Niech wasz organizm pamięta, że jego głównym zadaniem jest praca.

 

Po piąte, nadal ustalaj cele. Fakt, że jesteś kontuzjowany nie oznacza końca planowania. Tak jak w treningu głównym celem może być polepszenie techniki pływania, czy bieg na 10km poniżej 35 minut, tak w rehabilitacji priorytetowym założeniem jest jak najszybsze wyjście z kontuzji. Monitoruj postępy, a pozwoli ci to utrzymać motywację. Wiadomo, że sportowcy mają tendencję do nieustannych prób przyspieszania wszystkich procesów, ale po konsultacji z rehabilitantem i lekarzem ustalaj raczej realne cele i bądź cierpliwy. Zaakceptuj swój aktualny stan.

 

Po szóste, nie izoluj się od grupy. Podczas kontuzji sporo zawodników „ucieka” od wszystkiego, co jest związane ze sportem i unika przebywania z grupą trenujących. Psychologowie jednak twierdzą, że przychodzenie na treningi, chociażby po to, by utrzymać pozytywne relacje z grupą trenujących i trenerem, może przyspieszyć proces gojenia, a także pozytywnie wpłynąć na twoje samopoczucie. Co więcej, nigdy nie wiadomo, kto może podać ci ważną wskazówkę dotyczącą leczenia twojego urazu. Może okazać się, że ktoś z bliskich znajomych miał podobną dolegliwość i może służyć radą i pomocą.

 

Po siódme, użyj umysłu by leczyć ciało. Najnowsze badania wykazały, że techniki mentalne, nawet takie jak wyobraźnia, czy samo-hipnoza, mogą pomóc w leczeniu wielu dolegliwości. Jakkolwiek irracjonalnie to brzmi, warto spróbować .

 

Po ósme, nie odpuszczaj diety! Może ona przede wszystkim przyspieszyć proces gojenia. Nie wszystko zależy jedynie od leków lub zabiegów laserowych. Poza tym, wiele kontuzjowanych osób przestaje nie tylko trenować, ale również przestrzegać diety. Pamiętajmy, że zapotrzebowanie na kalorie zmienia się przy siedzącym trybie życia. Dbajmy, aby po powrocie na basen czy rower priorytetem był przede wszystkim powrót do formy fizycznej, a nie do rozmiaru M lub L.

 

Wszystkim kontuzjowanym życzę zdrowia. A tym, którzy są zdrowi, życzę przynajmniej tyle samo szczęścia i rozsądku, co do tej pory…

1 KOMENTARZ

  1. Mózg jest najważniejszym mięśniem… Biofeedback. To metoda wspomagająca standartowy trening. Polega na uczeniu się świadomej kontroli swojego umysłu. Elektrody przypięte na głowie trenującego rejestrują fale EEG. Aktywność mózgu wpływa na parametry fal. Trenujący widzi na monitorze obraz własnych fal mózgowych. Ćwicząc koncentrację lub stan rozluźnienia wpływa na pracę swojego mózgu. O efektach informowany jest natychmiast (sprzężenie zwrotne czyli istota biofeedbacku!) w postaci bonusa (jakaś drobna nagroda). Stopniowo mózg uczy się nowego wzorca fal. W zależności od celu treningów, bezpośrednio po sesji Biofeedback trenujący może czuć się wyciszony lub pobudzony. Biofeedback odgrywa również rolę w leczeniu kontuzji. Metoda ta zwiększa odporność na stres i ułatwia pokonywanie trudnych sytuacji. A z takimi stanami mamy do czynienia w kontuzjach uniemożliwiających udział w treningach czy zawodach sportowych. Taką zaawansowaną metodę wspomagania treningu stosował Adam Małysz, a w leczeniu kontuzji znany narciarz Hermann Maier. Wielu z nas pamięta jego koszmarny wypadek motocyklowy, w wyniku którego o mało nie stracił nogi. Biofeedback pozwolił Maierowi stanąć ponownie na stoku i wygrywać!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here