Krajobraz z raju, temperatury z piekła! Kocham ten triathlon!

16
35

What happens in Vegas, stays in Vegas! Z tym optymistycznie brzmiącym zawołaniem na ustach pojawiłem się w Las Vegas na 11 dni przed zawodami Ironman 70.3 World Chamipionship 2013. Po kilku dniach szaleństwa, podróży i zwiedzania z upychaniem treningu gdzie tylko się da, porzuciłem „imprezowe” życie i od środy jestem przykładnym triathlonistą. Jem jak triathlonista, śpię jak triathlonista i nawet zacząłem myśleć jak triathlonista. Wcześniej, nie ukrywam, moja doba wyglądała jak doba Rich Rolla jeszcze przed jego przemianą w Ultramana: „piwko”, słodycze, nocne życie Las Vegas i mało snu, o czym możecie przeczytać w jego książce „Ukryta siła”. Wyszedłem z założenia, że aklimatyzacja i zmiana czasu i tak nie pozwolą mi się wyspać. Stwierdziłem, że skoro polecieliśmy z żoną na drugi koniec świata, to trzeba to wykorzystać, bo formy sportowej już nie podniosę – co miałem wytrenować, wytrenowałem przez wiele miesięcy. Pierwsze 3 dni spędziliśmy w samym centrum Vegas, mieszkając w hotelu przy The Strip, gdzie zaciera się granica między dniem a nocą. Przepraszam! Tej granicy nie ma! Szczególnie w kasynie, gdzie nastrój i brak zegarów zmusza Cię do bezrefleksyjnego przetaczania ciężko zarobionych pieniędzy przez młyny fabryki hazardu.

 

vegas najt

 

Przegrałem 10 dolarów i…Viva Las Vegas – zabawa na całego…w końcu trener kazał się aklimatyzować i nawadniać! 

 

Nie wnikając w szczegóły powiem tylko, że aklimatyzacja przebiegła pomyślnie i czwartego dnia przespałem całą noc…wracając oczywiście przed jej upływem do pokoju. Wieczorno-nocne życie LV to również musicale i tzw. „Show”. Dzięki Marii Randolph, która od 11 lat mieszka w Henderson pod Las Vegas mogliśmy obejrzeć przedstawienie LOVE oparte na utworach Beatlesów.

 

love beatels

 

Maria to z pewnością najlepszy polski kibic w Nevadzie, jeśli nie w całych Stanach Zjednoczonych. Wie o tym doskonale Ewa Bugdoł, która nie raz mogła już liczyć na jej pomoc i doping (podobnie jak wsparcie Doroty i Darka Drabent). Świetnie, że będę miał takie wsparcie również na trasie zawodów!  Ale do „godziny 0” zostało jeszcze kilka ładnych dni, więc wspieraliśmy się z żoną w podbijaniu Vegas i okolic. Po 3 dniach szaleństwa w centrum miasta, przeprowadziliśmy się do Marii, która mieszka w Henderson – 10 minut spacerem od mety zawodów. Zacząłem już poważniejsze treningi, bo w hotelu mogłem zaliczyć jedynie basen i bieganie na bieżni, z dala od nieziemskich upałów. Pierwsza przejażdżka rowerem to niesamowite wrażenia w Parku Narodowym Lake Mead.

 

{gallery}grass_vegas_2013_A{/gallery}

 

Pływanie zacznie się tuż przed jego granicami w Lake Las Vegas, w którym na co dzień nikt nie pływa…zamulona woda o dziwnym brązowym kolorze skutecznie odstrasza wszytkich turystów, ale oczywiście triathloniści muszą się wszędzie wepchnąć.

 

woda las

 

Po kilku kilometrach od opuszczenia T1 czeka nas jazda na Marsie albo innej planecie. Miejsce, w którym można trenować jest z innego świata! Krajobraz jak z raju, temperatury jak z piekła! Pusta, szeroka droga, bezkres, kompletna cisza, od czasu do czasu mijam się z trenującymi zawodnikami, raz na jakiś czas przejedzie wolno samochód. Żadne słowa nie oddadzą tego, co człowiek czuje, trenując w takich warunkach.

 

Kolejny dzień to…

 

…drugi trening na rowerze na trasie zawodów i wyprawa na Tamę Hoovera oraz pierwszy dzień w Grand Canyon. Oba te miejsca wyglądają nierzeczywiście, jak z obrazu. Ma się wrażenie, że część tego, co widać w oddali to fototapeta, kawałek płótna, który możesz dotknąć wyciągając daleko rękę. Wielki Kanion chcieliśmy zobaczyć również o zachodzie słońca, więc pędziliśmy w wypożyczonym samochodziku, od czasu do czasu przekraczając Speed Limit, ale na tak pustych i szerokich autostradach czasami ponosiła fantazja. Drugi dzień w Grand Canyon, to pobyt w raju. W tym miejscu człowiek czuje się mały jak mrówka, bezbronny, tu ponad wszelką wątpliwość przyroda pokazuje człowiekowi, gdzie jego miejsce.

 

{gallery}grass_vegas_2013_B{/gallery}

 

Nevada, Arizona, Colorado to bez wątpienia jedne z najlepszych miejsc do trenowania. Nie dość, że możemy potrenować w górach, to jeszcze w upale, co przygotowuje nas na zawody rozgrywane w gorącym klimacie. Szkoda, że takie miejsca nie są bliżej. Noc spędziliśmy w miasteczku Williams, na trasie legendarnej Route 66, w motelu jak z westernu.

 

{gallery}grass_vegas_2013_C{/gallery}

 

Wstałem wcześnie rano i pamiętając nasz cykl na Akademii Triathlonu „Trenuj, gdziekolwiek jesteś”, wybrałem się na 10km biegu po okolicy. Po powrocie amerykańskie śniadanie złożone wyłącznie z napompowanych, słodkich bułeczek i ciastek. „Liznąłem” tylko fast foodowe żarcie i pojechaliśmy do marketu po świeże owoce i warzywa oraz coś, czego w Polsce nie mogę dostać…wodę kokosową! 100% kokosowego, nasyconego elektrolitami płynu, który doskonale nawadnia i uzupełnia to, co zabrał upał. 

 

Czwartek. Red Rock Canyon.

Tego dnia termometr wskazywał ponad 40 stopni Celsjusza. Nawet delikatny trening rowerowy w takim upale oznacza utratę sporej ilości wody i elektrolitów. Mały podjazd wydaje się wielką górą, którą można pokonać tylko na najmniejszych przełożeniach. Wybraliśmy się w „Czerwony góry”. Maria jak zwykle ze swoją nieodłączna bronią – aparatem fotograficznym. Dzięki temu mam zdjęcia, jakich nigdy w życiu jeszcze nikt mi nie zrobił.

 

{gallery}grass_vegas_2013_D{/gallery}

 

Jazda rowerem po amerykańskich drogach to czysta przyjemność. Jest bezpiecznie, bo rowerzysta ma swój pas, albo…ma swój pas i znak, który przypomina kierowcy:

 

dziel droge

 

…oczywiście są też momenty, w których to rowerzysta przestaje być numerem 1. Zobaczcie napis na znaku – klasyczny konflikt interesów!

 

zolw

 

Piątek.

Kiedy piszę ten artykuł jest jeszcze czwartek, więc jutro bieganie po trasie zawodów. 4km zgodnie z zaleceniami trenera Filipa Szołowskiego. Trenerze! Gdybyś ty wiedział, jak dobrze w takim upale widzieć tylko 4 przy kilometrach 🙂

Sobota – leniuchowanie!

 

Niedziela – spełnienie jednego z wielu marzeń – start w Mistrzostwach Świata Ironman 70.3. Kocham ten sport! Zmienił wiele w moim życiu i choćby z tego powodu nie powiem o triathlonie złego słowa :-). Trzymam kciuki za Wasze marzenia!

 

 

P.S. To już ponad tydzień w Las Vegas i wciąż nie możemy spotkać się z Redaktorem Dowborem! Skandal! Ale pewnie mój rywal trenuje w samotności, chcąc ukryć przede mną swoją formę, techniki aklimatyzacji itp. 

16 KOMENTARZE

  1. Przeczytane jednym tchem… Jak zawsze Twój artykuł jest super 🙂 Zdjęcia amazing… Jak dobrze widzieć Was oboje uśmiechniętych i wypoczętych 🙂 Pozdrowienia gorące (choć tego gorąca macie tam pod dostatkiem) dla Ani!! A dla Ciebie Łukasz, powodzenia od nas na zawodach w LV! Trzymajcie się Rodzinko. Asia i Paweł

  2. w tak pięknych okoliczościach przyrody i niepowtarzalnej …
    Panowie nie pozostaje nam nic innego, jak spiąć mocno poślady i wziąć się ostro do roboty, a nagrodą będą te pięknle widoki live 🙂
    Łukasz powodzenia.
    Dajcie z Maćkiem czadu 🙂

  3. Dobrze Cię widzieć Lukasz w zdrowiu z uśmiechem na twarzy:)
    Zatkalo mnie! Co za zdjecia! Co za widoki! I to zderzenie niesamowitej natury z nieukrywajmy tandetną rozrywką jaka króluje w stanach;)
    Powodzenia w niedziele! Pozdrowienia dla Ani!

  4. Naprawdę jestem pod wrażeniem relacji przed… Nie mogę się doczekać relacji po… Jak już dojdziecie do siebie po tym morderczym starcie.
    Jak zwykle motywujące :-).
    Pomyślnych wiatrów!

  5. Ładnie tam:)

    A woda kokosowa jst już do kupienia (tak mi się wydaję) w Piotrze i Pawel na al.Ken w wawie. Powinna też być w sklepie wietnamskim w hali mirowskiej..:)

  6. Łukasz, powodzenia! Baw się dobrze 😉
    Czy ktoś wie czy gdzieś będzie jakaś transmisja z zawodów, tak jak to było w przypadku MŚ IM z Kona? Jakiś czat jest planowany?

  7. Nielicznym udaje się zrealizować swoje marzenia…Ty do nich należysz! To musi być mega przeżycie! Trzymam kciuki! :-)))

  8. Zawsze jak czytam artykul redaktora Grassa to nie mysle o niczym innym tylko jak tu rzucic wszystko i isc na trening.
    Ten to potrafi zmotywowac czlowieka!

    Powodzenia!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here