Łapki, łopatki, wiosełka w treningu pływackim.

6
1237

Łapki są chyba najczęściej spotykanym sprzętem pływackim na świecie, swoją popularnością przebijając nawet płetwy. Nie znam zawodnika, który w swoim pływackim worku nie miałby co najmniej jednej pary (a zdarzają się tacy, co miewają nawet po trzy!). Można je kupić dosłownie wszędzie i w każdym możliwym kształcie. Tylko czy rzeczywiście warto w nie inwestować? W treningu, łapki od niepamiętnych czasów były stosowane jako narzędzie kształtowania siły w ruchach specyficznych dla pływania. Samo budowanie siły w pływaniu jest dość problemowe, bo tradycyjne ćwiczenia „na lądzie” słabo przekładają się na napęd w wodzie. Żaden ruch wykonywany na siłowni nie jest w stanie wystarczająco trafnie imitować pociągnięć w wodzie, przez co ciężko dopatrywać się bezpośredniego wpływu ćwiczeń siłowych na pływacką sprawność. Sztuczne powiększenie powierzchni dłoni omija ten problem w całkiem sprytny sposób. To może tłumaczyć popularność jaką osiągają łapki w większości pływackich kręgów.

 

Niestety niektóre kluby zdecydowanie nadużywają łapek, jako narzędzia pomagającego w treningu – sam byłem świadkiem niesamowitych wyników osiąganych na treningu w łapkach – niemal „rekordów świata”, co niekoniecznie znajdowało potem odzwierciedlenie w pływaniu bez sprzętu. Jak mówi stare powiedzenie: „Nie ma róży bez kolców”. Obecnie istnieją bardzo podzielone zdania co do tego, czy pływanie w łapkach rzeczywiście ma tak zbawienne skutki dla siły napędowej ramion. Głównym zarzutem jest wypaczanie wzorca ruchowego podczas ich wykorzystywania. Przez to, że ruch jest bardzo zbliżony do normalnego pływania, układ nerwowy ma tendencję do „przyzwyczajania się” do pływania w łapkach, co może doprowadzić do zaburzeń w pociągnięciach bez nich. Wyżej wspomniani zawodnicy, mimo że robili świetne wyniki w łopatkach, bez nich nie byli już tacy „mocni”. Dobre wyniki w łapkach bez wątpienia świadczyły o dużej sile ramion – tylko co z tego, jeśli nie była ona w pełni wykorzystywana w pływaniu bez sprzętu.

Odstawmy jednak na chwilę wątpliwości na bok. Niezależnie od przekonań, łapki są na pewno pomocne w kształtowaniu siły w wodzie – oczywiście najważniejszy jest umiar. Chciałbym w tym miejscu jednak poruszyć trochę inny aspekt wykorzystania łopatek w wodzie, jakim jest kształtowanie techniki. Mało kto używa łapek podczas ćwiczeń technicznych, a szkoda – bo wbrew pozorom i pierwotnemu zastosowaniu, dają one dość spore możliwości modyfikowania starych, klasycznych ćwiczeń i umożliwiają wprowadzenie kilku nowych.

Cztery pomysły na wykorzystanie łapek w ćwiczeniach technicznych:


1. Wczesna pionizacja przedramienia. 


IMG-20130321-00300

 

Ćwiczenie, które pokazał mi Andrzej Skorykow z Warsaw Masters Team. Łapki trzymamy trochę inaczej, niż standardowo – zamiast wsuwać dłoń w paski, chwytamy za zewnętrzną krawędź tak, aby część łopatki pokrywała kawałek przedramienia. Takie ustawienie – przez powiększenie powierzchni przedramienia, pomaga lepiej poczuć sens jego pionizacji w kraulu. W ten sposób można wykonywać większość ćwiczeń: dokładanki, przekladanki oraz pływać w pełnej koordynacji, ważne żeby bez przerwy pamiętać o pozostawieniu wysokiego łokcia.

 

2. Trzymanie łapki tylko na palcu. 


IMG-20130321-00302

 

Ciekawy i prosty patent na poprawienie pociągnięcia oraz fazy wkładania ręki to wody. Łapkę zakłada się wykorzystując tylko uchwyt na palec (z pominięciem uchwytu na nadgarstek). Każde wykrzywienie ręki będzie bezlitośnie punktowane spadnięciem łapki. W ten sposób można pływać nawet szybkie zadania – tym większa będzie motywacja, żeby poprawnie wkładać rękę, nie zatrzymywać się co chwilę i nadążyć za grupą.

3. Kształtowanie czucia wody. 

 

Bardzo rzadko widzi się na basenach osoby trenujące czucie wody z wykorzystaniem łapek, a szkoda, bo możliwości są dość duże. Częste ściąganie i zakładanie łapek (np. co 50-100 m) może pobudzać układ nerwowy do szukania oparcia w wodzie w stale zmieniających się warunkach. Podobne działanie ma na przykład pływanie tylko w jednej łapce i pilnowanie, żeby obie ręce pracowały w niezmienionym rytmie. Można szukać dalej i w zestaw wpleść pływanie w łapce w jednej ręce, a drugą trzymać zaciśniętą w pięść – możliwości są duże i właściwie zależą tylko od wyobraźni zawodnika/trenera.

4. Wykorzystanie łapek jako „podpórki” w niektórych ćwiczeniach technicznych. 

 

W nauczaniu kraulowych ćwiczeń technicznych zazwyczaj zaczyna się od trzymania deski z przodu, a potem przy osiągnięciu pewnego poziomu zaawansowania, uczy się tego samego ćwiczenia, ale już bez wykorzystania deski (która służy za całkiem niezłą „podpórkę”). Przykładem takiego ćwiczenia jest na przykład dokładanka. Problem pojawia się w bardziej wymagających ćwiczeniach (np. suwak), gdzie pływak wykonujący poprawnie ćwiczenie z deską, nie jest w stanie go wykonać bez deski. Rozwiązaniem jest wykorzystanie łapek jako punktu pośredniego w procesie uczenia – podpórka nie jest już taka porządna, ale wciąż dużo lepsza, niż w przypadku samej dłoni.

Łapki to bardzo uniwersalne narzędzie treningowe. W związku z tym dużą stratą byłoby ograniczanie ich potencjału i wykorzystywanie ich wyłącznie w treningu siły. Myślę, że warto w tym przypadku trochę zerwać z tradycją i poszukać innych zastosowań, wykorzystując je choćby do treningu techniki. Wprowadzi to trochę świeżości do naszego pływania i na pewno nie będzie to czas stracony.

6 KOMENTARZE

  1. Wydanie na łapki ok 100zl powiedzmy sobie szczerze nie jest wydatkiem jakimś mega wielkim.Najlepiej sprawdzają się łapki tzw 2 z firmy np Speedo.Kosztują ok 100zl i ja już mam je 3-4lata i żadnego pęknięcia,czy złamania na nich nie ma.Zaznaczę ze pływam w nich codziennie.Kiedyś jak byłem plywakiem to miałem takie białe plastikowe co po jednym zderzeniu z ręką kolegi powodowało pęknięcie łapki.Ja choć z tą firmą nie mam nic wspólnego poza tym że używam tego sprzętu to popecam

  2. Czy ma to znaczenie jakiej firmy będą łapki?
    Rzeczywiście, zwykłe łapki za 15zł róznią się od tych z napisem „arena” którzy życzą sobie aż 4 razy więcej?

  3. Wielkość dłoni jest dość słabym wyznacznikiem tego, jakiej wielkości łapek używać. Najważniejsze jest to, żeby łapki nie wykrzywiały techniki podczas pływania, oraz żeby ręce poruszały się ze zbliżoną prędkością i w łapkach i bez. Oczywiście najlepiej zacząć od małych i potem stopniowo zwiększać (chociaż ostrożnie z tym zwiększaniem, bo duże łapki chyba jeszcze nigdy nikomu nie pomogły).

    Ciężko podać jakieś konkrety co do stosowania łapek w treningu, bo u każdego będzie to wyglądało inaczej. Osobiście nie jestem zwolennikiem przesadzania z łapkami. Zadania powinny być robione głównie bez sprzętu, a same łopatki mogą posłużyć jako dodatek powiedzmy w 25-30% zadania i na pewno nie na każdym treningu. Oprócz tego czasami do ćwiczeń, tak jak napisane w artykule.

  4. Bardzo fajny artykuł. Tylko trochę za ogólnikowy. Czy nie można podać kilku sugestii jak często można stosować,, łapki” w treningu? Jakieś proporcje, wskazane okresy itd. Pozdrawiam.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here