Marek Dittmann – podróż dookoła świata.

4
30

Wbrew pozorom ten felieton jest też trochę o triathlonie, bo w końcu w naszym sporcie liczy się upór w dążeniu do celu i spełnianie marzeń. Przeczytajcie i zainspirujcie się, jak można to robić! Do Mistrzostw Świata Ironman 70.3 zostało niewiele. Tylko tydzień. Do Las Vegas przyleciałem w czwartek wieczorem. Już po wyjściu z samolotu uderza masa gorącego…”czegoś”, bo to na pewno nie jest powietrze. Nie wiem, czym oni tu oddychają, ale to na pewno nie ma nic wspólnego z tlenem. Ale aklimatyzuję się…na razie w szczególny sposób, bo przecież w Las Vegas jest się albo raz w życiu, albo raz na „100 lat”. Połączyłem przyjemne z pożytecznym, a ponieważ moja kwalifikacja na MŚ Ironman 70.3 była dość niespodziewanym wydarzeniem, ten start traktuję zupełnie na luzie. Co ma być, to będzie, tym bardziej, że końcówka sezonu nie jest dla mnie optymistyczna. Ostatni miesiąc to kilkunastogodzinna praca każdego dnia, mało treningów, wychodzenie z kontuzji kolana i złapanie kolejnej – tym razem zapalenia ścięgna Achillesa, które jeszcze mi trochę dokucza. Będzie jeszcze czas, aby opowiedzieć o ostatnich dniach przed zawodami. Wcześniej chciałbym zaprosić Was do obejrzenia krótkiego wywiadu z Markiem Dittmannem. Tego zwariowanego, 55-letniego Polaka z Torunia spotkaliśmy zupełnie przypadkowo, spacerując z żoną główną ulicą Las Vegas. Zauważyłem polską flagę przyczepioną do bagażnika roweru. Przez moment pomyślałem, że trafiłem na triathlonistę, ale po chwili doszło do mnie, że rower jest turystyczny, obłożony bagażami. Podszedłem i zapytałem, skąd na drugim końcu świata Polak na rowerze z bagażami?

 

DSC00528

 

Odpowiedź przerodziła się w rozmowę i niesamowitą historię. W maju tego roku Marek Dittmann postanowił zrobić sobie prezent na 55-te urodziny – podróż rowerem dookoła świata! Trzeba przyznać, że nie mam szczęścia do wygranych na loterii, w Lotto, kasynie, gdzie przegrałem 10 dolarów i jakoś nie ciągnie mnie, żeby przegrywać kolejne $$, ale muszę powiedzieć, że mam szczęście do ludzi. Zawsze na swojej drodze spotykam pozytywnie zakręconych, robiących w życiu niesamowite rzeczy. To naprawdę cud, że nasze drogi zeszły się z Markiem przypadkowo w Las Vegas, na środku głównej ulicy miasta. Marek przejechał już ponad 16 tysięcy kilometrów. Pokonał trasę z Polski przez Białoruś, Rosję(Syberię), Chiny i USA. Dziś jest już pewnie w Meksyku, bo dziennie robi około 100km. Przed nim jeszcze cała Ameryka Południowa i później Europa od Portugali zaczynając. W Polsce zobaczymy go w maju przyszłego roku.

 

dittmann1

 

Od Marka bije niesamowicie pozytywna energia. Przyciaga ludzi. Podróżuje bez jakiegoś konkretnego planu. Ma wytyczoną główną trasę – prostą linię, od której nawiguje w prawo i lewo, zwiedzając i poznając nowe miejsca i ludzi. Podczas rozmowy powiedział mi jedną piękną rzecz:

 

„Wszyscy wiemy, że marzenia są po to, żeby je spełniać, ale ludzie myślą, że potrzeba do tego nie wiadomo jakich warunków i możliwości. Ja podróżuję prawie „za darmo”. Jedyne opłaty to wizy, dwa bilety lotnicze i jedzenie, ale bardzo często jestem gościem u różnych, wspaniałych ludzi – jadąc przez Chiny nie wydałem na jedzenie ani złotówki! Śpię pod chmurką, w namiocie, w lasach, na kempingu, przy drodze. Kiedy 10 lat temu zmarła moja żona, zabrała ze sobą wspomnienia, które mnie też zostały. Ona nie zbarała ze sobą pieniędzy, rzeczy, tego co materialne. Postanowiłem, że będę spełniał swoje marzenia i też zabiorę ze sobą wspomnienia.” 


dittmann3


Z Markiem rozmawialiśmy bardzo krótko, kilkadziesiąt minut. Pojechał dalej, obierając kierunek na Los Angeles, a później do Meksyku (pewnie już tam jest). Umówiliśmy się na wywiad po jego powrocie. Poniżej zamieszczam bardzo krótką rozmowę, niestety z kiepskiej jakości dźwiękiem, ale mam tylko amatorską kamerę bez profesjonalnego mikrofonu (przepraszam za jakość). 

  

 

Wyprawę Marka możecie śledzić na jego profilu FB. Trzymajcie za niego kciuki. Na mnie podziałał piekielnie motywująco! Mam nadzieję, że na Was również. 

 

dittman2

4 KOMENTARZE

  1. Rewelacja! Ten wywiad to idealny materiał do obejrzenia w chwili, gdy wydaje się, że mamy przed sobą trudności nie do pokonania… I przy okazji doskonały rozweselacz. ‚sky is the limit’ :-)___ Dzięki, powodzenia 8.9!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here