„Marzenia silniejsze od pokus” – Mateusz Kaźmierczak

1
22

Na stronie Akademii Triathlonu prezentujemy sylwetki triathlonistów w różnym wieku. Dziś czas na wywiad z młodym, obiecującym triathlonistą, którego niektórzy widzą już na Igrzyskach olimpijskich w Rio. Mateusz Kaźmierczak ma 23 lata. Urodził się w Kaliszu. Obecnie mieszka i trenuje w Warszawie w klubie UKS G-8 P Bielany pod okiem trenera Cezarego Figurskiego. Mimo młodego wieku „Kaziu” już zapracował na swoją wysoką pozycję w rodzimym triathlonie. Nie chodzi jedynie o jego zwycięstwo z Andreasem Raelertem, ale także o wcześniejsze wyścigi, w których udowodnił, że już niedługo może liczyć się nie tylko na naszym podwórku, ale i w europejskich i światowych wyścigach triathlonowych. Jego motto życiowe brzmi: „Nigdy nie rezygnuj z tego, co naprawdę chcesz osiągnąć. Człowiek z wielkimi marzeniami jest silniejszy od tego, który jest tylko realistą”. O marzeniach i nie tylko rozmawiamy z Mateuszem Kaźmierczakiem…

Ludwik Sikorski: Jak piszesz na swojej stronie internetowej, triathlon to Twoja miłość. Kiedy się zaczęła?
Mateusz Kaźmierczak: Już prawie 6 lat temu, odkąd skończyłem trenować kolarstwo górskie, które było krótkim epizodem w moim życiu. Wcześniej trenowałem przez jakiś czas pływanie, ale szybko znudziło mi się pływanie od ściany do ściany.

Czy tylko z powodów „nudy” zrezygnowałeś z pływania, a potem z kolarstwa górskiego?
Jakoś w żadnej z tych dyscyplin nie czułem się do końca szczęśliwy. Nie czułem, że to jest to. Szukałem czegoś nowego, aż usłyszałem o triathlonie. Pomyślałem sobie: „Umiem pływać, na rowerze też umiem kręcić, to zostało tylko spróbować pobiegać”. A że lubiłem dwie pozostałe dyscypliny i nie chciałem tak do końca z nich zrezygnować, to postanowiłem wszystko połączyć.

Pamiętasz swój pierwszy start w triathlonie?
Tego się nigdy nie zapomina. To jak pierwsza jazda na rowerze. Było to w Wąsoszach w 2004 roku. Namówił mnie do zawodów mój pierwszy trener, Jurek Wleklak, który był wtedy też moim wuefistą w szkole. Udało mi się wtedy wyjść z przewagą z wody, ale pamiętam, że było zimno i w boksie rowerowym zacząłem ubierać kurtkę. Szło mi to strasznie, gdyż na mokre ciało ubranie nie chciało wchodzić. Zmiana nie szła mi za szybko i na rower wyjeżdżałem po dłuższej chwili. Na rowerze goniłem ile sił i wydawało mi się że frunę. Udało mi się dogonić prowadzących. Na biegu pamiętam, że „wyleciałem” z boksu sprintem. Wydawało mi się, że wytrzymam tak cały dystans, ale sił wystarczyło tylko na kilkadziesiąt metrów. A miałem do pokonania chyba z 2km. Ale jak tylko za zakrętem ukazała się meta ostanie 100 metrów było „moje”, udało mi się wyprzedzić jeszcze 3 innych dzieciaków. Ukończyłem zawody na 6 pozycji i byłem z tego super szczęśliwy. Na mecie zauważyłem, że okularki od pływania mam jeszcze na szyi.

Który z Twoich dotychczasowych startów był dla Ciebie najważniejszy, najlepszy lub najwięcej Cię nauczył?
Na każdym starcie uczymy się nowych rzeczy i poznajemy bardziej swój organizm. Każdy start wnosi do naszego doświadczenia coś nowego. Każdy start trzeba traktować inaczej. Na niektórych jest selektywna trasa na rowerze, na innych żar leje się z nieba, na kolejnych woda jest lodowata. Trzeba się tak przygotowywać do każdego, żeby podczas wyścigu już nic nas nie mogło zaskoczyć. Dla mnie jednym ze startów, który wiele mnie nauczył, były ME elity w Izraelu w zeszłym roku. To jest zupełnie inne ściganie. Pamiętam, że z wody wyszedłem z podbitym okiem. Tam nauczyłem się jaką taktykę obierać w wodzie i że jak jest potwornie gorąco, to nie należy zaczynać biegu za mocno, bo potem może być bardzo ciężko o dobry rezultat. Za najlepszy uważam każde Mistrzostwa Polski, gdzie przez 3 lata z rzędu udało mi się zdobyć tytuł Młodzieżowego Mistrza Polski. Najlepszy start za granicą to 12 miejsce na Pucharze Europy w Istambule w zeszłym roku.

 

DSC06015-001 Kopiowanie

Podkreślasz, że bardzo dużo czasu spędzasz na treningach. Jak organizujesz swój czas, aby nie zaniedbywać ani sportu, ani szkoły i innych rzeczy?
Przede wszystkim trzeba być bardzo dobrze zorganizowanym. Jak jest dobrze poukładany plan dnia, to wszystko można zorganizować. Jak jestem w Warszawie na studiach to wiadomo, że poświęcam sporo czasu uczelni, ale muszę pamiętać żeby nie zaniedbać swoich treningów. Rano mam pobudkę o 5:10, żeby na 6 rano być już w wodzie. Trening na basenie trwa zazwyczaj półtorej godziny. Potem od razu jadę na uczelnię, w drodze jedząc śniadanie. Zajęcia kończę przeważnie o 13.00. Wtedy jestem już po obiedzie, lub jeszcze przed – zależy jaki drugi trening mam do zrealizowania. Po nim znowu coś przekąszę i ucinam sobie drzemkę. Wieczorem robię trzeci trening i przeważnie jest to bieg. Po nim jem kolację i jak nie mam nic do nauki to mam czas wolny – tak od 20 do 21:30… jeśli nie „padnę” wcześniej do łóżka żeby bez problemu wstać skoro świt na basen.

A co robisz w wolnym czasie?
Każdą chwilę spędzam ze swoją dziewczyną. Przeważnie gdzieś wychodzimy –  do kina, spotkać się ze znajomymi. Czasem zobaczyć jakieś nowe miejsca w stolicy, w których nie byliśmy, czy też rozpalić ognisko i się zrelaksować.

A nie jest Ci trochę szkoda „lat młodości”? Imprezy, piwko na murku i inne …?
Jak człowiek jest zdeterminowany w dążeniu do swojego celu i widzi, że ten cel jest realny, to jest duża motywacja. Tym bardziej, jeżeli cele jest spełnieniem marzeń z dzieciństwa. Trzeba określić w życiu priorytety. Na wszystko w życiu przyjdzie czas. Teraz jest czas na ciężką pracę i na spełnienie swoich marzeń, które są silniejsze dla mnie od innych pokus.

Ale chwile zmęczenia, wypalenia i jakiegoś zwątpienia się pojawiają? Jak sobie wtedy radzisz?
Każdego czasem takie chwile dopadają, ale to właśnie wtedy poznajemy siebie samych najlepiej. Pytanie, jak sobie z takimi momentami poradzimy? Każdy ma wzloty i upadki. Nie jesteśmy robotami. Ja osobiście staram się wtedy robić przy okazji te rzeczy, które sprawiają mi najwięcej przyjemności. Wiem, że takie chwile czasem przychodzą, ale jak wszystko jest w treningu dobrze poukładane, to też w niedługim czasie odchodzą. Staram się o nich nie myśleć za dużo i nie rozpatrywać, tylko im zaradzić jak najszybciej, żebym cały czas z tego sportu miał przyjemność.

Nie ukrywasz, że Twoim celem są Igrzyska Olimpijskie w 2016 roku. Co może stanąć na Twojej drodze do spełnienia tego marzenia?
Wiadomo, jak każdy sportowiec obawiam się kontuzji. W sporcie wyczynowym już mamy takie obciążenia treningowe, że musimy być bardzo ostrożni. Nie ukrywam też, że do przygotowania się do Igrzysk i o walkę o kwalifikacje potrzebne jest zaplecze materialne. Nie mogę sobie pozwolić na niektóre zgrupowania czy starty zagraniczne ponieważ nie posiadam wystarczających pieniędzy.

 

DSC04662-002

Sezon 2013 już rozpoczęty. Jakie wrażenia z dotychczasowych startów?
Moim zdaniem sezon 2013 rozpocząłem bardzo dobrze. Po obozie w Portugalii wystartowałem w pierwszym w tym roku pucharze Europy i zdobyłem punkty do rankingu światowego. Byłem po ciężkim obozie i nie spodziewałem się tak dobrego wyniku, który mnie oczywiście miło zaskoczył. Kolejnym startem był puchar Europy w Turcji, gdzie wyścig nie ułożył się najlepiej dla mnie, gdyż w drugiej grupie zawodnicy nie pracowali na rowerze i pierwsza grupa za dużo uciekła. Już niestety nie dało się tego odrobić na biegu, ale i tak udało mi się zakwalifikować na ME seniorów. Razem z trenerem uznaliśmy, że ME są dla nas ważniejsze. Pierwszy start w Polsce, który był w Olsztynie, był dla mnie bardzo udany. Udało mi się wygrać z rekordzistą świata na dystansie Ironman. Co prawda to nie był jego dystans, ale i tak było miło wygrać z taką sławą światowego triathlonu. Każdy start szczegółowo opisałem na swojej stronie internetowej.

A jakie zawody jeszcze przed Tobą w tym roku?
Głównie będę się ścigał za granicą na pucharach europy i świata. W tym roku mam zamiar debiutować na pucharach świata w Palamos i Alicante. Mam jeszcze w kalendarzu startów puchary europy we Włoszech, Hiszpanii, Estonii. Jak uda mi się zakwalifikować na Mistrzostwa Europy i Świata U23 , to będą to moje kluczowe starty w tym sezonie. Oczywiście wystartuję na Mistrzostwach Polski w Suszu i Górznie. Wiadomo, że to są plany startowe i mam nadzieję, że zdrowie pozwoli je zrealizować w 100%. Ale wiecie, że to jest sport i wszystko się może zdarzyć.

Gdybyś miał się umiejscowić w hierarchii polskich zawodników tri na dystansie olimpijskim, to na którym miejscu byś się teraz uplasował?
W Polsce triathlon rozwija się w niesamowicie szybkim tempie. Zawodników jest coraz więcej i ich poziom stale rośnie. Nie można się ani na chwilę zatrzymać, bo konkurencja nie śpi. Stale ktoś robi postępy z roku na rok. Przez ostatnie lata udawało mi się stawać na podium na Mistrzostwach Polski i jestem z tego bardzo zadowolony. W sporcie wszystko może się wydarzyć. Aktualnie w Polsce mamy sporą grupę dobrych zawodników, którzy reprezentują podobny poziom. Ktoś z nas może mieć tego dnia lepszy dzień, a ktoś gorszy, więc to jest w tym sporcie piękne, że tak naprawdę nikt nie jest pewnym wygranej.

…a za 2-3 lata?
Chciałbym się z roku na rok poprawiać, tak jak udaje mi się to dotychczas. Już będę wtedy seniorem i na pewno będę dążył do tego żeby być najlepszym.

Jesteś jeszcze bardzo młodym zawodnikiem, a ci zawsze mają swoich idoli. Kto jest Twoim, zarówno z polskich jak i zagranicznych zawodników?
Moim idolem odkąd pojawiłem się w świecie triathlonu został Javier Gomez. Pamiętam, jak zaczynałem, pojechałem zobaczyć Mistrzostwa Świata w Hamburgu. Tam po raz pierwszy zobaczyłem Gomeza, oczywiście zrobiłem sobie z nim zdjęcia i wziąłem autograf. Pamiętam to przeżycie do dziś. Kto by przypuszczał, że parę lat później przyjdzie mi stanąć z moim idolem na jednej linii startu. Z polskich zawodników podziwiam bardzo Justynę Kowalczyk, gdyż w zimę biegam treningowo na nartach biegowych i wiem, ile wysiłku trzeba w to włożyć.

Jakie według Ciebie cechy, mentalne i fizyczne, decydują o sukcesie w triathlonie?
Triathlon, jak sam wiesz, jest bardzo specyficzną dyscypliną sportu. Podczas wyścigu sporo myśli przewija się nam w głowie. Mamy chwile gorsze jak i lepsze. Moim zdaniem sztuka jest właśnie w tych momentach kryzysu potrafić i starać przezwyciężyć swoje słabości, bóle czy dolegliwości. Nasze samozaparcie i silna wola pokonania takich momentów sprawia, że jesteśmy coraz silniejsi. Potrafimy stawiać sobie poprzeczkę coraz wyżej i podejmować nowe wyzwania. Bardzo ważna w naszej dyscyplinie jest wytrzymałość. Trzeba równomiernie nią dysponować tak, żeby w którymś momencie wyścigu nie przesadzić, ale też żeby wbiec na metę i spokojnie powiedzieć samemu sobie, że „wykonałem plan w 100%”, czy „dałem z siebie wszystko”. Moim zdaniem z doświadczeniem przychodzi ta umiejętność dysponowania w ten sposób wytrzymałością, żeby w dzień zawodów rozłożyć tak umiejętnie siły, aby wszystko potoczyło się po naszej myśli.

 

DSC04834-002

Dziękujemy za rozmowę.

 

ULUBIONE TRENINGI MATEUSZA:

Pływacki:
Moim ulubionym treningiem pływackim jest 3x(100+400). Jest to imitacja startu. Pierwsze 100m płyniemy na 98%  – start w zawodach triathlonowych. Potem mamy odpoczynek 20-30sekund i płyniemy mocno 400 metrów. Wszystko po przerwie odpoczynkowej miedzy serami powtarzamy 3 razy. Jest to ciężki trening, często się stresuje przed nim, ale wiem, że przynosi dobre rezultaty.

Rowerowy:
Na rowerze, kiedy nie mam zawodów w weekend, bardzo lubię jeździć na rondo Babka. Spotykają się tam kolarze i jedziemy pętlę 120km. Jest to fajna zabawa i inna forma treningu. Można zaobserwować jak jeżdżą kolarze w peletonie i wykorzystać to na wyścigu triathlonowym na „Olimpijce”.

Biegowy:
W Warszawie biegam w lesie Bielańskim i na Młocinach. W lasku mam taką pętle crossową 2km. Jest ona wymagająca i nie należy do szybkich, ale teren, po którym się biega jest urozmaicony. Jest i twardo, miękko i bardzo miękko (200metrów po piasku). Podczas tej pętli człowiek nie ma czasu na nudę. Lubię sobie pobiegać trochę żwawiej i zrobić ich tak od 4 do 5.

FILM MATEUSZA


http://www.youtube.com/watch?v=SdlTvrm_3yU

1 KOMENTARZ

  1. fajny chłopak!!najlepsze na tym filmiku pokazowym to: „zrobienie zakładki nie zwalnia z biegania”. Dzięki za informację, bo ja byłem pewien, że… zwalnia!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here