brett sutton
Home Aktualności Newsy Artykuły w etykiet: Crossduathlon

Reprezentacja Polski w triathlonie przez ostatnie dwa tygodnie zaliczyła wiele zagranicznych startów na krótkich dystansach. Były Mistrzostwa Europy U23, Mistrzostwa Europy w Cross Triathlonie i Cross Duathlonie, Puchary Europy Seniorów i Juniorów oraz niemiecka liga triathlonu Bundesliga. Wśród Elity nie zdobyliśmy żadnego podium ale podczas Târgu Mures ETU Cross Triathlon European Championships zawodnik Age Group w kategorii M55-59 Armand Surwiło zajął 2 miejsce. Warto też zauważyć, że junior Kamil Damentka podczas PE Taborze osiągnął najszybszy czas biegu wśród wszystkich zawodników 15:08 na 5 km.

 

2017 Velence ETU U23 Triathlon European Championships


Na kilka dni przed startem w Mistrzostwach Europy U23 Miłosz Sowiński miał wypadek rowerowy. Zderzył się z wyjeżdżającym autem. Na całe szczęście skończyło się na kilku siniakach. Jedynie pękła rama rowerowa i nadaje się do wyrzucenia.
Początkowo zawody miały odbyć się na dystansie olimpijskim, jednak delegat techniczny ze względu na panujące upały podjął decyzję o skróceniu dystansu do sprintu.

 

Miłosz Sowiński tak komentuje swój start:
“Moje pierwsze Mistrzostwa Europy U23
i 20 m-ce. Tydzień przedstartowy nie był idealny, trochę stresu i lekka niepewność. Sam wyścig był gorący, szybki i niebezpieczny. 30C w wodzie i 40C w powietrzu. Kręta i pofalowana trasa rowerowa i średnia 40 km/h. Bieg w piekarniku do odcięcia. Taki był wyścig w Węgierskim Velence. Jest niedosyt i gotowość do Mistrzostw Polski w Chodzieży. Wyścig już w najbliższą niedzielę.
Grupa Europa Trek Bicycle Fundacja NON IRON Bontrager Garmin Polska Martombike Nike+ Run Club Sailfish Veloart PowerBar Butik Optique”
Facebook Miłosz Sowiński

 

Mistrzostwa Europy U23 Miłosz Sowiński biegnie.jpg

Fot. FB Miłosz Sowiński

 

Wyniki mężczyzn, zawody ukończyło 50 zawodników:
1 Bence Bicsák HUN 00:55:54
2. Sylvain Fridelance SUI 00:56:18
3. Márk Dévay HUN 00:56:29

 

20. Milosz Sowinski 00:58:12
30. Kacper Stępniak 00:59:34
42. Jacek Krawczyk 01:01:44

Link do pełnych wyników:

http://www.triathlon.org/results/result/2017_velence_etu_u23_triathlon_european_championships/309392

 

Wyniki kobiet, zawody ukończyło 33 zawodniczki:
1 Georgia Taylor-Brown GBR 01:01:55
2. Zsanett Bragmayer HUN 01:02:14
3. Sian Rainsley GBR 01:02:42

 

20. Paulina Klimas 01:07:03

Link do pełnych wyników:

http://www.triathlon.org/results/result/2017_velence_etu_u23_triathlon_european_championships/309393

 



2017 Malmö ETU Sprint Triathlon European Cup


W Szwecji na dystansie sprinterskim odbył się Puchar Europy.

 

Komentarz postartowy Michała Oliwy:
“Kolejny spontaniczny wyjazd na Puchar Europy, tym razem w szwedzkim Malmö kończę na 23 miejscu
Po pływaniu zameldowałem się na 3 miejscu, w tym roku odpuściłem trochę z wychodzeniem z wody na pierwszej pozycji. Wolna strefa zmian nie pozwoliła mi jednak odjechać w pierwszej grupie.
Podczas roweru panował bardzo mocny wiatr i często grupy się rozrywały. Kończyło się to bardzo mocnymi skokami, co kosztowało wiele energii. Na ostatniej pętli moja duża druga grupa połączyła się z liderami wyścigu.

Na bieg zszedłem bardzo zmęczony, jednak po pierwszej z trzech pętli doszedłem do siebie i zacząłem się powoli rozkręcać, wyprzedzając kilku zawodników.
Fajnie było znowu stanąć na starcie Pucharu Europy i ścigać się z bardzo dobrymi zawodnikami.
Kolejny start - Mistrzostwa Polski na dystansie olimpijskim w Chodzieży

HUUB Polska Enervit Polska 64-sto Leszno SCOTT Sports Polska”
Facebook Michał Oliwa - Triathlete

PE Malmo Michał Oliwa.jpg

Fot. FB Michał Oliwa Triathlete

 

Wyniki mężczyzn, zawody ukończyło 51 zawodników:
1 Marten Van Riel BEL 00:53:46
2. Constantine Doherty IRL 00:53:55
3. Pedro Palma POR 00:54:02

 

23. Michał Oliwa 00:55:19
37. Kamil Damentka 00:56:32

Link do pełnych wyników:

http://www.triathlon.org/results/result/2017_malmoe_etu_sprint_triathlon_european_cup/309396

 


 

Bundesliga Tübingen


Trzeci przystanek w Bundeslidze trafił do miejscowości Tübingen. Tym razem startował tylko jeden nasz reprezentant Tomasz Marcinek. Tomasz był najszybszym zawodnikiem w swojej drużynie.

 

Relacja Tomasza Marcinka:
“Dziś startowałem kolejny raz w Bundeslidze w Tubingen. Od początku było dobrze. Pływanie najlepsze jak dotąd w Lidze. Od początku roweru pierwsza grupa. Początkowo 20-30 osobowa a po 8 km było nas z 60 zawodników. Trasa kolarska bardzo niebezpieczna musieliśmy się zmieścić w niektórych momentach na jednym pasie 2,5 m. Trasa liczyła 5 rund. Dziś jechałem w peletonie i to był lekki błąd bo brakło miejsca żeby się przecisnąć pod koniec. Tym bardziej, że pachołki dziś latały w powietrzu i trzeba było uważać. Strefa T2 słaba w moim wykonaniu, na biegu leciałem ile się dało i na jednym ze zbiegów już na dywanie zawodnik przypadkowo mnie podchaczył, a ja z całym impetem upadłem na ziemię. Po chwili wstałem i biegłem dalej. Mam 5 obdartych i obitych punktów (bark, łokieć, biodro, kolano i kostka). Trochę spuchło. Ostatecznie skończyłem na 42 miejscu, wiadomo liczyłem na więcej. Lecz jakie to ma znaczenie co ja bym chciał. Bundesliga pokazuje, że grupy po pływaniu zazwyczaj się zjeżdżają i robią się potężne i trzeba naprawdę szybko biegać. Tu 15:00-15:10 / 5 km na sucho nic nie daje. Sezon jeszcze długi ale wiem, że muszę się z trenerem nastawić na bieganie w okolicy 14:40 na stadionie na przyszły rok. Wierzę, że bez koksu też się da to zrobić, tylko muszę w końcu poświęcić dużo pod kątem biegania. Progres na biegu zrobiłem w 1,5 roku ponad minutę przy objętości 50-60 km w tygodniu więc wiem, że rezerwy są. Nie tracąc pływania i wzmacniając rower. Można zacząć udawać mistrza lub się nim stać. Starty komercyjne mnie nie interesują w ogóle, bo tu na sprincie trzeba się pokazać i ciężko pracować. Pozdro T.M.”
Facebook Tomasz Marcinek TRI

Bundesliga Tubingen Tomsz Marcinek.jpg

Fot. Tomasz Marcinek TRI

 

Wyniki mężczyzn, zawody ukończyło 76 zawodników:
1 Felix Duchampt FRA ROWE Triathlon 0:57:16
2. Valentin Wernz GER Schunk Team TV Mengen 0:57:24
3. Lazlo Tarnai HUN PV-Triathlon Witten 0:57:25

 

42. Tomasz Marcinek, Neckarsulmer Sport-Union Triathlon 0:59:00


Klasyfikacja drużyn po 3 etapach:

1 EJOT Team TV Buschhütten 60 pkt.
2. KiologIQ Team Saar 55 pkt.
3. ROWE Triathlon 54 pkt.
4. Triathlon Potsdam 53 pkt. - drużyna Michała Oliwy

 

13. Neckarsulmer Sport-Union Triathlon 24 pkt. - drużyna Tomasza Marcinka

Link do pełnych wyników:

http://www.triathlonbundesliga.de/a/dateien/meisterschaften/Triathlon%20Bundesliga/2017/T%C3%BCbingen/BLD_Einzel.pdf

 


 

2017 Istanbul ETU Triathlon European Cup


Kolejny Puchar Europy tym razem na dystansie olimpijskim. Na zawody udał się jedynie Sylwester Kuster. Poniżej jego relacja z wyścigu.

 

“Hello,
Kolejny Puchar tym razem w Turcji i 14 msc. Niestety pechowe ale po kolei.
Z wody wyszedłem przeciętnie. Na wybiegu miałem około 20 sek straty do końcówki pierwszej grupy. Mocno goniłem na rowerze i już dojeżdżałem razem z 2 innymi zawodnikami gdy po wejściu w zakręt najechałem na białą farbę i się przewróciłem.
Finalnie chłopaki z którymi jechałem dojechali i zajęli bardzo dobre miejsca ja zanim się zebrałem wyprostowałem kiere i poluzowałem szczęki hamulcowe – musiałem już cisnąć na solo. Rower odpukać cały – moje ciało zamortyzowało jego upadek.
Muszę powiedzieć że stroje Huuba są bardzo wytrzymałe mój tyłek się rozerwał a strój w ogóle.
Domyślacie się jak się czułem. Grupy mi pouciekały i została jazda solo a potem z zawodnikami którzy mieli gorszy dzień i źle się czuli.
Na biegu szło ciężko ale chyba bardziej z uwagi że noga dawała się we znaki po wywrotce. Chociaż nie pamiętam kiedy ostatnio robiłem olimpijkę w 36 stopniach.
Pamiętacie sytuacje z Jonathanem Brownlee z zeszłego roku - no to dzisiaj widziałem gorszą, wiele osób poschodziło na upale - ale jeden chłopak był tak uparty, że szedł już na czworaka do tego kierunki mu się myliły.
Zatrzymałem się żeby zobaczyć czy wszystko OK ale zaraz wzięto go do karetki, pierwszy raz widziałem taką sytuację na własne oczy.
Podsumował bym ten start – Historia lubi się powtarzać, dwa lata temu taki sam układ 2 puchary pod rząd jeden w Tisza potem Turcja i drugi raz w Turcji się wywracam tym razem jednak z mojej winy.
Oczywiście chociaż w głowie miałem wizję, że już wszystko zaprzepaszczone. Nie było opcji żebym zszedł. Nigdy nie byłem zawodnikiem, który jak mu nie idzie, wie, że przegra z słabszymi od siebie na co dzień zawodnikami to schodzi z trasy.
Przegrywałem w różnych sytuacjach z ludźmi których nigdy wcześniej na oczy nie widziałem i zdarzało się że walczyłem o samo ukończenie – jak i w życiu tak i w sporcie miękką „fają” nie jestem!
Piona
Facebook Sylwester Kuster

Sylwester Kuster PŚ Turcja.jpg

Fot. FB Sylwester Kuster

 

Wyniki mężczyzn, ukończyło 18 zawodników:

1 Andrey Bryukhankov RUS 01:52:42
2. Dmytro Malyar UKR 01:53:45
3. Anton Kozlov RUS 01:54:08

 

14. Sylwester Kuster 02:00:55
Link do wyników:

http://www.triathlon.org/results/result/2017_istanbul_etu_triathlon_european_cup/314929

 


 

2017 Târgu Mures ETU Cross Triathlon European Championships


Mistrzostwa Europy ETU w Cross Triathlonie to triathlon i duathlon seniorów i juniorów oraz zawody Age Group. W Elicie startowali Sylwester Swat i Tomasz Szala. Natomiast junior Dominik Dańkowski startował dzień po dniu w cross duathlonie i cross triathlonie.

 

Tomasz Szala opowiada o swoim starcie:

“Start w Mistrzostwach Europy w Crosstriathlonie nie do końca po mojej myśli. Pływanie petarda, pomimo kary za nieobecność na briefingu w postaci niekorzystnego miejsca startowego (trasa na poczatku miala zakręt w prawo, a ja stałem po lewej i musiałem ten zakręt wykonać po zewnętrznej mając do niego wieksza odleglosc niż zawodnicy stojący po prawej), cały czas przebijałem się do przodu i z wody wyszedłem na 6 pozycji ze stratą ~30s do pierwszego. Na rowerze brak obycia z góralem i przejechane tylko 1 okrążenie trasy pożyczonym rowerem sprawiły, że totalnie się trzepałem, hamując przed każdym zakrętem i tracąc cenne sekundy. Kolejni zawodnicy mijali mnie jak przysłowiowy wóz z łajnem. Bieg to też inna bajka niż to co robię na treningach. Ostry zbieg na którym łapała mnie kolka i mega stromy podbieg na którym moje tempo wynosiło 9'50"/km, nie wiem czy nie lepiej było by maszerować pod tą górkę. Zdecydowanie nie byłem na to gotowy. Cały wyjazd jak najbardziej był dla mnie cennym doświadczeniem. Być może jeszcze kiedyś uda mi się wystartować w tego typu imprezie.
PS. Z ciekawych historii oprócz tego, że rower otrzymałem wieczór przed startem i nie dotarłem na briefing to miałem strój w kolorach reprezentacji Włoch. Dzięki temu otrzymywałem spory doping oraz informacje o stratach w języku włoskim, dopiero po chwili krzyczący się dziwili "esso polacco?????"
#armeximdevelopment #uvex #polarPL #odmladzaniestawow #intercars #HSG/TSG/ROTOR #KGHM Metraco #arenapolska #rotor”
Facebook Tomasz Szala

 

Tomasz Szala Crosstriathlon ME.jpg

Fot. FB Tomasz Szala

Wyniki mężczyzn, zawody ukończyło 35 zawodników
1 Marcello Ugazio ITA 01:44:09
2. Arthur Serrieres FRA 01:45:20
3. Jan Kubicek CZE 01:45:20

 

11. Sylwester Swat 01:50:30
22. Tomasz Szala 01:55:05

Link do pełnych wyników:

http://www.triathlon.org/results/result/2017_targu_mures_etu_cross_triathlon_european_championships/309339

 

Komentarz Dominika Dańkowskiego:

 

“28 zawodników z 10 krajów: na półmetku pływania 7m, na wyjściu z wody 11m. Po rowerze 3 POZYCJA! W połowie biegu 4 pozycja! Wtedy zaczął się morderczy podbieg, na którym wyszedł brak biegania w górach. Nogi zaczęły odmawiać posłuszeństwa i trzeba było zwolnić. Wtedy zaatakowało 4 zawodników, którzy nie startowali 2 dni wcześniej w duathlonie, więc teoretycznie byli trochę świeżsi.

Na mecie, bardzo dobra 8 pozycja i tylko 23s straty do 4 miejsca! na Mistrzostwach Europy w Cross Triathlonie Juniorów!

Był to start jako junior młodszy w kat. juniorów (zawodnicy do 2 lat starsi) podczas Transilvania European Cross Festival.

#weRIDEforREAL by #DDracer powered by SportStore.pl OUTLET Mitutoyo AZS Wratislavia”
Facebook Dominik Dańkowski

 

Dominik Dańkowski CrossTriathlon.jpg

Fot. FB Dominik Dańkowski


Wyniki juniorów, zawody ukończyło 26 zawodników:

1. Filippo Pradella ITA 01:01:23
2. Miquel Valls Alemany ESP 01:01:48
3. Miquel Riusech ESP 01:03:18

 

8. Dominik Dańkowski 01:05:00

Link do pełnych wyników:

http://www.triathlon.org/results/result/2017_targu_mures_etu_cross_triathlon_european_championships/309344


Wyniki Age Group Mistrzostw Europy w Cross Triathlonie:
M20-24
5. Miłosz Czechowicz 2:07:13

M35-39
14. Krzysztof Kowalski 2:35:18

M55-59
2. Armand Surwiło 2:14:48



 

2017 Târgu Mures ETU Cross Duathlon European Championships


Mistrzostwa Europy w Cross Duathlonie na dystansie Bieg 3,1 km - Rower 10 km - Bieg 1,5 km. W zawodach wziął udział jedynie Dominik Dańskowski.

 

Wyniki juniorów, zawody ukończyło 19 osób:

1. Miquel Riusech ESP 00:49:23
2. Filippo Pradella ITA 00:50:39
3. Luca Patris ITA 00:50:45

 

10. Dominik Dańkowski 00:53:27

Link do pełnych wyników:

http://www.triathlon.org/results/result/2017_targu_mures_etu_cross_duathlon_european_championships/309310



 

2017 Tabor ETU Triathlon Junior European Cup

W Czechach na Pucharze Europy Juniorów najlepiej wypadł Kamil Damentka zajmując siódme miejsce. Kamil osiągnął najszybszy czas biegu wśród wszystkich zawodników 15:08 na 5 km. 


Tabor Kamil Damentka.jpg

Fot. FB Elemental Tri Team


Wyniki juniorów, zawody ukończyło 68 zawodników:

1 Matevž Planko SLO 00:57:22
2. Lukas Gstaltner AUT 00:57:24
3. Federico Spinazzé ITA 00:57:27

 

7. Kamil Damentka 00:58:53
42. Jakub Kowalski 01:02:13
55.Daniel Juszkowiec 01:03:55


Link do pełnych wyników: 

http://www.triathlon.org/results/result/2017_tabor_etu_triathlon_junior_european_cup/309378

 

Wyniki juniorek, zawody ukończyło 37 zawodniczek::

1 Valentina Riasova RUS 01:04:49
2. Iveta Fairaislova CZE 01:05:07
3. Tania Molinari ITA 01:05:18

 

17. Magdalena Sudak 01:08:03


Link do pełnych wyników: 

http://www.triathlon.org/results/result/2017_tabor_etu_triathlon_junior_european_cup/309379

Opublikowane w Wydarzenia
środa, 19 listopada 2014 01:28

Trening biegowy po roztrenowaniu

W ostatnich artykułach "Wznawiamy treningi – okres podstawowy w treningu triathlonisty" i "Jak wdrożyć się do treningu pływackiego?" wspólnie z Filipem Szołowskim poruszyliśmy temat aktualnego okresu w treningu triathlonisty, czyli początku przygotowań zwanego okresem podstawowym. W kolejnym artykule z tej serii przedstawię wstęp do treningu biegowego.

 Po pierwsze zanim  rozpoczniemy  treningi biegowe do nowego sezonu, należy zadbać o wyleczenie wszelkich urazów, które trapiły nas w sezonie.  Proponuje zdiagnozować wszystkie dolegliwości, które sprawiały nam dyskomfort, a w sezonie startowym były bagatelizowane. Jeżeli czujesz nawet delikatny ból – zdiagnozuj jego źródło i podejmij działania, aby go wyeliminować. Teraz jest na to najlepszy czas. Lepiej rozpocząć przygotowania do następnego sezonu bez żadnych oznak kontuzji, które niewyleczone, będą znów ciągnęły się za nami przez tygodnie i w końcu doprowadzą do poważnych problemów zdrowotnych.

 

Następnym krokiem będzie przegląd obuwia – może się okazać, że nasze buty nie nadają się niestety do dalszego użytkowania. Buty biegowe, które trzeba zmienić, nie muszą być wcale rozklejone, czy rozpadać się. Wystarczy, że warstwa amortyzująca jest dostatecznie „ubita” . Warto obejrzeć również  podeszwę, aby sprawdzić, czy przypadkiem nie jest ona bardziej przetarta w jednym konkretnym miejscu. Z takim butem dobrze wybrać się do specjalistycznego sklepu, w którym ekspert dobierze konkretny model dostosowany do Twojej techniki biegowej, wagi, terenu w którym biegasz itp.   Na jesień i zimę polecam, aby rozważyć zakup obuwia z gore-texem, które pozwolą się cieszyć suchymi stopami podczas treningów w każdych warunkach.

 

Pamiętajmy, aby przed każdym biegiem zrobić dokładną gimnastykę rozciągającą, która jest niezwykle istotna. Zwykłe poślizgnięcie się na liściach w momencie kiedy nie jesteśmy rozgrzani może doprowadzić do naciągnięcia mięśni – jeżeli wykonamy sumiennie rozgrzewkę w postaci gimnastyki rozciągającej przed biegiem, taka sytuacja może obejść się bez żadnych konsekwencji. Samo bieganie rozpocznijmy od bardzo luźnych oraz krótkich treningów. Pierwsze wybiegania mogą trwać nawet 20 minut. Nie biegajmy na tempo. Na początku okresu podstawowego najlepszą kontrolą intensywności treningów biegowych jest pomiar tętna, które powinno oscylować ok 60-70% HR max. Nie przejmujmy się, nawet jeśli  tempo będzie słabe i odbiegające od tempa rozbiegań z okresu letniego nawet o kilkadziesiąt sekund na każdy kilometr – w tym okresie nie jest to istotne! Nasz organizm potrzebuje pracy na niskich intensywnościach, a to pomoże w późniejszym okresie realizować mocniejsze jednostki treningowe.

 

 Przez kilka pierwszych tygodni polecam robić praktycznie same luźne rozbiegania, ewentualnie pod koniec treningu wprowadzać odcinki rytmowe trwające nie dłużej niż 20 sekund.

Już od pierwszych treningów biegowych polecam również wprowadzenie krótkich treningów gimnastyki siłowej (GS). Ćwiczenia te najlepiej wykonać już po przybiegnięciu do domu, w suchej bieliźnie i ubraniu. Pamiętajmy również obowiązkowo o ćwiczeniach stretchingowych po każdym rozbieganiu. Stretching przygotuje nasze mięśnie na kolejny trening, regularnie wykonywany poprawi naszą gibkość, a to zaprocentuje podczas każdego etapu triathlonu. Po okresie treningu polegającego w zasadzie wyłącznie na samych luźnych rozbieganiach, można wprowadzić treningi w trudniejszym, krosowym terenie (Cross1). Podbiegi mogą wtedy być wykonywane z większą intensywnością (do ok. 83-85 HR max), przy czym pozostała część treningu (zbiegi, odcinki płaskie) powinny być pokonywane bardzo luźno - tak jak przy standardowych rozbieganiach.  

 

Cały okres podstawowy trwa ok 16 tygodni. W końcówce tego okresu nasze treningi w terenie krosowym mogą nabierać nieco innego charakteru, czyli crossu bardziej aktywnego (Cross2). Te treningi przygotują nas do pracy na wyższych obrotach i charakteryzują się pracą ze zmienną intensywnością, gdzie pierwszy raz w sezonie przygotowawczym możemy poczuć, że dostaliśmy nieco w kość. Treningi typu Cross2 nie powinny być wykonywane częściej niż 1-2 razy w tygodniu.

 

Poniżej znajdują się przykładowe treningi okresu podstawowego:

 

  

                 Okres podstawowy

 Trening crosowy

       Trening crosowy pod koniec okresu podstawowego

GR 5’ 40’ WB1 - 60-70% HR max

GS 1 seria ćw. po 15”

10’ stretching

GR 5’

60’ swobodne rozbieganie w terenie krosowym.

Odcinki płaskie - 60-70% HR max

Podbiegi – ok. 83% HR max

10’ delikatny stretching

GR 5’

15’ WB1 ok 60-70% HR max

GR 5’–dokładna rozgrzewka

30’ Cross2:

(10’ podbiegi do 85%HR max, zbiegi luźno, płaskie do 80% HR max,

10’ podbiegi do 88%HR max, zbiegi luźno, płaskie do 83% HR max,

5’ podbiegi do 90%HR max, zbiegi luźno, płaskie do 85% HR max,

5’ mocno)  przerwa 2-3’

10-15’  swobodne rozbieganie 10’ delikatny stretching

GR 5’

25’ WB1 ok 60-70% HR max

GR 5’– dokładna rozgrzewka 6 x (15” rytmowo,  przerwa – trucht powrotny) 5’  swobodne rozbieganie

10’ stretching

 

 

 

 

Opublikowane w Bieg

 

Wczoraj odbyła się pierwsza impreza rangi mistrzowskiej w tym sezonie. Polscy triathloniści walczyli o medale w crossduathlonie. Crossduathlon, tak jak crosstriathlon, staje się coraz bardziej modną wersją duathlonu. Potwierdziły to zawody w Dzierżoniowie. O medale walczyli zawodnicy we wszystkich kategoriach wiekowych, od młodzika po weterana + 60. Najwięcej emocji wzbudził oczywiście start główny. Zawodnicy mieli do pokonania 6 km biegu, 26 km na rowerze i 3 km biegu. Trasa rowerowa, na pierwszy rzut oka łatwa, bo płaska, ale wyboje i płyty betonowe skutecznie uprzykrzały życie duathlonistom i ich rowerom. Pod bramą startową stanęli doskonali zawodnicy polskiego triathlonu: Filip Przymusiński, Marcin Ławicki, Dominik Szymanowski czy Krzysztof Augustyniak oraz najlepszy polski duathlonista Maciej Kubiak. I to on początku nadawał ton rywalizacji. Kroku dotrzymywali mu jedynie Piotr Łobodziński, specjalista od biegania po schodach oraz Jakub Kaczmarek. Drugą grupę tworzyli m.in. doświadczeni Filip Przymusiński, Krzysztof Augustyniak, Marcin Ławicki oraz Daniel Formela, zwycięzca marcowej edycji XDU w Poznaniu. O losach zawodów rozstrzygnęła cześć rowerowa. Pierwszy w T2 zameldował się Formela, minutę za nim Kubiak, zaś Łobodziński dojechał ze stratą kolejnej minuty. Minutę po Łobodzińskim, wspólnie do strefy zmian dotarli: Przymusiński, Ławicki i Augustyniak. Na dystansie 3 km biegu nie było mowy o zmianach w pierwszej trójce. Każdy z zawodników utrzymał do mety swoją pozycję po rowerze. Najszybszy z trójki pościgowej był Ławicki, któremu zabrakło jednak do podium aż 57 sekund. Z pewnością brak na podium utytułowanych nazwisk można uznać za niespodziankę. Z drugiej strony medaliści nie są zawodnikami z przypadku (np. Kubiak był 7 na MŚ w duathlonie w 2011 r. ). Wśród kobiet złoty medal zdobyła Roksana Marczak. Druga na mecie zameldowała się juniorka Paulina Załucka, a trzecia Anna-Maria Jakubowska.

Zawody ukończyło 53 zawodniczki i zawodników.

 

Do pobrania pełne wyniki.

http://www.pulsarsport.pl/upload/MP_Elita_27.04.2013.pdf

 

 

dzierzoniow2   dzierzowniow1

 

dzierzoniow3   dzierzoniow4

 

dzierzoniow5   dzierzoniow6

 

 

fot. Miłosz Kuszczak

Opublikowane w Wydarzenia

Prawie 70 osób zapisało się do drugiej edycji crossowego duathlonu w Janoszycach koło Brudzenia. Na liście startowej są znani w polskim światku triathlonu i sportów wytrzymałościowych zawodnicy m.in.:

• Artur Kurek - zwycięzca wielu międzynarodowych wyścigów ekstremalnych np.: Adventure Racing European Championships, Bergson Winter Challenge czy The North Face AT

• Marcin Waniewski – uczestnik MŚ w Half Ironamnie w Las Vegas 2012 r.

• Łukasz Kalaszczyński – czołowy duathloniasta i triathlonista Mazowsza, zwycięzca I Duathlonu po Mazowieckiej Szwajcarii

• Aleksandra Siwczuk – szósta zawodnicza MTB Wheeler Grand Prix w cross triathlonie w 2012 roku.

Poprawiająca się pogoda sprawiła, że warunki na trasie duathlonu są bardzo dobre. Nasłoneczniony stok w Zielonej Dolinie jest gotowy na przyjęcie zawodników na częściach biegowych. Warunki na trasie rowerowej na pewno będą trudniejsze niż w poprzednim roku. Resztki śniegu powoli topnieją, więc na części rowerowej duathloniści zmierzą się z błotem, strumieniami, jarami i dwustumetrowym brukowanym podjazdem. Duathloniści pokonają 3 km biegiem, następnie 10 km na rowerze i raz jeszcze 2 km biegu. Dystans, pomimo że nie jest zbyt długi, daje w kość nawet największym twardzielom.

 

Każdy, kto ukończy duathlon otrzyma na mecie medal, wodę oraz posiłek regeneracyjny. Zawodnicy, którzy zajmą w klasyfikacji generalnej lub kategoriach wiekowych miejsca na podium otrzymają atrakcyjne nagrody rzeczowe w postaci sprzętu sportowego. Cały czas trwają zapisy na stronie internetowej www.pttdelta.pl. W dniu duathlonu rejestracja prowadzona będzie w biurze zawodów od godz. 9.30. Wpisowe na duathlon wynosi 50 zł. W ramach II Duathlonu po Mazowieckiej Szwajcarii rozegrany zostanie VI Amatorski Przełajowy Wyścig Rowerowy po Brudzeńskim Parku Krajobrazowym. Udział jest bezpłatny, a zapisy będą prowadzone w dniu zawodów. Organizatorzy przygotowali 4 kategorie wiekowe: szkoły podstawowe, gimnazja, OPEN oraz weterani. Najlepsi zawodnicy zostaną nagrodzeniu statuetkami oraz upominkami.

 

W poprzednim roku kategorii mężczyzn trwała zacięta walka pomiędzy utytułowanym Jackiem Gardenerem, Arturem Kurkiem oraz Łukaszem Kalaszczyńskim. Dzięki dobremu biegowi pierwsze zwycięstwo odniósł zawodnik PTT Delta, Łukasz Kalaszczyński. Historyczną zwyciężczynią duathlonu została Agnieszka Burżacka-Tyc.

Relację video z poprzedniej edycji:


Organizatorami II Duathlonu po Mazowieckiej Szwajcarii są: Urząd Gminy Brudzeń Duży oraz Płockie Towarzystwo Triathlonu DELTA.

Opublikowane w Wydarzenia

Ośrodek Sportu i Rekreacji w Dzierżoniowie zaprasza na Mistrzostwa Polski w Crossduathlonie, które odbędą się 27 kwietnia. O medale w dyscyplinie, która składa się z: biegu, jazdy na rowerze górskim oraz biegu powalczą panie i panowie w następujących kategoriach: młodzik, junior młodszy, junior, młodzieżowiec, elita oraz weteran. W kategorii młodzik i junior młodszy zawodnicy rywalizować będą na dystansie 2 km biegu – 6,6 km jazdy na rowerze – 1 km biegu. Kategorie od juniora w górę zmierzą się z następującym dystansem: 6 km biegu – 26,4 km jazdy na rowerze – 3 km biegu. Dla początkujących organizatorzy przygotowali dodatkowy start, Otwarte Mistrzostwa Dzierżoniowa na dystansie 2 km biegu – 19,8 km jazdy na rowerze – 1 km biegu.

Aby wystartować w Dzierżoniowie, wystarczy wysłać na e-mail organizatora kartę zgłoszeniową oraz wpłacić wpisowe: młodzicy i juniorzy – 15 zł, pozostali – 30 zł.


Najlepsi duathloniści w Polsce nagrodzeni zostaną: pucharami, medalami, dyplomami oraz nagrodami rzeczowymi. Najszybsi młodzieżowcy i seniorzy otrzymają także nagrody finansowe. W poprzednim roku zawodnicy walczyli nie tylko z rywalami i trasą, ale z upałem i porywistym wiatrem. Wśród seniorów złoto zdobył Krzysztof Augustyniak. Srebro przypadło, Filipowi Przymusińskiemu, a na najniższym miejscu podium stanął Marcin Ławicki. Wśród kobiet bezapelacyjnie najlepsza była Katarzyna Jędryszek z Częstochowy, która prowadziła niezagrożona od startu do mety. Drugie miejsce zajęła najlepsza juniorka zawodów Magdalena Wiśniewska. Brąz w seniorkach przypadł Annie Jakubowskiej, która "zgarnęła" także srebro w kategorii juniorek. Czwarta w seniorkach na metę dotarła Beata Silska.

 

plakat Crossduathlon_2013

 

 

Relacja oraz galeria z poprzedniej edycji dostępne są tutaj.

 

KARTA ZGOSZENIOWA

 

REGULAMIN

Opublikowane w Wydarzenia

Filipa Przymusińskiego znają niemal wszyscy związani z polskim triathlonem. Gdy pojawia się na liście startowej, kibice oczekują świetnego wyścigu, a jego konkurenci wiedzą, że trzeba będzie postarać się jeszcze bardziej. „Człowiek z charyzmą” – tak mówią o nim koledzy. Jest pracoholikiem, a gdy dwa dni z rzędu nie trenował, bo leżał w szpitalu ze złamaną ręką, żona przemyciła mu buty, aby Filip mógł wymknąć się z sali i iść pobiegać. Bohater naszego artykułu ma niespełna 30 lat. Mieszka w Poznaniu. Ma 182 cm wzrostu i waży 77 kilogramów – niemalże idealne warunki do triahlonu. Przez 11 lat kariery wykorzystał je bardzo dobrze zdobywając prawie wszystko co możliwe na arenie krajowej: wielokrotny Medalista MP w Triathlonie, Crosstriathlonie, Duathlonie, Crossduathlonie, Crosstriathlonie i Aquathonie. Wieloletni Członek Kadry Narodowej, wielokrotny reprezentant Polski na zawodach zagranicznych.
 
Trenerów zajmujących się jego talentem jest wielu: Werner Urbański (pływanie), Michał Bartoszak (biegi), Jerzy Żeligowski (przygotowanie ogólnorozwojowe). Treningami kolarskimi Filip zajmuje się sam. Na co dzień trenuje w klubie KS AZS UAM TRIATHLON SŁUBICE. Jego motto życiowe to „Chcieć, to móc”. I widać, że Filip chce i może…W tym roku udowodnił to już w Ślesinie i Dębnie, gdzie odniósł kolejne ważne zwycięstwo w swojej karierze. 

 
Akademia Triathlonu: Jak wygląda Twój typowy dzień?
 
Filip Przymusiński: Od 6 rano do 8 realizuję na basenie trening pływacki, od 8 prowadzę zajęcia ze studentami (pracuje jako wykładowca w Studium Wychowani Fizycznego i Sportu UAM), po południu idę biegać, a wieczorem na rower. Kolejność popołudniowych treningów jest różna w zależności od warunków pogodowych i zadań jakie mam do zrealizowania. Dodatkowo w odpowiednich okresach w godzinach przedpołudniowych lub późno wieczornych dochodzi siłownia/sala (trening ogólnorozwojowy)
 
A.T. Ile godzin tygodniowo poświęcasz na trening?
F.P. : W zależności od okresu przygotowań od 20 do 30 godzin czystej pracy (bez szatni itp).
 
A.T. Twój najlepszy - jak do tej pory - wyścig to.
 F.P.: Ciężko wskazać mi jakiś konkretny start, są raczej starty które zapadają w pamięć, bo były w jakiś sposób szczególne jak np MP w Szczecinku gdzie o medale na finiszu walczyło nas aż czterech... kolejny start, który wspominam to Puchar Europy w Schliersee- ze względu na przepiękną trasę po bardzo cieczkach górach, pełna nazwa tej imprezy to Hexal Alpen Triathlon, zawodnik czuje się tam jak kolarz na etapach górskich. Równie piekielnie ciężka trasa była w Myjavie na Mistrzostwach Europy w Crosstriathlonie, gdzie na rowerze górskim podjeżdżaliśmy na sam szczyt stoku narciarskiego- trasą gdzie normalnie się zjeżdża. Bardzo dobrze wspominam Akademickie Mistrzostwa Świata w Valnecji, jednym z moich ulubionych miejsc gdzie zawsze kończę sezon jest Alania (TUR). Dużą przygodą, zwłaszcza organizacyjną, był dla mnie start w Pucharze Świata w Huatulco (Meksyk)... tych wspomnień jest naprawdę wiele, staram się by było ich tyle, by wystarczyło na całą starość.
 

A.T. Kiedy zacząłeś trenować triathlon i dlaczego właśnie ta dyscyplina?
F.P. : Moja przygoda zaczęła się w 2001roku. Wcześniej jednak trenowałem pływanie w SP 14 (5 lat) oraz kolarstwo w Stomilu Poznań i Tarnovi Tarnowo Podgórne (w sumie 6 lat). Wracając do triathlonu-pierwsze dwa lata startowałem w barwach Poznańskiej Olimpii, lecz teraz widzę, że był to niestety czas zmarnowany, głównie za sprawą bardzo nieprofesjonalnej opieki trenerskiej. Tak na poważnie Triathlon zaczął się dla mnie w 2003 roku kiedy powstał w Poznaniu KS UAM. Dopiero tam, pod okiem trenerów z prawdziwego zdarzenia, miałem warunki by rozwinąć skrzydła w triathlonie, a pierwsze sukcesy przyszły znacznie szybciej niż się spodziewałem.
 


A.T.  Gdybyś nie był triathlonistą to . ..
 F.P.: ...To zapewne byłbym strasznym grubasem, bo moim pierwszym celem nie było wygrywanie a zrzucenie wagi ... a dziś...nie potrafię sobie wyobrazić by mógłbym robić coś innego. Wszystko co robię i robiłem w życiu bardziej lub mniej  wiąże się ze sportem.
 
A.T. Która z trzech dyscyplin triathlonu jest Twoją ulubioną?
 F.P.: Najlepiej czuję się na rowerze. Przydaje mi się tu doświadczenie zdobyte w kolarstwie. Do dzisiaj jestem w kontakcie z moim trenerami z czasów kolarstwa i w razie jakiś wątpliwości zawsze mogę liczyć na ich dobre rady i obiektywna ocenę moich planów treningowych w kwestii kolarstwa.
 
A.T. Jak spędzasz dzień przed ważnymi zawodami?
F.P.: Najluźniejszy dzień mam na dwa dni przed zawodami, który przeważnie mam wolny, lub robię tylko jeden trening. Na dzień przed zwodami zawsze robię jakieś rozpływanie oraz rozbieganie. W obu tych jednostkach robię zawsze kilka przebieżek (bieg) czy przyspieszeń (woda). Jednostki te mają charakter regeneracyjno- pobudzający. Od strony psychicznej - lubię obejrzeć jakiś dobry film, spędzić popołudnie z rodziną, czy znajomymi - po prostu odprężyć się. Na dzień przed startem z formą już nie da się nic zrobić. Jedyne, co można to się zrelaksować.
 
A.T. Gdy naprawdę nie chce Ci się wyjść na trening, to jak się motywujesz?
F.P.: Przypominam sobie sezon, ciężkie starty, trudne momenty i nie chcę by się one powtórzyły, przypominam sobie też chwile gdy wygrywałem i chcę by takich momentów było w przyszłości jak najwięcej. Generalnie nie mam problemów z motywacją.
 
A.T.: Jak spędzasz dni, w których nie trenujesz?
F.P.: U mnie raczej takowe nie występują. Ostatni raz, kiedy przez dwa dni z rzędu nie byłem na treningu, mialo to miejsce w trakcie mojego pobytu w szpitalu - kiedy to wyciągano mi druty z połamanej wcześniej ręki. Trzeciego dnia żona przyniosła mi buty i rzeczy biegowe, po czym dyskretnie uciekłem na godzinkę na trening biegowy.
 
A.T.: Czy żałujesz czegoś w swoim sportowym życiu?
 
F.P.: Dwóch lat spędzonych w Olimpiii Poznań pod okiem pseudo trenera, z którym przez 4 miesiące w trakcie sezonu nie było praktycznie żadnego kontaktu.
 


A.T.: Twój sportowy idol.
F.P.: Lance Armstrong
 
A.T.: Jaką radę dałbyś początkującym triathlonistom?
F.P.: Postawić sobie cele- ambitne - bardziej odległe i mniejsze pośrednie, bardziej realne do wykonania, a przede wszystkim być konsekwentnym, cierpliwym i się nie poddawać. No i bawić się tym, co się robi.
 
A.T.: Ulubione miejsca na treningi pływackie, kolarskie i biegowe.
F.P.: W Polsce na pewno Szklarska Poręba, za granicą- Hiszpania Costa Brava, Costa Blanca, Girona

 

 A.T.: Czy jest coś, czego nie lubisz w triathlonie?
 F.P.: Tego, że na razie, nawet będąc w Polskiej czołówce, w naszym kraju ciężko z tego sportu wyżyć.
 
A.T.: Gdybyś mógł spędzić obóz treningowy z jakimś słynnym triathlonistą, to z kim byś go spędził?
 F.P.: Z Marcinem Ławickim :))
 
A.T.: Jakie są Twoje najlepsze sposoby na regenerację po trudnym wyścigu?

F.P.:  Masaż, kompresja, suplementacja, spokojny trening tlenowy.

 

 A.T.: Jakie - poza triathlonem - jest Twoje największe hobby?
 F.P.: Składanie rowerów.
 
A.T.: Najlepsza rada jaka usłyszałeś od trenera to....
F.P.: Mogą cię nie lubić i sobie gadać, ale jak zrobisz wynik, to jest to coś, z czym nie ma polemiki.
 
A.T.: O czym myślisz na kilka sekund przed startem?
F.P.: Staram się nie zaprzątać głowy zbędnymi myślami, tylko maksymalnie się wyciszyć i skupić na tym by wystartować na 100% swoich możliwości.

 

 

A.T.: Jakie są Twoje ulubione zawody: w kraju i za granicą?
F.P.: W Polsce Susz- bo to zawody zorganizowana naprawdę na światowym poziomie, oraz Płock- bo jak dotąd wygrałem tam wszystkie edycje - chyba 7 razy z rzędu. Z zawodów zagranicznych najbardziej lubię Alanyę, zawody te są zawsze dobrze zorganizowane, a po nich zostaje zawsze na tydzień - dwa aktywnego odpoczynku.
 
A.T.: Jak triathlon wpływa na Twoje życie osobiste?
F.P.: Niestety jeśli trenuje się wyczynowo, to nie ma czegoś takiego jak życie osobiste i sportowe. Te pojęcia praktycznie nie występują oddzielnie. Większość moich przyjaciół związanych jest ze środowiskiem sportowym, nie jadę na wakacje tylko na obóz sportowy, jedziemy np. na miesiąc z czego na pierwszych dwóch tygodniach są z nami nasze partnerki. Niestety/stety na razie wszystko podporządkowane jest uprawianiu sportu. Wiążą się z tym profity, ale także liczne wyrzeczenia.
 
A.T.: Jaki był Twój najgorszy wyścig w karierze?
F.P.: Nie potrafię takiego podać z każdego nawet najgorszego startu staram się wynieść jakaś naukę i wtedy nie jest to start zmarnowany.
 
A.T.: Jakie jest Twoje marzenie sportowe?
F.P.: Start na Igrzyskach oraz na Hawajach.
 
A.T.: Jakie są Twoje plany startowe na rok 2012?
F.P.: Pierwszą połowę sezonu będę ścigał się w Polsce, w połowie sezonu mam zaplanowany obóz wysokogórski, zaraz po mim mistrzostwa polski w Górznie lub start w Ełku. Drugą połowę sezonu chce przeznaczyć na starty zagraniczne.

 

Dziękujemy za rozmowę i życzymy powodzenia.

Już wkrótce kolejne wywiady z osobowościami polskiego triathlonu.

Opublikowane w Ludzie
czwartek, 01 września 2011 13:38

Hero of the heroes!

27 sierpnia 2011 był dniem, który na długo zapadnie w mojej pamięci. Takiej dawki, tak skrajnie różnych emocji, jeszcze chyba nie miałem. Wszystko to za sprawą wydarzeń, jakie spotkały mnie podczas Mistrzostw Polski w Crosstriathlonie w Ostrzycach, gdzie broniłem tytułu Mistrza Polski zdobytego przed rokiem. Start ten był też finałem całego cyklu MTB WHEELER TRIATHLON TOUR, którego byłem liderem. Moim największym rywalem był Przemysław Szymanowski. Nasza rywalizacja w tym roku była dość szczególna. By to zrozumieć trzeba spojrzeć nieco na sezon 2011. Mistrzostwa Polski Crossduathlon - Przemek zdobywa złoto, wygrywając ze mną na końcówce biegu, identycznie Puchar Polski W Środzie Wielkopolskiej. Crosstriathlon Wałcz - tym razem to ja triumfuję, co daje mi prowadzenie w cyklu Triathlon Tour. Mistrzostwa Polski w sprincie - znów Przemek, ja 4 bez Medalu. Płock, drugi z cyklu Crosstriathlonów - moja wygrana. MP w Górznie na dystansie Olimpijskim także dla mnie (ale miejsce 4 - bez medalu). Puchar Polski w Konopiskach - Przemek ogrywa mnie na końcówce biegu. Olsztyn (3 start cyklu MTB), tym razem po drobnych problemach z rowerem, kończę jako drugi, za Przemkiem. MP Aquathlon Gdynia - 500 m przed metą złoto zabiera mi Przemek… w końcu przyszły Ostrzyce.

 

Był to start typu "zwycięzca bierze wszystko", bo w zasadzie liczyła się już tylko nasza dwójka. Stawka była duża: 3 tys zł za Wygranie Cyklu, 1.5 tys zł za Mistrza Polski, rower górski wart 5 tys. złotych + nagrody za kategorię wiekową. Po przegranej w Olsztynie stwierdziłem, że tym razem wygram, Crosstriathlon to przecież mój konik. Trenowałem bardzo ciężko. Rano basen, potem rower górski, w południe bieg, wieczorem jak miałem siły to jeszcze raz rower górski i siłownia przed pójściem spać. I tak dzień w dzień. Przeszedł wreszcie moment startu. Cel był jeden - WYGRAĆ. Taktyka - prosta, urwać się Przemkowi w wodzie, powiększyć przewagę ile się da na rowerze i już spokojnie kontrolować sytuacje na biegu.  Pierwszego małego pecha miałem wchodząc do wody, podkręciłem lekko kostkę, ale działanie adrenaliny i zimnej wody sprawiło, że szybko o tym zapomniałem (za to na drugi dzień pojawiła się opuchlizna i prawie nie mogłem chodzić).

Po pierwszym okrążeniu mój największy rywal był blisko, ale widziałem, że stracił parę metrów, „zgubił moje nogi”, to spowodowało, że jeszcze bardziej przyśpieszyłem. Wbiegając do boksu rowerowego miałem 15 sekund przewagi. Czy wystarczy??? Musi wystarczyć! Wsiadłem na rower i zacząłem jechać najmocniej jak potrafiłem. Nie oglądałem się do tyłu, jedynie po większych zakrętach, po których wychodziło się na prostą, kątem oka starałem się dostrzec jakiś ruch za mną w oddali, ale było całkowicie pusto. Po przejechaniu pierwszej pętli wsłuchiwałem się w głos komentatora, jadąc  liczyłem po cichu sekundy i wyczekiwałem, kiedy usłyszę jakąś informacje o Przemku. Głos komentatora stawał się coraz cichszy, a ja doliczyłem już do 60. Czy to możliwe? Może czegoś nie dosłyszałem, ale jeśli faktycznie się nie mylę, to mam już co najmniej minutę przewagi i to po pierwszym okrążeniu. Było wspaniale i jak się później okazało moja przewaga wynosiła półtorej minuty.

 

Sytuacja, w której wszystko idzie zgodnie z planem uskrzydla, ból znika, nagle odkrywa się nowe pokłady energii, wpada się w euforię, a w żyłach szaleją endorfiny. Nie chciałem spocząć na laurach, jeszcze przyśpieszyłem…tyle razy przegrałem w tym roku z Przemkiem i to przeważnie w końcówce, ale dziś jest ten dzień! Zrewanżuję się raz, a dobrze i to w jakim stylu… no i te nagrody…  kupię nowy pulsometr, pojadę z żoną i synkiem do Turcji na zawody w Alanii i już na pewno zostaniemy tam na drugi tydzień; wygrany, nowy rower - od mojego gorszy, sprzedać, zostawić na treningi, a może przełożyć do mojego części, które będą lepsze? Uda się, dziś się uda! Tyle pracy, ale było warto, trenerzy będą ze mnie dumni, zrobię na rowerze nie minutę, a 5 minut przewagi i już nikt mi nie zarzuci na żadnym forum, że nie umiem jeździć na rowerze.

 

W głowie miałem miliard myśli, a każda jedna dodawała mi sił. Mijałem co chwila zdublowanych zawodników, bawiłem się w jak najszybsze doganianie ich. Jednemu ze dublowanych zawodników udało się na płaskim odcinku wskoczyć mi na koło, ale to przecież nie istotne, jadę. Ostry zjazd, lekkie dohamowanie na końcu, zaraz skręt w lewo i znów rozkręcenie. Składam się w zakręt i nagle czuję jakby ktoś mnie szarpnął, kopnął w tylne koło. Czas nagle stanął w miejscu, a każda sekunda trwała minutę. Jadący za mną "dubel" zahaczył moją tylna przerzutkę, dociskając ją do szprych, odbił w bok i pojechał, a ja w zwolnionym tempie widziałem jak rozpędzone, tylne koło zasysa przerzutkę, jak zaczyna powoli ją mielić, jak pęka wózek, gnie się łańcuch, łamie hak, strzelają kolejne szprychy.

 

W tym momencie czułem się trochę jak w kinie - niby wdziałem co się dzieje, byłem zaangażowany w cała akcję, ale przecież to tylko film, to się nie dzieje naprawdę. Zsiadłem z roweru, a w głowie miałem promyczek nadziei, może jeszcze naprawię, może to tylko koło, dojadę do końca pętli zmienię koło, jeszcze wygram. Nadzieja prysła jednak błyskawicznie, jak mydlana bańka, podobnie jak moje wcześniejsze marzenia. Rower był w strzępach. Instynktownie nacisnąłem stoper. Pierwsza myśl: "Idź do mety". No tak, ale co dalej? Mijają mnie kolejni zawodnicy. Z każdą upływającą sekundą docierała do mnie rzeczywistość i robiła to w sposób mało subtelny, niczym uderzenia młotkiem w głowę. To miał być mój dzień, przecież już praktycznie wygrałem, tyle pracy, tyle treningów, tyle wyrzeczeń, inwestycja w rower, walka przez cały cykl i przegrana w taki sposób. Przynajmniej będę drugi… zaraz, zaraz! "Nic nie będę!". Nie przegrywam tylko dziś. Jeżeli nie ukończę - przegram cały cykl, nie tylko zwycięstwo, ale wszystko. Według formuły zawodów liczą się 4 starty. Nie ukończysz jednego, spadasz w rankingu na łeb na szyję. Tego pecha jest za wiele. Rok temu złamałem w czasie tego cyklu rękę, tydzień temu straciliśmy medal drużynowy, bo na ostatniej zmianie nasz zawodnik zerwał łańcuch, moja najlepsza zawodniczka na obozie zderzyła się z drugą najlepszą, przez co obie straciły sezon. Wszystkie moje jasne myśli zastąpiły te najczarniejsze z czarnych, a z mojej pamięci wypełzały same bolesne wspomnienia, jedno po drugim.

 

Jednak najbardziej bolesny był włączony zaraz po wypadku stoper, jedynym pocieszeniem była myśl, że może i tak bym nie wygrał, jednak stoper tę nadzieję zabił. Gdy mijał mnie Przemek zegarek pokazywał już 3 minuty. Przemek krzyknął kilkukrotnie: Nie, Nie, nie! Nie cieszył się z mojego pecha. Chciał wygrać tak samo mocno jak ja, ale nie w taki sposób. W tym momencie było to dla mnie  jedyne pocieszenie. Szedłem w stronę mety, nie płakałem, po prostu nie byłem wstanie, wszedłem na wyższy poziom rozpaczy, gdzie łzy już niczego nie koją. Krzyczałem z całych sił Nieeeeeeeeeeeee, Nieeeeeeeeeeeeee, Nieeeeeeeeeeeee! Gardło bolało mnie potem jeszcze dwa dni, ale była to jedyna racjonalna forma ujścia emocji, bo w mojej głowie skrywały się znacznie czarniejsze rozwiązania. W takich momentach jest się złym na cały świat, wszystkich i wszystko, chce się skopać rower i zniszczyć go do reszty, jest złość na organizatora, zawodnika, który spowodował kolizje, na innych zawodników za to, że oni jadą, a ty nie. Gdy już się godziłem z myślą, że wszystko stracone nagle stało się coś, czego naprawdę się nie spodziewałem.

 

Jeden z zawodników zatrzymał się. Nie znałem go z imienia i nazwiska. Dopiero na mecie dowiedziałem się, że za numerem 35 kryje się Marek Jasik. Zapytał co się stało i czy można jakoś pomóc. Cieszyłem się, że ktoś się zainteresował, ale spojrzałem na mój sprzęt i powiedziałem, że już się nic nie da zrobić, rower zdewastowany. Myślałem, że powie szkoda, nie łam się, będzie dobrze i pojedzie dalej, ale on spojrzał na mnie i rzekł: to weź mój. Nie wierzyłem, że to się dzieje naprawdę. Już miałem jechać, ale nagle dostrzegłem, że moje buty kolarskie nie pasują do pedałów Marka. Wtedy do roweru dostałem jeszcze jego buty. Były na mnie za duże o dwa rozmiary, rower był naprawdę dobry, ale ustawiony zupełnie nie pode mnie. To wszystko nie było istotne. Wracałem do gry, chciałem dojechać do końca, musiałem dojechać do końca. O wygranej nie było już mowy, ale była szansa obronić chociaż drugie miejsce w całym cyklu. Poza tym nie mogłem zmarnować tego, co zrobił dla mnie Marek. W momencie gdy wróciłem na trasę, emocjonalnie byłem wymieszany jak koktajl, załamany i szczęśliwy zarazem. Marka spotkałem na trasie jeszcze dwa razy, gdy na trzeciej pętli szedł z moim rowerem i podał mi bidon, który został przy moim sprzęcie. Było bardzo gorąco, a ja nie miałem nic do picia. Można powiedzieć, że tym samym już drugi raz mnie uratował. Trzeci raz spotkaliśmy się w boksie podczas zmiany na bieg. Marek czekał tam aż zakończę cześć kolarską, po czym wziął z powrotem swój rower i wrócił na trasę dokończyć to, co przerwał kiedy mi pomagał. Niesamowity człowiek! Zaskoczył mnie trzykrotnie w ciągu jednych zawodów. Ostatecznie ukończyłem start na czwartym miejscu. Na mecie czekał już Przemek, widział, że targają mną emocje, zwłaszcza złość na sprawcę wypadku.


Podszedł do mnie i powiedział, „Nie martw się, dziś byś wygrał, więc bądź jak mistrz i weź to na klatę”. Pomogło i to bardzo. Zaraz po Przemku podeszła moja żona z niespełna rocznym synkiem, ten przykleił mi się do nogi wyciągnął łapki, żeby go podnieść i się przytulił… wystarczyło. Odzyskałem spokój i równowagę. Niektórzy twierdzą, że żona, dziecko przeszkadzają sportowcowi w treningach... cóż nie zawsze jest lekko, ale w takich momentach są niezastąpieni. W Ostrzycach jeszcze jednym trudnym momentem dla mnie była dekoracja i widok, tego co mi uciekło, ale widziałem też Przemka i jego radość z nagród i wszystko to sprawiło, że jednak nie czuje się przegrany. Spotkała mnie tragedia, ale i wielka ludzka życzliwość. Z Ostrzyc wracam o wiele silniejszy. Nieraz zawodników, których szkolę, spotykały kontuzje i awarie sprzętu. Pocieszałem ich, mówiąc, iż tak jest w sporcie i pokazywałem przykłady z mojej własnej kariery - teraz mam kolejny do kolekcji. Takie doświadczenia dają też motywację do jeszcze cięższej pracy. Gdy zimną jest plucha, ciemno, pada, a jest trening do wykonania, na który za nic nie chce się iść, to powracają właśnie takie wspomnienia i kłują jak szpilka: "Pamiętasz jak przegrałeś, pamiętasz? I co? Nadal planujesz odpuścić dzisiejsze zadanie?"

Nie, nie planuję. Ubieram się i idę robić to, co do mnie należy. Czasami trzeba tysiąc razy przegrać, żeby raz wygrać, ale wtedy ta wygrana ma naprawdę smak. Moją rywalizację z Przemkiem uznaliśmy za nierozstrzygniętą i zapewne wrócimy do niej za rok. W drodze powrotnej z Ostrzyc zrobiliśmy sobie jeszcze małą rodzinną wycieczkę, zwiedziliśmy między innymi "Dom do góry nogami". Po powrocie do domu zrobiłem jeszcze jedną, ale bardzo ważną rzecz, która w takich chwilach jest niezbędną, by się nie podłamać i znów chcieć walczyć: włączyłem komputer, przejrzałem kalendarze startowe, duathlony, triathlony, biegi uliczne… i postawiłem sobie kolejne cele. Już w poniedziałek wróciłem do regularnego treningu.

Opublikowane w Ludzie

Blogi

Ostatnie wpisy Pokaż wszytkie

stat4u
Website Security Test