brett sutton
Home Aktualności Newsy Artykuły w etykiet: Go SwimRun
czwartek, 07 września 2017 17:57

SWIMRUN WIÓRY 2017 – Kości zostały rzucone!

W minioną niedzielę, 3 września, odbył się pierwszy w Polsce historyczny swimrun - Swimrun Wióry. Mieliśmy już w tym roku imprezy ocierające się o „biego-pływanie” jak swimrun solo w Suminie, czy fun swimrun w Bydgoszczy, jednak to swimrun rozgrywający się w parach i współpraca zespołowa, tak jak było nad Wiórami, jest esencją tego sportu.
Swimrun to najszybciej w tym momencie rozwijająca się dyscyplina sportów wytrzymałościowych na świecie, obecnie swimrunowe wyścigi organizowane są w kilkudziesięciu państwach i każdego roku do rodziny swimrun dołączają nowe kraje – w tym roku Polska dodała do pakietu Swimrun Wióry, a także SwimrunPoland w Solinie, który odbędzie się w najbliższy weekend.
Nad Wióry przybyło prawie 90 zawodników, którzy startowali na dwóch dystansach – sprint i long. Sprint wynosił 10 km (2 km pływania i 8 km biegu), zaś long mierzył 33 km (5,2 km pływania i 28 km biegu. Najwięcej chętnych przyciągnął dystans sprinterski, wystartowało na nim 19 par. Wyjątkowo, w tym roku, na Wiórach pojawiła się także możliwości startu solo dla osób, które chciałyby się zapoznać z dyscypliną, a nie zdążyły znaleźć partnera.

 

21457772_131766540783703_100005718559016441_o.jpg


Góry Świętokrzyskie przywitały zawodników załamaniem pogody. W piątek 30 stopniowy upał, zamienił się w deszczową - zimną (11 stopni) sobotę i niedzielę. Taka nagła zmiana pogody sprawiła niespotykane do tej pory w swimrunie zjawisko „zimno na lądzie, gorąco w wodzie”. Woda miała bowiem 20 stopni. Marek Szymczak jeden z bardziej doświadczonych polskich swimrunnerów na mecie mówił tak:
„Wióry to odwrócona swimrunowa rzeczywistość - zimno na etapach biegowych, gorąco w wodzie. Zawody niełatwe, choć przed startem mogło wydawać się inaczej. Zróżnicowana i wymagająca technicznie trasa biegowa o zaskakująco sporym przewyższeniu. Duch przygody i partnerstwa, doskonałe zabezpieczenie zawodów, zaangażowani wolontariusze i wymarzony klimat imprezy. Zawodnicy na mecie zafascynowani nową formułą ścigania się, jaka dotarła do Polski”


Kto przyjechał zmierzyć się ze swimrunem? Na zawodach pojawili się triathloniści (m.in. Kuźnia Triathlonu, liczna ekipa z Triathlon Mietków Team), pływacy (Warsaw Masters Team). Biegacze ultra, zawodnicy nietypowych dyscyplin jak pięciobój morski czy zimowe ekstremalne pływanie open water, a także wszyscy niezrzeszeni, ciekawi nowej dyscypliny zawodnicy. Wszystkim startującym udało się ukończyć zawody.

PDS_20170903_1497.jpg


„Swimrun na pierwszy rzut oka wydaje się czymś masakrującym. Tymczasem częste zmiany tempa, ukształtowania terenu, zmiany temperatury - ciepło/zimno oraz zmiany pozycji ścigania się z horyzontalnej na wertykalną, sprawiają że zawodnicy, mimo iż muszą w wyścig włożyć dużo siły, to jednak ich organizm nie jest tak eksploatowany, jak chociażby podczas krótszych dystansów biegowych na tzw. pełnym gazie. Jeśli jesteś triathlonistą, to spokojnie tego typu zawody możesz wplatać w cykl startowy.” - mówi Maciej Żywek - autor tripower podcast, który wraz z Emilem Wydartym, znanym również jako El Capitano - zajęli drugie miejsce na długim dystansie w klasyfikacji generalnej.


Organizatorzy imprezy Swimrun Wióry - Jędrek Maćkowski i Rafał Bebelski – to pierwszy polski swimrun team. Rok temu, zaraz po swoim debiucie w Norwegii, postawili sobie za cel promocję tej dyscypliny sportu w naszym kraju oraz chcą organizować zawody takie, których trasy zawodnicy wspominać będą jeszcze długo za linią mety.


„Rok temu, było nas dwóch, później nieśmiało pojawiało się kilka osób więcej, by po roku zobaczyć wiele twarzy, które chcą dzięki swimrunowi sprawdzić siłę własnych mięśni i głowy, a także zmierzyć się z przyrodą i przeszkodami w wodzie i na lądzie” - mówi Jędrek Maćkowski.


„Trasa długa nie jest dla mięczaków. Tu już trzeba mieć pewne doświadczenie w ściganiu się w terenie. Sprint natomiast zaprojektowaliśmy tak, by mógł go ukończyć każdy. Jednak wiemy, że fragmenty trasy, dały zawodnikom wyobrażenie, z czym mierzą się zawodnicy startu głównego” - dopowiada Rafał Bebelski.

 

nadbrzeżny sprint.jpg


Jakie wrażenia mieli zawodnicy?
Była kadrowiczka lekkiej atletyki Julita Kotecka - : „Swimrun zaskakuje. Fakt, nie miałam pojęcia czego mogę się spodziewać, zgodziłam się w ciemno. I jestem bardzo pozytywnie zaskoczona!!! SWIMRUN jest zdecydowanie dla ludzi z charakterkiem, którzy lubią się zmęczyć i delikatnie mówiąc zmieszać z błotem. Z wody na bieg, z biegu do wody, trasa prowadzi przez las, przez chaszcze, czasami zupełnie na przełaj, albo po skałach . Mega zajawka!!! Mam niedosyt, że nie wystartowaliśmy na dłuższym dystansie, ale kto wie, czy bym się wtedy nie utopiła.”


Maciek: „Dzięki Wam przeżyłem naprawdę coś wspaniałego - a mam w repertuarze zdarzeń maraton w Atenach w spartańskim stroju, czy kilka rzeźników. Muszę powiedzieć, że to były najfajniejsze zawody, w jakich do tej pory startowałem!


Igor z Cel Iron Man: „Góry Świętokrzyskie i znajdujący się w tym rejonie zalew Wióry to świetne miejsce do rozgrywania tego typu zawodów. Miałem już za sobą start w Fun Swim Run Bydgoszcz, jednak to tu poczułem prawdziwy kontakt z przyrodą i dostrzegłem piękno tego sportu. Już od samego początku było ciekawie, kiedy to po prostym asfaltowym odcinku biegowym wypatrywałem dużych czerwonych kamieni, oznaczających skręt w las. Gdy organizator mówił o tym miejscu na odprawie, w mojej głowie wykreował się obraz paru głazów pomalowanych czerwoną farbą, oznaczających zejście na jakiś tam szlak. Uśmiechnąłem się, gdy musiałem się wspinać po kilkumetrowej skale w górę do lasu.”

 

sprint wspinaczka.jpg


Joanna Garlewicz i Bartek Czyż - zwycięski team na dystansie długim, reprezentujący Goswimrun.pl - „Eleganckie, lekko mordercze ściganie dla pasjonatów nie byle jakich doznań. To trzeba jeść pałeczkami. Bardzo fajne wrażenie móc spróbować czegoś nowego i bardzo emocjonującego. To wciąga! Fajnie, że udało się potwierdzić światową prawidłowość, że team mieszany może ścigać się jak równy z równym z mocnymi mężczyznami.”


Przypomnijmy, że Asia i Bartek to zwycięzcy zeszłorocznej edycji HardejSuki - najtrudniejszego triathlonu w Polsce. Asia na swoim koncie ma medale Mistrzostw Polski w kajakarstwie górskim, a Bartek to były kolarz, obecnie czołowy zawodnik biegów górskich i triathlonów górskich. Dwa lata temu reprezentował nasz kraj w Konie na Hawajach! Obiecuję tam wrócić, wyrównać rachunki.


Zwycięzcą gratulujemy, historia swimrunu w Polsce nabiera tempa.

 

PDS_20170903_1335.jpg


Swimrun Wióry nie odbyłby się bez zaangażowania sponsorów, którzy dostrzegli potencjał wkraczającej do Polski dyscypliny i jej medialnej nośności. Partnerami imprezy były firmy: Dare2tri - producent pianek swimrunowych, Kielecki Park Technologiczny, Icebug, Seger , Buskowianka, Beerlab, Nutrinica, a także Samorząd Województwa Świętokrzyskiego. Honorowy patronat nad zawodami objęła Ambasada Królestwa Szwecji w Warszawie.


WYNIKI SWIMRUN WIÓRY 2017
Długi dystans (33 km ), kategoria open
1 miejsce Joanna Garlewicz i Bartłomiej Czyż - (Goswimrun.pl Team, Kraków) czas:4:16:39
2 miejsce Emil Wydarty i Maciej Żywek - (Elkapitano.pl, Gdańsk) czas:4:20:52
3 miejsce: Tomasz Sakuta i Wojtek Ptak - (Triathlon Mietków Team/Litwin Triathlon Team, Wrocław) czas: 4:25:04

 

Krotki dystans (10 km), kategoria open
1 miejsce Mateusz Błaszczyk i Jakub Brzóska (TS Akwedukt Kielce, Oblęgorek) czas- 01:27:07
2 miejsce Jacek Śliwiński i Edyta Korczak (UKS Dwójka Tczew) - czas:01:21:17
3 miejsce Zuzanna Gąsiewska i Piotr Biankowski (Blue Power Team, Rumia) 01:23:48


http://sts-timing.pl/event/swimrun-wiory/

Więcej informacji na:
www.goswimrun.pl  www.facebook.com/goswimrunpl/ 

 

Opublikowane w Wydarzenia
poniedziałek, 24 lipca 2017 06:59

Swimrun - oznaczenia i nawigacja na trasie

Twórcami swimrunu są zawodnicy rajdów przygodowych, w których organizatorzy nie zawracają sobie głowy czymś tak banalnym jak znakowanie trasy. Tam po prostu teamy dostają mapę z naniesionymi punktami nawigacyjnymi, do których później muszą się jak najszybciej dostać. Napierają najlepszymi wariantami, tak by po kilku dniach na piechotę, rowerem, kajakiem, wielbłądem, konno, na rolkach, dotrzeć do mety.

 

W Skandynawii kolebce swimrunu i biegów na orientacje idea jest podobna. Startujący muszą być wyposażeni w kompas i wodoodporną mapę przekazaną przez organizatora. Mapa jest potrzebna, by poruszać się po wyznaczonej ścieżce, a w zasadzie gdy się z niej zboczy. A ścieżka oznaczona jest w sposób następujący, trochę inny do jakiego przyzwyczaili nas organizatorzy zawodów biegowych lub triathlonowych w Polsce…

 

U nas np. wielu organizatorów biegów asfaltowych na 10 km chlubi się tym, że do oznaczenia 10 km użyli 100 flag, 10 km taśmy, kilkuset pachołków, kilka bram. W swimrunie organizatorzy cieszą się natomiast, że tej taśmy na ok 40 km zużyli maksymalnie 40 m! Wbili kilka tabliczek kierunkowych, dzięki czemu udało się nie oszpecić krajobrazu bojami, bo wystarczają flagi kierunkowe lub bannery na brzegu. W swimrunie musisz zatem być skoncentrowany i wypatrywać oznaczeń przez całą trasę. Obciąża to głowę ale może dzięki temu mniej czuć zmęczenie? Szybciej mija czas, będąc non stop w standby’u.

 

swimrun rodzaje oznaczen trasy foto otillo hvar i rockman swimrun.jpg


 

W swimrunie zawodnicy nie mają pretensji do organizatorów w stylu „Źle oznakowaliście trasę, zgubiliśmy się!” Tu zawodnicy sami mają pilnować ścieżki. Organizatorzy uznają, że zawodnicy oprócz silnych mięśni, mózgiem również potrafią się posługiwać.

 

Choć muszę przyznać, że kilka lat startów w Polsce sprawiło, że lekko rozleniwiłem ten organ. Na swoich drugich zawodach, na zasadzie owczego pędu pobiegliśmy za kilkoma zespołami, mimo że wyraźnie widzieliśmy strzałkę w prawo. No ale jak wszyscy biegną w lewo, to przecież mają rację. Guzik prawda! Po chwili szwedzki zespół wskoczył w krzaki i zmienił kierunek biegu, a my za pozostałymi biegliśmy dalej po widocznej ścieżce, zastanawiając się już na głos - co za idioci. Po kilometrze wbiegliśmy w pole kapusty i musieliśmy wracać na szlak tą samą drogą, nadrabiając w sumie ok 2 km. Okazało się, że prawie każdy widział strzałkę w prawo ale wszyscy pobiegli za pierwszymi, bo wyglądali tak profi. Na mecie dopiero zrozumiałem, że była to ich taktyczna zagrywka pod nazwą „wyprowadzić innych w buraki”. Udała się! Zapłaciliśmy frycowe spadając z 20 pozycji na prawie 100, a do mety udało nam się odrobić tylko 40 miejsc. Bolesne doświadczenie ale bardzo pouczające. Do nikogo nie mogliśmy mieć pretensji - po prostu na własnej skórze przekonaliśmy się, że ścieżki pilnujemy sami! Zawsze!

 

Teraz sam tycząc trasy na Swimrun Wióry w Górach Świętokrzyskich, który odbędzie się 3 września jeszcze w tym roku i Swimrun Kaszebe w Stężycy - 27 maja 2018 r., stałem nie raz przed dylematem jak poprowadzić ścieżkę, by używać jak najmniej oznaczeń, a jednak by trasy były czytelne. W Polsce na razie nie wymagamy od zawodników map i kompasów. Mało kto potrafi z nich korzystać. Chcemy znaleźć złoty środek ale nie zatracić pierwotnego ducha swimrunu.

 

Dlatego teraz kilka rad związanych z oznaczeniami tras dla przyszłych swimrunnerów, które przydadzą się zarówno w startach za granicą jak i w Polsce:

 

Boje kierunkowe - jak sama nazwa wskazuje - sugerują właściwy kierunek. Ustawiane są zazwyczaj na „łamanych pływaniach”, czyli tam, gdzie na wejściu do wody nie widzimy jego wyjścia. Wówczas stawia się bojkę na którą się kierujemy. Nie ma jednak znaczenia, czy miniemy ją prawym czy lewym ramieniem. Pewne jest to, że dopływając do boi - będzie widoczne wyjście - najczęściej oznaczone już flagami lub banerem. Jeśli jednak pamiętamy z której strony boi będzie wyjście na brzeg - możemy ścinać trasę jak chcemy - byle wodą!

 

„Plan pływania„ lub ”instrukcja słowna od wolontariusza na brzegu” - czasem rezygnuje się z bojki na rzecz prostego szkicu jak pływanie ma wyglądać. To stosuje się najczęściej na krótszych odcinkach, na których wejściach do wody, nie widać wyjść. Wówczas też najczęściej osoba od organizatora stojąca na wejściu do wody - w trzech słowach wyjaśnia jak płynąć.

 

„Wstążki na trasie biegowej” - często w trudnym terenie ciężko zdecydować się czy biec z lewej, czy prawej strony drzewa. Tuż przy oznaczeniu czy kilka metrów obok? W swimrunie masz trzymać tylko kierunek. To czy przebiegniesz bardziej lub mniej bokiem zależy od Ciebie. Oznaczenia są kierunkowe. To organizator ma za zadanie poprowadzić tak trasę, by zawodnikom nie opłacało się jej ścinać.

 

„Strzałki kierunkowe” - tych musimy się pilnować, widząc nawet na mapie, że gdybyśmy pobiegli prosto - szybciej dobieglibyśmy do celu. Strzałki stawia się w celu ominięcia terenów bardzo niebezpiecznych lub prywatnych gruntów, których właściciele nie wyrazili zgody na przeprowadzenie wyścigu. Jeśli strzałka zmienia kierunek biegu - należy go zmienić.

 

„Track gpx” - raczej się go nie udostępnia, bo może tylko wprowadzić zawodników w błąd. Trasa może bowiem zmienić się lekko w ostatniej chwili z powodu np. powalonych drzew, wyższego lub niższego stanu wody etc. Tak więc to co teoretycznie miałoby ułatwić poruszanie się w terenie, może je utrudnić.

 

Podsumowując - swimrun to nie tylko fizyczne wyzwanie. To również umiejętność myślenia i podejmowania szybkich decyzji związanych z nawigacją na lądzie i wodzie. To bycie troglodą o inteligentnym wyrazie twarzy. To fun jakich mało. Samą siłą bowiem takich zawodów się nie wygrywa!


Opublikowane w Publicystyka
niedziela, 09 lipca 2017 08:19

Pływać w butach - jak to jest?

Zazwyczaj, gdy ktoś pyta mnie o swimrun i wydaje się, że już nawet sporo w teorii wie, to tak i tak na koniec zawsze zadaje mi to samo pytanie, które za każdym razem rozkłada mnie na łopatki - „I co pływacie w tych butach?”

 

Odpowiadam zawsze, że NIE! „Przebieramy je kilkanaście lub kilkadziesiąt razy w trakcie zawodów i w każdej strefie po pływaniu czekają na nas nowe. To czyni ten sport bardzo drogim, bo jak ktoś chce po taniości, to w reklamówce z Biedronki najlepiej płynąć z nimi nad głową, by się nie zamoczyły, ale wtedy na Endomondo słabe czasy na pływaniu wychodzą”.

Zazwyczaj już w połowie mojej odpowiedzi widzę, że u rozmówcy na twarzy wypisuje się niewypowiedziane zdanie - to bez sensu! I z tym już muszę się zgodzić. To bez sensu całkowicie. Dlatego w swimrunie pływamy w butach. Zapamiętajcie to proszę. Zdarzają się zawodnicy, którzy ściągają je na pływanie ale nie wiem po co to robią, może obawiają się, że je zgubią? Może korzystają z mniejszej ilości wyporności? Nie wiem. Kiedyś kilka takich osób o to dopytam. Obiecuję.

 

jakie powinny być buty do swimrunu.jpg

 

Co to oznacza w praktyce? Im but jest lżejszy, tym mniej będą tonęły nam nogi na pływaniu, a tym samym będziemy szybciej płynąć. Najlżejsze na rynku to IceBug Acceleritas, ważą raptem 200 g. Po nasiąknięciu wodą swoją wagę, zwiększają tylko o 20 %! To nadal tyle co nic! Buty swimrunowe muszą też idealnie przepuszczać wodę. Im szybciej przemokną, tym szybciej wyschną. Tym samym na biegu nie zaparzą nóg. Zasada jest prosta. Omijamy buty z dużą ilością gąbki, która będzie absorbowała wodę i chlupotała w niej podczas stawiania stóp na lądzie. Tym bardziej unikajmy goreteksów, które długo nasiąkają, a jak nasiąkną to już wody oddać nie chcą. Gorzej może być chyba tylko w kaloszach.

 

W kaloszach ciężko byłoby też na lądzie, bo wyjścia z wody w swimrunie są najczęściej śliskie i podstępne, a biegowe ścieżki poprowadzone w zróżnicowanym terenie. Dlatego dobierając buty do konkretnych zawodów musimy poznać teren po jakim przyjdzie nam się poruszać. Teren ten się jednak często zmienia - trawy, mokradła, wyślizgana glina, błoto, jeszcze bardziej śliskie głazy, asfalt, czy szuter. Bieżnik musi być zatem tak dobrany, by w każdym terenie się sprawdził. Pamiętajmy, że obowiązuje swimrunowa zasada - wszystko co masz na starcie, musisz mieć na mecie. Dlatego nie wchodzi w grę, jak na biegach ultra zmiana obuwia, na jakimś punkcie odżywczym. Swimrun to taktyka. Obserwacja pogody, warunków naturalnych, obliczenie czy lepiej 5 km biec w mocnym bieżniku po asfalcie, lekko zwalniając, a mieć bezpieczną głowę w śliskim terenie, czy może jednak postawić na szybkość „tanich kilometrów”, czyli poruszania się po łatwym terenie, a fartowi pozostawić krótkie odcinki techniczne.

 

Do tej pory zawodnicy najczęściej wybierali buty trailowe. Dużą popularnością cieszą się Inov8 X-Talony. Bardzo lekkie buty trailowe, z agresywnym bieżnikiem i dość szybko odprowadzające wodę. Od kilku sezonów zaczęły się jednak pojawiać buty dedykowane czysto swimrunowi. Oto światowa czołówka.

 

najpopularniejsze buty do swimrunu.jpg

 

Oczywiście metka „do swimrunu” nie przekreśla tych modeli w startach w biegach terenowych. Doskonale sprawdzają się na dystansach w okolicy 40 km. Ich producenci przewidzieli, że non stop będą poddawane zmianom terenu i środowiska ląd - woda. Są zatem bardzo solidne. Nie straszna im morska sól, która wykańcza często klejenia butów trailowych, które w swimrunie się sprawdzają, ale rodzaj kleju lub szycia nie przewidywał tego, że będzie działała na niego destruktywnie sól morska.

 

Ciężko zatem znaleźć najlepszy but swimrunowy, każdy musi znaleźć coś, co na jego nodze leży dobrze. Pamiętać musi jednak tylko o tych trzech ww. zasadach. Początkującym jednak polecam opcję “total low budget”. Nie inwestujcie na początek w sprzęt. Zabierzcie swoje najstarsze lekkie startówki, włóżcie „ósemki” pływackie między nogi, łapki na ręce i spróbujcie jak to jest strasznie pływać w tych butach. Z mojego doświadczenia ci co najbardziej się tego obawiają, najszybciej o tym, że mają je na nogach w wodzie zapominają. A triathloniści, którzy nie lubią niskich temperatur w wodzie, chwalą sobie dodatkowo to, że nie marzną im tak stopy. Buty to przecież dodatkowa warstwa termiczna. O bezpieczeństwie wchodzenia do wody po nieznanym nabrzeżu nie wspomnę.

Opublikowane w Publicystyka
piątek, 30 czerwca 2017 14:36

Materiały wypornościowe w swimrunie

Kiedy patrzę na wołającą o pomstę do nieba technikę pływacką wielu triathlonistów - od razu mówię, że sam do nich zresztą należę, to jestem przekonany, że osoby te pokochają swimrun. W swimrunie, bowiem można korzystać z materiałów wypornościowych, które pomagają zawodnikom utrzymać się na wodzie, a niektórzy z tym mają problem i co ciekawe osiągać dużo większe prędkości przelotowe.

 

Przepisy federacji Otillo mówią jasno oprócz pianki zawodnik ma prawo posiłkować się materiałami wypornościowymi o sumarycznych wymiarach nie większych niż 60 cm na 100 cm.

Co to znaczy? Producenci prześcigają się w gotowych rozwiązaniach. Pamiętać jednak musisz, że ogranicza cię tylko wyobraźnia. Może to być nawet np. kawałek styropianu tej wielkości. Musisz pamiętać tylko o jednym - płyniesz i biegniesz z taką dyktą od startu do mety. Nic z niej nie może odpaść, bo za śmiecenie grozi dyskwalifikacja. Wygodne to nie jest, wygląda też słabo, ale dozwolone. A co nie jest zabronione w swimrunie, jest dozwolone. Ciekawostka na jednych z pierwszych zawodów serii Otillo zawodnicy całą trasę 75 km pokonali z pompowanymi materacami. Wtedy też organizatorzy zaostrzyli przepisy do ww. wymiarów, a tym samym formy sprzętu. Na celu miało to wyeliminowanie ze względów bezpieczeństwa zawodników nie umiejących pływać, których być albo nie być polega tylko na wyporności zewnętrznej. Tak więc mimo możliwości korzystania z dodatkowej wyporności, startując w swimrunie pływać trzeba umieć nie tylko na materacu. Nikt nie przewidział jednak, że 10 lat później w Polsce podczas startu solo w zawodach w Suminie, ktoś wystąpi ze styropianem. Zakładamy jednak, że było to promocyjne jajo, a nie dopuszczenie do startu zawodnika, który nie umie pływać. W przeciwnym razie byłoby to nieroztropne, jeśli chodzi o sytuację na zawodach.

 

pan ze styropianem.jpg

Fot. Materiały POLSWIMRUN

 

Nie o tym jednak mowa. Mówimy o standardach stosowanych przez większość. A większość korzysta z następujących materiałów wypornościowych:

 

swimrun maretialy wypornosciowe goswimrunpl .jpg

 

Najpopularniejsza jest oczywiście bojka ósemka, którą na odcinkach pływackich trzyma się między nogami, a na odcinkach biegowych na zewnątrz uda. Bojkę mocuje się na wybranym przez siebie systemie gum. Bojki mają oczywiście różne rozmiary - klasyczne pojedyncze, jak i sklejone podwójne tzw. „Ocean monstery” dedykowane na akweny, gdzie woda jest wzburzona. Płynąć z „podwójną” bojką mimo obciążenia butami, stopy potrafią wypłynąć na powierzchnię wody i wtedy zaczyna się prawdziwe ściganie - oczywiście - jeśli ktoś płynie tylko na samych rękach - pomagając sobie łapkami pływackimi. Prawda jest jednak taka, że do tej pozycji trzeba się zaadoptować i umieć wykorzystać mniejsze opory w wodzie.

 

Cześć zawodników bojki wypornościowe robi z butelek plastikowych, które opróżnione mają swoją wyporność, na biegu służą natomiast jako pojemniki na wodę. Sam nie testowałem takiego rozwiązania ale są tacy, co sobie to chwalą.

 

Inne materiały wypornościowe to coraz bardziej popularne piankowe wkładki pod skarpety, które zarazem służą jako ochraniacze na piszczele przed uderzeniem o skały, czy korzenie w wodzie. Zostały jednak stworzone głównie z myślą o tych, którzy nie lubią jak mają coś między nogami na pływaniu.

 

Są też małe piankowe deseczki, przytwierdzane do sznurówek w butach. Te mają za zadanie wynieść tylko wyżej dolną partię kończyn. Niektórzy zawodnicy, wspierający się podczas pływania nogami, chwalą je sobie również z innego powodu. Dzięki nim but zwiększa powierzchnię i działa jak mini płetwa.

 

W odrębnym artykule poruszę jeszcze kwestię materiałów wypornościowych z neoprenu, czyli spodenek, kamizelek i podkolanówek, bo to odrębna kwestia wymagająca dłuższego opisu. Tu istnieją już konkretne mierzalne porównania szybkości pływania w nich i samej wyporności, warto by o tym kiedyś też zatem napisać.

 

Wspomnieć natomiast trzeba jeszcze o „piankach” poupychanych po tzw. kieszeniach. Niektóre modele pianek swimrunowych - opisywałem je tu http://akademiatriathlonu.pl/newsy/aktualnosci/wydarzenia/3439-pianki-do-swimrunu


Posiadają specjalne kieszenie na wierzchniej części ud, gdzie można włożyć lekkie piankowe panele wypornościowe. Człowiek co prawda wygląda wtedy jak robocop ale jeśli przynosi mu to korzyść, to czemu nie spróbować mając taką możliwość, bo eksperymentowanie w swimrunie to bardzo fajna sprawa. Tym bardziej, że służy ono poprawieniu wyników. Oparte jest na taktyce zawodów - patrz materiały wypornościowe z butelek - mogą okazać się super rozwiązaniem przy upałach, czy zwykłej wygodzie i bezpieczeństwu. Pamiętać musimy, że w swimrunie gro treningów wykonujemy w odludnych miejscach. Same wyścigi poprowadzone są na rozległych, często dzikich obszarach. Tak więc posiadanie dodatkowej wyporności poprawia nasze bezpieczeństwo w sposób znaczny, bo musimy przewidzieć pływając w chłodnej wodzie, że jesteśmy narażenie na niekontrolowane skurcze mięśni, czy najzwyczajniej w świecie szybszą utratę sił. Tak więc przyszli swimrunerzy eksperymentujcie, a nóż widelec wniesie ktoś z was w ten sport na stałe coś od siebie, a ja chętnie to opatentuje

 

materialy wypornosciowe goswimrunpl.jpg

Opublikowane w Publicystyka
czwartek, 15 czerwca 2017 14:37

Pianki do swimrunu

Dziś miało być o pływaniu w butach ale zacznijmy jednak od biegania w piance. O pływaniu w tych piankach też oczywiście będzie, jednak najczęstsze pytanie jakie dostaje, to „Jak w tym cholerstwie biegać”? Jak nigdy spieszę zatem z odpowiedzią.

 

Z doświadczenia wiem, że triathloniści często po przebiegnięciu kilkuset metrów do strefy zmian mają swojej drugiej skóry na tyle dosyć, że dramatyczne wyrywanie z niej nóg wygląda czasem jak walką z krwiożerczym potworem, który spętał kończyny sportowca. Ba niektórych potwór ten nawet potrafi zwalić z nóg i wtedy we dwójkę umieją skutecznie zablokować przelot całej alejki w T1. Dodatkowo po przebieżce w piance niektórym odechciewa się tego sportu, na tyle skutecznie, że rower i bieg kończą już tylko z kurtuazji i pod presją kibicującej rodziny. W swimrunie natomiast swoją drugą skórę najzwyczajniej w świecie trzeba pokochać. Spędzić w niej będziemy musieli bowiem całe godziny na przemian biegnąc lub płynąc. Często w wodzie w niej marznąć, a na lądzie gotując. Czyli od skrajności w skrajność.

 

Oczywiście producenci sprzętu zaczęli się już prześcigać w udogodnieniach dla swimrunnerów sprawiając, że pianki im dedykowane można naprawdę pokochać i czuć się w nich bardzo komfortowo. Aktualnie na rynku mamy już kilka modeli swimrunowych różnych marek. Niestety oprócz 2-3 firm dostępność ich jest bardzo ograniczona w całej Europie. W Polsce natomiast na razie tylko jeden dystrybutor zdecydował się na sprowadzenie całej rozmiarówki do kraju. Braki w magazynach wiążą się z niedoszacowaniem olbrzymiego wzrostu zainteresowania dyscypliną na świecie, co mnie jako promotora tej dyscypliny cieszy ale martwi zarazem, bo przecież nie będziemy biegać na golasa. Choć wtedy byłoby jeszcze bardziej naturalnie, czyli w pełnej zgodzie z ideą swimrunu. Dlatego wciąż na zawodach wykorzystywane są z powodzeniem stare pianki surfingowe, czy obcięte na krótko triathlonowe.

Na pierwsze starty takie „szycie” ze starego sprzętu jest oczywiście jak najbardziej ok. Ale wiem, że na pierwszym starcie się nie kończy i apetyt rośnie w miarę jedzenia. Do tego jednak część z Was zapewne dojdzie sama i to pewnie już niedługo. A wtedy pomyślicie o rozwiązaniach dedykowanych swimrunowi, a może i sami do nich dojdziecie, bo najfajniejsze w tym sporcie jest to, że pewnego sezonu jeden team coś na swoje potrzeby opatentuje, w następnym sezonie powiela go kilkanaście teamów, by jeszcze rok później pojawiło się to w seryjnej sprzedaży. Wróćmy jednak do pianek.

 

czym rozni sie pianka swimrunowa 1.jpg

 

czym rozni sie pianka swimrunowa 2.jpg


Podsumowując - rynek rośnie w siłę ale wciąż zapotrzebowanie na sprzęt jest większe niż jego ilość w sklepach. W szczególności jeśli chodzi właśnie o pianki. Pianki swimrunowe są wygodne na lądzie, sprawdzają się w trudnym terenie, gdzie często oprócz tradycyjnego biegu trzeba się wspiąć na wysoki głaz, czy przeskoczyć przez powalone drzewo. Ponadto mimo mniejszej ilości neoprenu zachowują doskonałą pływalność. Dzięki kieszeniom zapewniają samowystarczalność na treningu na znacznie dłużej niż pianki triathlonowe. No a jak już taką piankę się posiada, to powiem coś po cichu, może admin strony napisać to mniejszymi literami. Tak by dystrybutorzy pianek triathlonowych nie powiesili mnie na najbliższym drzewie… Pianki swimrunowe dzięki swojej elastyczności są multifunkcyjne. Można robić w nich triathlony, jeździć na skuterze, surfować no i jak już ktoś się odważy to robić też te głupie swimruny.

 

najpopularniejsze pianki do swimrunu.jpg


Oczywiście zaraz znajdzie się ktoś, kto powie, że jak coś jest do wszystkiego, to znaczy, że jest do niczego. Każdą taką osobę zapraszam zatem na wspólny trening swimrunowy, które ogłaszam na facebookowym fanpagu strony www.goswimrun.pl

Opublikowane w Wydarzenia

Blogi

Ostatnie wpisy Pokaż wszytkie

stat4u
Website Security Test