brett sutton
Home Aktualności Newsy Artykuły w etykiet: Ironman 70.3 Ruegen

Od redakcji. Łukasz Grass:
"Piątek popołudnie. Po całym dniu pracy, zmęczony, odbieram telefon. Dzwoni Adrian.
- Cześć Łukasz. Słuchaj, mam wywiad na Akademię… już prawie gotowy, podeślę zaraz do zredagowania, ale jest jeden mały problem… - słyszę, że Adrian nie jest do końca zadowolony.
- A co z nim nie tak? - dopytuję.
- No, jest chyba lekko kontrowersyjny… - słyszę.
- I bardzo dobrze - przerywam.
- Wiesz, ale chyba nie do końca o taką kontrowersję ci chodzi. Ja sam nie bardzo wierzę w to, co usłyszałem. Jest dziewczyna, Ania Lechowicz, trzydzieści parę lat, matka trójki dzieci, na co dzień pracuje jako weterynarz, operacja krów i tym podobne rzeczy, no i dwa lata temu zaczęła uprawiać triathlon - Adrian wylicza, ale ja już nie wytrzymałem.
- Adrian, ku…, no i co w tym kontrowersyjnego?! - pytam.
- Ona zrobiła tydzień temu pierwszego w życiu Ironmana, w Barcelonie, i miała 9h 21 minut.
- O ku… - tutaj zrozumiałem już, o czym mowa.
- Draftowała czy trasę pomyliła? - pytam wprost, a przez głowę przelatuje mi jak błyskawica 6 lat moich treningów i wynik życiowy na IM z Kopenhagi 10h.
- Nie, ona wykręciła jakieś kosmiczne waty na rowerze. A potem świetnie pobiegła - odpowiada Adrian.

- Szybko zakończyłem rozmowę i dzwonię do Filipa Szołowskiego z Labosport, gdzie trenuje Ania.
- Grzegórzek ją trenuje - słyszę na przywitanie.
- Ty, a co tam się działo w tej Barcelonie?
- Wykręciła prawie 3,3 Wata na kilogram masy ciała. Naprawdę jest mocna.
- A drafting? Sorry, przeproś Anię ode mnie, jeśli z góry zakładam, że złamała przepisy, ale wiesz… zero sportu, dwa lata treningu i operacja kolana… to pytanie musiało paść. Widziałeś niektóre komentarze w sieci? Wolę przekuć balon hejtu i niedowierzania.
- Wiem, ale wykresy mocy mówią same za siebie, bieg również. Czekamy wszyscy na Mistrzostwa Świata w RPA i Konę - odpowiada Filip.
- Przez chwilę jeszcze myślałem, jak to możliwe, żeby ktoś, kto nigdy nie uprawiał sportu, po dwóch latach treningu (a w tym czasie również operacji kolana), osiągnął taki wynik. Ale zaraz przyszła mi do głowy historia Jurka Górskiego, który po 14 latach uzależnienia od narkotyków, alkoholu i papierosów biegnie maraton po pierwszym roku leczenia i osiąga wynik: 3h 56 minut. Zadzwoniłem do Adriana, poprosiłem, aby dopytał jeszcze Anię o kilka szczegółów.
Aniu, Twoja historia z ostatnich dwóch lat jest mega motywująca. Trzymamy kciuki za RPA i Konę! Gratulacje!

Łukasz Grass

Redaktor Naczelny Akademii Triathlonu


Adrian Kapusta: Spodziewałaś się takiego wyniku biorąc pod uwagę, że to był Twój debiut na Ironmanie?

Anna Lechowicz: Trenuję dopiero od dwóch lat. (red. od 30 roku życia), więc wszystko praktycznie jest moim debiutem. Wcześniej nie miałam żadnego kontaktu ze sportem. Prawdę mówiąc, jedynie w szkole podstawowej biegałam na zajęciach WF i miałam sprecyzowane plany na przyszłość - wiedziałam, że będę studiować weterynarię. W liceum wybrałam profil biologiczno-chemiczny. Skupiłam się na nauce. W wieku 18 lat urodziłam pierwszą córkę. Wtedy już w ogóle nie było mowy o sporcie. Mój ruch ograniczał się do spacerów i tym podobnych aktywności.

 

Anna Lechowicz z psami.jpg


W takim razie skąd wziął się pomysł na uprawianie triathlonu?

To była spontaniczna historia. W marcu 2015 roku moja znajoma zaprosiła nas na trzydzieste urodziny. Ja byłam miesiąc po porodzie, po trzecim dziecku. Ale co tam - pomyślałam - pojechaliśmy. Siedzieliśmy przy stoliku, przy którym siedział również mój znajomy, który właśnie zaczął uprawiać triathlon. Jeszcze 2 lata temu nie wiedziałam, co to za dyscyplina sportu. Michał wytłumaczył mi, o co chodzi. Pomyślałam sobie, że to świetna sprawa, ale jest jeden problem - nie umiem pływać. To znaczy potrafiłam się unosić na wodzie i płynąć żabką z głową nad wodą. Po tym spotkaniu minął jeszcze miesiąc, ale coraz bardziej dojrzewała w mojej głowie myśl o wystartowaniu w tych zawodach. W maju zaczęłam biegać z wózkiem dziecięcym. Mówiąc kolokwialnie, pakowałam je do wózka i ruszałam na swoje pierwsze treningi. Na początku biegałam po 200-300 metrów. W czerwcu zwróciłam się do Michała, z prośbą o pomoc, co mam robić, żeby “zrobić ten triathlon”. Michał zaproponował, że będzie rozpisywał mi treningi. Dostawałam proste zadania na basen czy na bieganie. Teraz, przypominając sobie te treningi śmiejemy się, że jeszcze dwa lata temu w czerwcu dostawałam zadania typu: 10 razy 2 minuty biegu. Kiedy dostałam pierwszy trening 2 x 15 minut biegu z przerwą 1 minuta, byłam w szoku! Sądziłam, że nie nie jestem jeszcze na to gotowa, że to chyba jest niemożliwe. Po takim treningu i tak byłam już ogromnie zmęczona. Zaczynałam od kompletnego zera. Nawet mój zegarek nie miał nic wspólnego ze sportem, pokazywał mi jedynie czas, ile minut spędzam na treningu. W związku z tym, że jestem w gorącej wodzie kąpana, postanowiłam wystartować w pierwszym triathlonie Volvo Triathlon Series w Mrągowie na dystansie ⅛ Ironmana (red. czas 01:31:38, pływanie 14:58, rower 44:26, bieg 27:41). Michał mówił mi, że nie dam rady, że to jeszcze za wcześnie. Ale postanowiłam, że spróbuję. Po dwóch miesiącach przygotowań wystartowałam bez pianki. Woda była taka lodowata, myślałam, że się utopię. Po tym starcie byłam tak wykończona, że nie wyobrażałam sobie, jak ludzie mogą pokonać Ironmana. Na tych zawodach spotkałam wspólnego znajomego, który zaproponował mi żebyśmy pobiegli półmaraton. Przestraszyłam się. Powiedziałam: “Kamil, ja nie dam rady przebiec żadnego półmaratonu.” Ale Kamil zapewniał, żebym się nie martwiła, i że on przygotuje mnie do tych zawodów w cztery tygodnie. Wystartowałam w Gdańsku w swoim pierwszym półmaratonie (red. czas 01:42:13). Tam też zaczęło się trenowanie z prawdziwego zdarzenia. Spotkałam mojego trenera od triathlonu Piotra Grzegórzka z Labosport i od listopada 2015 roku zaczęliśmy trenować.

Porozmawiajmy o Twoich treningach. W bardzo krótkim czasie zdołałaś wejść na dużą objętość treningową. Ogólnie rzecz biorąc wraz z tak szybkim postępem rośnie proporcjonalnie ryzyko kontuzji. Jak sytuacja wygląda w Twoim przypadku?

Jestem po dwóch operacjach kolan. Po miesiącu treningów z moim nowym trenerem poszłam pod skalpel. Miałam guza w kolanie przez kilka lat. Okazało się, że to sprawa z przeszłości. Rozrósł się do tego stopnia, że uciskał na łąkotkę. Od czasu do czasu doskwierało mi to. Piotr doradził mi, żebym jak najszybciej poszła na rezonans. Lekarze zalecili operację. Termin przypadł na 20 grudnia 2015. Po trzech tygodniach od operacji nie mogłam jeszcze biegać, ale mogłam już pływać. Szczęście w nieszczęściu, dzięki tej operacji zawdzięczam mój progres pływacki. Nauczyłam się sama pływać. Kupiłam książkę “Pływanie droga do mistrzostwa” i oglądałam filmy na YouTube. Czasami siadałam sobie na basenie i podpatrywałam jak inni pływają, a także trenowałam na sucho przed lustrem. Jednak trzeba to wyraźnie powiedzieć, że nie jestem dobrym pływakiem. Ta dyscyplina to moja pięta Achillesowa. W tej konkurencji plasuję się mniej więcej w połowie stawki.

Nigdy nie korzystałaś z lekcji u instruktora pływania? Nie chodziłaś do żadnej grupy pływackiej?

Nie, absolutnie. Z nikim nie współpracowałam. Nie miałam też nawet na to czasu.

Zawzięta jesteś. Przejdźmy w takim razie do sezonu 2016.

W 2016 roku miałam tylko dwa starty. Garmin Iron Triathlon Stężyca na dystansie ¼ IM (red. 02:33:15) i Castle Triathlon Malbork na dystansie ½ IM (red. 04:59:59). Spowodowane było to operacją kolana. Co wyeliminowało mnie całkowicie z biegania. Zaczęłam biegać od połowy maja 2016. Wtedy też byłam na pierwszym swoim obozie treningowym w Kozienicach. Tam po raz pierwszy mój trener pokazywał mi jak się pływa. Poza tym, Piotr ciągle mi powtarzał, że nie może mnie przygotować na więcej startów, kiedy ja nic nie biegałam. Ta Stężyca okazała się dla mnie szczęśliwa, bo zajęłam tam trzecie miejsce w open. Tam Filip Szołowski powiedział mi: “Dobrze Ci poszło, przyjeżdżaj do Malborka na połówkę”. Podłapałam szybko temat i przedstawiłam ten pomysł trenerowi. Początkowo myślał chyba, że żartuje i mówił mi, że tam jest 21 kilometrów do przebiegnięcia, a ja nic nie biegałam. Postanowiliśmy, że zacznę się przygotowywać, a jak się nie uda, to odpuszczę ten start. Tak się stało, że Piotr przygotował mnie do tej połówki w ciągu dwóch miesięcy. Zajęłam tam 4 miejsce open wśród kobiet, przegrywając pudło zaledwie o 2 minuty i łamiąc 5 godzin.

 

Anna Lechowicz Ruegen.jpg



To jest niesamowite. Co na to trener?

Rozmawialiśmy oczywiście po zawodach, że progres jest ogromny pomimo, że nie biegałam. Urodziła się w naszych głowach myśl, żeby w przyszłym roku powalczyć o slota na mistrzostwa świata Ironman 70.3.

Udało się. Masz kwalifikację na Ironman 70.3 w RPA i Ironman Kona. Nieźle jak na drugi rok startów w triathlonie. Udało Ci się to, o czym marzy większość triathlonistów. Przez wiele lat treningów i wyrzeczeń nie są w stanie tego osiągnąć. Jak Ty to robisz? Gdzie tu jest jakiś haczyk?

Główny cel na ten sezon to było zdobycie slota na IM 70.3. Ironman w Barcelonie był zaplanowany jako start na “zobaczenie, jak to będzie”. Piotr powiedział: “No dobra, jak tak bardzo chcesz, to możesz sobie spróbować, ale ja nie zdążę Cię do tego odpowiednio przygotować.” Więc byłam szykowana na ten sezon wyłącznie pod połówkę. Po IM 70.3 Gdynia (red. 04:39:56) miałam dwa tygodnie roztrenowania. Czułam, że tego potrzebuję. Teraz, jak patrzę na to z perspektywy czasu, ta przerwa bardzo mi się przydała, dzięki temu wskoczyłam na drugą falę formy na Ironman 70.3 Ruegen (red. 04:38:44). Oprócz tego, że w Rugii wygrałam jako najlepsza amatorka, to dodatkowo uzyskałam najszybszy czas odcinka rowerowego. To był etap specjalny zasponsorowany przez Mercedesa. Byłam ogromnie zaskoczona. Sama nie wiem, skąd się bierze siła w moich nogach. To jest tak, że zaczynam pedałować i skupiam się maksymalnie na trzymaniu watów, nic innego nie dociera wtedy do mnie. Nawet czas nie gra roli.

 

ANna Lechowicz slot w ręce.jpg



Niesamowite. Powiedz jak wygląda Twój dzień treningowy.

Trzeba sobie uświadomić, że ja jestem normalnie pracującą kobietą. Codziennie wstajemy o 6 rano i jemy śniadanie całą rodziną. O 7 jadą dzieci do przedszkola, a my z mężem zaczynamy pracę. Do około godziny 11 ogarniam się z pracą. Ja więcej pracuję z dużym zwierzętami takimi jak krowy czy świnie. Ale też pomagam operować mojemu mężowi. Kończę swoją pracę i praktycznie z biegu lecę na trening, tak aby wrócić na godzinę 15 kiedy zaczynają się przyjęcia „pacjentów”. Zajmuje mi to około 1,5 godziny. Odbieram dzieci i jedziemy do domu. Tam gotuje obiady, sprzątam, prasuję, wszystko to, co dotyczy, nazwijmy to umownie - części kobiecej. Wieczorem, kiedy dzieci już pójdą spać, idę na trening. To wszystko nie udałoby mi się, gdyby nie wsparcie męża i 14-letniej córki. Muszę się przyznać, że czasami po godzinie roweru wracam do domu i dzwonię do trenera, że nie mam siły. Nie jestem w stanie zrobić treningu. Piotr zawsze powtarza, żebym się nie przejmowała tylko idziemy dalej. A zdarzało mi się kiedyś odrabiać po cichu zaległe treningi. Trener wybił mi to z głowy i już tego nie robię. Idę dalej i o tym już nie myślę.

Ćwiczysz pływanie w wodach otwartych?

Tak, pływam praktycznie od czerwca do września tylko open water. Bo na basen mam 25 kilometrów, a do jeziora zaledwie 5. Basen ten nie ma torów, jedynie nieckę rekreacyjną. Ludzie nie rozumieją, że ktoś chce popływać na czas.

Nie boisz się sama pływać na dużym akwenie?

Nie. Mam bojkę. Czasami pływam do godziny 22, więc wychodzę z wody jak już jest naprawdę ciemno.

Inne treningi też tak późno wykonujesz?

Idę czasami pobiegać o 22 na oświetloną bieżnię. Wtedy zdarza się, że o 24 dopiero kończę robić interwały.

Co na Twój mąż?

Teraz mój mąż już wie, że na zawodach robię wynik. Na początku myślał, że to tylko takie hobby, przygoda i… nie powiem, że przychylnie patrzył na to wszystko. Ale poukładaliśmy te klocki tak, że teraz już jest wszystko w porządku.

Co wolisz trenażer czy szosę?

Staram się wybierać jazdę na zewnątrz. Ten sprzęt hałasuje w całym domu do późnych godzin nocnych. Trenażer pozostaje na trudne warunki pogodowe.

 

Anna Lechowicz plaża.jpg



Żeby osiągać takie wyniki jak Ty, większość zawodników poświęca niemal całe swoje życie. Robią to od wielu lat. Z każdym sezonem zdobywają doświadczenie i poprawiają systematycznie swoje osiągi. Twój przypadek jest naprawdę wyjątkowy.

Mój trener Piotr mówi, że boi się mnie trenować, bo nie jest w stanie przewidzieć, jak szybko robię postępy. Piotr prosi mnie informacje zwrotne po treningach, a ja najzwyczajniej w świecie nie mam na to czasu. Zdaję sobie sprawę, jakie mamy założenie i wiem, że to musi boleć. Im więcej cierpię na treningu tym lepiej mi pójdzie na zawodach. Nie dyskutuję na temat planów bo się kompletnie na tym nie znam. Robiłam dwa testy kolarskie w odstępie trzech miesięcy. W przeciągu tego czasu poprawiłam się o 40 watów. Mi się wydaje, że to wszystko jest w głowie. Jeżeli Piotr mi napisze, że mam utrzymać konkretne waty, to ja je utrzymam za wszelką ceną ,choćbym miała gryźć kierownicę z bólu ud. Nie ważne jak będę zmęczona, jak mam zrobić interwały, zrobię je wszystkie nawet jak na końcu będę ciągnęła językiem po ziemi. Tydzień po Ironman 70.3 Gdynia pobiegłam w zawodach na 10 km. Miał to być bieg taki dla zabawy. Zrobiłam tam życiówkę 38 minut i 11 sekund. Miałam pobiec na luzie, a noga jakoś tak podała.

Jakie było założenie Twojego trenera na Ironman Barcelonę?

Maksymalnie na 9 godzin i 45 minut. Wynik, który uzyskałam 9:21:19 to dla mnie szok. Jak poszłam na rower w czwartek przed startem to mnie aż nosiło. Nie miałam stresu ani zmęczenia. Załapałam świeżość.

Taki wynik 9:21:19 dla większości amatorek pozostaje raczej w strefie marzeń. Czy Ty przypadkiem nie skróciłaś trasy?


No pewnie, że pojechałam na skróty! Tego dnia musiałam uciekać, pedałowałam tak szybko, żeby mnie nie złapali.

 

Jak to było z draftingiem?


Grupy były. Tylko te grupy walczyły o przeżycie i zwalniały całe zawody. Na przykład na podjazdach, kiedy mi wychodziło 500 watów to musiałam hamować przed grupą. Nie miałam jak ich wyprzedzać. To była katastrofa. Ciągle krzyczałam “lewa wolna”. W tych grupach chyba zabrakło liderów (red. śmiech). Jeśli ktoś chciał pojechać mocny rower na tych zawodach, te grupy najzwyczajniej w świecie im przeszkadzały. Nazwałabym to: “Peletony w Barcelonie walczące o przeżycie”. To nie była czołówka walcząca o podium. Oni modlili się, żeby ukończyć trasę. Wszyscy po zawodach mówili, jaki ciężki rower. Ale według mnie to był lajcik. Momentami brakowało mi przełożenia i nie mogłam jechać mocniej. Ale mogę nie być wiarygodna, bo pamiętaj, że jechałam na skróty (red. śmiech).

Nie miałaś kryzysów na trasie?

Na Ironmanie zrobiłam swój pierwszy maraton w życiu. Wszyscy znajomi mówili mi, że ironman zaczyna się po 25 kilometrze biegu. Miałam cierpieć, jakaś ściana. Nic z tych rzeczy. Miałam biec dwa okrążenia swoim tempem 4:50 min/km i przyspieszyć na trzecim. W efekcie pobiegłam trochę szybciej te dwie pętle niż Piotr mi kazał. Na liczniku już 30 kilometr, nic mnie nie boli, chyba przyspieszę. Ciągle miałam w głowie, że zaraz coś wydarzy i będzie katastrofa. Na 40 kilometrze ktoś mi krzyknął: “Masz 30 sekund straty, przyspiesz!” No i przyspieszyłam jeszcze bardziej. Ostatnie dwa kilometry przebiegłam na 4:15 min/km. Pobiegłam to z dużym zapasem. Gdybym się tak nie bała tego maratonu, to bym pobiegła to znacznie szybciej.

Oprócz startów w przyszłorocznych mistrzostwach świata IM 70.3 i Ironman Kona czy ma jeszcze inne plany?

Chciałabym bardzo wystartować w Suszu. Bardzo fajne zawody i mocno obstawione. Chciałabym się zmierzyć z zawodniczkami z Elity przed mistrzostwami świata. Będę miała porównanie jaki zrobiłam postęp do poprzedniego sezonu. W tym roku tam zrobiłam życiówkę 04:34:14 pomimo, że pojechałam bardzo słabo rower. Takie miałam założenie, aby pojechać rower słabiej i mocno pobiec. Chciałabym też wystartować w Hamburgu, ale może to już być trochę za dużo.

 

Chciałabyś przejść na kategorię PRO?

Nie. Startuję jako amator.

Stosujesz jakąś dietę?

Tak. W moim małym teamie oprócz trenera mam także dietetyczkę Martę Naczyk, która prowadzi mnie w optymalny dla mnie sposób. Ludzie nie doceniają diety, a ja uważam, że to jest 50% moich wyników. Ludzie uprawiający sport stosują dietę żeby schudnąć, a nie żeby poprawiać swoje wyniki. Nie stosuję żadnych suplementów, witamin, odżywek, białka, ani nawet magnezu. Wszystkie składniki dostarczam z pożywienia. Bardzo dobrze się z tym czuję i wydaje mi się, że to właśnie klucz do mojego sukcesu.

 

Poniżej zrzut ekranu z pomiaru mocy Ani z Ironman Barcelona. Przy wadze 58 kilogramów 191 watów daje 3,29 watt/kg.

 

Anna Lechowicz pomiar mocy 0.jpg


 

Anna Lechowicz pomiar mocy 1.jpg


Opublikowane w Wywiady

Łukasz Kalaszczyński zajął 3 miejsce podczas Ironman 70.3 Ruegen z czasem 3:51:08. Jest to wynik na światowym poziomie biorąc pod uwagę stawkę zawodników, z którymi musiał rywalizować. Łukasz wyprzedził takich triathlonistów jak Timo Bracht DEU czy Nils Frommhold DEU. Z każdą konkurencją nasz reprezentant piął się w górę. Po pływaniu miał 2 minuty straty do pierwszego zawodnika wychodząc z wody na 19 pozycji. Następnie Łukasz zanotował 9 czas roweru, który przesunął go w górę w klasyfikacji. Bieg tutaj miał największe znaczenie, półmaraton pokonany w 1 godz. 14 min. zapewnił jemu miejsce na podium. Po wyścigu Łukasz nie krył wielkiej radości z osiągniętego sukcesu. Nic dziwnego, na taki wynik u mężczyzn długo musieliśmy czekać w międzynarodowych zawodach pod szyldem Ironmana. Oprócz Łukasza Kalaszczyńskiego startowali także w kategorii PRO Marcin Ławicki, Mateusz Kaźmierczak, Filip Przymusiński i Krzysztof Augustyniak. Wyniki można znaleźć na dole artykułu.

 

IM 70.3 Ruegen podium.jpg

Łukasz Kalaszczyński na podium. Fot. Facebook Łukasz Kalaszczyński

 

Wśród amatorów mieliśmy także dwa podia. Swoją kategorię K30-34 wygrała Anna Lechowicz, a Rafał Herman zajął trzecie miejsce w M40-44.

 

Zawody wygrał Patrick Lange DEU, który od samego początku zdominował ten wyścig. Jego niesamowite umiejętności biegowe zapewniły jemu ponad 6 minutową przewagę nad drugim zawodnikiem na mecie. Jeszcze bardziej imponujące jest to, że Patrick zwolnił na ostatnich kilometrach biegu aby czerpać radość z trasy i zwycięstwa. Był to świetny zwiastun tego czego możemy spodziewać się w tym roku na Hawajach. Przypomnę, że Patrick od ubiegłego roku jest rekordzistą trasy biegowej Ironman Kona. Podobnie najlepsza triathlonistka tych zawodów Anja Beranek DEU także może myśleć o walce o najwyższe miejsca podczas Mistrzostw Świata Ironman.

 

Komentarz Łukasza Kalaszczyńskiego:
“Ostatnie dni są szalone, a ja uwielbiam to uczucie. Tydzień temu Mistrzostwo Polski w Malborku, a wczoraj trzecie miejsce i wymarzone podium IRONMAN 70.3 Ruegen!!!! I jeszcze ten czas… 3:51:08. A najlepsze jest to, że wiem, że jestem w stanie poprawić ten wynik.
Dziękuję Czarek Figurski - Trenerze, bez Ciebie to byłoby niemożliwe. Za tydzień „pchamy” Czarka w walce o slota na Hawaje podczas Ironman Rimini! Trzymajcie za Niego kciuki.
Dziękuję ekipie Klinika Rehabilitacji Sportowej Ortoreh, a przede wszystkim Andrzej Piotrowski, Mateusz Filipiak za perfekcyjne dbanie o moje ciało.
Dziękuję Triathlon Serwis MAZDA Bołtowicz - dzięki Wam czuję się jak PRO!
Dziękuję całemu teamowi GVT BMC Triathlon Team BMC Switzerland za wsparcie i wyposażenie mnie w najszybszy i najlepszy sprzęt!
Dziękuję naszym partnerom: Butik Optique, ZONE3 Polska, Sportmania, HIGH5 - Żywność funkcjonalna dla sportowców, Nike+ Run Club!
Bardzo, bardzo dziękuję Wam. Za doping i za wsparcie, dzięki któremu dużo łatwiej znosić trudy treningu. Dziękuję, że jesteście ze mną. Wierzcie lub nie, ale na metę każdych zawodów wbiegamy razem. … Jak już ochłonę, napiszę relację z wczorajszych zawodów. Teraz czas na zasłużony odpoczynek.”
Facebook Łukasz Kalaszczyński

 

IM 70.3 Ruegen ekipa.jpg

Na zdjęciu od lewej Marcin Ławicki, Mateusz Kaźmierczak i Krzysztof Augustyniak. Fot. Facebook Marcin Ławicki

 

Wyniki mężczyzn PRO:

1. Patrick Lange GER 3:43:46
2. Franz Löschke GER 3:49:48
3. Łukasz Kalaszczyński POL 3:51:08


14. Marcin Ławicki POL 04:00:58
16. Mateusz Kaźmierczak POL 04:04:19
22. Filip Przymusiński POL 04:13:50
23. Krzysztof Augustyniak POL 04:29:10

 

Wyniki kobiet PRO

1. Anja Beranek GER 4:16:37
2. Daniela Sämmler GER 4:19:41
3. Sara Svensk SWE 4:25:59

 

Age Group

K30-34
1 Anna Lechowicz 04:25:30


M40-44
3. Rafał Herman 04:25:30

 

Link do pełnych wyników:
http://ironman-results.r.mikatiming.de/2017/ruegen/

Opublikowane w Wydarzenia

Blogi

Ostatnie wpisy Pokaż wszytkie

stat4u
Website Security Test