brett sutton
Home Aktualności Newsy Artykuły w etykiet: Kacper Adam

Dwukrotny złoty medalista igrzysk olimpijskich Alistair Brownlee GBR wygrał swój debiutancki triathlon Gloria Challenge Mogan Gran Canaria na dystansie połowy ironmana (1,9 - 90 - 21,1). Alistair wybrał na pierwszy wyścig zawody z pod szyldu Challenge Family. Na wyspach kanaryjskich Alistair nie miał sobie równych. Zatrzymał zegar na mecie z czasem 4:03:09, a drugi zawodnik Pieter Heemeryck BEL dobiegł ponad 8 minut za brytyjczykiem. Alistar ustanowił tym wynikiem nowy rekord trasy.

 

“To była moja pierwsza próba na tym dystansie. Jeszcze muszę się dużo nauczyć. Wybrałem Gloria Challenge Mogan Gran Canaria ponieważ bardzo mi się podoba to co robi Challenge Family i termin był idealny.” - powiedział zwycięzca Alistair Brownlee.

 

Alistair Brownlee na kolejny start wybiera się już za dwa tygodnie w USA. Tym razem będzie to Ironman 70.3 St. George, podczas którego odbędą się Mistrzostwa Ameryki Północnej na tym dystansie. Na tych zawodach można się spodziewać już większej konkurencji.

 

Alistair Brownlee tuż przed triathlonem na wyspach kanaryjskich zmienił sponsora rowerowego. Po długiej współpracy z firmą Boardman przyszedł czas na markę Scott. 6 maja na IM 70.3 St. George Alistair będzie mógł się zmierzyć z Sebastianem Kienle GER na tym samym sprzęcie.

 

Kibice przyzwyczajeni do dominacji Danieli Ryf SUI, tym razem zobaczyli faworytkę zawodów w nieco gorszej formie. Daniela wyszła druga z wody. Na części rowerowej była liderką. Natomiast podczas biegu dwie zawodniczki z Wielkiej Brytanii Emma Pallant i Lucy Charles wyprzedziły Danielę. Daniela ukończyła zawody na trzecim miejscu z ponad 3 minutową stratą. Emma Pallant także ustanowiła rekord trasy zawodów.

 

Podczas Challenge Gran Canaria startowało trzech polskich triathlonistów w kategorii PRO. Na 16 miejscu uplasował się Jacek Tyczyński z czasem 4:33:33. Kacper Adam i Ewa Komander niestety nie ukończyli zawodów.

 

Challenge Gran Canaria Jacek Tyczyński.jpg

fot. Facebook Trinergy - na zdjęciu Jacek Tyczyński

 

Wyniki mężczyzn:

 

1. Alistair Brownlee (GBR) 4:03:09
2. Pieter Heemeryck (BEL) 4:11:23
3. Mark Buckingham (GBR) 4:15:36
4. Julian Mutterer (GER) 4:18:26
5. Manuel Küng (SUI) 4:19:30

 

16. Jacek Tyczyński 4:33:33 (POL)
DNF Kacper Adam (POL)

 

Wyniki kobiet:


1. Emma Pallant (GBR) 4:35:15
2. Lucy Charles (GBR) 4:35:21
3. Daniela Ryf (SUI) 4:38:35
4. Lucy Gossage (GBR) 4:47:54
5. Judith Corachan Vaquera (ESP) 4:50:46

 

DNF Ewa Komander (POL)

Opublikowane w Wydarzenia

Triathlonowa Sztafeta Firmowa – czyli pierwszy dzień rywalizacji w Mietkowie.
Piękna, malownicza trasa w Mietkowie, świetna atmosfera i dobra organizacja zawodów w tym roku przyciągnęła już ponad 1000 osób. Do rywalizacji TRIATHLONOWYCH SZTAFET FIRMOWYCH zawodnicy staną już 10 czerwca, w pierwszym dniu Triathlonu Mietkowskiego. W każdej ze sztafet wystartują trzy osoby, gdzie jedna płynie, jedna jedzie na rowerze i jedna biegnie.
Celem tegorocznej sztafety jest zbiórka funduszy na uruchomienie Triathlonowej Akademii Młodzieży, w realizacji której pomaga Dolnośląska Federacja Sportu oraz wrocławskie drużyny triathlonowe: TMTeam i GVT. Główną ideą jest, rozwijać utalentowaną sportowo młodzież, by kształcić przyszłe triathlonowe kadry Polski i szlifować sportowe "diamenty". Każde 100 PLN z wpisowego od sztafety jest przeznaczone właśnie na ten cel. Startujesz – Wspierasz!

 

 

Na imprezie wystartuje przyszły ambasador akademii – 10 letni, sprawny trochę mniej, choć wielki sportowym duchem - Jasiek Kmieć, który wspólnie ze swoim rehabilitantem i zawodnikiem GVT Łukaszem Malaczewskim wystartują razem z innymi uczestnikami. Na razie trenują i startują na innych biegach i można ich spotkać już za tydzień podczas Biegu Mietkowskiego. Jasiek i Łukasz są wielkimi fanami sportu i zawsze dobrze się bawimy goszcząc ich na naszych zawodach. Podczas biegu Jasiek będzie jechał w specjalnym wózku z przodu, na odcinku rowerowym zasiądzie na jednokołówce za rowerem. Najbardziej spektakularny będzie odcinek w wodzie. Łukasz będzie bowiem połączony linką z Jaśkiem, który będzie w dużym, stabilnym pontonie.

 

 

W samych zawodach bierze też udział wielu sportowców, ale i wielu „normalnych” pracowników, którzy „tylko” biegają, lub jeżdżą i na ten dzień triathlonowego święta organizują się w drużynę, żeby spędzić na sportowo dzień, dobrze się bawić, trochę lepiej poznać no i przeżyć triathlonową przygodę, bo gwarantuję, że emocje będą nam towarzyszyły do ostatnich metrów przed metą. Kilka drużyn na poważnie trenuje aby zwyciężyć, kilka podchodzi do tego zupełnie zabawowo – i każda forma jest dobra.

Nie zabraknie też triathlonowych mocarzy i swój udział w napiętych występach potwierdzili już:

 

 

Miłosz Sowiński – pierwszy Polak w historii, który wieku dwudziestu jeden lat zakwalifikował się na Mistrzostwa Świata 70.3 Ironman w Australii 2016. Jednocześnie jest najmłodszy w swojej kategorii zawodników PRO. Miłosz Startuje w teamie ze swoim tatą: Marcinem Sowińskim oraz prezesem TU Europa Maratem Nevretdinov’em.

 

C:\Users\psw\AppData\Local\Microsoft\Windows\INetCache\Content.Word\kacper adam.jpg

 

Kilkukrotny zwycięzca Mistrzostw Polski na dystansie 1/2 IM – Kacper Adam, którego widzieliśmy ostatnio na Majorce trenującego podjazdy, zapewne pod mietkowskie „górki”. Przypominamy, że „życiówka” Kacpra na dystansie 1/2 IM to 3:50 !!! a startuje w teamie z bratem i trenerem triathlonu Jakubem Adamem oraz tatą Włodzimierzem Adamem reprezentując drużynę Olimpius.pl. Zapowiadają nową taktykę na zawodach: „startujemy od początku na maksa, a później tylko przyspieszamy”. Najmocniejszego zawodnika Pana Włodzimierza wystawiają na bieganie – twierdząc, że to czarny koń zawodów.

 

 

Zwycięzcy tatrzańskiego ultra triathlonu Harda Suka – Joanna Garlewicz i Bartek Czyż. Trzecia osoba w ich drużynie jest jeszcze zagadką, podobno szykują niespodziankę. Mimo, że Aśka i Bartek nie są tak medialni jak wielu innych triathlonistów to mają niesamowite wyniki: Joanna ostatnio wygrała Maraton na Cyprze w swojej kategorii, a Bartek poza zwycięstwem z dużą przewagą na Hardej Suce, startuje w Mistrzostwach Świata na Hawajach jest w czubie lub wygrywa wiele zawodów.

 


W Sztafecie biorą też udział zawodnicy GVT BMC Triathlon Team w składzie: Maciej Chmura, Mateusz Petelski oraz Marek Szewczyk, członkowie pierwszej polskiej profesjonalnej grupy triathlonowej „pod dyrekcją” Zbyszka Gucwy. Swoją drogą Zbychu też startuje w sztafecie i od początku zawodów jego drużyna rozgrywa w Mietkowie swoje mistrzostwa na dystansie ¼ IM.

 

Pozostaje mi tylko zaprosić chętnych i jeszcze niezdecydowanych do udziału w czerwcowych zmaganiach. Przyjedźcie ze swoimi drużynami z firmy, z rodziny lub wystartujcie jako reprezentanci klubu w kategorii PRO. A jeśli nie chcecie startować to zapraszam do kibicowania do Mietkowa. 10 i 11 czerwca 2017 To już niebawem.



 

Podziwianie krajobrazu, wspólny start z profesjonalnymi zawodnikami i sportowa zabawa to namiastka tego czego możecie spodziewać się na Triathlonowej Sztafecie Firmowej. Jest to jedna z najlepszych imprez ogólnopolskich rozgrywanych na dystansie ¼ Iron Mana – w zeszłym roku zawody zajęły II miejsce w plebiscycie Akademii Triathlonu na najlepszą imprezę tri na dystansie 1/4 IM, wyprzedzając takie potęgi jak IM Warszawa, Gdańsk.


Wszystko po to by spełnić marzenia najmłodszego pokolenia i stworzyć Akademię Młodych Mistrzów, którą uruchomimy już od jesieni tego roku.


Zapisz się, wystartuj i sprawdź się na trasie z Prosami! I jak wspomniałem powyżej: Startujesz – Wspierasz naszą akcję!


Z triathlonowym pozdrowieniem
Tomasz Sakuta – główny organizator

Opublikowane w Wydarzenia

Za nami już kolejny weekend ze startami zagranicznymi Polaków w triathlonach. Tym razem na celowniku nie było zawodów spod najbardziej rozpoznawalnego szyldu Ironman. Kacper Adam i Mikołaj Luft udali się na Majorkę gdzie uczestniczyli w triathlonie Portocolom na nietypowym dystansie. Kacper wybrał dystans 1000 m pływania, 100 km roweru i 10,5 km biegu, natomiast Mikołaj wybrał dokładnie o połowę krótszą trasę. Pozytywną informacją jest, że Mikołaj Luft wrócił już do pełni sił po wypadku i ukończył swój pierwszy triathlon w tym roku. Niestety defekt roweru sprawił, że długa naprawa na trasie nie pozwoliła na walkę o wysoką pozycję. W zawodach startowała także grupa amatorów z Polski.

 

Relacja Kacpra Adama:

“Triathlon Portocolom to jedna z moich ulubionych imprez na początku sezonu. Od kilku lat decyduję się na ten start, ponieważ oprócz niesamowitej atmosfery i uprzejmości ludzi tworzących to wydarzenie, jest tam możliwość konkretnego przetarcia nogi na okolicznych górkach. Techniczna trasa kolarska to idealna okazja aby z roku na rok sprawdzać swoje umiejętności panowania nad rowerem i sobą oczywiście.

Na długim dystansie mamy do przejechania dwie pętle kolarskie 50 km z podwójnym wspinaniem się na górę Sant Salvador, z której widok rozciąga się na całą wyspę. Szczególnie drugi podjazd weryfikuje ostateczny wynik na mecie, po krótkim 10 km biegu wzdłuż wybrzeża malowniczo położonej miejscowości Portocolom.

Krótko mówiąc, warto doświadczyć tego wyścigu, w którym z roku na rok pojawia się coraz więcej Polaków. Rozmawiając z organizatorami, wiem, że bardzo cieszy ich tak liczna frekwencja Polaków i zapraszają nas na kolejne edycje!”


Wyniki Triathlon Internacional Portocolom 111

1 Michael Van Cleven 3:34:31
2 Timothy Van Houtem 3:40:15
3 Stefan Schmid 3:40:23

 

11 Adam Kacper 3:49:49

 

Relacja Mikołaja Lufta:


“Minęło właśnie 11 tygodni od dnia operacji zespolenia obojczyka w przychodni Ortopedika, a od 5 tygodni funkcjonuję na pełnych obrotach.
Mam za sobą pierwszy triathlonowy start w Porto Colom tu na Majorce. Co prawda w tą niedzielę wynik zniweczył defekt roweru i pół godziny naprawy, ale zawody ukończyłem jako dobry trening.

Za to dzisiejszy dzień treningowy zaliczam do tych najbardziej udanych.
120 km z mocnymi podjazdu pod San Salvador (średnia ok. 400W!) Do tego rozpędzana zakładka 13 km w 51 minut (thanks to René Freisberg, grate pacemaker and motivator). Na koniec pływanie z akcentami szybkościowymi w tempie nawet 1:08/100m, co jest dla mnie świetnym wynikiem.
Jutro wreszcie dzień odpoczynku, a potem ostatnie 3 mocne dni na Majorce i flagowy trening Team Sauerland 120 + 20 km na legendarnej trasie mojego trenera Piotra Sauerlanda!”

Treść zaczerpnięta z Facebooka Mikołaja Lufta facebook.com/triluft

 

Wyniki Triathlon Internacional Portocolom 55,5

1 Thomas Steger 1:47:52
2 Markus Hörmann 1:50:49
3 Julian Fritzenschaft 1:51:36

 

216 Mikołaj Luft 2:22:17


Na Pucharze Afryki Sharm El Sheikh wystartował na dystansie sprinterskim Robert Czysz. Robert zajął 26 miejsce w Elicie. Podczas tego triathlonu rozgrywane były także Mistrzostwa Pan Arab, czyli krajów znajdujących się w północnej Afryce i wschodniej Azji.

 

Wyniki mężczyzn ATU Sharm El Sheikh

1 Vladimir Turbayevskiy RUS 01:01:26
2 László Tarnai HUN 01:01:30
3 Matthias Steinwandter ITA 01:01:37
4 István Király HUN 01:01:46
5 Thomas Springer AUT 01:01:59

 

26 Robert Czysz POL 01:07:48


Portocolom Kacper 2.jpg

fot. Facebook Kacper Adam 

Opublikowane w Wydarzenia

Natknąłem się na post, w którym autor śmieje się z naszych PRO, że objeżdża ich amator (Michał Podsiadłowski pojechał w Sierakowie etap kolarski o 4 minuty szybciej od Mikołaja Lufta i 8 minut szybciej od Kacpra Adama). Filip Przymusiński skomentował, że w triathlonie nie liczą się czasy poszczególnych części, lecz ich suma na mecie. Trudno oceniać, kto ma rację w głębszym podejściu do tematu, lecz spróbujmy się przyjrzeć problemowi.

 

Początki PRO

Kim są i skąd się wzięli polscy zawodowcy? Pojawili się wraz z gwałtownym wzrostem popularności dyscypliny w ostatnich kilku latach. Do uzyskania takiego statusu potrzebna jest licencja przyznawana przez krajowe Związki. W Polsce, w interesujących nas przypadkach powinniśmy pochwalić się wynikiem 9 godzin na dystansie IM (10 godzin dla kobiet), lub 4:15 na 70.3 (4:45 dla kobiet). W innych krajach wymagania te mogą się różnić, lecz przeważnie nie stanowią zapory nie do przejścia, nawet dla ambitnych i pracowitych amatorów. Część osób przechodzi na drugą stronę mocy dla prestiżu, część szuka motywacji i trudniejszych wyzwań, inni… oszczędności. Status pro w IM pozwala dostać się na licencjonowane zawody bez walki o dostępne miejsca, oraz bez opłaty wpisowej (poza jednorazową opłatą za licencję ok. 800USD).

 

Kim jest zawodowiec?

W naszym, amatorskim pojmowaniu sportu PRO jawi się jako forma nadczłowieka, a powyższe informacje jasno wykazują, że jest to wyobrażenie na wyrost.

Tu dochodzimy do oceny naszych, polskich zawodowców. Każdy z nich spełnia postawione przez Związek wymagania, więc ma prawo posługiwać się takim tytułem. Sprawa nieco bardziej się komplikuje gdy mamy przystąpić do oceny poziomu sportowego. Czy autor wspomnianego wcześniej posta miał rację, wytykając im straty do Michała? Przede wszystkim musimy zdać sobie sprawę, że żaden z naszych obecnych pro na „komercyjnych” dystansach nie był wybitnym zawodnikiem w przeszłości w sporcie wyczynowym. Za wybitne uważam wyniki mieszczące się w światowej czy europejskiej czołówce, nie tytuły ze słabo obsadzonych imprez krajowych. Żaden z nich nie zaliczył udanych startów w Pucharach Świata, a nawet w Pucharach Europy. Żaden nie zanotował dobrych wyników (a może i startów?) w serii ITU WTS. Piszę tu o zawodnikach obecnie startujących regularnie na zawodach komercyjnych, nie o kontuzjowanych, czy Elicie, która zawody IM traktuje jako urozmaicenie sezonu (np. Agnieszka Jerzyk czy Maria Cześnik).

 

Nowy chłopak na dzielni

Michał Podsiadłowski jest niewątpliwie talentem. W zderzeniu z takim talentem poziom PRO w naszym kraju może wydawać się dość niski, ponieważ ten kontrast pokazuje właśnie na jakim materiale powinien bazować model przyszłego mistrza.  Argument, że w triathlonie liczy się czas na mecie, a nie w strefach zmian jest oczywiście trafiony, ale moim zdaniem nie do końca sprawiedliwy. Jeżeli mówimy o konkretnych zawodach, pełna zgoda. Jeżeli o punkcie odniesienia dla czegoś, co moglibyśmy określić jako „odpowiedni materiał na zawodowca”, tu szala przechyla się na korzyść Michała.

 

Po pierwsze nie pojechał roweru w sztafecie, tylko w pełnym starcie. On po prostu słabiej biega i pływa od chłopaków, którzy na treningu zjadają zęby od młodości, byli szkoleni w klubach, mieli kontakt z wyczynowym sportem. Żeby móc zestawić naszego amatora z PRO, powinniśmy mu dać choćby szansę na porównywalne warunki treningu. Rower jest dyscypliną najmniej skomplikowaną, rodzaj gwałtu siły na technice. Można go zrobić nocą na trenażerze (tu warto zauważyć, że nocne treningi na trenażerze nie wynikają z zamiłowania, czy monstrualnych objętości, tylko z rozkładu dnia i łączenia codziennych obowiązków z treningiem). Z bieganiem, a w szczególności pływaniem jest znacznie trudniej. Trener Michała, Tomasz Kowalski, zwracał jedna uwagę, że ukierunkowane zadania przed Hawajami, kiedy położono na nie większy nacisk, przynosiły zadowalające rezultaty. Więc możemy rozpocząć dywagacje „co by było, gdyby”. To pokazuje także, że ten chłopak nie jest mutantem, który potrafi jeździć, a na pływaniu i bieganiu plączą mu się ręce i nogi. On po prostu nie ma tak komfortowych warunków jak wielu naszych profesjonalistów. A to powinno już dać im do myślenia, jeżeli tylko analizują swoje treningi i rezultaty za ich pomocą osiągane.

 

Dość hejtu, nasi są w czołówce światowej!

Kacper Adam, Mikołaj Luft, Miłosz Sowiński regularnie meldują się w pierwszej dziesiątce w imprezach Ironman 70.3 czy Challenge. Tę informację należy jednak ująć w kontekście specyfiki startów zawodników żyjących z triathlonu. Pierwszą sprawą są punkty i nagrody za zajęte miejsca, spadające gwałtownie wraz z osuwaniem się w klasyfikacji. Do awansu na MŚ potrzebujemy regularnych występów w pierwszej piątce. Druga kwestia dotyczy granic ludzkich możliwości. Zawodowiec nie będzie wypruwał żył w walce o 8 czy 9 miejsce. Oszczędzi siły na kolejny start, wybierze w przyszłości słabiej obsadzone. Młodzi stażem PRO walczyć będą o każdą pozycję, która będzie świadectwem ich rozwoju i dowodem dla sponsorów, że sumiennie wywiązują się z podjętych zobowiązań. Tu trzeba zwrócić szczególną uwagę na wyniki Miłosza, który już dwukrotnie meldował się na podium w 70.3. Pierwsze trzy miejsca są zawsze łakomym kąskiem i walka toczy się tu bez taryfy ulgowej.

 

luft czolowka2016

 

Spalić i zaorać?

Kiedy piszę, że nasi zawodnicy nie bazują na wyjątkowym talencie i parametrach wydolnościowych sugeruję, że to stracone pokolenie? Absolutnie nie!

Ironman to nie olimpijka. Tu bardzo wiele można osiągnąć systematycznością, ciężką pracą, a także… inteligencją. Jeżeli Mikołaj potrafi dogonić na zawodach Tima Dona, współpracując w grupie (zgodnie z przepisami), oznacza to, że jest zawodnikiem inteligentnym potrafiącym wykorzystać warunki wyścigu. To także jest element bycia PRO. Kilka lat temu tego nie umiał. Kacper Adam poprawia się z sezonu na sezon, ale przede wszystkim jest niezwykle pozytywną postacią, która zainspirowała wiele osób do podjęcia sportowego wyzwania. To jest również PRO. Dajmy im czas, jak dotąd dobrze go wykorzystują, a do osiągnięcia wieku, w którym trudno będzie o postępy jest wciąż daleko.

 

Czy pchać się na afisz?

Czy PRO to praca, lans, styl życia, czy sposób na biznes? Podejmę się (mojej własnej) oceny tylko pierwszego przykładu, pozostałe nie dotyczą aspektu sportowego.  Jeżeli triathlon w imprezach komercyjnych na dystansach długich chcemy traktować jako pracę, musimy mieć wyjątkowy talent. Stół, przy którym rozdzielane są główne nagrody jest bardzo mały, a chętnych bardzo wielu. Ci, którzy przy tym stole nie znajdą miejsca będą musieli szukać szczęścia w łączeniu sportu z inną pracą czy biznesem, ponieważ okrawki z niego spadające nie wykarmią rodziny. 

 

Ten wyjątkowy talent pozwoli nam na dobre rezultaty na poszczególnych imprezach w sezonie, ale start na najważniejszych zawodach będzie wymagał od nas jeszcze większych możliwości. Przykładem mogą być oszałamiające wyniki Lionela Sandersa, Andrew Starykowicza i innych, którzy na Hawajach jak dotąd w okolicach podium się nie pojawiają. Nasi PRO mają papiery na zawodostwo, spełnili wymogi formalne. Te papiery trzeba jednak podstemplować, aby nabrały mocy. Takie stemple stawia się w tym roku w Kona i Mooloolabie. Dopóki tego nie zrobią, wciąż będą narażeni na fejsbukowe docinki.

 

Ja za ten rozwój naszych będę trzymał kciuki, bo znacznie bardziej emocjonuję się walką Polaków, niż na przykład Niemców. A najlepiej jak będzie to walka pomiędzy Polakami na najważniejszych zawodach w roku.

 

adam czolowka2016

Opublikowane w Felietony
niedziela, 08 maja 2016 01:46

Agnieszka Jerzyk druga w Pucharze Świata!

Sobota, 7 maja obfitowała w ciekawe zawody. Każde odbywały się ciężkich warunkach pogodowych ale jakże odmiennych. W odległym Huatulco w Meksyku Agnieszka Jerzyk wraz z Marią Cześnik ścigały się po niezbędne punkty do kwalifikacji olimpijskiej. Zawodniczki startowały w temperaturze 34 stopni Celsjusza. Agnieszka Jerzyk zajęła drugie miejsce ze stratą 13 sekund do pierwszej Szwajcarki Jolandy Annen. Jest to dotychczas najwyższe miejsce Agnieszki w Pucharze Świata seniorów. Wszystko na to wskazuje, że zobaczymy naszą reprezentantkę na Igrzyskach Olimpijskich w Rio. Maria Cześnik niestety zeszła z trasy na początku części rowerowej.

 

Oto wyniki pierwszej dziesiątki kobiet:

 

PosFirst NameLast NameCountryTimeSwimBikeRun
1 Jolanda Annen SUI 02:14:06 00:18:54  01:17:10  00:36:46 
2 Agnieszka Jerzyk POL 02:14:19 00:19:41  01:16:23  00:36:53 
3 Yuliya Yelistratova UKR 02:14:27 00:19:44  01:16:21  00:37:00 
4 Alexandra Razarenova RUS 02:14:34 00:19:44  01:16:21  00:37:05 
5 Kaidi Kivioja EST 02:14:44 00:19:51  01:16:19  00:37:17 
6 Mari Rabie RSA 02:15:08 00:18:53  01:17:12  00:37:48 
7 Cecilia Gabriela Perez Flores MEX 02:15:10 00:19:07  01:17:01  00:37:36 
8 Melanie Santos POR 02:15:11 00:19:11  01:16:55  00:37:39
9 Miriam Casillas García ESP 02:16:02 00:19:54  01:16:13  00:38:33 
10 Katrien Verstuyft BEL 02:16:10 00:19:48  01:16:17  00:38:41

 

 


Na Majorce z kolei miały miejsce zawody z serii Ironman 70.3. Popularna połówka w tym rejonie przyciągnęła wielu zawodników z Polski. Możesz przeczytać o tym w artykule Marcina Stajszczyka - Polacy Szturmują Majorkę! Kacper Adam zajął 29 miejsce w mocno obleganej kategorii PRO. Jak Kacper komentuje po starcie, w trakcie rywalizacji bardzo wychłodził organizm. Przez to starał się tylko ukończyć dystans, bo o ściganiu nie było mowy. Robert Karaś, który był na liście startowej nie wziął udziału z powodu kontuzji. Obszerniejsza relacja wkrótce. 

 

AgnieszkaJerzykZajelaDrugieMiejsce2

 

Za oceanem w Stanach Zjednoczonych, w miejscowości St. George rozegrały się mistrzostwa Ameryki Północnej w 70.3 Ironman. Najlepiej w niekorzystnych warunkach poradzili sobie Kanadyjczycy. Zwyciężył niepokonany Lionel Sanders (CAD) z czasem 3:48:18, drugie miejsce zajął Sebatian Kienle (DEU) z 2 min. 52 sek. straty, trzeci na mecie był Joe Gambles (AUS) ze stratą 5:08. Sanders wyszedł z wody na 31 miejscu ze stratą prawie 5 min. do prowadzącego. Zanotował jednak najszybsze czasy na rowerze i na biegu. Dla Lionela Sandersa było to 4 z rzędu zwycięstwo w tym roku na dystansie połowy Ironmana. Wśród kobiet podium wyglądało następująco: Heather Wurtele (CAD) 4:16:48, Holly Lawrence (GBR) ze stratą 1:17, Meredith Kessler (USA) ze stratą 5:14.

 

Opublikowane w Wydarzenia

Czuć już coraz bardziej nadchodzący sezon. Za nami weekend pełen zawodów na całym świecie. Między innymi wyścig kolarski Paris-Roubaix, WTS Gold Coast z Agnieszką Jerzy i Marią Cześnik, o którym można poczytać na Akademii Triathlonu. Oprócz tego w tą niedzielę startowali także nasi długodystansowcy. Ewa Bugdoł rywalizowała w Ironman 70.3 Texas gdzie zajęła 14 miejsce wśród kobiet PRO, czas jaki uzyskała to 4:27:26.

 

LionelSandersGwiazda1


Kacper Adam brał udział na Majorce w Triathlon International Portocolom na dystansie 111 km czyli 1 km pływania, 100 km roweru i 10,5 km biegu, gdzie zajął 8 miejsce.

 

LionelSandersGwaizda2


Największą gwiazdą tego weekendu w triathlonie okazał się Lionel Sanders (CAD), który wygrał Ironman 70.3 Texas z czasem 3:40:30. Zawodnik ten wygrał drugie zawody z serii 70.3 IM w odstępie zaledwie jednego tygodnia. Tydzień temu jako pierwszy przekroczył metę w Kalifornii. W tym roku to już jego trzecie z rzędu zwycięstwo. Lionel nie jest najlepszym pływakiem, w Texasie wyszedł z wody na 37 miejscu z 3 min. i 30 sekund straty do pierwszego zawodnika. W części rowerowej pojechał niesamowicie mocno i uzyskał czas 1:58:09, co daje średnią prędkość 45,7 km/h. Na biegu już nie miał sobie równych, dystans półmaratonu przebiegł w 1:13:09. 

 

LionelSandersGwiazda3

zdjęcie Jason Budd/FinisherPix.com

 

Jeden z najbardziej znanych amatorów w Polsce też brał udział w zawodach w Texasie. Maciej Dowbor uzyskał czas 4:28:40 i uplasował się tuż za Ewą Bugdoł. 

 

LionelSandersGwiazda5

Opublikowane w Wydarzenia

W ostatnią niedzielę Kacper Adam obronił tytuł Mistrza Polski na dystansie popularnej połówki. Ze wskazań liczników rowerowych wynika, że trasa rowerowa była krótsza o nieco ponad 3km, ale wynik 3:57:40 i tak robi wrażenie. Licząc długie dobiegi do strefy zmian i niezwykle trudny, crossowy półmaraton, Kacper może być dumny z uzyskanego czasu. Zostaje tylko gdybanie, co by było w przypadku płaskiej i szybkiej trasy biegowej oraz idealnie wymierzonego odcinka rowerowego. Okazję do potwierdzenia swojej formy, Kacper Adam będzie miał w Suszu, Poznaniu i Gdyni. Stary - Nowy mistrz Polski pochodzi z Częstochowy i ma 23 lata. Nigdy nie ukrywał, jakie są jego marzenia i aspiracje - chce w triathlonie na dystansie długim zajść tak wysoko, jak to możliwe. Od kilku lat z wielką uwagą przyglądam się karierze tego młodego chłopaka. Mam wrażenie, że jest to jeden z tych zawodników, którzy doskonale wiedzą, czego chcą od życia, a co ważniejsze spokojnie i bez emocji dążą do wytyczonego celu, mają wszystko profesjonalenie zaplanowane i poukładane. Trzymam kciuki za kolejne ściganie w wykonaniu Kacpra i prawdę mówiąc nie mogę się doczekać jego rywalizacji z Mikołajem Luftem w pełni dyspozycji, ale na horyzoncie widać też niezwykle mocnego Łukasza Kalaszczyńskiego, a po zawodach w Piasecznie do rywalizacji o najwyższe miejsce na podium na dystansie długim włączy się z pewnością Marcin Ławicki. Do gry, po dwuletniej przerwie, powraca również Sylwester Kuster, o czym napiszemy jeszcze w tym tygodniu. Zapraszam do lektury wywiadu z Kacprem Adamem, Mistrzem Polski 2015 i 2014.


Łukasz Grass: Kacper, przede wszystkim po raz kolejny, oficjalnie również w imieniu Akademii Triathlonu, składam gratulacje. Wspaniały wyścig w Sierakowie. Jestem pod wrażeniem Twojej jazdy rowerem. Po raz kolejny udowodniłeś, że na dystansie długim jest to najważniejsza konkurencja. 

Kacper Adam: Powiem szczerze, że po zawodach Garmin Iron Piaseczno byłem bardzo zdziwiony, ponieważ tam pojechałem dużo mocniej na rowerze niż miało to miejsce w Sierakowie. Szczerze mówiąc byłem ogromnie zaskoczony, że byli zawodnicy, którzy pojechali ten odcinek mocniej niż ja. Sieraków był świetnym wyścigiem, zrealizowałem wszystkie cele, przede wszystkim mentalne. Wszystko zaskoczyło, wycisnąłem z siebie tyle, ile chciałem wycisnąć. I tak powinno było to zagrać, bo były to Mistrzostwa Polski.

 

Kacper Adam 015 O0C0883

fot. BikeLife.pl

 

Ale zacznijmy od początku. Zanim dojdziemy do tego momentu, w którym opiszesz same zawody, powiedz, w jakim momencie okresu treningowego i startowego jesteś, jak się przygotowywałeś do tych startów.

Jak wiesz, zaczynałem na Majorce dosyć wcześnie - cały luty, marzec i kwiecień spędziłem za granicą, gdzie w kwietniu zaczynałem starty. Zacząłem od Majorki, od zawodów po bardzo technicznej trasie po górach, a po dwóch tygodniach byłem już na Fuertaventura, gdzie ścigałem się na połówce dystansu IM federacji Challenge. Mimo, że tuż przed zawodami czułem się świetnie,  to w niedzielę chyba nie trafiłem z dyspozycją dnia. Chciałem się ścigać, nastawienie miałem naprawdę bojowe, ale po pływaniu, kiedy już wsiadłem na rower, zderzyłem się z kompletną niemocną! Pierwszy raz czegoś takiego doświadczyłem. Mimo, że nie byłem przemęczony, szykowałem się na tę imprezę, to coś nie zagrało. To było ciekawe doświadczenie i dało mi to do myślenia, było również inspiracją do jeszcze lepszych treningów, które miały mnie przygotować do startów w Polsce. Po miesiącu były zawody Garmin Iron Piaseczno, a później triathlon JBL Triathlon Sieraków. Lubię się ścigać z tygodnia na tydzień i przeplatać krótsze wyścigi z długimi, docelowymi. Tak będzie też przed imprezą w Suszu, tak będzie przed Poznaniem i Gdynią. Na tydzień przed zawodami typu A, ścigam się zawsze na dystansie 1/4 IM lub olimpijskim.

 

Dużo startów...bardzo dużo. Liczyłeś, ile dokładnie?
W Sierakowie ktoś mnie o to zapytał. Zacząłem liczyć na palcach i wyszło, że będzie 7 połówek, a pomiędzy nimi 7 krótszych wyścigów, może nawet więcej, bo niektóre z tych krótszych wyścigów traktuję jako trening, przetarcie, żeby po tygodniu dojść do superkompensacji i być gotowym na długie ściganie.

 

kacper sierakw1

fot. BikeLife.pl

 

Wyjeżdżasz gdzieś jeszcze na obóz w góry?
Już nie. Korzystam z formy, jaką wypracowałem przez ostatnie miesiące. W Polsce jest dużo ciekawych imprez, również o randze międzynarodowej jak Challenge Poznań i Herbalife Ironman 70.3 Gdynia. Zdecydowałem, że będę startował w kraju. Pora też ustabilizować ściganie na dystansie Half Ironman poniżej 4 godzin, a w przyszłości jeszcze szybciej. Chcę być konkurencyjny na zawodach w Poznaniu i Gdyni, które są moimi docelowymi startami. Na to się głównie szykuję, ale nie jest tak, że Sieraków czy Susz są startami typu B. Nie patrzę na to w ten sposób. W zależności od dyspozycji dnia, dociskam ile mogę, bawię się prędkością, wysiłkiem. Wiem, że ze startu na start jestem silniejszy. Mam nadzieję, że wszystko idealnie zaskoczy właśnie na tych dwóch największych dla mnie  imprezach. Co prawda między jednymi a drugimi zawodami są tylko dwa tygodnie przerwy, ale z ubiegłorocznego doświadczenia wiem, że jestem w stanie się zregenerować i być nawet w lepszej formie na tej drugiej imprezie.

 

A jak wyglądały twoje przygotowania pod kątem objętości?
To wszystko jest bardzo ciekawe, bo ja wcale nie robię masakrycznie dużych objętości. Na rowerze jeżdżę tygodniowo może 300 - 350km. Wiadomo, że w okresie budowania wydolności są to długie jazdy, ale bardzo wolne. Jeżdżę z prędkośćią niewiele ponad 30km/h i mimo, że jestem 4h na rowerze, to pokonuję około 100-110km. Ale warto zwrócić uwagę, że niemal każda sesja treningowa, to nie jest jakieś tam "kręcenie" kilometrów tylko w zakresie tlenowym, zawsze włączam akcenty, które stosowane systematycznie wprowadzają mnie na wyższy poziom. Mam ogromnie zaufanie do swojego trenera, którym od strony kolarskiej jest niezmiennie Kuba Pieniążek, a nad całością czuwa drugi Kuba - mój brat. Właściwie w tej trójce współpracujemy i budujemy plan treningowy, ale muszę przyznać, że zawsze jest to praca z niedosytem. Jestem w stanie wykonywać wszystkie zadane sesje i czasami mówię do trenerów, że jakoś mało tego treningu. Ale widzę, że to działa. Wtedy, kiedy mam być gotowy, jestem gotowy. Oczywiście, czasami może zdarzyć się coś takiego jak Fuertaventura, ale to wszystko jest nauką. Mam dopiero 23 lata i muszę wyczuć organizm. Widocznie nie jest tak, że zawsze musi być świetnie, nawet wówczas, kiedy teoretycznie jestem idealnie przygotowany. Przykładam też ogromną wagę do przygotowania mentalnego. To, co mogę zrobić przed wyścigiem, robię!

 

kacper sierakw4 2015

fot. BikeLife.pl

 

 Masz jakieś specjalne patenty na przygotowanie mentalne przed zawodami?
Zdaniem, które jest w moim przypadku kluczem do sukcesu, jest powiedzenie: "Siła spokoju". Staram się czerpać siłę z opanowania, które jest moją mocną stroną. Wiadomo, że emocje pojawiają się podczas wyścigu, ale dzień przed wyścigiem, w tę ostatnią noc, właściwie tylko wizualizuję sobie cały wyścig i spokojnie kładę się spać. Nie mam żadnych problemów z zasypianiem na dzień przed zawodami. Staram się opanować emocje, żeby czerpać z nich energię podczas wyścigu. Dążę do sytuacji "tu i teraz", w konkretnym momencie staram się wykorzystywać siłę emocji. Tym bardziej, że mamy do czynienia z długim wyścigiem - 4 godziny, nawet jeśli wolniej zaczniesz, to możesz się skupić i w odpowiednim momencie dołożyć do pieca.

 

Dołożyłeś do pieca w Sierakowie. Rozmawiałem wczoraj z Sylwestrem Kusterem, który po dwuletniej przerwie wrócił do ścigania i w Sierakowie był trzeci. Jeszcze w tym tygodniu będziemy publikować z nim rozmowę. Powiedział mi, że po pływaniu, razem z Mikołajem Luftem, narzucili mordercze tempo na rowerze, kto wie, czy nie za mocne, a ty minąłeś ich jak Pendolino. Miałeś swoją taktykę i ją zrealizowałeś. Jaka była?
Wiem, że muszę uciec na rowerze szybkim biegaczom i to uciec jak najdalej. Widziałem też po treningach, że mogę jeździć na wysokich wartościach. Nie ma co ukrywać, że z uśmiechem na twarzy minąłem chłopaków i robiłem swoje. Nie oglądałem się do tyłu, ale miałem nadzieję, że nikt nie będzie w stanie utrzymać takiego tempa. Nie docierały do mnie też żadne informacje o przewadze, jaką budowałem. Dopiero po wyścigu mój tata zdał mi relację. Moi rywale jechali za mną tylko pierwsze kółko. Minąłem ich dopiero na dziesiątym kilometrze, ale na drugim kółku przewaga wzrosła do 1,5 minuty. Na trzecim 3,5 minuty, a na czwartym prawie 5 minut. Trochę się zdziwiłem, że tak bardzo zostali z tyłu. Długi dystans to jest praca z tym, co się wyćwiczyło na treningu. Patrzy się na rywali, ale przede wszystkim trzeba opanować emocje i skupić się na swojej robocie.


Z jaką mocą pojechałeś na rowerze?
Nie mam żadnych tajemnic! Znormalizowana moc z całego dystansu to 321 watów, ale w Piasecznie pojechałem jeszcze mocniej bo 345 watów, dlatego też wyniki pozostałych były dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Tak czy inaczej jest to mocne ściganie.

 

Wracając do taktyki na Sieraków - wszystko wyszło tak, jak zaplanowałeś?
Przede wszystkim chciałem wysoko wyjść po pływaniu. Mimo, że czułem się pewny na treningach, a na basenie robię międzyczasy najlepsze w mojej karierze, bo setki w zadaniach pływam poniżej 1 min 10 sekund, to jednak na wodach otwartych zawsze coś szło nie tak, nie mogłem złapać chłopaków. Mój cel na zawody był więc jasny - złapać nogi pierwszej grupy. Na początku nawet prowadziłem. Dobrze się ustawiłem i dobrze wystartowałem. Woda w Sierakowie jest przejrzysta i widziałem, że każdy z czołówki uważnie się obserwuje. Oczywiście najlepsi pływacy mnie minęli, ale udało mi się utrzymać pierwszą grupę. Wyszedłem za nimi 20 sekund. Już wtedy wiedziałem, że robotę pływacką zaliczyłem bardzo dobrze, a teraz czas na moją część - rower. Jazda z watomierzem ułatwia sprawę. Jest to urządzenie, które bardzo pomaga w ściganiu się i kiedy potrafisz opanować emocje, wszystko zagra jak należy. Wiadomo, że na początku, w emocjach, można "pojechać z mocą 350 watów, ale po dwudziestu minutach może się okazać, że to trochę za dużo. Chodzi o to, aby zacząć wolniej i się rozkręcać. Tak też zrobiłem. Zszedłem z roweru i wiedziałem, że jest dobrze. Widziałem, że nogi "kręcą się" jak należy. Moje bieganie oczywiście nie jest na najwyższym poziomie i patrząc np. na Łukasza Kalszczyńskiego, który biega znakomicie, widzę, że u mnie jest jeszcze sporo do zrobienia. Ale szykuję się na dobry czas w półmaratonie w ramach triathlonu. Chciałbym, aby ten czas oscylował wokół 1:17 - 1:15 na płaskiej trasie.

 

kacper sierakw2 2015

fot. BikeLife.pl

 

Kacper, powodzenia zatem i do zobaczenia w Suszu, Poznaniu, Gdyni i na kilku innych, krótszych wyścigach.

Opublikowane w Publicystyka

Daniel Formela wywalczył srebrny medal rozegranych w holenderskim Horst Mistrzostw Europy w Duathlonie na dystansie długim. To największy sukces w dotychczasowej karierze Polaka. Podium uzupełnili dwaj Belgowie – Kenneth Vandendriessche i Rob Woestenborghs. Dla Formeli jest to przełomowy sezon. Trening podporządkował pod starty w triathlonie, z którym wiąże swoją przyszłość sportową. Polak chciał jednak powetować sobie zeszłoroczne niepowodzenie na Mistrzostwach Europy w Duathlonie, w których zajął dopiero 11. miejsce przez problemy z kolką wysiłkową:


Czułem, że stać mnie na dużo lepszy wynik, niż ten osiągnięty rok temu. Jestem bardzo szczęśliwy, to bezwzględnie największy sukces w mojej dotychczasowej karierze. Mam nadzieję, że to również zapowiedź kolejnych udanych startów – mówi Daniel Formela.

 

3

 

Warunki panujące w dniu startu nie pomagały zawodnikom. Wiał silny i porywisty wiatr, który nie ułatwiał pokonywania trudnej technicznie, krętej trasy. Dla Formeli, który wywodzi się z kolarstwa, były to jednak sprzyjające okoliczności. Jak twierdzi, sukces zapewniła mu dobrze przemyślana taktyka:


Od startu pilnowałem założeń taktycznych, ustalonych z moim trenerem, Jakubem Czają. Pierwszy etap biegowy ukończyłem w drugiej dziesiątce, utrzymując spokojne tempo, aby zachować siły na mój ulubiony rower i kończący rywalizację bieg. Na etapie kolarskim mocno przycisnąłem i na trzecią rundę rowerową wjeżdżałem już jako lider. Ze strefy zmian wybiegłem na czwartej pozycji, z minimalną stratą do podium. Szybko wskoczyłem na trzecią pozycję, a w połowie dystansu udało mi się dojść, a następnie wyprzedzić utytułowanego Roba Woestenborghsa. Narzuciłem własne tempo i zbudowałem bezpieczną przewagę. Na dogonienie lidera nie było już szans – relacjonuje zawodnik.

 

1

 

Ostatecznie, Formela dobiegł do mety z czasem 2:26:37, tracąc do złotego medalisty 24 sekundy:
1. Kenneth Vandendriessche (BEL) – 2:26:13
2. Daniel Formela (POL) – 2:26:37
3. Rob Woestenborghs (BEL) – 2:27:00.

 

Bardzo dobre informacje przyleciały do nas również z Majorki, gdzie fantastycznie rozpoczął sezon Kacper Adam. Mistrz Polski na dystansie połowy dystansu Ironmana startował w zawodach Portocolom International Triathlon.

 

kacper majorka2015 3

 

Kacper Adam: Triathlon Portocolom to impreza, która gości w moim kalendarzu już trzeci rok z rzędu. W tym sezonie zdecydowałem się wyjątkowo wystartować na krótszym, bardziej dynamicznym dystansie 55,5km. 12 kwietnia to świetny termin na rozpoczęcie sezonu. Wyszedłem drugi z wody, a po T1 prowadziłem wyścig przez 25km. Pierwsze ściganie w sezonie to głównie praca z emocjami i "sprawdzanie nogi" na rowerze i biegu. Dociskałem w pedały bardzo mocno od samego początku, jednak przed głównym podjazdem minęli mnie dwaj zawodnicy. Starałem się dogonić ich na płaskiej części trasy, ale tego dnia okazali się mocniejsi. Krótki bieg na pofałdowanej trasie nie zmienił wiele w ostatecznej klasyfikacji czołówki.


1. Jose Almagro - 1:50:18

2. Andreas Linden- 1:50:28

3. Kacper Adam - 1:54:24

 

kacper majorka2015 5

 

Chciałem aby ten wyścig był mocnym przetarciem przed Challenge Fuerteventura za dwa tygodnie, gdzie będę walczył na swoim ulubionym dystansie połowy Ironmana. Cieszę się z podium w Porto Colom i dalej pracuję nad wysoką formą na główne starty w sezonie, czyli Challenge Poznań i Ironman70.3 Gdynia. Trzymajcie kciuki i pozdrawiam całą Akademię Triathlonu.


DZIĘKUJEMY I TRZYMAMY KCIUKI ZA DOBRE STARTY W CAŁYM SEZONIE!

 

 

Opublikowane w Publicystyka

W sobotę podczas zawodów Challenge Bahrain Kacper Adam zanotował życiowy wynik na dystansie 1.9km pływania, 90km jazdy rowerem i 21km biegu. Na metę wbiegł z czasem 3:51:20. Na swoim profilu FB Kacper napisał: "To co się dzisiaj działo jest trudne do opisania, jestem niesamowicie szczęśliwy, cieszyłem się każdym elementem wypracowanej formy. Wszystko zaskoczyło, a co z tego wyszło? Widzicie na zegarze ze zdjęcia!" Z Kacprem korespondowałem przez internet i dowiedziałem się nieco więcej na temat samego wyścigu. Oto krótka relacja:

 

Kacper Adam: Łukasz, dziękuję za gratulacje i tak pozytywny komentarz na AT. W sobotę trafiłem w dzień, kiedy wszystko idzie jak po sznurku, pracowałem nad nim w swojej głowie od dłuższego czasu. Czasami ścigasz się i wszystko Ci sprzyja, takie nastawienie staram się utrzymywać na co dzień. Podczas wyścigu doskonale się bawiłem wypracowaną formą, do tego kiedy dochodzi odrobina rywalizacji i wyprzedzasz zawodników, o których ogląda się filmy na You Tube, to dodatkowo napędza. Skupiłem się na tym, aby kontrolować swoje tempo, oddech, jedzenie. Wiedziałem, na ile mogę docisnąć na rowerze, aby później szybko pobiec. Na ostatnich 10km, kiedy w scenerii masz dzikie zwierzęta i struś przebiega drogę 10m od Ciebie, przestałem patrzeć na zegarek i dokładałem do pieca, ile fabryka dała. Wyszło lepiej niż się spodziewałem, to był dzień, który chcę nauczyć się powtarzać na każdych zawodach. Gdy to mi się uda - sky is the limit.

 

Łukasz Grass: A jak trasy? Bo te czasy na rowerach i w pływaniu są niesamowite. Dreizt pojechał 1:57, ktoś miał średnią 1.07 na 100m w pływaniu. Jak opiszesz  trasy?
Był to bardzo szybki wyścig, jednak patrząc na swoje zrzuty z mocy, nic nie ma za darmo. Chłopaki jechali jeszcze szybciej. Było trochę zmian kierunku jazdy na rowerze, a najdłuższa prosta na wietrze bocznym. Były wiadukty oraz jazda zarówno pod wiatr jak i z wiatrem. Trasa pode mnie, bo żagiel mam spory. Na biegu, lecieliśmy po pustyni, wolałem pod wiatr, bo chłodził. Jak wszystko gra, to skupiasz się na jedzeniu, piciu i idzie... Warunki dla każdego te same. Przygotowanie w cieple - trenowałem ostatnie 2.5 miesiąca na Majorce). To też odgrywa rolę.

 

Z jaką mocą pojechałeś na rowerze?
320W, przy wadze 76-77kg. Na pasta party nie żałowałem sobie ładowania.

 

Na koniec powiedz jeszcze, jak jadłeś podczas zawodów?
To jest strategia, którą wypracowałem podczas całego sezonu. 9 żeli MuleBar z sodem do bidonu na ramie, rozwodnionych wodą, piłem łyk co ok. 15min. Do tego Vitargo z solą jako izotonik (wedle potrzeby) i po 1h roweru zjadłem batona MuleBar, na biegu jeszcze 2-3 żele i Cola.

 

Jeszcze raz gratulacje i do zobaczenia w Polsce.

Opublikowane w Wywiady

Fantastyczny wynik Kacpra Adama w zawodach Challenge Bahrain na dystansie 1.9km pływania, 90km jazdy rowerem i 21km biegu. Jeden z najlepszych polskich zawodników, aktualny Mistrz Polski na "połówce" z Poznania, zajął 13 miejsce w mocno obsadzonych zawodach, w których wygrał Michael Raelert. Kacper w wielkim stylu złamał barierę 4h, uzyskując najlepszy jak dotąd czas w historii polskich startów Polaków w "połówkach". Trasy bardzo szybkie sprzyjały świetnym wynikom. Najlepszy asfalt na świecie, płasko, pływanie w piankach w bardzo słonej wodzie. Wszyscy podkreślają wyjątkowe miejsce do robienia życiówek. Nawet Michael Raelert, który zameldował się pierwszy z czasem 3h 36 minut, podkreślił w wywiadzie tuż po przekroczeniu mety, że ścigał się już w wielu miejscach na świecie, ale w tak idealnym dla zawodników jeszcze nigdy.

 

Kacper Adam podjął w tym roku decyzję o ściganiu się w kategorii PRO i jak podkreśla Piotr Netter, były trener kadry narodowej, to była bardzo odważna i dobra decyzja:

"Kacper wie, czego chce. Bardzo dobrze zrobił, przechodząc do ścigania z zawodnikami PRO. Jego wynik jest imponujący, biorąc pod uwagę również stratę do najlepszych. Około 15 minut do Mistrza Świata, na początku swojej przygody jako zawodnik profi, to bardzo dobry rezultat. Gratuluję mu."

 

Michael Raelert i Andreas Dreitz dopingowali się na trasie i wymieniali miejscami - na rowerze i w biegu, poklepując się i dodając otuchy. W wywiadzie udzielonym tuż po zawodach Michael Raelert pytany o rywalizację z kolegą z Niemiec mówił, że na trasie oczywiście rywalizują, ale są przyjaciółmi, a dziś podczas zawodów wymieniali się po prostu miłymi uwagami w stylu: "Dobrze idzie!, Tak trzymaj!, Powodzenia!". Andreas Dreitz zrobił imponujący wynik na rowerze. Trasę 90km pokonał w 1h 57 minut, co jeśli dobrze szukam w pamięci jest rekordem. Ale gdzie jeśli nie na trasie F1 szukać takich wyników?! Z rywalizacji wycofał się Sebastian Kienle, aktualny Mistrz Świata Ironman Hawaii, a do wyścigu w ogóle nie stanął trzeci zawodnik w Kona - Jan Frodeno. Jednak zmęczenie sezonem czołowych zawodników i zawodniczek, którzy walczyli w serii Ironmana pokazuje, że nie da się w ciągu roku walczyć na wysokich obrotach do końca.

 

raelert bahrain

 

 

Wyniki Challenge Bahrain. Po kliknięciu w nazwisko zostaniemy odesłani do szczegółowych danych.

 

NamePlaceSwimBikeRunFinish
Michael Raelert 1 00:21:16 02:01:40 01:10:19 03:36:04
Andreas Dreitz 2 00:22:45 01:57:21 01:15:02 03:38:23
Tim Reed 3 00:22:17 02:02:00 01:12:04 03:39:26
Tim Don 4 00:21:19 02:04:19 01:12:17 03:41:06
Eneko Llanos 5 00:22:42 02:04:20 01:11:40 03:42:04
James Cunnama 6 00:23:07 02:05:40 01:12:32 03:44:29
Jeff Symonds 7 00:22:45 02:06:32 01:12:27 03:44:55
Massimo Cigana 8 00:25:47 02:03:30 01:13:00 03:45:40
Luke Bell 9 00:21:31 02:04:21 01:17:22 03:46:24
Tim Van Berkel 10 00:22:41 02:06:31 01:14:35 03:47:01
Brad Kahlefeldt 11 00:21:25 02:07:30 01:15:37 03:47:53
Nils Frommhold 12 00:21:34 02:04:18 01:19:36 03:48:33
Kacper Adam 13 00:23:02 02:07:15 01:17:41 03:51:20

 

Wśród kobiet triumfowała Helle Frederiksen z czasem poniżej 4h - 3:55:50. Oto pierwsza 9-tka na mecie. 

 

NamePlaceSwimBikeRunFinish
Helle Frederiksen 1 00:23:04 02:12:32 01:17:00 03:55:50
Rachel Joyce 2 00:23:10 02:12:29 01:19:21 03:58:15
Jodie Swallow 3 00:22:39 02:12:58 01:19:43 03:58:39
Annabel Luxford 4 00:23:03 02:12:28 01:21:27 04:00:17
Angela Naeth 5 00:25:46 02:10:14 01:21:40 04:00:48
Mel Hauschildt 6 00:26:01 02:13:04 01:20:18 04:02:31
Caroline Steffen 7 00:23:50 02:16:07 01:22:06 04:05:28
Jodie Stimpson 8 00:23:26 02:17:06 01:21:59 04:05:51
Camilla Pedersen 9 00:23:52 02:17:14 01:21:49 04:06:29

 

 

Pogratulowałem Kacprowi Adamowi w imieniu swoim i Akademii Triathlonu i czekam na wiadomość od niego. Jak tylko ochłonie i napisze kilka słów, opublikujemy je na AT. Jeszcze raz gratulacje!

 

Oto podział nagród finansowych w Challenge Bahrain. Pula 500.000 dolarów:

1st - $100.000 

2nd – $50,000,
3rd – 25,000,
4th – $12,000,
5th – $8,000,
6th – 7,000,
7th – $6,000,
8th – 5,000,
9th – 4,000,
10th – $3,000

Opublikowane w Wydarzenia
pierwsza
poprzednia
1
Strona 1 z 2

Blogi

Ostatnie wpisy Pokaż wszytkie

stat4u
Website Security Test