brett sutton
Home Aktualności Newsy Artykuły w etykiet: Tomasz Kowalski

Finał Pucharu Europy w triathlonie odbył się w ciekawym miejscu, w miejscowości Melilla, która jest hiszpańską eksklawą w Afryce, graniczącą z Marokiem. Położenie odgrywa znaczącą rolę w kulturze miasta, gdzie można zobaczyć miks kulturowy hiszpańsko-arabski. W Melilli na 11 km2 żyje 86.000 ludzi. Dostać się tam można na dwa sposoby albo samolotem albo promem. Finał był ostatnią okazją do zdobycia punktów w Pucharze Europy zarówno dla seniorów jak i dla juniorów. Triathloniści ścigali się w pięciu odmiennie punktowanych typach imprez.

 

ETU Triathlon Mistrzostwa Europy (Kitzbühel i Düsseldorf);
ETU Triathlon Finał Pucharu Europy (Melilla);
ETU Triathlon Puchar Europy Premium;
ETU Triathlon Puchar Europy;
ETU Triathlon Mistrzostwa Regionów (bałtycki, bałkański i śródziemnomorski).

 

Melilla EUR Ulatowska.JPG

Na zdjęciu Alicja Ulatowska Fot. ETU

 

Impreza była podzielona na dwie części. W pierwszej startowali juniorzy a w drugiej seniorzy. Juniorzy statowali na dystansie sprinterskim a Elita na olimpijskim. Nasza reprezentacja wystawiła na start tylko dwie juniorki Julię Sanecką i Roksanę Słupek, które zajęły odpowiednio 8 i 9 miejsce. Wśród seniorów najlepiej wypadli Alicja Ulatowska 14 miejsce i Michał Oliwa 16 miejsce. Finał cyklu to już podsumowanie rankingu Europejskiej Unii Triathlonu. Najwyżej sklasyfikowaną zawodniczką została Aleksandra Rudzińska 44 miejsce, a najlepszy Polak w zestawieniu to Michał Oliwa, który zajął 61 miejsce. Juniorzy posiadają oddzielny ranking, gdzie najwyżej sklasyfikowani zostali Kamil Damentka 20 miejsce i Julia Sanecka 30 miejsce. Na końcu artykuły wyniki z zawodów i ranking ETU.

 

Komentarz postartowy Michała Oliwy::
“Koniec sezonu i bardzo solidne 16. miejsce podczas finałowego Pucharu Europy w Melilli na olimpijce (1500m/40km/10km).
Od samego początku wyścigu starałem się mieć wszystko pod jak największa kontrolą. Wiedziałem, że będzie to bardzo ciężki wyścig ze względu na dystans, a także bardzo mocnych zawodników.
Po pływaniu zameldowałem się na 7. pozycji ale dobrze wiedziałem, że znajdę się w pierwszej, zasadniczej grupie na odcinku kolarskim i tak się właśnie stało.
Odcinek kolarski nie należał do najtrudniejszych, ale jeśli w grupie znajduje się tegoroczny dwukrotny Mistrz Europy Joao Pereira i Mistrz Świata U23 z Rotterdamu Raphael Montoya to jechałem bardzo mądrze i skoncentrowanie. Wszystko wyglądało świetnie, aż do momentu kiedy najeżdżając na pojedyncze dziury moja kierownica szybowała w dół i jedyne co mi zostało to jazda na dolnym chwycie. Była to wyłącznie moja głupota i niedopatrzenie przed startem.
Na bieg schodziłem z dobrym nastawieniem i chęcią walki o jak najwyższa lokatę. Początek etapu w moim wykonaniu bardzo dobry, jednak po 6 km zaczęły się schody i musiałem walczyć o przetrwanie
CAŁY WYJAZD NA PUCHAR EUROPY W MELILLI ZOSTAŁ SFINANSOWANY PRZEZ Polski Triathlon (PZTri).
HUUB Polska”
FB Michał Oliwa 

 

Melilla ETU Miłosz Sowiński biegnie.jpg

Na zdjęciu Miłosz Sowińśki Fot. Tomek Kowalski

 

Przy okazji ostatniego startu naszej reprezentacji w sezonie trener Tomek Kowalski opublikował informację o odejściu od krótkich dysansów na rzecz długich i zawodników Age Group.

 

Komentarz Tomka Kowalskiego:
“... Czas spędzony na pracy przy triathlonie na dystansie olimpijskim był świetną przygodą i dzięki niemu wiele się nauczyłem. W następny sezonie zamierzam się skupić na długich dystansach i na trenowaniu zawodników Age Group. Będzie nowa energia i pełne zaangażowanie. Szykuje się bomba!”
FB Tomek Kowalski 

 

Melilla ETU Tomek Kowalski.jpg

Fot. FB Tomek Kowalski

 

Wyniki mężczyzn:
1. Jelle Geens 01:51:16
2. Raphael Montoya 01:51:29
3. Uxio Abuin Ares 01:51:46

 

16. Michał Oliwa 01:54:31
20. Miłosz Sowiński 01:57:23
21. Kacper Stępniak 01:58:17

 

DNF Tomasz Marcinek

 

Wyniki kobiet:
1. Vendula Frintova 02:05:01
2. Anastasia Abrosimova 02:05:09
3. Claire Michel 02:05:14

 

14. Alicja Ulatowska 02:12:59
17. Aleksandra Rudzińska 02:14:55
18. Marta Łagownik 02:15:21

 

Wyniki juniorek:
1. Therese Feuersinger 01:05:03
2. Beatrice Mallozzi 01:06:09
3. Valentina Riasova 01:06:39

 

8. Julia Sanecka 01:07:46
9. Roksana Słupek 01:08:04

 

Ranking seniorów:
1. Uxio Abuin Ares ESP 1562 pkt.
2. Rostislav Pevtsov AZE 1461 pkt.
3. Joao Pereira POR 1450 pkt.

 

61. Michał Oliwa 289 pkt.
152. Tomasz Marcinek 72 pkt.

 

Ranking seniorek:
1. Anastasia Abrosimova RUS 1800 pkt.
2. Vendula Frintova CZE 1488 pkt.
3. Claire Michel BEL 1342 pkt.

 

44. Aleksandra Rudzińska 358 pkt.
88. Alicja Ulatowska 181 pkt.
103. Paulina Klimas 103 pkt.
143. Magdalena Mielnik 57 pkt.

 

Ranking juniorów:
1. Csongor Lehmann HUN 1313 pkt.
2. Vasco Vilaca POR 1312 pkt.
3. Gergő Soós HUN 1149 pkt.

 

20. Kamil Damentka 641 pkt.

 

Ranking juniorek:
1. Jessica Fullagar FRA 1313 pkt.
2. Valentina Riasova RUS 1112 pkt.
3. Pia Totschnig AUT 1002 pkt.

 

30. Julia Sandecka 574 pkt.
76. Magdalena Sudak 269 pkt.
86. Roksana Słupek 214 pkt.
131. Marta Sikora 98 pkt.

Opublikowane w Wydarzenia
wtorek, 25 listopada 2014 04:09

Trener pyta! Kto odpowie?

Większość trenerów bez zająknięcia odpowiada na pytania swoich zawodników z przeróżnych dziedzin. Powinniśmy znać się praktycznie na wszystkim - od dietetyki, przez dobór sprzętu, po skomplikowane zagadnienia treningowe. Oczywiście nie sposób być ekspertem w każdej dziedzinie i jak mówi popularne powiedzenie: „Kto zna się na wszystkim, ten nie zna się na niczym”. W dobrze zorganizowanym sporcie wyczynowym trenerowi pomaga sztab specjalistów z zakresu fizjoterapii, żywienia czy przygotowania mentalnego. U nas obowiązują inne standardy, a mnie często ciężko jest znaleźć czas, by zgłębić jakiś temat. Wokół AT wyrosło środowisko zaangażowanych pasjonatów triathlonu, ekspertów w różnych dziedzinach, osób mających analityczne i trzeźwe spojrzenie. Dzisiaj liczę na Waszą pomoc. Zabawmy się konwencją, może tym razem trener podpyta Was?

 

Jest kilka zagadnień, które mnie interesują, ale już od kilku tygodni, a czasem nawet lat (!) nie mam czasu, żeby się nimi na poważnie zająć. Poprzeczka wisi wysoko, bo nie akceptuję odpowiedzi opartych na jednostkowym przypadku, przeczuciach, wpisach blogerów czy wywiadach z „gwiazdami” – interesują mnie albo badania naukowe, albo doświadczenie szerszej grupy.

 

1) Jak bardzo dieta wpływa na faktyczne „zakwaszenie” krwi i jak mocno przekłada się na rzeczywiste funkcjonowanie zawodnika?

Ostatnie miesiące to wysyp porad trenerek personalnych (fanpage z owsianką i sweetfociami - ten typ), związanych z eliminacją produktów o zakwaszającym charakterze. Jeszcze 3 lata temu rządziła dieta Dukana, oparta na produktach białkowych o kwaśnym odczynie, które spożywane w nadmiarze rzeczywiście solidnie obciążają nerki czy wątrobę. Teraz wahadło jest po drugiej stronie i wszystkie produkty o kwaśnym pH są złem wcielonym. Sportowcom zakwaszenie organizmu dodatkowo kojarzy się z kwasem mlekowym, który przez lata dorobił się równie złej opinii i miał być jednym z powodów, dla którego nie możemy np. pobiec szybciej na zawodach. Jak się okazało zła opinia była niezasłużona, a badania pochodzące z ostatnich lat sugerują, że kwas mlekowy przy wysokiej intensywności jest wykorzystywany jako dodatkowe paliwo, a transportując jony wodorowe faktycznie pomaga w utrzymaniu sprawności systemu. Jednak nawet nie mrugnę okiem, gdy zawodnik opowiada o zakwasach – ten termin już na stałe zakorzenił się w naszym sportowym języku i jednoznacznie źle się kojarzy.

 

pHdiet

 

Ale czy dieta rzeczywiście wpływa na pH krwi? Z jednej strony mamy świadomość, że duże odchylenia od neutralnego pH, niezależnie w którą stronę, mocno upośledzają funkcjonowanie naszego ciała i mogą prowadzić nawet do śmierci. Mówiąc krótko – nadmierne zakwaszenie naszego organizmu to zjawisko jednoznacznie niepożądane. Z drugiej strony jedzenie ma określony odczyn pH, od zasadowego, przez neutralny, po kwasowy. Brakującym ogniwem jest wpływ diety na rzeczywiste pH krwi. Czy to w ogóle ma znaczenie? Poza jedzeniem swoje pH ma powietrze, woda, leki czy kosmetyki. Jakby podejść od odpowiedniej strony emocje też pewnie mają swoje pH... :-)

 

Zdrowy organizm w fantastyczny sposób radzi sobie z odchyleniami pH i bardzo szybko potrafi wracać do homeostazy, bez zaburzania ważnych procesów i bez zużywania na to dużej ilości energii. Jeśli tak się nie dzieje, tzn. że mamy do czynienia z jednostkami chorobowymi takimi jak kwasica metaboliczna czy zasadowica, które nie wynikają bezpośrednio z diety. U osób zdrowych wahania pH krwi są niewielkie (do 0,1) i mają krótkotrwały charakter. Warto więc w ogóle przywiązywać do tego wagę, czy potraktować to jako kolejną  modną "przeszkadzajkę", która tylko komplikuje dość proste zagadnienie? Jeśli natraficie na dobre badania, wypowiedzi wiarygodnych naukowców czy dobre praktyki stosowane przez odnoszącą sukcesy grupę sportowców – dajcie znać.


2) Jak się ma faktyczny wydatek energetyczny do intensywności i długości wysiłku?

Nie przywiązujcie się do konkretnych cyfr, chodzi mi o sam mechanizm. Wyobraźcie sobie maratończyka, który biegnąc maraton na 100% pokona 42 kilometry w równe 3 godziny. Załóżmy, że przy wadze X w czasie zawodów spala 3000 kalorii, po 1000 kcal na godzinę. Teraz wyobraźmy sobie, że ten sam zawodnik postanawia pobiec maraton nie na maksa, ale trochę turystycznie, załóżmy że ma kolejny start za dwa tygodnie, walczy o Koronę Maratonów Polskich, biegnie na 3h30'. Ile kalorii spali przez całe zawody? Mniej czy więcej niż podczas biegu trwającego trzy godziny? Z jednej stronie biegnie wyraźnie dłużej, z drugiej strony biegnie wyraźnie wolniej. A teraz przełóżcie sobie to na pływacki odcinek triathlonu. Dyskutując o wpływie pływania na wynik końcowy triathlonu bierzemy pod uwagę oczywiście czas oraz wydatek energetyczny. Zwłaszcza na długim dystansie często sugeruje się zawodnikom żeby popłynęli wolniej, z rezerwą, na dystansie Ironman pływanie ma być tylko rozgrzewką, walka zaczyna się później. Odcinek pływacki trzeba pokonać ekonomicznie. Ale co to znaczy? Chodzi o to, żeby zużyć jak najmniej energii (czas zostawmy na razie na boku). Ale kiedy ten wydatek energetyczny będzie niższy, w którym przypadku spalimy mniej kalorii? Wtedy gdy popłyniemy na 95% i pokonamy 3,8km w godzinę, czy wtedy kiedy popłyniemy na 85% i ten sam dystans zajmie nam np. godzinę i sześć minut?

 

Z góry dziękuję za wszystkie odpowiedzi!

 

Opublikowane w Publicystyka

Można pokusić się o takie generalne stwierdzenie, że wspólnym mianownikiem treningów zawodowców i amatorów są ograniczenia czasowe. W przypadku pierwszej grupy wynika to z dużych obciążeń - czasochłonnych, objętościowych treningów z jednej strony oraz bardzo intensywnych, wymagających odpowiedniego odpoczynku jednostek z drugiej. U amatorów trening przypomina wieczną żonglerkę zajęciami związanymi z obowiązkami rodzinnymi, zawodowymi, towarzyskimi, wreszcie samym treningiem i czasem na odpoczynek. Każdemu zależy na czasie oraz treningowym ROI („return of investment” - ang. zwrot z inwestycji), czyli maksymalnych efektach związanych z danym czasem poświęcony na trening. Właśnie dlatego wśród triathlonistów od lat panuje niezwykły popyt na nowinki techniczne czy treningowe, pozwalające urwać kolejne sekundy na zawodach bez zwiększania objętości treningu. Triathloniści wielokrotnie popularyzowali nowatorskie rozwiązania stosowane dziś powszechnie w innych dyscyplinach, chociażby lemondki czy żele energetyczne. Z drugiej strony właśnie w triathlonie treningowe mody i trendy, jak w mało której dyscyplinie, wpływają na to, co robią zawodnicy na treningach. I jak to zazwyczaj bywa, na jeden trafiony pomysł przypada kilka „ślepych uliczek”.

 

W kilku najbliższych artykułach przyjrzę się nie tylko treningowym „nowinkom”, takim jak trening z wykorzystaniem niestabilnego podłoża czy ćwiczenia core, ale i elementom treningowym znanym od lat. Podchodząc do tematu od strony analitycznej i naukowej pokażę, co działa lepiej i co pozwala na uzyskanie jak najwyższego treningowego ROI. W pierwszym artykule zajmę się treningiem siłowym i ogólnorozwojowym z wykorzystaniem niestabilnego podłoża (UST – ang. unstable surface training), który w ostatnim czasie bije rekordy popularności. W praktycznie każdym klubie fitness trenerzy personalni przepuszczają swoich klientów przez zestawy ćwiczeń na BOSU, beretach, fitnessowych piłkach czy platformach stabilizacyjnych. Również na YouTube nie brakuje filmów, nawet ze znanymi sportowcami, przedstawiających wykorzystanie niestabilnego podłoża w ćwiczeniach siłowych i core. 

 

UST wywodzi się z fizjoterapii, gdzie jest od lat wykorzystywany w rehabilitacji urazów ortopedycznych. W treningu sportowym stosuje się go przynajmniej z kilku powodów, do najczęściej docierających do mnie należą:

 

- rozwój mięśni głębokich tułowia, m.in. gorsetu mięśniowego stabilizującego kręgosłup i obręcz kończyn dolnych,
- poprawa siły funkcjonalnej, która ma się przełożyć na lepsze wyniki nie tylko w specyficznych aktywnościach takich jak np. bieganie, ale również w codziennym życiu,
- poprawa równowagi i tzw. czucia głębokiego – propriocepcji,
- poprawa koordynacji na przeróżnych płaszczyznach,
- profilaktyka antykontuzyjna, ograniczenie występowania urazów związanych z wyczynowym uprawianiem sportu,
- „prehabilitacja” związana z treningiem wykorzystującym ciężary,
- pomoc w kształtowaniu nowych wzorców ruchowych,
- wzmacnianie stawów, ścięgien i więzadeł.


core-muscles

 

Dodatkowo specjaliści od fitnessu zapewniają, że wykorzystując UST spalimy „ekstremalnie dużo” kalorii. Pięknie! Wszystko wskazuje na to, że znaleźliśmy prawdziwy Święty Graal treningu sportowego! Staniemy się nie tylko silniejsi, sprawniejsi ale i zdrowsi – wszystko za jednym zamachem. O pozytywnym wpływie treningu na niestabilnym podłożu mówią nie tylko ćwiczący, ale i profesjonaliści z dziedziny fitness i treningu ogólnorozwojowego. Ci pierwsi naprawdę w to wierzą, a przekonanie i wiara to już połowa sukcesu. Jednak od należących do drugiej grupy trenerów wszyscy musimy oczekiwać czegoś więcej niż powtarzania sloganów i pędzenia za chwilowo modnym treningowym trendem.


Badania naukowe wskazują, że UST jest wyraźnie mniej skuteczny niż tradycyjny trening na stabilnym podłożu. Adaptacje mięśniowe i nerwowo-mięśniowe wymagają m.in. bodźca o odpowiedniej sile (w przypadku ćwiczeń siłowych jest to okolica 80% ciężaru maksymalnego, z którym można wykonać jedno powtórzenie - 1RM) oraz odpowiedniej synchronizacji w danej grupie mięśniowej (m.in. spadek napięcia mięśnia antagonistycznego: przykładowo, aby biceps pracował efektywnie i ekonomicznie musi nastąpić rozluźnienie tricepsa). Przede wszystkim te dwa czynniki powodują stosunkowo mniejszą skuteczność UST we wszystkich przywoływanych wyżej obszarach.

 

Trening siłowy ze zbyt małą intensywnością czy ciężarem nie powoduje pożądanych adaptacji mięśniowych (Behm 1995; Rhea et al., 2003; Ratamess et al., 2009;). W badaniach z 2002 roku Behm badał m.in. poziom generowanej mocy, poziom pobudzenia mięśniowego oraz aktywność EMG mięśni nóg podczas ćwiczeń na powierzchniach stabilnych i niestabilnych. Podczas ćwiczeń na niestabilnych powierzchniach maksymalna moc była od 20,2% do 70,5% niższa, w zależności od grupy mięśniowej. Napięcie mięśniowe pracujących grup było niższe nawet o 44,3%, z kolei zanotowano wyraźnie wyższe napięcie mięśni antagonistycznych (które z punktu widzenia ekonomii ruchu powinny pozostawać rozluźnione).


Podobne wyniki przedstawiono w wielu innych badaniach porównujących UST z tradycyjnym treningiem siłowym, badając zarówno górne jak i dolne partie mięśniowe. W badaniach Andresona i Behma z 2004 roku porównywano moc maksymalną podczas ćwiczeń klatki piersiowej wykonywanych odpowiednio na ławeczce i piłce fitnessowej. Podczas ćwiczeń na piłce zaobserwowano spadek mocy maksymalnej o 59,6%. Warto również przyjrzeć się badaniom badającym skuteczność ćwiczeń rehabilitacyjnych mających wzmocnić mięśnie tułowia. Okazało się, że mięśnie tułowia są angażowane i rekrutowane zdecydowanie mocniej podczas ćwiczeń na podłożu stabilnym (Drake at al., 2006), a wśród ćwiczeń angażujących mięśnie stabilizujące kręgosłup najmniej skuteczne są te wykorzystujące elementy UST, takie jak np. piłka fitnessowa (Kavcic et al., 2004).

 

bosua

Spadki w generowanej mocy i napięciu mięśniowym mięśni agonistycznych, przy jednoczesnym wzroście napięcia mięśni antagonistycznych zanotowano również podczas porównywania skuteczności przysiadów na różnym podłożu. Co więcej, wykonywanie przysiadów na niestabilnym podłożu OBNIŻA zaangażowanie mięśni tułowia (McBride et al., 2006, McBride et al., 2009), wbrew temu co sugerują propagatorzy treningu UST. Różnice w rekrutacji włókien mięśniowych pogłębiają się wraz ze wzrostem obciążenia. Przy intensywności na poziomie 50% 1RM (zbyt mało by powodować wyraźną adaptację) różnice są jeszcze niewielkie, natomiast wraz ze zbliżaniem się do poziomu 100% 1RM rosną w bardzo szybkim tempie. W swoim badaniu z 2008 roku Nuzzo pokazał, że maksymalne zaangażowanie mięśni tułowia podczas ćwiczeń na piłce fitnessowej odpowiada mniej więcej zaangażowaniu mięśni tułowia odbywającemu się na poziomie 50% 1RM podczas ćwiczeń na normalnym podłożu. Podobne wyniki uzyskał Hamlyn w 2007 roku, stwierdzając że klasyczny przysiad bez żadnego dodatkowego obciążenia angażuje mięśnie tułowia podobnie jak wykonywanie ćwiczeń z zakresu UST z maksymalnym ciężarem.


Liczne badania sugerują, że wykonywanie klasycznego treningu siłowego z wykorzystaniem przysiadów, martwego ciągu lub zarzutu sztangi na klatkę aktywuje „mięśnie core” dużo bardziej niż trening UST, a w dodatku pozwalając na generowanie dużo wyższej mocy i na pracę z większą szybkością ( (Hamlyn et al., 2007; McBride, 2006; McBride et al., 2009; Nuzzo et al., 2008). Jednym z lepszych badań w tym zakresie jest badanie Erica Cresseya (kinezjologa i jednego z czołowych trenerów ogólnorozwojowych pracujących z zawodnikami Major League Baseball) z 2007 roku, obejmujące piłkarzy akademickich z pierwszej ligi NCAA. Podzieleni na kilka grup, zawodnicy wykonywali tradycyjny trening siłowy, a tylko jedna grupa wykonywała część ćwiczeń na niestabilnym podłożu. I właśnie ta grupa jako jedyna zanotowała pogorszenie się rezultatów w testach obejmujących skoczność oraz sprinty. Generowana moc pozostała na poziomie wyjściowym, podczas gdy w innych grupach zanotowano wyraźną poprawę w tym zakresie.

 

Z czego to może wynikać?


check-it-out



Przede wszystkich spadki generowanej mocy podczas UST powodują, że podczas ćwiczeń zawodnicy nie przekraczali progu niezbędnego do wystąpienia adaptacji. Dodatkowo, wykonywanie UST wpływa negatywnie na koordynację nerwowo-mięśniową i ekonomię ruchu, niepotrzebnie angażując mięśnie antagonistyczne. Może w zakresie równowagi, koordynacji, propriocepcji UST wypadnie lepiej?

 

Tutaj badań naukowych jest wyraźnie mniej, ale ŻADNE nie wskazują na skuteczność UST w tym zakresie. Wynika to przede wszystkim z bardzo specyficznego (w rozumieniu teorii sportu) charakteru ćwiczeń doskonalących te cechy. Ćwiczenia wymagające koordynacji, propriocepcji, stabilizacji core poprawiają te wartości wyłącznie przy wykonywaniu konkretnych ćwiczeń. Czyli np. wykonywanie treningu na platformach stabilizujących sprawia, że jesteśmy lepsi w treningu na platformach stabilizujących, a nie podczas biegania w wymagającym terenie. Doskonale obrazuje to przykład pływaków przychodzących do triathlonu. W ich przypadku dobre wyniki na testach równoważnych i spora elastyczność łączą się jednocześnie z bardzo dużą podatnością na kontuzje związane z bieganiem w wymagającym terenie (skręcone stawy skokowe to w omawianej grupie w zasadzie stały element każdego obozu w Szklarskiej czy Zakopanem). Podobnie, równowaga statyczna i dynamiczna korelują ze sobą w bardzo niewielkim stopniu. Warto zwrócić uwagę na badanie profesora Schillinga z University of Memphis roku, które sugeruje neutralny lub negatywny wpływ UST na równowagę. Co ciekawe, badani twierdzili, że ich poczucie równowagi polepsza się, pomimo że testy równoważne pokazywały pogorszenie lub w najlepszym przypadku utrzymanie wyników (Schilling et al., 2009).

 

brzuch

 

Tradycyjny trening siłowy z ciężarami okazuje się również najskuteczniejszym treningiem funkcjonalnym. Jedno z wszechstronniejszych badań przeprowadził zespół, prof. Adesa z University of Vermont. Kobiety w wieku do 65 do 88 roku życia, wszystkie cierpiące na choroby układu krążenia, wykonywały tradycyjny trening z wykorzystaniem maszyn i wolnych ciężarów (przynajmniej 80% 1RM) przez okres 6 miesięcy. Zanotowały wyraźne przyrosty siły, poprawę koordynacji, elastyczności, równowagi, propriocepcji, wytrzymałości oraz subiektywnej łatwości funkcjonowania w codziennym życiu. Grupa kontrolna, wykonująca m.in. stretching, ćwiczenia kalisteniczne oraz jogę nie zanotowała żadnych pozytywnych efektów, nawet w zakresie elastyczności czy zakresu ruchu! W podobnym badaniu (Judge et al., 1994) UST nie poprawił jakości codziennego funkcjonowania ludzi starszych, w przeciwieństwie do tradycyjnego treningu na maszynach. Zwyczajny trening z ciężarami, bez wykorzystywania żadnego niestabilnego podłoża czy „magicznych pigułek rozwoju sportowego” nie tylko poprawił znacząco siłę i wytrzymałość, ale również parametry takie jak propriocepcję, równowagę czy koordynację, czyli cechy mocno upośledzane przez proces starzenia się. Jak widać niestabilne podłoże nie jest niezbędne do poprawy w/w cech. 

 

Wiele badań pokazuje, że wykonywanie ćwiczeń na niestabilnym podłożu pozwala nam coraz lepiej wykonywać ćwiczenia na niestabilnym podłożu, ale zupełnie nie przekłada się na aktywności specyficzne, takie jak np. bieganie. Dobrym przykładem jest badanie prof. Stantona z Central Queensland University z 2004 roku, podczas którego dołączenie treningu UST do treningu biegowego nie poprawiło ani uzyskiwanych wyników, ani np. sylwetek biegaczy w stosunku do grupy kontrolnej, która wyłącznie biegała. Za to wykorzystujący UST lepiej radzili sobie w czasie wyizolowanych ćwiczeń na niestabilnym podłożu.

 

Czy warto stosować ćwiczenia na niestabilnym podłożu w przygotowaniach triathlonisty?

Dostępne badania naukowe pokazują jednoznacznie, że nie jest to optymalny sposób wykorzystania czasu dostępnego na trening. Klasyczne ćwiczenia atletyczne, takie jak przysiad czy martwy ciąg wydają się dużo lepszym wyborem pod kątem poprawy siły funkcjonalnej czy kształtowania właściwych wzorców ruchowych. Wykonywanie ćwiczeń jednocześnie angażujących mięśnie antagonistyczne, co ma miejsce w przypadku UST, w dłuższym okresie prowadzi do wyższego kosztu energetycznego związanego z wysiłkiem i spadku ekonomii ruchu (dotyczy to również tak popularnych w ostatnim czasie planków, mających wzmacniać tzw. „core” - o tym następnym razem). Paradoksalnie, wykonywanie ćwiczeń np. na BOSU pozwala na utrwalanie słabych punktów. Wielokrotnie widziałem zawodników, którzy nie potrafią poprawnie wykonać tradycyjnego przysiadu, a na BOSU radzą sobie nieźle (możliwość ćwiczenia z dużym dropem pięta-palce pozwala kompensować przykurcze tylnych partii mięśniowych nóg). Tymczasem klasyczne ćwiczenia z wolnymi ciężarami są nie tylko skuteczne, ale i bezlitośnie identyfikują nasze słabe punkty w naturalnych łańcuchach kinetycznych. W literaturze można natknąć się na badania potwierdzające niewielką skuteczność UST (zapewne lepsze to niż całkowite lenistwo), ale wszystkie badania porównujące UST z ćwiczeniem na stabilnym podłożu wypadają na korzyść tego drugiego.  Treningowe ROI (zwrot z inwestycji) ćwiczeń z wykorzystaniem niestabilnego podłoża? Niskie.

 

Piśmiennictwo: 

1) Ades, P. A., Savage, P. D., Cress, M. E., Brochu, M., Lee, N. M., & Poehlman, E. T., Resistance training on physical performance in disabled older female cardiac patients, Medicine and Science in Sports and Exercise, 35(8), 1265–1270, 2003 r.
2) Anderson, K. G., & Behm, D. G., Maintenance of EMG activity and loss of force output with instability, Journal of Strength and Conditioning Research, 18(3), 637–640, 2004 r.
3) Behm, D. G., Neuromuscular implications and applications of resistance training, Journal of Strength and Conditioning Research, 9(4), 264–274, 1995 r.
4) Behm, D. G., Anderson, K., & Curnew, R. S., Muscle force and activation understable and unstable conditions. Journal of Strength and Conditioning Research, 16(3), 416–422, 2002 r.
5) Cressey, E. M., West, C. A., Tiberio, D. P., Kraemer, W. J., & Maresh, C. M., The effects of ten weeks of lower-body unstable surface training on markers of athletic performance. Journal of Strength and Conditioning Research, 21(2), 561–567, 2007 r.
6) Drake, J. D. M., Fischer, S. L., Brown, S. H. M., & Callaghan, J. P., Do exercise balls provide a training advantage for trunk extensor exercises? A biomechanical evaluation. Journal of Manipulative and Physiological Therapeutics, 29(5), 354–362, 2006 r.
7) Hamlyn, N., Behm, D. G., & Young, W. B., Trunk muscle activation during dynamic weight-training exercises and isometric instability activities. Journal of Strength and Conditioning Research, 21(4), 1108–1112, 2007 r.
8) Judge, J. O., Whipple, R. H., & Wolfson, L. I., Effects of resistive and balance exercises on isokinetic strength in older persons. Journal of the American Geriatrics Society, 42(9), 937–946, 1994 r.
9) Kavcic, N., Grenier, S., & McGill, S., Quantifiying tissue loads and spine stability while performing commonly prescribed low back stabilization exercises. Spine, 29(20), 2319–2329, 2004 r.
10) Lederman, E., The myth of core stability. Journal of Bodywork and Movement Therapies, 14, 84–98, 2010 r.
11) Lehman, G. L., An unstable support surface is not a sufficient condition for increases in muscle activity in rehabilitation exercise. Journal of Canadian Chiropractic Association, 51(3), 139–142, 2007 r.
12) McBride, J. M., Cormie, P., & Deane, R., Isometric squat force output and muscle activity in stable and unstable conditions. Journal of Strength and Conditioning Research, 20(4), 915–918, 2006 r.
13) McBride, J. M., Larkin, T. R., Dayne, A. M., Haines, T. L., & Kirby, T. J., Effect of absolute and relative loading on muscle activity during stable and unstable squatting. In NSCA 32nd National Conference and Exhibition, Las Vegas, July 8-11, 2009 r.
14) Nuzzo, J. L., McCaulley, G. O., Cormie, P., Caville, M. J., & McBride, J. M., Trunk muscle activity during stability ball and free-weight exercises. Journal of Strength and Conditioning Research, 22(1), 95–102, 2008 r.
15) Schilling, B. K., Falvo, M. J., Karlage, R. E., Weiss, L. W., Lohnes, C. A., & Chiu, L. Z. F., Effects of unstable surface training on measures of balance in older adults. Journal of Strength and Conditioning Research, 23(4), 1211–1216, 2009 r.
16) Stanton, R., Reaburn, P. R., & Humphries, B., The effect of short-term Swiss ball training on core stability and running economy. Journal of Strength and Conditioning Research, 18(3), 522–528, 2004 r.
17) Wahl, M. J., & Behm, D. G., Not all instability training devices enhance muscleactivation in highly resistance-trained individuals. Journal of Strength and Conditioning Research, 22(4), 1360–1370, 2008 r.


TOMASZ KOWALSKI 

Trener Trinergy


tomek kowalski


Opublikowane w Metodyka treningu

Redakacja Akademii Triathlonu publikuje wspólną odpowiedź 4 członków Zarządu na wywiad udzielony AT przez Sekretarza Generalnego Związku Filipa Puchalskiego. 

 

Tomasz Kowalski, Filip Przymusiński, Marcin Słoma, Adrian Szczepański:

Wywiad z Sekretarzem Generalnym opublikowany kilka dni temu nie może pozostać bez odpowiedzi z naszej strony, zbyt dużo było w nim nieścisłości, przeinaczeń, przypisywania sobie zasług i zwykłej beletrystyki. Zdajemy sobie sprawę, że dla czytelników AT sprawa nie jest jasna, a złożoność materii nie pozwala na wyrobienie sobie opinii bez zagłębienia się w szczegóły. Zostawiając na boku kwestie personalne, chcielibyśmy skupić się na merytorycznym aspekcie sprawy i przedstawić fakty dotyczące funkcjonowania PZTri.

 

Nasze zarzuty można ująć w trzech głównych punktach:


1) Pracami Zarządu sterowano niezgodnie ze Statutem Związku i niezgodnie z duchem prawa. Wielokrotnie łamano regulaminy głosowań internetowych, Statut PZTri, nie poddawano pod głosowanie wniosków formalnych zgłaszanych przez już byłych członków Zarządu, zwalniano i zatrudniano trenerów Kadr Narodowych bez wymaganych uchwał Zarządu.

 

2) W ramach Zarządu tłamszono wszelkie dyskusje związane z polityką szkoleniową i organizacją Związku. Większość decyzji podejmowano poza Zarządem, nie informując o nich członków Zarządu, ignorując ich pytania, wnioski oraz propozycje. Naszych uwag dotyczących szkolenia nawet nie poddawano dyskusjom, nie mówiąc już o głosowaniu. Szef szkolenia – pan Michał Szłapka - nigdy nie odpowiedział na na nasze pytania czy zarzuty dotyczące nadużyć w prowadzeniu szkolenia.

 

3) Całkowity brak przejrzystości i profesjonalizmu w kwestiach szkolenia. Nie jest przypadkiem, że do szkolenia centralnego nie powołano wielu zawodników z krajowej czołówki. Jeśli spojrzymy na pierwszą szóstkę z Mistrzostw Polski w Suszu to żaden z zawodników nie został powołany! Powołano za to trzech zawodników z miejsc 7-10, wszystkich z macierzystego klubu szefa szkolenia – AZS AWF Katowice. Razi brak jasnych kryteriów powołań, uznaniowe podejście do poziomu sportowego zawodników, brak komunikacji z nimi, trenerami i klubami, a przede wszystkim faworyzowanie jednego środowiska kosztem zawodników reprezentujących wyższy poziom sportowy. Patologicznym zjawiskiem jest ustawianie wszystkiego przez szefa wyszkolenia, p. Michała Szłapkę. Jest on jednocześnie wiceprezesem ds. szkolenia, szefem wyszkolenia, trenerem kadry narodowej oraz trenerem-koordynatorem kadr wojewódzkich. Nic dziwnego, że w kadrze nie brakuje zawodników z jego macierzystego klubu, często o wątpliwym poziomie sportowym, a w macierzystej szkole szefa szkolenia ma powstać ośrodek szkoleniowy bez wymaganej uchwały Zarządu. Za to wielu zawodników nie lubianych przez Pełniącego Wszystkie Możliwe Funkcje p. Szłapkę może się pożegnać ze szkoleniem pomimo lepszych wyników. Wyżej wymienione tematy rozwijamy na końcu pisma, prezentując nadużycia i błędy. 

 

Doceniamy działania Sekretarza Generalnego i Prezesa w pracy związanej z kontaktami medialnymi, budowaniem nowej polityki komunikacyjnej i wizerunkowej związku oraz poszukiwaniem sponsorów. Jednak jaki z tego pożytek, skoro pozyskane środki raczej nie zostaną wydane na rozwój triathlonu, tylko na poszerzanie strefy wpływów pana Szłapki? Jednak sposób prowadzenia PZTri w najważniejszych kwestiach oraz ograniczanie wpływu Członków Zarządu na działanie organizacji spotykają się ze zdecydowanym sprzeciwem.

 

Rozpoczynając pracę w Zarządzie liczyliśmy, że uda nam się stworzyć nową jakość. Marzył nam się sprawny, przejrzysty i przyjazny zawodnikom Związek, tworzony przez ludzi oddanych ideom olimpijskim, zasadom fair-play, pasjonatów dyscypliny. Dzisiaj mamy Związek, który leży w kwestiach merytorycznych i stara się podjechać kilka przystanków na gapę, stara się doczepić do dobrze przecież prosperującego triathlonu amatorskiego. Dodajmy, dobrze prosperującego bez PZTri. Wiadomo, że tak łatwiej – pomydli się oczy organizatorom, połasi do sponsorów obecnych w triathlonie amatorskim, rozda organizowanie imprez mistrzowskich licząc na dobry PR. Jednak tu potrzeba czegoś więcej, potrzeba wizji, pasji, ogromnego zaangażowania, woli współpracy i szacunku. Należy pamiętać, że Członek Zarządu jest przedstawicielem środowiska. Rezygnacja nawet jednego członka to już powód do zastanowienia, gdy robi to 4 członków to Zarząd traci mandat do kierowania PZTri. Naszym zdaniem sytuację mogą poprawić tylko nowe wybory i nowy Zarząd. Chcemy realnej zmiany i Związku transparentnego, profesjonalnego, dbającego o rozwój triathlonu w całej Polsce, pozyskującego do dyscypliny młodzież, podchodzącego do zawodników i trenerów z należnym im szacunkiem.

 

Poniżej garść faktów i konkretów. Liczymy, że czytelnicy sami wyrobią sobie opinię.


Nadużycia i złe praktyki związane z procedowaniem w ramach Zarządu:

Sekretarz Generalny nie poddawał pod głosowanie wniosków formalnych członków Zarządu spoza swojego stronnictwa w głosowaniu internetowym (które przy wyjątkowo rzadkich spotkaniach Zarządu de facto nadają kierunek działaniom Związku). Wielokrotnie dochodziło do błędów proceduralnych w głosowaniach internetowych lub odbywały się one w sposób sprzeczny z duchem prawa. Zdarzały się nawet niezapowiedziane, trwające kilka godzin głosownia. „Niewtajemniczeni” członkowie Zarządu nie mieli pojęcia o odbywania się głosowania, nie mówiąc o możliwości technicznych wzięcia udziału w głosowaniu oraz zapoznania się z konkretną sytuacją. Bez odpowiedzi pozostawały również nasze pytania i wątpliwości dotyczące szkolenia, przede wszystkim podpisywania kontraktów z Zawodnikami, powoływania Ośrodków Szkoleniowych oraz zasad współpracy na linii PZTri-Kluby-Zawodnicy. Wszystkie wyrażane głośno wątpliwości spotykały się albo z milczeniem albo niemerytorycznymi odpowiedziami o aroganckim i obraźliwym charakterze. Nierzadko łamano statut PZTri, podejmując działania wymagające decyzji Zarządu, takie jak zwolnienie czy zatrudnienie trenerów Kadr Narodowych lub ustalanie kalendarza sportowego bez informowania gremium. Bez echa pozostały prośby członków Zarządu o zwoływanie posiedzeń w dni inne niż robocze. Wszystkie posiedzenia Zarządu przebiegały w atmosferze pośpiechu, zamiatania spraw pod dywan, omawiania wybranych punktów i przekładania większości materiału na kolejne posiedzenia. Wynikało to raz z umówionych spotkań Prezesa w radio, raz konieczności wylotu w sprawach służbowych a raz nawet z powodu masażu (choć uczciwie przyznajemy, że po masażu Prezes wrócił na obrady).

 

Manipulowanie przepisami, statutem, regulaminami i mediami

-Między zarządami pracą związku kieruje prezydium. Zarządy zwołane są rzadko, decyzje podejmowane i wdrażane z poziomu prezydium nie tylko bez konsultacji z zarządem, ale nawet nie poinformowaniem go (np. przyznawanie imprez mistrzowskich). Materiały na zarząd otrzymujemy w takim terminie, że nie sposób się z nimi zapoznać. Przykładowo kluczowe dokumenty (około 30 stron) zawierające między innymi składy kadr we wszystkich kategoriach wiekowych, obsadę trenerską czy koncepcje szkolenia na lata 2014-2016 dostaliśmy w dniu zarządu (nieobecnie członkowie zarządu nie otrzymali tych dokumentów wcale) z informacją, że muszą być przyjęte natychmiast. Udało się wypracować stanowisko o przyjęciu dokumentów w podanej formie i zgłaszaniu uwag do środy (około 4 dni). Nie było takiej możliwości, a dokument został opublikowany nim członkowie zarządu wrócili z zebrania do domu. Mediom przedstawia się zaś opinię, że wszystko zostało przyjęte jednogłośnie i nikt nie zgłaszał zastrzeżeń. Oczywiście informowaliśmy sekretarza, że po raz kolejny doszło do nadużycia, a uwagi które mamy w związku z publikacja są już niemożliwe do wprowadzenia.

 

Od początku prac Zarządu do jego składu został dokooptowany z prawem głosu sekretarz zawiązku Filip Puchalski (sekretarz biura poselskiego Prezesa W. Olejniczaka). Jak wyjaśniał Prezes i pan Szłapka kierowano się tutaj zapisem w statucie, że sekretarz generalny powoływany jest przez Zarząd i wchodzi z urzędu w skład Zarządu Związku. Nie jest to jednak zgodne z innymi zapisami statutu dotyczącymi Walnego Zgromadzenia Delegatów (WZD) Związku, które jest najwyższą władzą w Związku. WZD określa liczbę członków Związku i w głosowaniu ustalono, że Zarząd Związku w najbliższej kadencji będzie liczył 10 członków + prezes czyli łącznie 11 osób. Kolejny zapis w statucie wyraźnie wskazuje, że do kompetencji WZD należy wybór : Prezesa, Zarządu i Komisji Rewizyjnej, zatem nikt kto nie został wybrany na WZD do Zarządu nie może być jego członkiem. Mimo to Filip Puchalski brał czynny udział we wszystkich głosowaniach, twierdząc, że dysponuje prawem głosu.

 

W zależności od sytuacji i chwilowych interesów wykorzystuje się stary lub nowy statut. Ostatnie wybory przebiegały zgodnie z zapisami starego, wówczas aktualnego, statutu. W trakcie kadencji nie można zmienić ilości członków Zarządu, podobnie jak liczby posłów w Sejmie, o czym doświadczeni polityce wiedzą doskonale. Ustalenie ilości członków Zarządu na daną kadencję to wyłączna kompetencja Walnego Zgromadzenia Delegatów. Rezygnacja 4 członków oznacza, że Zarząd stracił prawo do kooptacji nowych członków i możliwość podejmowania prawomocnych decyzji, nawet jeśli liczba członków Zarządu zgadza się z zapisami nowego statutu. Dopiero kolejne Walne Zgromadzenie ustali liczbę członków na kolejną kadencję.

 

Kwestie szkoleniowe

Trenerów kadr narodowych powoływano jedynie spośród członków zarządu, nie na zasadzie kompetencji czy konkursu. Próbowano handlować stanowiskami w zamian za poparcie. Szef szkolenia zatrzymał dla siebie informacje o możliwości starania się o nowe ośrodki szkoleniowe, z równoczesnym zgłoszeniem tylko jednej oferty - z Raciborza; szef szkolenia nie poinformowało tym zarządu (wymagana jest jego opinia) oraz ignorował pytania w tej sprawie. Z ogromnym oporem środowiska spotkał się system współpracy z zawodnikami w oparciu o tzw. kontrakty. Stawiały one zawodnika pod ogromną presją oraz w pozycji podrzędnej wobec Związku, przy jednoczesnym braku wzięcia na siebie odpowiedzialności za szkolenie, warunki w jakich ma przebiegać i efekty. Naszym zdaniem PZTri powinien pełnić funkcję służebną wobec zawodników, a nakłanianie szantażami i fałszywymi obietnicami zawodników do współpracy z PZTri jest nie do zaakceptowania. Nie jest przypadkiem, że podpisania kontraktów odmówiła prawie cała czołówka, m.in. Mateusz Kaźmierczak, Adam Głogowski, Mateusz Rak czy Małgorzata Otworowska.


Brakuje kryteriów powołań do kadry OBJĘTEJ SZKOLENIEM (zarówno narodowej jak i wojewódzkiej) podanej do informacji w dniu 11.10.2013 (nie mylić z szeroką kadrą narodową NIE OBJĘTĄ SZKOLENIEM podaną do informacji w dniu 14.01.2104). W składzie Kadr Wojewódzkich (zaplecze Kadr Narodowych) znalazły się zawodniczki zajmujące bardzo odległe pozycje w rywalizacji sportowej, oczywiście z AZS AWF Katowice lub spokrewnione z członkami Zarządu.
Brakuje zasad (oraz woli ich wprowadzenia) związanych z zarządzaniem oraz przydzielaniem sprzętu sportowego PZTri.


Pokazując w zasadzie jedynie czubek góry lodowej liczymy, że zainteresowani zrozumieją naszą decyzję. Nie sposób legitymizować swoją obecnością opisanych zjawisk i działań, a jako Zarząd brać za nie odpowiedzialności.

Opublikowane w Publicystyka
wtorek, 14 stycznia 2014 08:05

Co się dzieje w PZTri?

Kilka dni temu informowaliśmy o czterech działaczach Polskiego Związku Triathlonu, którzy złożyli rezygnację z zasiadania w Zarządzie (Tomasz Kowalski, Filip Przymusiński, Marcin Słoma, Adrian Szczepański). Nie podoba im się to, jak działają władze PZTri, czyli Prezes Wojciech Olejniczak, Sekretarz Filip Puchalski, a przede wszystkim Szef Szkolenia Michał Szłapka. Myślę, że jeszcze w tym tygodniu przedstawimy szczegóły tych zarzutów, konkretne przykłady i punkt widzenia tzw. "buntowników", w których nie ukrywam i ja pokładałem nadzieję na zmiany w Polskim Związku Triathlonu. Ciekawi mnie, co konkretnie kryje się za oskarżeniami dotyczącymi systemu szkolenia, dlaczego zainteresowani mają poczucie, że nie mają wpływu na wiele kluczowych decyzji, itp. Część spraw jest mi znana i z pewnością opisując oficjalną wersję, podzielę się również swoją, choć nieoficjalną wersją, ale kluczowe będzie tu stanowisko wyżej wymienionych. Dziś pierwsza odsłona, czyli kilka podstawowych pytań po rezygnacji członków zarządu. Z odpowiedzi Filipa Puchalskiego może się wydawać, że wszystko funkcjonuje jak w zegarku, ale już wiem, że byli członkowie Zarządu są innego zdania i nie podzielają entuzjazmu Sekretarza Generalnego. Jak zwykle punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Akademia Triathlonu będzie w tym sporze stała z boku i będzie platformą wymiany opinii. Mam nadzieję, że dzięki temu dojedziemy do konsensusu. 

 

Jak Prezes Wojciech Olejniczak przyjął rezygnację 4 członków Zarządu? To m.in. w młodych działaczach pokładano nadzieję na zmianę w związku, nowe otwarcie. Ich wspólny głos jest ważnym sygnałem, że coś w Związku dzieje się nie tak.

Filip Puchalski, Sekretarz generalny PZTri: Zarówno Prezes jak i inni członkowie Zarządu przyjęli tę informację ze zdziwieniem i rozczarowaniem. Fakty mówią coś zupełnie odwrotnego od tego, co napisali byli członkowie Zarządu. Każda z tych osób otrzymała propozycję konkretnych funkcji, jak choćby Filip Przymusiński, któremu złożyliśmy ofertę prowadzenia Kadry na dystansie długim, czy Tomek Kowalski, który miał być Trenerem Kadry Narodowej Juniora. Filip odmówił, a z Tomkiem mieliśmy domówione wszystkie szczegóły współpracy. Tomek z niewyjaśnionych opinii publicznej przyczyn zrezygnował z prowadzenia KNJ. Mimo wszystko zaoferowaliśmy mu prowadzenie Kadry Narodowej Młodzika i objęcie funkcji koordynatora skautingu, czyli dwa zadania, które z perspektywy najbliższych lat są dla naszego triathlonu najważniejsze. Tomek tę propozycję przyjął i w zasadzie w przeddzień podpisania umowy zrezygnował z funkcji członka Zarządu oświadczając, że nie zgadza się z kierunkiem szkolenia i nie ma wpływu na szkolenie w Polskim Związku Triathlonu. Nie rozumiem jak można stwierdzić, że nie ma się wpływu na kierunek szkolenia, otrzymując propozycję objęcia stanowiska trenera Kadr Narodowych czy koordynatora skautingu. Na konferencji 3xTAK Prezes Wojciech Olejniczak publicznie deklarował chęć współpracy ze wszystkimi, którzy mają konkretne uwagi. Do dzisiejszego dnia nie dowiedzieliśmy się, jak brzmią te uwagi. I tu mam na myśli uwagi merytoryczne, a nie personalne. Za kierunek szkolenia odpowiada Szef Szkolenia, czyli Michał Szłapka, przypominam byłym członkom Zarządu, że został wybrany przez Zarząd Polskiego Związku Triathlonu, a nie namaszczony czy sam włożył sobie koronę na głowę. Chciałbym zrozumieć, co wspomniana czwórka ma na myśli mówiąc, że nie ma wpływu na decyzje? Chcę odwrócić to pytanie i dowiedzieć się jakie propozycje dotyczące szkolenia, personaliów czy kierunku działania Związku zostały złożone przez tych, którzy zrezygnowali? Jestem na każdym posiedzeniu Zarządu, odbieram każdy telefon, każdego maila, smsa, a nawet prowadzę dyskusje z niektórymi członkami przez Facebooka. Nie było żadnej merytorycznej propozycji poddanej pod głosowanie, a jedynie pytania o terminy posiedzeń Zarządu i pretensje, że Zarząd spotyka się za rzadko. Zgodnie ze statutem Zarząd musi zebrać się cztery razy w roku. Od momentu objęcia funkcji Prezesa przez Wojciecha Olejniczaka, czyli od pół roku, Zarząd zebrał się cztery razy. Oczywiście możemy też się spotykać w sprawie kupna tuszu do drukarki, ale nie dajmy się zwariować. Związek musi działać sprawnie. Nie mogę zaakceptować i zrozumieć sytuacji, w której zawodniczka wysyła do mnie maila z informacją, że członkowie Zarządu mówią zawodnikom, żeby nie podpisywali kontraktów. Przecież to jawne działanie na niekorzyść Związku, ale i Zawodników! Kiedy Prezesem był Krzysztof Piątkowski, Marcinowi Słomie nie przeszkadzało funkcjonowanie Związku i Zarządu. Dziś, kiedy był na jednym posiedzeniu Zarządu z czterech, mu przeszkadza. Źle się stało, że te rezygnacje zostały złożone, ponieważ w świeżej perspektywie postrzegania triathlonu przez Filipa, Tomka czy Adriana Szczepańskiego pokładaliśmy duże nadzieje.

 

Czy to prawda, że są decyzje, które podejmujecie bez wymaganych uchwał, bez konsultacji z członkami Zarządu, o czym piszą Ci, którzy złożyli rezygnację?
Jako Sekretarz Generalny, czyli osoba, która kieruje pracami biura nie za bardzo rozumiem o jakich uchwałach czy konsultacjach piszą byli członkowie Zarządu. Władzę w Związku pełni Zarząd, a pomiędzy Zarządami gronem decydującym jest Prezydium złożone z Prezesa i Wiceprezesów. Pomiędzy posiedzeniami Prezydium decyzje podejmuje Prezes. Zarząd ma możliwość podważenia decyzji Prezydium czy Prezesa, ale na ani jednym posiedzeniu Zarządu, a od czerwca 2013 roku, nie pojawił się taki wniosek. Wszystkie uchwały są podejmowane zgodnie z obowiązującymi przepisami.

 

Co dalej? Jak Zarząd rozwiąże problem brakujących członków?

Na mocy statutu przyjętego przez Walne Zgromadzenie Delegatów w dniu 8 czerwca 2013 roku, liczba członków Zarządu powinna wynosić 6-8 osób plus Prezes. Po rezygnacji czterech członków Zarządu liczba ta wynosi aktualnie 6 osób plus Prezes, czyli mieści się w tej określonej w nowym statucie. Wystąpiłem o opinię prawną w tej kwestii i czekam na nią, ale wszystko wskazuje na to, że nie będzie konieczne zwoływanie Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Delegatów. Zarząd zdecyduje czy dobierze dwóch kolejnych członków Zarządu, czy pozostaje w tym składzie.

 

Zanim dostanę konkretne informacje dotyczące funkcjonowania Związku od członków Zarządu, którzy zrezygnowali, chciałbym jeszcze zapytać o niedawną przeszłość i rozwiązania kłopotów PZTri. Co z problemami Związku odziedziczonymi po starym Zarządzie, siedziba, długi? Ile obecnie wynosi dług i jaka jest perspektywa jego spłaty?

Sytuacja była bardzo ciężka, ponieważ zmiana władz dokonała się w samym środku sezonu. To nie służy zarówno zawodnikom i trenerom, ale też wprowadza chaos w środowisku. Musieliśmy realizować przyjęte przez poprzedni Zarząd plany szkolenia, preliminarze wydatków i wszystkie inne decyzje. W drugiej połowie roku wprowadziliśmy żelazną dyscyplinę budżetową i zweryfikowaliśmy plany finansowe na zgrupowania, zawody i inne akcje szkoleniowe. Balon finansowy na niektóre z tych akcji był tak napompowany, że gdybyśmy je zrealizowali to Związek utonąłby w długach. Nie bez powodu biegły rewident badający sytuację finansową stwierdził, że wyjście z tej sytuacji graniczy z cudem. My ten cud w dużej mierze zrealizowaliśmy. Spłaciliśmy około 100 tysięcy złotych, ale jeszcze mamy co robić w tej materii. Staniemy na głowie, aby na kolejnym Walnym Zgromadzeniu powiedzieć działaczom, że Związek nie ma żadnych długów.

Aktualnie trwa remont nowej siedziby Związku na ul. Złotej w Warszawie. Wykorzystaliśmy możliwość jaką mają stowarzyszenia i wynająć lokal po stawce preferencyjnej od Urzędu Miasta (ok. 14 zł za metr kwadratowy) i dzięki temu za biuro o powierzchni 100 metrów będziemy płacili tyle samo, co za aktualną siedzibę, która ma około 40 metrów i pochodzi z rynku komercyjnego. O standardzie biura przy Kopernika nie muszę Panu i Państwu mówić. Mniej więcej oddawała sposób funkcjonowania Związku. Pełny remont takiej siedziby to są duże nakłady finansowe, ale pozyskaliśmy sponsora, który ten remont przeprowadzi i wstawi całe wyposażenie. Biuro będzie przestronne i nowoczesne. Do końca lutego Związek będzie funkcjonował na ulicy Złotej 9. Nadaliśmy rangę Mistrzostw Polski najlepszym imprezom triathlonowym w Polsce. Rok temu nikomu nie śniło się, że Sport Evolution zrealizuje albo, że w ogóle będzie chciało współpracować ze Związkiem w sprawie Mistrzostw Polski na olimpijce w Ełku. Ale mając na rynku takich graczy jak Sportevolution, Labosport,  Endu Sport czy człowiek instytucja Jurek Górski, chcemy usiąść i rozmawiać. Mając takie miejsce jak Susz i pełnych zaangażowania ludzi w Urzędzie Miasta chcemy, aby MP na Sprincie odbyły się właśnie tam. Udało się nam usiąść przy jednym stole i pracować nad ligą triathlonu, a na sam pomysł posadzenia przy stole konkurencji, wszyscy pukali się w głowę. Ligi jako jednego cyklu imprez, z jednym brandem i jednym standardem organizacyjnym nie zrealizujemy w 2014 roku. Nie dlatego, że nikt nie chciał z nami rozmawiać, ponieważ rozmawialiśmy wszyscy, ale dlatego, że musimy być profesjonalni i jak coś tworzymy w polskim triathlonie i chcemy to dać środowisku, to musi to być produkt idealny i dopracowany w każdym szczególe. Liga wystartuje w roku 2015.

 

Lada dzień zostanie uruchomiony portal internetowy, który nie będzie pełnił funkcji tylko informacyjnej, ale będzie platformą do internetowej rejestracji wniosków licencyjnych, opłat. Będą na nim blogi najlepszych zawodników, interaktywny kalendarz zawodów, mapa klubów i okręgów. Jak Pan doskonale wie taki portal też jest dużym kosztem. Na to też pozyskaliśmy sponsora, więc nie obciążamy budżetu Związku. Podpisaliśmy umowy partnerskie z firmami Giant, High Level Center, Columna Medica, sklepem tripower.pl, które zaoferowały nam duże korzyści dla posiadaczy licencji zawodniczych. Licencja będzie swoistym programem lojalnościowym uprawniającym do zniżek za usługi oferowane przez powyższe firmy. Podpisujemy kolejne umowy jak chociażby ubezpieczeniowe dla posiadaczy licencji, tyczy się to zarówno zawodowców jak i amatorów. Licencja będzie zawierała konkretne ubezpieczenie NNW. Tego w Polsce jeszcze nikt nie zrealizował. PZTri jest pierwsze. O szczegółach będziemy informować kiedy podpiszemy stosowne dokumenty. Odświeżyliśmy logotyp Polskiego Związku Triathlonu i całą identyfikację wizualną, aby PZTri kojarzyło się nowocześnie.Wprowadziliśmy politykę informacyjną i medialną. Pierwszy raz w historii to PZTri wysyła komunikaty prasowe do mediów o wydarzeniach i osiągnięciach naszych zawodników. Dziennikarze sportowi mówią, że wreszcie mają jakieś informacje o naszych triathlonistach ze strony Związku, ponieważ dotychczas dowiadywali się o nich przypadkowo, albo sami musieli je uzyskiwać od osób ze środowiska. Porównałem liczbę publikacji o reprezentacji Polski w triathlonie w mediach elektronicznych (z wyłączeniem portali branżowych) i w porównaniu z pierwszym a drugim półroczem 2013 roku ten wzrost to kilka tysięcy procent. Jesteśmy bardzo aktywni na Facebooku i powoli przygotowujemy się do stworzenia kanału na youtube, gdzie będą zamieszczane relacje, wywiady i inne materiały filmowe. Partnerem PZTri będzie Magazyn „Bieganie” i jego dział o triathlonie, za który odpowiada i doskonale prowadzi Maciek Żywek. I niech nikt nie mówi, że to jest kosmetyka, która nie ma większego znaczenia. Nie. Ona ma ogromne znaczenie dla wizerunku i funkcjonowania naszego Związku. To dzięki tym zmianom i dzięki osobie Prezesa Olejniczaka sponsorzy sami do nas przychodzą i chcą wspierać naszych kadrowiczów. W biurze na Kopernika jest segregator z napisem „Sponsorzy”. Kiedy przychodziliśmy do Związku była w nim jedna kartka. Dziś ten segregator się nie domyka.

 

Komu PZTri zalega z płatnościami? "Stary" Prezes nie chciał mi tego ujawnić.

Są to placówki medyczne, hotele, linie lotnicze, touroperatorzy i inne firmy, które realizowały zlecenia byłego Prezesa i Zarządu. Lista była bardzo długa. Dziś jest po prostu długa. Z każdą z tych firm i osób odbyliśmy spotkania i ustaliliśmy harmonogramy i zasady spłaty. Jak Pan się domyśla nie są to łatwe spotkania, ponieważ często mówimy o długach sprzed 3-4 lat. Udało się naprawić relacje i zdobyć zaufanie tych osób. To jest nasz duży sukces. Tak samo jak rozwiązanie w kilka miesięcy sporu między Markiem Jaskółką i Związkiem. Były Prezes przez 5 lat nie był w stanie zawrzeć ugody finansowej z naszym najlepszym zawodnikiem Nam się to udało. Rozliczyliśmy się z zawodnikami, a trenerzy Kadry nie muszą na zgrupowaniach wykładać prywatnych pieniędzy, które są im zwracane często po wielu miesiącach. Tych, jak i wielu innych, działań porządkujących nie widać na zewnątrz i nie są tematami dyskusji, ale one się dzieją.

 

Ostatnio odbywła się Rada Trenerów. Co postanowiono? I czy prawdą jest, że Rada Trenerów została powołana bez konsultacji?

Radę Trenerów na pierwsze posiedzenie powołuje Prezes i tak też się stało. Prezes zdecydował o Radzie Trenerów złożonej z działu szkolenia PZTri (Szef Szkolenia i Trenerzy KN), przedstawicieli OSSM-ów i trenerów koordynatorów trzech najlepszych województw (Śląsk, Wielkopolska i Zachodniopomorskie). Rada Trenerów przyjęła regulamin i rozszerzyła swój skład o trenerów koordynatorów wszystkich okręgów. Musimy sobie odpowiedzieć na pytanie jaki jest status Rady Trenerów. Otóż jest to ciało opiniujące i rekomendujące Zarządowi PZTri pewne działania. Na Radzie Trenerów nie podjęliśmy żadnej wiążącej decyzji, ponieważ Rada nie ma takich uprawnień. Przewodniczącym Rady został Paweł Barszowski, czyli Trener Kadry Narodowej Seniora i U-23, a wiceprzewodniczącego i sekretarza Rada wybierze na kolejnym posiedzeniu, aby prezydium było odzwierciedleniem nowego składu. Rada złożyła Zarządowi rekomendację co do kryteriów kwalifikacyjnych na mistrzowskie imprezy międzynarodowe, kryteriów kwalifikacyjnych do Kadry Wojewódzkiej, kryteriów przyznawania OSSM-ów, propozycję co do kształtu Szerokiej Kadry. Rada rekomendowała Zarządowi nazwiska zawodników do programu Talent. Na najbliższym posiedzeniu Zarząd będzie te rekomendacje i kryteria głosował. Z przyjemnością przekażę opinii publicznej spisane ustalenia Rady. Jednym z członków Rady jest były już członek Zarządu i z tego co wiem, jest niezwykle pozytywnie zaskoczony przyjętymi tam rekomendacjami i kryteriami. Inny były członek Zarządu, który nie jest członkiem Rady zgłosił swoje propozycje osobowe do Kadry Szerokiej i też zostały uwzględnione. To tak zamykając temat braku wpływu na kierunki i szkolenie.

Opublikowane w Publicystyka

Blogi

Ostatnie wpisy Pokaż wszytkie

stat4u
Website Security Test