brett sutton
Home Aktualności Newsy Artykuły w etykiet: zawody
poniedziałek, 13 lutego 2017 07:08

Jak przygotować się do wyjazdu na obóz i zawody

Wyjazd na obóz sportowy lub zawody za granicę w nieznane miejsce wiąże się z mniejszym lub większym stresem zwizanym z odpowiednimi przygotowaniami. Oczywiście sam wyjazd dostarcza samych pozotywnych emocji, ale któż z nas nie tracił czasami cennych minut na nerwowym pakowaniu, przygotowaniach w pracy do wyjazdu, kiedy trzeba na ostatnią chwilę wypełnić zadania przed kilkunastodniową nieobecnością. Tuż przed samym wyjazdem często kumulują się obowiązki, aby zdążyć ze wszystkim przed samym wyjazdem. Podróż własnym samochodem to zwykle komfort - możemy zapakować wszystko, co możliwe i nie martwimy się o zniszczenie roweru w transporcie samolotowym lub zgubieniem bagażu. Dlatego podróż zagraniczna staje się trochę bardziej wymagająca pod względem organizacyjnym. Aby uniknąć niepotrzebnych zmartwień i stresu zaplanuj wszystko wcześniej.

 

Przed podróżą sprawdź połączenie z lotniska do hotelu. Być może hotel zapewnia taką opcję. Dodatkowo możesz napisać do hotelu czy posiadają lodówkę, mikrofalówkę itp. Jeżeli na miejscu wynajmujesz auto upewnij się, czy jest wystarczająco duże na twoje bagaże. Sprawdź datę ważności paszportu. Wyrobienie nowego zajmuje nawet do 30 dni, lecz w praktyce odbywa się to szybciej w zależności od urzędu. Podobnie sytuacja wygląda z kartami płatniczymi, sprawdź termin ważności i opłaty jakie ponosisz za korzystanie z nich za granicą. Zobacz, gdzie będziesz mógł zjeść w pobliżu, aby nie szukać w ostatniej chwili restauracji czy baru. Zapoznaj się z prognozą pogody, aby dobrać odpowiednie ubrania zarówno sportowe jak i codzienne. Zadbaj także o ubezpieczenie.


Przygotuj minimum na tydzień przed wylotem listę rzeczy, które potrzebujesz. Następnie przed pakowaniem rozłóż wszystkie rzeczy z listy na łóżku lub na podłodze i sprawdź, czy masz już wszystko. 


Pakowanie roweru to oddzielna kwestia. Nigdy nie za wiele dodatkowej ochrony w postaci rozciętej, przemysłowej otuliny na rury, gąbek czy innych wypełniaczy. Na lotniskach często walizki nie są traktowane z należytą ostrożnością. Szkoda, aby drogi sprzęt uległ zniszczeniu, a nasz obóz lub zawody legły w gruzach. Trzeba mieć ze sobą wszystkie możliwe do spakowania narzędzia, pompkę i zapasowe dętki do roweru. Przed wyjazdem sprawdź, czy w pobliżu znajduje się sklep rowerowy. Pamiętaj, aby wszystkie torby były podpisane, jeśli nie ma miejsca na twoje dane, dołącz do torby zawieszkę. Najlepiej owiń całą torbę folią, zamki czasami nie wytrzymują uderzeń i rozrywają się. Trzeba pojawić się wcześniej na lotnisku z niewymiarowym bagażem takim jak walizka rowerowa. Odprawa raz pójdzie sprawnie, a innym razem możesz utknąć nawet na godzinę i więcej z takim bagażem.

 

Na poniższym filmiku możesz zobaczyć jak pracownicy lotniska potrafią traktować bagaże.

 

https://youtu.be/BPloIzDa6bg

 

Do bagażu podręcznego koniecznie spakuj wszystkie najważniejsze rzeczy, które pozwolą Ci przetrwać przez dzień lub dwa, kiedy zdarzy się sytuacja zgubienia bagażu.
Jeśli już znajdziesz się w takiej sytuacji, że przewoźnik zgubi twój bagaż, a ty jesteś już na miejscu obozu lub zawodów, dobrym pomysłem jest mieć ze sobą okularki i kąpielówki (strój kąpielowy) w bagażu podręcznym. Zajmują bardzo mało miejsca, a nie będziesz sfrustrowany tym, że nie możesz trenować.


Do samolotu zabierz ze sobą zatyczki do uszu, skarpetki kompresyjne i poduszkę. Przyda się także coś ciepłego do ubrania, w samolocie potrafi być naprawdę chłodno. Suche powietrze na pokładzie powoduje szybkie osuszanie naszej skóry i śluzówki nosa. Wysuszony nos nie stanowi wystarczającej bariery dla wirusów i bakterii krążących po pokładzie, więc nawilżaj swój nos specjalnym sprayem lub wodą morską. Nie zapominaj o piciu, a będziesz się lepiej czuł po wylądowaniu. Przed każdym posiłkiem używaj żelu dezynfekującego do rąk.

 

Na koniec jeszcze jedna sprawa:

 

Elektronika - dowiedz się, czy nie potrzebujesz adaptera do wtyczek. Jeśli posiadasz urządzenia na baterie, weź ze sobą zapasowe.

Opublikowane w Publicystyka
niedziela, 29 stycznia 2017 12:03

Triathlon Energry 2017 - ambitne imprezy

Szukasz ambitnych… imprez triathlonowych? Wybierz Triathlon Energy 2017! Pięć lokalizacji. Po dwie na Pomorzu i Warmii i Mazurach oraz jedna w łódzkiem. Trzy dystanse plus sztafety. W dniu poprzedzającym zawody atrakcje dla rodzin. Rywalizacja dla dużych i małych, warsztaty kulinarne i inne niespodzianki. Kilka nowości, m.in. nagrody finansowe dla najlepszych, nowe trasy i dodatkowe klasyfikacje, jak choćby w Gniewinie. Zapraszamy na Triathlon Energy w 2017 roku.


- Sezon zaczynamy 28 maja br. w Gniewinie – mówi Aldona Dybuk z Triathlon Energy. – To będzie oficjalnie otwarcie TRI sezonu na Pomorzu. Miejsce znane fanom sportu. To właśnie tutaj podczas Euro 2012 mieszkała reprezentacja Hiszpanii. Tutaj znajdują się rewelacyjne warunki do uprawiania triathlonu m.in. dzięki pięknym i wymagającym trasom rowerowym.

 

Gniewino2


Trasa z hiszpańskim akcentem


Hotel Mistral Sport wspólnie z organizatorem zawodów przygotował dla zawodników atrakcyjne pakiety pobytowe, a dla zorganizowanych grup ciekawe oferty obozowe. Planując trasę zmagań etapu kolarskiego organizatorzy postanowili zapytać potencjalnych zawodników, jaki wariant wybierają: łatwiejszy, czy trudniejszy?


– Zdecydowana większość opowiedziała się za drugą opcją. Bardziej wymagającą, z prawie dwu kilometrowym podjazdem pod zbiornik w Gniewinie – dodaje Adam Greczyło, odpowiedzialny za wszystkie kwestie techniczne Triathlon Energy. – Na tym odcinku będzie dodatkowy pomiar czasu. Najszybsza kobieta i mężczyzna, którzy uzyskają najlepszy czas otrzymają specjalną atrakcyjną nagrodę oraz przechodni puchar, a podjazd będzie nazwany imionami zwycięzców.

 

Gniewino1


Gniewino to nie tylko zawody, ale także rodzinny festyn. Warto tutaj przyjechać już w piątek i spędzić z bliskimi weekend. Sobotnie popołudnie przed odprawą techniczną będzie dedykowane rodzinom. Na pięknym stadionie przy hotelu Mistral Sport zaplanowano zawody, w którym punkty do klasyfikacji będą zbierać poszczególni członkowie rodzin podczas nietypowych konkurencji. Zabawy i dobrego humoru nie zabraknie, a najlepsze ekipy wyjadą z atrakcyjnymi nagrodami.


Starogard Gdański po raz drugi, ale inaczej


Drugim przystankiem cyklu będzie Starogard Gdański (18 czerwca 2017). – To miejsce dla nas wyjątkowe, bo tutaj wszystko się zaczęło - dodaje Adam Greczyło.
Nie wszystko jednak będzie wyglądało tak samo.

 

Starogard2


– W ubiegłym roku natura nas trochę zaskoczyła, dlatego m.in. zmieniamy akwen wodny, bo zawodnicy narzekali na ciasną strefę zmian i dużą ilość wodorostów na etapie pływackim – twierdzi Greczyło.- Dlatego pierwsza dyscyplina odbędzie się kawałek dalej, w Jeziorze Borzechowskim Wielkim. Następnie trasa rowerowa, płaska i szybka zostanie poprowadzona do centrum Starogardu Gdańskiego i dalej bieg po mieście z metą i strefą finiszera na stadionie im. Kazimierza Deyny. Wzorem ubiegłego roku.


Tri lato zaczyna się w Lidzbarku Welskim


Początek lipca (1-2 lipca 2017) to Lidzbark Welski. Nieodkryte miasteczko nad rzeką Wel, na Warmii i Mazurach, w pobliżu Działdowa i Ostródy. Po raz drugi triathloniści będą mieli okazję poznać gorący doping mieszkańców, który tak zachwycił zawodników w 2016 roku. Tylko 160 km od Warszawy, a z dala od zgiełku jest idealne miejsce dla triathlonu, ale także na weekendowy wypoczynek. Imprezę zaplanowano na dwa dni. W sobotę organizatorzy cyklu Triathlon Energy wraz z władzami miasta przygotowali sporo atrakcji. Wystarczy choćby wymienić bieg dla dzieci, czy pokaz z warsztatami kulinarnymi. Poprowadzi je Malika, finalistka programu Top Chef, a także gdyńska restauratorka i początkująca triathlonista. Wprowadzi Was w cudowny świat smaków, którego nie będziecie chcieli opuścić. Podczas warsztatów kulinarnych będzie możliwość skosztowania potraw przygotowanych przez szefową kuchni i jej pomocników, którzy zostaną wyłonienie w konkursie jeszcze przed zawodami.

 

Lidzbark1


W sobotnie popołudnie na plaży miejskiej zgodnie z tradycją ubiegłego roku odbędą się cross kajaki – czyli charytatywne zawody, z których dochód będzie przeznaczony na Nidzicki Fundusz Lokalny. Wieczorem planowana jest jeszcze jedna atrakcja, która czeka jednak na ostateczne potwierdzenie. Do tego sprawdzona i szybka trasa rowerowa oraz piękna zacieniona poprowadzona przez las trasa biegowa to znaki charakterystyczne dla triathlonu w Lidzbarku. Podsumowując? Po pierwsze zawody dla dzieci, po drugie cross kajaki, po trzecie warsztaty kulinarne, po czwarte niespodzianka, a w niedzielę zawody na trzech dystansach. Czego chcieć więcej! Sympatyczny wakacyjny weekend gwarantowany.


Środek lata to zawody w środkowej Polsce Triathlon Energy w Bełchatowie


Przedostatnim przystankiem na mapie cyklu jest Bełchatów (23 lipca 2017). Impreza zupełnie inna od tej w roku 2016. Start i etap pływacki w wielkim basenie na Słoku, czyli betonowym zbiorniku należącym do Elektrowni Bełchatów. Nowa trasa kolarska do miasta i bieg po centrum z metą zlokalizowaną w pobliżu Urzędu Miasta i Gigantów Mocy. – W ubiegłym roku część zawodników narzekała na trasę biegową, była zbyt wymagająca i bardziej crossowa – przyznaje Adam Greczyło. – Dlatego chcąc wyjść naprzeciw sugestiom, przenosimy imprezę do centrum miasta i lokalizujemy metę w sercu Bełchatowa.


Podsumowanie tri sezonu w Mrągowie


Na wielki finał zapraszamy do Mrągowa (26-27 sierpnia 2017). Start oczywiście w sobotę! Tutaj popołudniu zapraszamy na kulinarne spotkanie z Maliką. I tym razem będą warsztaty kulinarne, choć temat gotowania inny niż w Lidzbarku, atrakcje dla najmłodszych, rodzinne animacje i sporo innych niespodzianek.

 

Triathlon Energy


Organizatorzy zapewniają, że finał zmagań triathlonowych w niedzielę również będzie wyjątkowy. – Meta ostatniej naszej imprezy w roku 2017 zlokalizowana będzie na pomoście plaży miejskiej w Mrągowie. Zatem wbiegając na metę cyklu w tym roku możecie myślami wybiegać w przyszłość i na horyzoncie stawiać kolejne triathlonowe wyzwania na rok 2018.

 

Kasa dla najlepszych i super muzyka


Dla wszystkich, którzy wystartują co najmniej w 4 imprezach cyklu TE jest oczywiście klasyfikacja generalna. Dodatkowo dla najlepszych na poszczególnych dystansach w rywalizacji open kobiet i mężczyzn są nagrody finansowe.


Na starcie i na mecie zawodników do walki, a kibiców do kibicowania zagrzewać będzie niesamowita muzyka przygotowana przez DJ Gambita. Człowieka, który muzycznie „oprawiał” największe imprezy sportowe. Grał na Stadionie Narodowym w Warszawie, meczach NBA w Waszyngtonie i kilkunastu lekkoatletycznych mityngach z mistrzostwami świata włącznie.

 

To wszystko sprawia, że warto pojawić się na imprezach Triathlon Energy. W końcu rok 2017 został oficjalnie ogłoszony rokiem energii w triathlonie. Jedno jest pewne – u nas znajdziecie jej bardzo dużo!

 

Więcej informacji oraz zapisy na stronie www.triathlonenergy.pl

Opublikowane w Publicystyka
środa, 11 stycznia 2017 09:34

TOP 5 najzimniejszych zawodów na świecie

Lubisz trenować w niskich temperaturach? Nie straszne ci mrozy poniżej -20 stopni? Sprawdź TOP 5 wyścigów w ekstremalnie zimnych i trudnych warunkach.

 

Yukon Arctic Ultra

 

“Najzimniejszy i najcięższy ultra na świecie.”

Yukon to jedno z najdzikszych i oddalonych miejsc na świecie. W północno-wschodniej części Kanady gdzie mróz sięga -30 stopni odbywa się kilkudniowy wyścig, który można przebyć pieszo, rowerem MTB lub na nartach biegowych. Zawodnicy mają do wyboru kilka dystansów: maraton, 160 km, 320 km, 480 km i najdłuższy prawie 700 km. Pokonanie najdłuższego dystansu zajmuje około 10 dni. Trasa jest oznakowana, ale ciężkie warunki pogodowe, brak dróg, świeży śnieg i silny wiatr sprawiają, że czasami ciężko jest podążać odpowiednią ścieżką, więc GPS i kompas mogą uratować życie. W ubiegłym roku pierwszego dnia zawodów temperatura spadła do -37 stopni, a w nocy do - 45. Kilku Polaków próbowało wystartować w tym ultramaratonie, lecz żaden jeszcze nie ukończył.

 

 TOP5NajzimniejszychZawodowNaSwiecie1

 

North Pole Marathon

 

Na biegunie północnym odbywa się maraton określany mianem najzimniejszego na świecie. Odbywa się w temperaturze średnio -25 - -45 stopni, a silny wiatr powoduje, że temperatura odczuwalna sięga -60 stopni. Na biegunie północnym nie ma lądu, zawodnicy biegną po śniegu, który leży na warstwie lodu. Trasa jest tak poprowadzona, aby omijać pęknięcia w lodzie. Jakby było mało wrażeń. Uczestnicy są narażeni na ataki niedźwiedzi polarnych. Obsługa zawodów pilnuje maratończyków z ostrą bronią i gdy pojawi się zagrożenie odpędza niedźwiedzie.

 

 TOP5NajzimniejszychZawodowNaSwiecie2

 

Antarctic Ice Marathon & 100 km

 

Jeżeli chciałbyś zdobyć koronę ziemi w maratonach, to jest obowiązkowy punkt. Maraton na biegunie południowym. Temperatura w okolicach -20 stopni może nie jest ekstremalnie niska, lecz silny wiatr katabatyczny, który obniża temperaturę odczuwalną potrafi utrudnić bieg. Na biegunie południowym biega się po płaskowyżu, na wysokości około 2800 m n.p.m., ale ciśnienie powietrza jest na ziemi tym niższe, im bliżej bieguna, więc czujemy się tu jak w Alpach na 3500 m n.p.m. Zawodnicy po wylądowaniu na Antarktydzie przechodzą aklimatyzację. Do wyboru mamy jeszcze równolegle odbywający się bieg na 100 km. Słońce o tej porze roku praktycznie nie zachodzi, więc bieg wydaje się trwać w nieskończoność.

 

 TOP5NajzimniejszychZawodowNaSwiecie3

 

Siberian Ice Marathon

Największy maraton z najniższą temperaturą. Na linii startu pojawia się co roku około 1000 zawodników z całego świata. W ubiegłym roku temperatura podczas startu spadła do -32 stopni. Aby przygotować się do takich warunków, zawodnicy z innych krajów trenują w wielkich chłodniach przemysłowych, biegając po hali wokół regałów lub ustawiając bieżnię mechaniczną w takim miejscu.

 

 TOP5NajzimniejszychZawodowNaSwiecie4

 

Tak wygląda prawidłowy trening do ekstremalnie zimnych zawodów.

 

TOP5NajzimniejszychZawodowNaSwiecie7

 

Mongolia Genghis Khan Ice Marathon

Jeżeli nie do Rosji to można polecieć do Mongolii. Zawody bardziej kameralne, lecz temperatura w ubiegłym roku była jeszcze niższa, na starcie było -34, a miejscami spadała do -40 stopni. Zawody poprowadzone są wzdłuż rzeki, także na oblodzone odcinki przydadzą się buty z metalowymi kolcami. Klimatu dodaje obsługa zawodów, która porusza się na trasie zawodów psimi zaprzęgami.

 

TOP5NajzimniejszychZawodowNaSwiecie6

 

W Polsce też mamy zawody przeprowadzane w wyjątkowo zimnych okolicznościach. Są to np. Mistrzostwa Polski w pływaniu zimowym w wodach otwartych, na których pływa się bez pianek po wyciętym w tafli lodu prostokącie, na dystansie 1 km. Inną propozycją może być Zimowy Ultramaraton Karkonoski na dystansie 53 km, z trasą poprowadzoną granią Karkonoszy, przebiegającą przez Śnieżkę, warunki pogodowe mogą być bardzo ciężkie.

Opublikowane w Wydarzenia

Jako pierwsi w Polsce stworzyliśmy rozbudowany kalendarz imprez na przyszły sezon 2017. Mamy już terminy ponad 70 zawodów triathlonowych, duathlonowych i aquathlonowych. Zachęcamy do korzystania z kalendarza przy planowaniu nadchodzącego sezonu, a organizatorów do samodzielnego uzupełniania danych. Możecie dodawać zdjęcia i filmy, opisywać swoje zawody, a zawodnicy i kibice oceniać. Szykuje się kolejny rekordowy rok pod względem liczby zawodów multisportowych w Polsce. Według naszych szacunków w tym sezonie odbędzie się ponad 100 imprez. Takiej liczby jeszcze nie było. Warto sprawdzać kalendarz regularnie ponieważ jest na bieżąco aktualizowany.


Triathlon w Polsce, szczególnie ten amatorski bardzo szybko się rozwija. W naszym kraju możemy zapisywać się na największe zawody międzynarodowych marek takich jak Ironman, Challenge Family czy Xterra. Kalendarz imprez obfituje w  duathlony i cross-duathlony szczególnie na początku i na końcu sezonu. Obecnie triathlony organizowane są już praktycznie w całej Polsce. Można przebierać w startach od super sprintów, aż po triathlony extremalne, dłuższe od ironmana, poprowadzone w najtrudniejszym możliwym terenie. Jeśli jesteś pasjonatem rowerów MTB i biegania przełajowego, też znajdziesz coś dla siebie. Mamy do wyboru pięć cykli triathlonowych, w których można walczyć o końcową kwalifikację, niczym w zawodowym pucharze.


Informacja dla organizatorów:
Polecamy tworzyć w kalendarzu profile zawodów, od Was będzie zależał wygląd i opis imprezy. Aby wyróżnić się i zdobyć patronat Akademii Triathlonu prosimy o kontakt.

Opublikowane w Wydarzenia
sobota, 26 marca 2016 13:18

VI Aquathlon Rumia 2016

VI Aquathlon Rumia 2016 oraz Mistrzostwa Polski w Aquathlonie (w kat. junior młodszy, junior, młodzieżowiec) - impreza promującą triathlon, wychowanie przez sport, aktywny i zdrowy tryb życia odbędzie się w Rumii już po raz szósty 17 kwietnia. Zapraszamy nie tylko triathlonistów i nie tylko wyczynowców, ale także pływaków, biegaczy, kolarzy i wszystkich uprawiających sport i umiejących pływać. Przed zawodami wszyscy uczestnicy dostaną okolicznościowe koszulki i bon na posiłek regeneracyjny. Patronat medialny nad imprezą objęła Akademia Triathlonu. Aquathlon to dyscyplina składająca się z kombinacji pływania i biegu, wywodząca się z triathlonu, topowej już dziś dyscypliny olimpijskiej. Rywalizacja w Rumi będzie odbywała się na 5 dystansach (w pływaniu od 100m do 800m i w biegu od 500m do 5km ), w 8 kategoriach wiekowych (od 8 lat wzwyż ) i aż 20 klasyfikacjach.

 

VIAquathlonRumia20163

 

           Konkurencja pływacka będzie przeprowadzona na pływalni MOSiR w Rumi seriami na czas. W przypadku dużej frekwencji startujących przewiduje się start z dołu i pływanie po dwie osoby na torze. Serie ustalone będą wg zgłoszonych aktualnych czasów. Konkurencja biegowa będzie miała charakter wyścigu pościgowego (handicap). Zawodnik (-czka) z najlepszym czasem z pływania pierwszy (-sza) wyruszy na trasę biegową. Kolejne osoby wyruszą ze stratą czasową wynikającą ze straty czasowej w pływaniu. Miejsce na mecie biegu automatycznie jest miejscem w aquathlonie.

 

VIAquathlonRumia20164

 

          Konkurencja biegowa odbędzie się na dwóch trasach.Trasy biegów dziecięcych i dla młodzików odbędą się w Parku Miejskim o nawieczchni szutrowej oraz kostki polbrukowej. Trasy MP na dystanach 3 i 5 km wytyczone zostały na ulicy Starowiejskiej o nawierzchni asfaltowej.

 

VIAquathlonRumia20165

 

           O godzinie 16:15 rozpocznie się najprzyjemniejsza część zawodów, czyli ceremonia dekoracji, podczas której najlepszym zawodnikom i zawodniczkom zostaną wręczone pamiątkowe puchary oraz nagrody rzeczowe i finansowe ufundowane przez sponsorów zawodów.  Najlepsi w kategoriach junior młodszy, Junior oraz młodzieżowiec otrzymają medale Mistrzostw Polski w Aquathlonie na 2016 rok pod auspicjami Polskiego Związku Triathlonu. W imieniu Burmistrza Rumi Pana Michała Pasiecznego oraz prezesa Polskiego Związku Triathlonu, Pana Wojciecha Olejniczaka,  partnerów instytucjonalnych i firm wspierających imprezę, Uczniowski Klub Sportowy Tri-Team Rumia - organizator imprezy, serdecznie zaprasza do Rumii już 17 kwietnia. 

 

VIAquathlonRumia20166

 

 

Zapraszamy, ilość miejsc ograniczona. Szczegóły w regulaminie zawodów.

 

Wyniki z ubiegłych lat można sprawdzić TUTAJ.

 

Trasy biegów oraz oświadczenie dla osób niepełnoletnich znajdziesz TUTAJ.

 

Organizator: 

UKS Tri-Team Rumia

 

Opublikowane w Wydarzenia
czwartek, 06 listopada 2014 06:12

Swim the Island - sól i kawa

Prezentujemy Wam relację Piotra Nowickiego z ciekawych zawodów rozgrywanych we Włoszech. Swim the Island to zawody w pływaniu długodystansowym rozgrywane na czterech dystansach - 1,8 km; 3,5 km; 6,0 km oraz ProSwim Challenge 1,8 km + 6,0 km. Może ktoś z Was w przyszłym roku wpisze tę imprezę do planów startowych.

 

Początek października, przybasenowa kawiarnia, codzienne, rytualne śniadanie po pływaniu: bułka z serem, ciastko orzechowe, herbata (dwie filiżanki). Za oknem deszcz...

Noc, niemiecki autobahn, WV Sirocco, 180km/h kierunek - południe, currywurst, kawa. Sobota, słońce, morze, plaża, włoska knajpka, poranne dopio, mhmm. – Stop!

 

Zaczęło się miesiąc wcześniej od niewinnego maila z linkiem: Swim The Island – dystanse 1.8km 3.5km 6.0km i łączony 1.8+6.0km. Wyspa robiła ciekawe wrażenie, formuła zawodów również, pływanie w morzu Śródziemnym dookoła wyspy. Szybka narada i szybka decyzja – jedziemy. Skoro już mamy jechać 1400km w jedną stronę, to wypadałoby trochę popływać, dlatego wybieramy wariant 1.8+6.0km. Gosia, Konrad i Ja. Tylko jedno z nas potrafi dobrze pływać, podpowiem, że płeć odmienna od większości naszej grupy. Gosia - nasz trener i instruktor - jedzie walczyć o miejsca, my będziemy walczyć z czasem i sobą samym. Droga dała nam się we znaki, 14h jazdy i monotonia autostrad. Tylko jedno z nas potrafi dobrze prowadzić, podpowiem że ta sama osoba, co pływać. Gosia, 7-krotna mistrzyni Polski w wyścigach samochodowych prowadziła większość trasy. Miejsce docelowe zrekompensowało trudy. Piękny nadmorski kurort, opustoszały o tej porze roku, stare włoskie uliczki, pizzerie i kawiarnie, a kawę w północnych Włoszech parzą najlepszą na świecie. Słońce i piękna pogoda. Mieliśmy tylko dzień by się tym wszystkim nacieszyć. Wyssaliśmy z tego dnia, ile się dało. Nie zabrakło oczywiście zapoznania się z morzem, prób startu,  wybadania fal i symulacji finiszu. I bardzo dobrze, bo wejście do wody było trudne, masa drobnych kamyczków, i duży skos dna. Myląca okazała się też przejrzystość wody, wydawało się, że jest płytko i że już można dotknąć dna ręką – nic z tego, próba stanięcia na nogach kończyła się zupełnym zanurzeniem. Nauka na niedzielę – dopóki nie dotkniesz ręką dna, nie staraj się wstawać. Fala nie była duża, ale odczuwalna, zastanawialiśmy się, czy przez noc się nie zmieni. Resztę dnia ładowaliśmy glikogen: pizza, makaron, potem  makaron, pizza, i nawadnialiśmy się: wino, kawa, wino, kawa. Zmęczeni dniem po wieczornej kawie ( a kawę w północnych Włoszech parzą najlepszą na świecie), postanawiamy iść wcześniej spać, w końcu jutro zawody.

 

Kawa, śniadanie i w drogę na miejsce startu, który organizator zaplanował na 10.00. Na miejscu masa pływaków z rodzinami, trochę opalających się turystów. Znaleźliśmy resztę Polaków, okazało się, że jest nas więcej. Założyłem na siebie ponton (bez niego nie wchodzę do wody) - Orca 3.8 sprawdzona na Norsemanie, pianka, dzięki której wydaje mi się, że umiem pływać. Dystans pierwszy 1,8km. Na starcie staję w drugim rzędzie 5,4,3,2,1, start! Pędzę co sił w nogach, skaczę, chwila ciszy, wynurzam się i walę rękoma ile sił, pierwsze 200m to szalony sprint żeby oderwać się od masy i spokojniej minąć pierwszą bojkę. Nauka na kolejny dystans – spokojniej, jak na starcie opiję się tyle słonej wody, to nigdzie nie dopłynę, tfuj, anchois. Wyrównałem tempo, staram się płynąć w czyichś nogach, niestety ten przede mną kluczy, wyprzedzam go, następny też myszkuje, podczepiam się pod tego z lewej, nic z tego, postanawiam płynącć swoim tempem. Lekko przyśpieszam, kolejna bojka, tłok – kolejny łyk anchois, tfuj. Płynę szybciej, prawie prosto, nie nadrabiam dystansu. Ostatnia bojka przyśpieszam jeszcze. Widzę już dno na wyciągnięcie ręki, jeszcze kilka ruchów, jeszcze kilka, no gdzie to dno?! Jest, zrywam się, podbiegam do mety, dotykam maty, koniec. 31:08 - nieźle jak na mnie, dodatkowo wygrałem obiad. Zakład był, że nie dam rady w 32 minuty.

 

Do drugiego startu mam 1:30h, postanawiam nakręcić start Konrada na 3,5 km. Zdejmuję piankę, zakładam ciuchy i idę za nim na start, kręcę start, poszli. Przypomniałem sobie o przesmyku, fajnie byłoby go też nakręcić, czy odpocząć przed kolejnym startem? E tam, dam radę, biegnę najpierw pod górę 5km, potem po skałach w dół do wody, kręcę fajne ujęcia i biegiem z powrotem, dobiegam akurat, żeby nakręcić metę Konrada, pot spływa po mnie ciurkiem, chyba jednak przesadziłem. Zakładam piankę do pasa biegnę na start, podczas dopinania pianki słyszę 5,4 zakładam czepek, 3,2, wkładam okularki, start! Tym razem z tyłu, spokojnie, jeszcze czuję smak soli z poprzedniego startu. Trochę przepychanki i po chwili płynę swoim tempem w nogach jakiegoś gościa. Podpływamy niedaleko brzegu, pod wodą widać skały i ryby, oddycham równo, niebo-skałki, niebo-rybki, niebo-skałki i rybki. Dopływamy do przesmyku, płynę środkiem widziałem z brzegu, że po bokach jest płytko, wyprzedzam kilku gości mających kłopoty na skałach, płynę w stronę wyspy. Zostałem sam, nikogo przede mną, nikogo za mną, co jest?  Nie widzę bojki, ale widzę wyspę, na szczęście trudno ją przegapić. Podpływam bliżej wyspy, znajduję pływaka, potem kolejnego, zbijamy się w ławicę 4 osób i płyniemy razem. Okrążamy wyspę, rozłączamy się przy kolejnej bojce.

 

Czuję sól w ustach, nie do wytrzymania, zaraz zwymiotuję, mam skurcze żołądka, ale nie zwalniam. Podłączam się pod inną parę, znowu nie widzę bojki, mimo, że się prawie zatrzymuję, wynurzam wysoko z wody, płynę na oślep. W pewnym momencie drogę zagradza nam łódź z obsługi, krzyczą i pokazują w bok, cholera zboczyliśmy o dobre 300m. Przyśpieszam, muszę nadrobić, zostawiam tamtą parę i pruję do przodu, przy zaginionej bojce dogania mnie pływak bez pianki, tak wściekle kopie wodę, że mogę płynąć za nim bez obawy, że go zgubię. Parę razy sprawdzam, czy nie gubi trasy i postanawiam mu zaufać, podążam ślepo za spienioną wodą, komfortowo bez podnoszenia głowy, swoim tempem. Idealny zając. (W pływaniu też są zające?)  Dopływamy do miejsca pomiaru czasu, po kolana w wodzie stoją dziewczynki z tacami i wodą. Marzę o tym, żeby wypłukać sól z ust, ale nie zwalniam, już niewiele zostało. Oglądam się za moim zającem, chyba skorzystał z bufetu, cóż płynę sam. Po paru minutach mnie dogania, wyprzedza, super- podłączam się pod niego i znowu komfort. Płynę i myślę – jestem na zawodach, więc co ja robię w strefie komfortu? Przyśpieszam, wyprzedzam zająca, wyprzedam kolejne 2 osoby, ostatnia bojka, widzę jeszcze dwa czepki, postanawiam ich dogonić, wyprzedzam, potem jeszcze jedną ,skąd wziąłem siły na sprint na koniec? Chyba się obijałem – myślę. Wybiegam z wody pobudzony finiszem. Tak! - To koniec. Jestem zadowolony, nie mam pojęcia jaki czas, nie wiem, który jestem, nikt tego nie wie. System padł - organizatorów, nie mój. Teraz szybko wypłukać sól, ale to nie takie proste, pozostanie mi w ustach jeszcze długo.

 

 

 

Idziemy odebrać koszulki finiszera, są tylko S, trudno. Idziemy zobaczyć wyniki, nie ma. Ale jest za to ceremonia wręczania nagród, podchodzimy, organizator wyczytuje dystans i kategorie, a potem pyta kibiców kto był 3, 2 i 1. Osoby same się zgłaszają, zaprasza ich na podium, wręcza nagrody, kolejny dystans to samo, bez żadnej listy, na słowo, dziwne, dla nas wręcz niepojęte. Co do wyników naszego dystansu: „Nagrody i medale przyślemy wam pocztą” ech ci Włosi.

 

Wyjazd by się nie odbył, gdyby nie wsparcie finansowe sklepu Tricarbon.pl, za co sponsorowi dziękujemy.

 

swimtheisland006

Opublikowane w Publicystyka
wtorek, 15 lipca 2014 05:15

Jak spakować się na zawody?

Start w zawodach to czas, w którym “zbieramy plony naszego treningu” i moment, na który wszyscy się przygotowujemy. Podczas treningów powtarzamy wielokrotnie te same czynności, które będziemy wykonywać podczas zawodów (a przynajmniej powinniśmy). Wyobrażamy sobie, co będzie się działo, kiedy będziemy w ich trakcie. Ale rzadko kiedy przechodzimy w myślach moment pakowania się na zawody! A zapewniam was, że dzień przed zawodami może być ciężko zebrać myśli do kupy i zabrać wszystko, co jest nam potrzebne. A szkoda byłoby mieć zepsuty wyścig bo… zapomniało się butów do biegania, prawda?

 

Jako że lubię ułatwiać sobie życie, zawsze mam pod ręką listę rzeczy do zabrania. Jest ona podzielona na to, co potrzebne do pływania/roweru/biegania i rzeczy ogólne. Gotowa do wydrukowania przed każdymi zawodami, w postaci checklisty, na której odznaczam sobie, co jest już spakowane. Wygląda tak:

 

Check lista na zawody: 


Pływanie:

Okularki do pływania x2

Pianka

Bodyglide

Strój Tri

Czepek - na trening przed zawodami

Tani ręcznik do strefy zmian

Tani ręcznik na trening przed zawodami

Kąpielówki

 

Rower:

ROWER!

Koła startowe

Skarpetki

Mocowanie do zegarka na rower/GPS

Kask treningowy

Kask Aero

Okulary przeciwsłoneczne

Buty rowerowe

Wkładki do butów

Paczka z CO2/kluczami

Zapasowe dętki x2

Dodatkowe spodenki na rower na treningi przed zawodami

Bidony, Aerobidony

Taśma izolacyjna

Żele/batony/banany na rower

Zegarek GPS

 

Bieganie:

Buty do biegania

Wkładki do butów

Pas startowy

Skarpetki do biegania

Dodatkowe spodenki na treningi przed zawodami

Czapka z daszkiem do biegania

Oklulary przeciwsłoneczne

Zegarek GPS



Dodatkowe:

Suplementy

Zapasowa dętka + opona 

Pompka do roweru

Leki - stoperan/węgiel, aspiryna, ibuprom

Zegarek GPS

Napoje na zawody

Krem do opalania

Tanie klapki

Dodatkowy zacisk na koło do roweru

Sudocrem - na obtarcia po zawodach

Alantan - na obtarcia/ do butów jeśli jeździmy na rowerze bez skarpetek

DRESY! Do ubrania przed zawodami, do ubrania po zawodach

Folia trzymająca ciepło - pewnie dadzą na mecie, ale tak na wszelki wypadek.



Proste i skuteczne. Mam również osobną listę na start – czyli po kolei rozpisane, co i jak powinno być przygotowane w strefie zmian. Może być zafoliowana, żeby nie była jednorazowa i służyła nam podczas kolejnych startów. Może nazwiecie mnie "control freak’iem", ale to naprawdę ułatwia życie!

 

check lista1


Działa to tak, że rzeczy układane są w kolejności z listy, czyli np.:
- kask na kierownicy
- okulary przeciwsłoneczne w kasku
- pas startowy z numerek na kasku

Dzięki takiemu ułożeniu będę ubierał wszystko po kolei (tzn. od końca – pas startowy, okularki, kask). Pozwoli to na zaoszczędzenie czasu w T1 i T2, dzięki czemu nie będę się miotał przy rowerze jak żółtodziób. Jeśli uważacie, że taki system może się wam przydać, to podane checklisty możecie ściągnąć poniżej:

 

Checklista w pliku Excel, do samodzielnego uzupełnienia.

 

 

Janusz Szymczak

 

foto szymczak

 

Pasjonat triathlonu od 2012 roku. Wcześniej, ponad 8 lat, trenował boks, tajski boks i submission grappling. Obieżyświat, analityczny freak i trener personalny. Założyciel bloga 3xjanusz.pl, gdzie na bieżąco komentuje wszystko co związane ze światem Tri. Brązowy medalista Mistrzostw Polski Amatorów 2014 w kategorii wiekowej 25-29 na dystansie ¼ IM w Gołdapii (z czasem 2:14:57).

Opublikowane w Publicystyka
piątek, 11 lipca 2014 11:51

Gdynia stawia na triathlon!

W Gdyni sierpień przebiegnie pod znakiem triathlonu! Jeszcze nie opadną emocje po Herbalife Triathlon, a 30 sierpnia szykuje się kolejna atrakcyjna impreza dla miłośników tej dyscypliny. Aquathlon Gdynia to idealne zawody na zakończenie sezonu  w mieście, które wyrasta na mekkę polskiego triathlonu.

 

10 lipca ruszyły zapisy online i strona internetowa zawodów pod adresem www.aquathlongdynia.pl. Cieszymy się, że Gdynia konsekwentnie stawia na triathlon – mówi Piotr Netter, dyrektor Aquathlonu Gdynia. – Aquathlon odbywa się w Gdyni od 2008 roku. W ubiegłym roku został włączony do programu Herbalife Triathlon, a teraz powraca jako samodzielna impreza – dodaje.

 

Aquathlon Gdynia odbędzie się w sobotę, 30 sierpnia. Zawodnicy, w zależności od wieku, będą mieli do wyboru trzy warianty trasy. Główna rywalizacja odbędzie się na dystansie 1000 m pływania i 5km biegu. Pływanie, oczywiście w Zatoce Gdańskiej, ze startem z kąpieliska „Redłowo”, a trasa biegowa poprowadzona zostanie Bulwarem Nadmorskim.

 

Aquathlon to świetna forma rekreacji – mówi Piotr Netter. - Wiele osób swoją przygodę z triathlonem zaczyna właśnie od aquathlonu. W programie imprezy są także zawody dla dzieci na krótszych dystansach. Dla najlepszych będą puchary i atrakcyjne nagrody rzeczowe – dodaje.

 

Gdynia to nowoczesne miasto, które promuje wśród swoich mieszkańców zdrowy styl życia. Rekordy frekwencji padają w tym roku na imprezach biegowych z cyklu Grand Prix Gdyni. Ogromnym zainteresowaniem cieszy się też program rekreacyjny „Gdyńskie Poruszenie”. Myślę, że między innymi właśnie to jest powodem uznawania Gdyni za najlepsze miasto do życia w całej Polsce – mówi Marek Łucyk, dyrektor Gdyńskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji.

Opublikowane w Wydarzenia
poniedziałek, 16 czerwca 2014 14:22

Wyniki AT Team z weekendu

 W ten weekend zawodnicy rywalizowali na różnych dystansach triathlonu w pięciu miastach: w Lusowie, Okunince, Płocku, Gołuchowie oraz Serocku. Do tego odbywał się crosstriathlon w Wolsztynie oraz duathlon dla dzieci w Poznaniu. Tym razem były to mniejsze imprezy, a dwie z nich debiutowały w Polsce. Na listach byli nasi mężni i waleczni członkowie AT Team, niestety nie odnaleźliśmy żadnej pani - może startowały w zawodach za granicą? Łącznie na listach wyników odnaleźliśmy 9 AT Teamowiczów i 3 członków redakcji AT. Na duże gratulacje zasłużyła nasza członkini redakcji Anna Piorun, znana wszystkim z testów sprzętowych, jako Anna Grzesiak. Ania wystartowała w Płocku i wygrała kategorię kobiet. Serdecznie gratulujemy.

 

 

 

 

 

 

logo TRI2014Triathlon Lwa (0,6/15/3) Lusowo - pełne wyniki TUTAJ

 

Miejsce Imię i nazwisko Pływanie T1 Rower T2 Bieg META
50 Włodzimierz Skiba 12:43 2:25 28:28 1:52 11:36 57:24

 

 

ZeaznyBieg Żelazny (0,75/20/5) - Okuninka - pełne wyniki TUTAJ

 

Miejsce Imię i nazwisko Pływanie T1 Rower T2 Bieg META
8 Mateusz Dybek 12:29 0:46 34:08 0:38 20:55 1:08:58
9 Grzegorz Wierzbicki 15:22 1:03 33:45 0:49 19:53 1:10:51
54 Krzysztof Stasiak 18:32 3:13 39:03 1:42 23:00 1:25:31

 

IX Ogólnopolski Triathlon o Puchar Prezydenta Miasta Płocka (0,75/20/5) - pełne wyniki TUTAJ

 

Miejsce Imię i nazwisko Pływanie T1 Rower T2 Bieg META
10 Sebastian Dymek 14:35 1:17 41:02 0:30 17:53 1:15:18 redakcja
11(1) Anna Piorun (Grzesiak) 10:48 0:43 43:28 0:34 19:50 1:15:23 redakcja
18 Michał Hanajczyk 14:53 2:13 40:56 0:31 19:48 1:18:21
46 Witold Gluck 17:24 1:42 42:46 1:09 21:30 1:24:32
82 Ludwik Sikorski 14:52 1:49 48:02 1:12 25:09 1:31:03 redakcja

 

Fot. Spojrzenia / Jerzy Stankowski

goluchow

 W miniony weekend miały miejsce zawody w Gołuchowie, niestety nie startowali nasi. Pełne wyniki z zawodów znajdziecie TUTAJ.  W ramach zawodów rozegrane zostały Mistrzostwa Polski Młodzików PZTri na dystansie 400m pływania, 8km na rowerze i 2 km biegu. Młodzicy to kategoria wiekowa 13-15 roku życia (roczniki 1999, 2000, 2001). Mistrzem Polski Młodzików został Wojciech Bernaciak (GTT Diament Gniezno) - czas 28:39 (6:47|0:39|12:27|0:40|8:06), a Mistrzynią Marta Zygmunt (MLUKS Triathlon Koło) - czas 31:11 (7:43|0:44|12:39|0:38|9:27).

10366022 760423610646561 5947589975465648495 n

Fot. www.triathlongoluchow.pl

 

 logo

Triathlon Serock (1,9/90/21,1) - pełne wyniki TUTAJ.

 

Miejsce Imię i nazwisko Miejsce kategoria Pływanie T1 Rower T2 Bieg META
14 Marcin Lipski M35/5 37:49 1:41 2:30:08 1:45 2:21:33 5:32:56

 

Triathlon Serock (0,95/45/10,55) - pełne wyniki TUTAJ.


Miejsce Imię i nazwisko Miejsce kategoria Pływanie T1 Rower T2 Bieg META
49 Bartosz Łuczak M18/8 21:55 1:55 1:24:48 0:56 56:21 2:45:55
59 Dariusz Korecki M40/10 25:49 2:30 1:18:52 1:52 1:00:20 2:49:23
Opublikowane w Wydarzenia
wtorek, 03 czerwca 2014 10:10

Czwórka na Horyzoncie – Sieraków 2014

Zima mocno przepracowana, kałuże spod trenażera wyschły, wyszło słońce, słupek rtęci w termometrze podskoczył do góry i przyszedł czas na pierwszy większy start w sezonie – ½ IM w Sierakowie. W tamtym roku poprawiłem tam życiówkę, w tym roku miałem nadzieję na przynajmniej taki sam wynik. Co prawda po olimpijce w Olsztynie miałem pewne obawy, ale rzeczywistość miała zweryfikować moją formę.


Na miejsce docieram dzień wcześniej, po drodze parę razy przejeżdżamy przez czarne niebo, które częstuje nas hektolitrami deszczówki. Mam tylko nadzieję, że chmury wyleją w piątek wszystko, co mają, a na sobotę niebo będzie bezchmurne, a asfalt suchy jak piasek na Saharze. Nie żeby deszcz mi przeszkadzał, w końcu pogoda podczas ostatnich triathlonów pogoda mnie nie rozpieszczała (zawsze lało).


IMG 4385Meldujemy się dzień wcześniej w pachnącej koloniami drewnianej „piramidzie”, 10 minut spacerkiem od expo. Warunki nie zachwycają, ale nie przyjechałem tam, aby siedzieć w domku. Szybki meldunek, spisanie liczników(sic!) i już jestem w biurze odbierając pakiet startowy. Plecak, koszulka, ulotki, makaron i paluszki. Mniam mniam - nie wiem, od czego mam zacząć - paluszki czy makaron?! Zanim się zdecydowałem, stałem już pośrodku expo starając się nie dostać oczopląsu - żele, odżywki, startówki, pianki, kaski, koła, czasówki, wszystko aero i z polewą karbonową. Gdyby nie to, że byłem razem z moją rodzinką, siedziałbym tam do zamknięcia przymierzając dotykając, głaszcząc, oglądając wszystko po kolei. Po ostatnich startach moja pianka była coraz bardziej przewiewna, więc zacząłem szukać kleju, już na pierwszym stoisku znalazłem to, co chciałem - Czarna Wiedźma miała zadbać o szczelność mojej pianki. Przy okazji uzupełniłem swoją bibliotekę o kolejną książkę „Biec albo umrzeć” by Kilian Jornet. Strefa zmian była już otwarta, więc stwierdziłem, że lepiej będzie wprowadzić rower dzisiaj, aby uniknąć „korków” i nerwów w dniu zawodów. Z należnym szacunkiem i uczuciami zawiesiłem mój rower na belce, pogłaskałem, obiecałem, że przyjdę jutro zobaczyć czy wszystko z nim w porządku i poszedłem na odprawę. Co prawda spóźniłem się jakieś 35 minut, ale okazało się, że byłem na czas, widocznie jakaś awaria techniczna spowolniła organizatorów. Jako spóźnialski zająłem miejsce na samym tyle, dalej od głośników, ale bliżej do pasta party. Akustyka sali mocno odbiegała od akustyki Opery Narodowej, przez co zrozumiałem mniej niż 10% tego, co mówił organizator, na całe szczęście informator, który dostałem w pakiecie rozwiał większość moich wątpliwości. Im bliżej końca odprawy, tym bardziej czuć było w powietrzu napięcie, nie wiem czy nie większe niż przed wystrzałem armaty na MŚ na Hawajach. Nie ma się co dziwić, Pasta Party rok temu w Sierakowie zawiesiło wysoko poprzeczkę, której nie przeskoczył żaden inny triathlon, na którym byłem. W tym roku było niestety inaczej, makaron a raczej pureee makaronowe, rzadki sosik, reglamentowane ciasto, naleśniczek - lepiej niż na innych imprezach, ale gorzej niż rok temu.


Wiem! Nie przyjechałem się tu obżerać na Pasta Party, ale czemu nie zjeść czegoś smacznego. Naleśnik z Nutellą (i paczka MMsów) w barze  nad brzegiem jeziorka poprawił mi znacznie humor i pozwolił w spokoju szykować się na jutrzejsze święto. Tradycyjnie w domu ułożyłem cały sprzęt wg tego co mam donieść do strefy, a co wziąć do pływania.
Zmęczony po całym dniu i podróży o 22 zaległem w łóżku, mimo wszystko nie mogłem zasnąć, cały czas wizualizowałem jutrzejszy start, wszystkie warianty - łącznie z tym, że nagle dostaję  super mocy i wygrywam zawody wyprzedzając Kacpra na czworaka o parę metrów (ach ta wyobraźnia), dalej liczyłem owieczki, a sen nie przychodził. Na stoliku obok cały czas czekał na mnie mój nowy książkowy nabytek, nie jestem  molem książkowym, ale zabrakło mi innych opcji, aby doprowadzić moje ciało do snu, a ze studiów pamiętam, że nic tak dobrze nie działa nasennie jak kilka stron książki. I dokładnie po paru kartkach moja głowa się uspokoiła. Ale nie usnąłem, bo się znudziłem, usnąłem, ponieważ dostałem to, co chciałem - OGROMNĄ dawkę motywacji, która następnego dnia miała mi pomóc w najtrudniejszy momentach. Najbardziej utknął mi kawałek z Manifestu Skyrunnera:


„…Bo porażka to śmierć. A człowiek nie może umrzeć nie dając z siebie wszystkiego, nie płacząc z bólu i na skutek odniesionych ran, człowiek nie może zrezygnować. Trzeba walczyć aż do śmierci. Ponieważ najważniejsza jest chwała. I należy do niej dążyć, nawet jeśli zostaniesz gdzieś po drodze. Najważniejsze, żebyś dawał z siebie wszystko. Nie wolno nie walczyć, nie wolno nie cierpieć, nie wolno nie umierać… Nadszedł czas, by cierpieć, nadszedł czas, by walczyć, nadszedł czas, by wygrywać…”

 

Jak nigdy moja pobudka wyprzedziła zaprogramowane 12(max) budzików w mojej komórce. Kawa, toaleta, odżywki, toaleta, spacer, toaleta, pakowanie, toaleta.
O 7.15 wyszliśmy (Ja i mój Support Team) w kierunku strefy zmian. Nieobecny, mając cały czas w głowie cytat z książki, szedłem do strefy, aby dopakować mój rower i koszyk. Na miejscu rower dostał odpowiednią dozę czułości, powietrza, Izo i żeli. W myślach przećwiczyłem procedurę zmian paręnaście razy i ze spokojnym sumieniem udałem się na plażę. Udając niewzruszonego przed Żoną wypiłem parę łyków kawy, nadgryzłem spóźnionego naleśnika i po delikatnym wazelinowaniu wcisnąłem się w piankę. Wchodząc do wody miałem nadzieję, że będzie cieplejsza niż w Olsztynie i tak też było.

 

IMG 4584
Szybkie, nerwowe pożegnanie z moją trójką supportów i już po chwili  stoję  na brzegu jeziora delektując się adrenaliną buzującą w moich tętnicach. Po chwili słyszę „5 minut do startu”. Staję na brzegu jeziora wypatrując najbliższej bojki, analizuję przebieg trasy i szukam dla siebie najlepszej opcji – ta, w której wybiegam jako pierwszy i nie muszę znosić kopniaków żabkowiczów wygrywa. Czas płynie szybciej niż zwykle, słyszę „minuta do Startu”, palce stóp wbijają się mocniej w zimny piasek, po chwili wystrzał armaty wyrywa mnie do przodu, skaczę przez wodę, ile sił w nogach a mimo wszystko inni zawodnicy mnie wyprzedzają. Pierwsze parę minut to tradycyjna pralka, nic fajnego, wspinasz się po kimś, ktoś po tobie, dostajesz piętą, łokciem, ale cały czas do przodu, nie ma czasu by myśleć o technice, trzeba przetrwać. Po pierwszej bojce sytuacja się uspokaja i łapię rytm, staram się płynąć mocno, ale nie na maxa, żeby się nie wypalić na samym pływaniu, tutaj mój rozsądek jeszcze wziął górę nad emocjami.


Wychodzę z wody po 34 minutach, podbieg podbija moja tętno chyba do maxa, w T1 mała szamotanina z pianką, zapięcie kasku, okularki i już zaraz za belką dosiadam mojego Treka. I tu zaczyna się najpiękniejsza część tej imprezy.


Na podjazdach procentują tysiące przysiadów i ciężarów dźwiganych podczas zimy, a na zjazdach pyszne obiadki i inne łakocie, które nie pozwoliły mi upodobnić się do zawodników z czołówki. Nie oszczędzam się, napieram na bloki nie myśląc o konsekwencjach, które mogę poczuć na biegu, to ja wyprzedzam, a nie jestem wyprzedzany. Pogoda dopisuje, słońce przygrzewa w ramiona, wiatr chłodzi rozgrzane mięśnie. Po pierwszym kółku  zawodnikowi przede mną blokuje się przednie  koło i po koziołku w powietrzu ląduje z impetem z boku na asfalcie. Nie wyglądało to najlepiej, a mina kibiców, których mijałem to potwierdzała (mam nadzieję, że nic ci się nie stało). Dalej jadę trochę ostrożniej, ale nie zachowawczo, emocje i  chęć rywalizacji wzięły górę nad zdrowym rozsądkiem. Po 2 kółkach wiem, że poprawię czas roweru z poprzedniego roku, a po krótkich obliczeniach wychodzi mi, że jeżeli utrzymam tempo i delikatnie poprawię bieg zrobię coś dla mnie do tej pory nie osiągalnego, czyli złamię 5h. Ta czwórka pojawiła się na horyzoncie kusząc mnie mocniej i mocniej. Kiedy spróbować jak nie teraz!!!  Utrzymałem tempo i skończyłem rower po 2:26h. Pod koniec czułem jak mój czworogłowy uda domaga się odpoczynku, ale zignorowałem to.


Na dobiegu do T2 moje nogi były  sztywne prawie jak kołki. Po 2km były one dosłownie jak kołki, musiałem zatrzymać się na minutę aby porozciągać się, wciągnąć żel, fiolkę z magnezem i dropsa na skurcze. Po kolejnych kilometrach dolegliwości ustały na tyle, abym mógł biec w tempie ok. 5:30. I w tym miejscu należą się podziękowania dla każdego, kto zmniejszył trud tego biegu, wielkie dzięki za każde ”Dalej Michał”, ”Dawaj, dawaj”, za walenie w garnek, za tabletki na skurcze od kolegi po fachu, za kurtynę wodną, za super wolontariuszy. Dzięki Artur za doping przy strefie zmian, dziękuje mojej Żonie i Tacie Grześkowi za to, że byli tam, gdzie ich potrzebowałem w najtrudniejszych momentach. Bez was czułbym się jak bez wody na pustyni. Zdaję sobie sprawę, że opisuję to, jakby to była wyprawa na Mount Everest albo na koniec Świata, a to jest tylko ½ IM, ale dla mnie to jest AŻ 1/2IM.


Ostatnia pętla byłą tą najgorszą, mimo że wiedziałem, że przede mną tylko albo aż ok. 30 min biegu, musiałem stawać, kurcze ud i łydek coraz bardziej dokuczały, a patelnia na polankach wcale nie pomagała. Wizja złamania piątki już dawno odpłynęła, teraz chciałem tylko poprawić wynik z poprzedniego roku, jednak przy takim tempie marszobiegu nawet ona się oddalała. Po minięciu znacznika 18-stego km wstąpiły we mnie nowe siły. Słyszałem już odgłosy mety i to one dodały mi siły, już nie stanąłem, powoli, ale konsekwentnie biegłem do celu. Dobiegając do strefy zmian, widząc zegar z cyframi 5:09:02 już wiedziałem, że poprawię życiówkę, nagle poczułem się tak bardzo silny fizycznie, a tak bardzo słaby emocjonalnie. Cały ból w udach zniknął, zmęczenie minęło, oddech się wyrównał, przede mną było tylko to ostatnie 100m, które chciałem celebrować jak najdłużej, bo jest to najfajniejsze 100m podczas całych zawodów. 100m, dzięki którym wiesz, że warto trenować, że ten cały trud jest czegoś wart, taka nasza Triathlonowa Szczęśliwa Zielona „Mila”. Mijam metę z czasem 5:09:15, bardzo zmęczony, ale jeszcze bardziej zadowolony, znowu wygrałem z samym sobą. Przytulam się do piękniejszej połówki i czuje już tylko błogość.


Strefa zawodnika rekompensuje wszystkie trudy zawodów, basen z zimną wodą chłodzi obolałe mięśnie, lody, hamburgery i piwo uzupełniają brakujące kalorie. Nie brakuje też leżaków do odpoczynku. Pod tym względem Sieraków jest dla mnie nie do pobicia.


Przez ostatnie 5km biegu przyrzekałem sobie, że jest to mój ostatni triathlon w życiu, że po co mi to?!, że mam to głęboko w dupie! Już mi się nie chce! Wolę rekreacyjnie pobiegać, pojeździć, popływać, ale już nie chcę tego łączyć!!! Ale smak ukończenia triathlonu uzależnia jak narkotyk, zmusza byś poczuł to na nowo, zmusza cię do rozpoczęcia treningów, by po kilku tygodniach/miesiącach kolejny raz poczuć sekundy tej ogromnej siły i emocjonalnej słabości, sekundy niekontrolowanego szczęścia.


Podsumowując - organizacja na najwyższym poziomie, org zadbał o każdy aspekt zawodów. Od strefy zmian po pływanie, trasę rowerową, biegową po strefę po zawodach. Za rok na pewno tu wrócę, aby poprawić wynik i może wreszcie złamać te pięć godzin.  
Dziękuję wszystkim wolontariuszom, organizatorom za pracę, kibicom za wsparcie. Dziękuję szczególnie mojej Żonie za to, że popycha mnie do przodu w najcięższych momentach i Tacie Grześkowi za bezcenny doping.


Strefa zmian:
•    była bardzo  dobrze zabezpieczona i przygotowana  (najważniejsze)


Trasa kolarska:
•    Dużo sędziów
•    Dobrze oznakowana
•    Super Asfalt
•    Ciekawa
•    Brak ciasnych nawrotów
•    Dobrze zabezpieczona


Trasa biegowa:
•    Dobrze oznakowana
•    Wymagająca
•    Dużo bufetów
•    Zacieniona w 80%


Strefa dla zawodnika:
•    Piwo
•    Basen
•    Leżaki
•    Hamburgery, lody, piwo i inne przekąski
•    Pełny relaks

Opublikowane w Wydarzenia
pierwsza
poprzednia
1
Strona 1 z 3

Blogi

Ostatnie wpisy Pokaż wszytkie

stat4u
Website Security Test