brett sutton
Home Aktualności Newsy Artykuły w etykiet: zawody
środa, 11 stycznia 2017 09:34

TOP 5 najzimniejszych zawodów na świecie

Lubisz trenować w niskich temperaturach? Nie straszne ci mrozy poniżej -20 stopni? Sprawdź TOP 5 wyścigów w ekstremalnie zimnych i trudnych warunkach.

 

Yukon Arctic Ultra

 

“Najzimniejszy i najcięższy ultra na świecie.”

Yukon to jedno z najdzikszych i oddalonych miejsc na świecie. W północno-wschodniej części Kanady gdzie mróz sięga -30 stopni odbywa się kilkudniowy wyścig, który można przebyć pieszo, rowerem MTB lub na nartach biegowych. Zawodnicy mają do wyboru kilka dystansów: maraton, 160 km, 320 km, 480 km i najdłuższy prawie 700 km. Pokonanie najdłuższego dystansu zajmuje około 10 dni. Trasa jest oznakowana, ale ciężkie warunki pogodowe, brak dróg, świeży śnieg i silny wiatr sprawiają, że czasami ciężko jest podążać odpowiednią ścieżką, więc GPS i kompas mogą uratować życie. W ubiegłym roku pierwszego dnia zawodów temperatura spadła do -37 stopni, a w nocy do - 45. Kilku Polaków próbowało wystartować w tym ultramaratonie, lecz żaden jeszcze nie ukończył.

 

 TOP5NajzimniejszychZawodowNaSwiecie1

 

North Pole Marathon

 

Na biegunie północnym odbywa się maraton określany mianem najzimniejszego na świecie. Odbywa się w temperaturze średnio -25 - -45 stopni, a silny wiatr powoduje, że temperatura odczuwalna sięga -60 stopni. Na biegunie północnym nie ma lądu, zawodnicy biegną po śniegu, który leży na warstwie lodu. Trasa jest tak poprowadzona, aby omijać pęknięcia w lodzie. Jakby było mało wrażeń. Uczestnicy są narażeni na ataki niedźwiedzi polarnych. Obsługa zawodów pilnuje maratończyków z ostrą bronią i gdy pojawi się zagrożenie odpędza niedźwiedzie.

 

 TOP5NajzimniejszychZawodowNaSwiecie2

 

Antarctic Ice Marathon & 100 km

 

Jeżeli chciałbyś zdobyć koronę ziemi w maratonach, to jest obowiązkowy punkt. Maraton na biegunie południowym. Temperatura w okolicach -20 stopni może nie jest ekstremalnie niska, lecz silny wiatr katabatyczny, który obniża temperaturę odczuwalną potrafi utrudnić bieg. Na biegunie południowym biega się po płaskowyżu, na wysokości około 2800 m n.p.m., ale ciśnienie powietrza jest na ziemi tym niższe, im bliżej bieguna, więc czujemy się tu jak w Alpach na 3500 m n.p.m. Zawodnicy po wylądowaniu na Antarktydzie przechodzą aklimatyzację. Do wyboru mamy jeszcze równolegle odbywający się bieg na 100 km. Słońce o tej porze roku praktycznie nie zachodzi, więc bieg wydaje się trwać w nieskończoność.

 

 TOP5NajzimniejszychZawodowNaSwiecie3

 

Siberian Ice Marathon

Największy maraton z najniższą temperaturą. Na linii startu pojawia się co roku około 1000 zawodników z całego świata. W ubiegłym roku temperatura podczas startu spadła do -32 stopni. Aby przygotować się do takich warunków, zawodnicy z innych krajów trenują w wielkich chłodniach przemysłowych, biegając po hali wokół regałów lub ustawiając bieżnię mechaniczną w takim miejscu.

 

 TOP5NajzimniejszychZawodowNaSwiecie4

 

Tak wygląda prawidłowy trening do ekstremalnie zimnych zawodów.

 

TOP5NajzimniejszychZawodowNaSwiecie7

 

Mongolia Genghis Khan Ice Marathon

Jeżeli nie do Rosji to można polecieć do Mongolii. Zawody bardziej kameralne, lecz temperatura w ubiegłym roku była jeszcze niższa, na starcie było -34, a miejscami spadała do -40 stopni. Zawody poprowadzone są wzdłuż rzeki, także na oblodzone odcinki przydadzą się buty z metalowymi kolcami. Klimatu dodaje obsługa zawodów, która porusza się na trasie zawodów psimi zaprzęgami.

 

TOP5NajzimniejszychZawodowNaSwiecie6

 

W Polsce też mamy zawody przeprowadzane w wyjątkowo zimnych okolicznościach. Są to np. Mistrzostwa Polski w pływaniu zimowym w wodach otwartych, na których pływa się bez pianek po wyciętym w tafli lodu prostokącie, na dystansie 1 km. Inną propozycją może być Zimowy Ultramaraton Karkonoski na dystansie 53 km, z trasą poprowadzoną granią Karkonoszy, przebiegającą przez Śnieżkę, warunki pogodowe mogą być bardzo ciężkie.

Opublikowane w Wydarzenia

Jako pierwsi w Polsce stworzyliśmy rozbudowany kalendarz imprez na przyszły sezon 2017. Mamy już terminy ponad 70 zawodów triathlonowych, duathlonowych i aquathlonowych. Zachęcamy do korzystania z kalendarza przy planowaniu nadchodzącego sezonu, a organizatorów do samodzielnego uzupełniania danych. Możecie dodawać zdjęcia i filmy, opisywać swoje zawody, a zawodnicy i kibice oceniać. Szykuje się kolejny rekordowy rok pod względem liczby zawodów multisportowych w Polsce. Według naszych szacunków w tym sezonie odbędzie się ponad 100 imprez. Takiej liczby jeszcze nie było. Warto sprawdzać kalendarz regularnie ponieważ jest na bieżąco aktualizowany.


Triathlon w Polsce, szczególnie ten amatorski bardzo szybko się rozwija. W naszym kraju możemy zapisywać się na największe zawody międzynarodowych marek takich jak Ironman, Challenge Family czy Xterra. Kalendarz imprez obfituje w  duathlony i cross-duathlony szczególnie na początku i na końcu sezonu. Obecnie triathlony organizowane są już praktycznie w całej Polsce. Można przebierać w startach od super sprintów, aż po triathlony extremalne, dłuższe od ironmana, poprowadzone w najtrudniejszym możliwym terenie. Jeśli jesteś pasjonatem rowerów MTB i biegania przełajowego, też znajdziesz coś dla siebie. Mamy do wyboru pięć cykli triathlonowych, w których można walczyć o końcową kwalifikację, niczym w zawodowym pucharze.


Informacja dla organizatorów:
Polecamy tworzyć w kalendarzu profile zawodów, od Was będzie zależał wygląd i opis imprezy. Aby wyróżnić się i zdobyć patronat Akademii Triathlonu prosimy o kontakt.

Opublikowane w Wydarzenia
sobota, 26 marca 2016 13:18

VI Aquathlon Rumia 2016

VI Aquathlon Rumia 2016 oraz Mistrzostwa Polski w Aquathlonie (w kat. junior młodszy, junior, młodzieżowiec) - impreza promującą triathlon, wychowanie przez sport, aktywny i zdrowy tryb życia odbędzie się w Rumii już po raz szósty 17 kwietnia. Zapraszamy nie tylko triathlonistów i nie tylko wyczynowców, ale także pływaków, biegaczy, kolarzy i wszystkich uprawiających sport i umiejących pływać. Przed zawodami wszyscy uczestnicy dostaną okolicznościowe koszulki i bon na posiłek regeneracyjny. Patronat medialny nad imprezą objęła Akademia Triathlonu. Aquathlon to dyscyplina składająca się z kombinacji pływania i biegu, wywodząca się z triathlonu, topowej już dziś dyscypliny olimpijskiej. Rywalizacja w Rumi będzie odbywała się na 5 dystansach (w pływaniu od 100m do 800m i w biegu od 500m do 5km ), w 8 kategoriach wiekowych (od 8 lat wzwyż ) i aż 20 klasyfikacjach.

 

VIAquathlonRumia20163

 

           Konkurencja pływacka będzie przeprowadzona na pływalni MOSiR w Rumi seriami na czas. W przypadku dużej frekwencji startujących przewiduje się start z dołu i pływanie po dwie osoby na torze. Serie ustalone będą wg zgłoszonych aktualnych czasów. Konkurencja biegowa będzie miała charakter wyścigu pościgowego (handicap). Zawodnik (-czka) z najlepszym czasem z pływania pierwszy (-sza) wyruszy na trasę biegową. Kolejne osoby wyruszą ze stratą czasową wynikającą ze straty czasowej w pływaniu. Miejsce na mecie biegu automatycznie jest miejscem w aquathlonie.

 

VIAquathlonRumia20164

 

          Konkurencja biegowa odbędzie się na dwóch trasach.Trasy biegów dziecięcych i dla młodzików odbędą się w Parku Miejskim o nawieczchni szutrowej oraz kostki polbrukowej. Trasy MP na dystanach 3 i 5 km wytyczone zostały na ulicy Starowiejskiej o nawierzchni asfaltowej.

 

VIAquathlonRumia20165

 

           O godzinie 16:15 rozpocznie się najprzyjemniejsza część zawodów, czyli ceremonia dekoracji, podczas której najlepszym zawodnikom i zawodniczkom zostaną wręczone pamiątkowe puchary oraz nagrody rzeczowe i finansowe ufundowane przez sponsorów zawodów.  Najlepsi w kategoriach junior młodszy, Junior oraz młodzieżowiec otrzymają medale Mistrzostw Polski w Aquathlonie na 2016 rok pod auspicjami Polskiego Związku Triathlonu. W imieniu Burmistrza Rumi Pana Michała Pasiecznego oraz prezesa Polskiego Związku Triathlonu, Pana Wojciecha Olejniczaka,  partnerów instytucjonalnych i firm wspierających imprezę, Uczniowski Klub Sportowy Tri-Team Rumia - organizator imprezy, serdecznie zaprasza do Rumii już 17 kwietnia. 

 

VIAquathlonRumia20166

 

 

Zapraszamy, ilość miejsc ograniczona. Szczegóły w regulaminie zawodów.

 

Wyniki z ubiegłych lat można sprawdzić TUTAJ.

 

Trasy biegów oraz oświadczenie dla osób niepełnoletnich znajdziesz TUTAJ.

 

Organizator: 

UKS Tri-Team Rumia

 

Opublikowane w Wydarzenia
czwartek, 06 listopada 2014 06:12

Swim the Island - sól i kawa

Prezentujemy Wam relację Piotra Nowickiego z ciekawych zawodów rozgrywanych we Włoszech. Swim the Island to zawody w pływaniu długodystansowym rozgrywane na czterech dystansach - 1,8 km; 3,5 km; 6,0 km oraz ProSwim Challenge 1,8 km + 6,0 km. Może ktoś z Was w przyszłym roku wpisze tę imprezę do planów startowych.

 

Początek października, przybasenowa kawiarnia, codzienne, rytualne śniadanie po pływaniu: bułka z serem, ciastko orzechowe, herbata (dwie filiżanki). Za oknem deszcz...

Noc, niemiecki autobahn, WV Sirocco, 180km/h kierunek - południe, currywurst, kawa. Sobota, słońce, morze, plaża, włoska knajpka, poranne dopio, mhmm. – Stop!

 

Zaczęło się miesiąc wcześniej od niewinnego maila z linkiem: Swim The Island – dystanse 1.8km 3.5km 6.0km i łączony 1.8+6.0km. Wyspa robiła ciekawe wrażenie, formuła zawodów również, pływanie w morzu Śródziemnym dookoła wyspy. Szybka narada i szybka decyzja – jedziemy. Skoro już mamy jechać 1400km w jedną stronę, to wypadałoby trochę popływać, dlatego wybieramy wariant 1.8+6.0km. Gosia, Konrad i Ja. Tylko jedno z nas potrafi dobrze pływać, podpowiem, że płeć odmienna od większości naszej grupy. Gosia - nasz trener i instruktor - jedzie walczyć o miejsca, my będziemy walczyć z czasem i sobą samym. Droga dała nam się we znaki, 14h jazdy i monotonia autostrad. Tylko jedno z nas potrafi dobrze prowadzić, podpowiem że ta sama osoba, co pływać. Gosia, 7-krotna mistrzyni Polski w wyścigach samochodowych prowadziła większość trasy. Miejsce docelowe zrekompensowało trudy. Piękny nadmorski kurort, opustoszały o tej porze roku, stare włoskie uliczki, pizzerie i kawiarnie, a kawę w północnych Włoszech parzą najlepszą na świecie. Słońce i piękna pogoda. Mieliśmy tylko dzień by się tym wszystkim nacieszyć. Wyssaliśmy z tego dnia, ile się dało. Nie zabrakło oczywiście zapoznania się z morzem, prób startu,  wybadania fal i symulacji finiszu. I bardzo dobrze, bo wejście do wody było trudne, masa drobnych kamyczków, i duży skos dna. Myląca okazała się też przejrzystość wody, wydawało się, że jest płytko i że już można dotknąć dna ręką – nic z tego, próba stanięcia na nogach kończyła się zupełnym zanurzeniem. Nauka na niedzielę – dopóki nie dotkniesz ręką dna, nie staraj się wstawać. Fala nie była duża, ale odczuwalna, zastanawialiśmy się, czy przez noc się nie zmieni. Resztę dnia ładowaliśmy glikogen: pizza, makaron, potem  makaron, pizza, i nawadnialiśmy się: wino, kawa, wino, kawa. Zmęczeni dniem po wieczornej kawie ( a kawę w północnych Włoszech parzą najlepszą na świecie), postanawiamy iść wcześniej spać, w końcu jutro zawody.

 

Kawa, śniadanie i w drogę na miejsce startu, który organizator zaplanował na 10.00. Na miejscu masa pływaków z rodzinami, trochę opalających się turystów. Znaleźliśmy resztę Polaków, okazało się, że jest nas więcej. Założyłem na siebie ponton (bez niego nie wchodzę do wody) - Orca 3.8 sprawdzona na Norsemanie, pianka, dzięki której wydaje mi się, że umiem pływać. Dystans pierwszy 1,8km. Na starcie staję w drugim rzędzie 5,4,3,2,1, start! Pędzę co sił w nogach, skaczę, chwila ciszy, wynurzam się i walę rękoma ile sił, pierwsze 200m to szalony sprint żeby oderwać się od masy i spokojniej minąć pierwszą bojkę. Nauka na kolejny dystans – spokojniej, jak na starcie opiję się tyle słonej wody, to nigdzie nie dopłynę, tfuj, anchois. Wyrównałem tempo, staram się płynąć w czyichś nogach, niestety ten przede mną kluczy, wyprzedzam go, następny też myszkuje, podczepiam się pod tego z lewej, nic z tego, postanawiam płynącć swoim tempem. Lekko przyśpieszam, kolejna bojka, tłok – kolejny łyk anchois, tfuj. Płynę szybciej, prawie prosto, nie nadrabiam dystansu. Ostatnia bojka przyśpieszam jeszcze. Widzę już dno na wyciągnięcie ręki, jeszcze kilka ruchów, jeszcze kilka, no gdzie to dno?! Jest, zrywam się, podbiegam do mety, dotykam maty, koniec. 31:08 - nieźle jak na mnie, dodatkowo wygrałem obiad. Zakład był, że nie dam rady w 32 minuty.

 

Do drugiego startu mam 1:30h, postanawiam nakręcić start Konrada na 3,5 km. Zdejmuję piankę, zakładam ciuchy i idę za nim na start, kręcę start, poszli. Przypomniałem sobie o przesmyku, fajnie byłoby go też nakręcić, czy odpocząć przed kolejnym startem? E tam, dam radę, biegnę najpierw pod górę 5km, potem po skałach w dół do wody, kręcę fajne ujęcia i biegiem z powrotem, dobiegam akurat, żeby nakręcić metę Konrada, pot spływa po mnie ciurkiem, chyba jednak przesadziłem. Zakładam piankę do pasa biegnę na start, podczas dopinania pianki słyszę 5,4 zakładam czepek, 3,2, wkładam okularki, start! Tym razem z tyłu, spokojnie, jeszcze czuję smak soli z poprzedniego startu. Trochę przepychanki i po chwili płynę swoim tempem w nogach jakiegoś gościa. Podpływamy niedaleko brzegu, pod wodą widać skały i ryby, oddycham równo, niebo-skałki, niebo-rybki, niebo-skałki i rybki. Dopływamy do przesmyku, płynę środkiem widziałem z brzegu, że po bokach jest płytko, wyprzedzam kilku gości mających kłopoty na skałach, płynę w stronę wyspy. Zostałem sam, nikogo przede mną, nikogo za mną, co jest?  Nie widzę bojki, ale widzę wyspę, na szczęście trudno ją przegapić. Podpływam bliżej wyspy, znajduję pływaka, potem kolejnego, zbijamy się w ławicę 4 osób i płyniemy razem. Okrążamy wyspę, rozłączamy się przy kolejnej bojce.

 

Czuję sól w ustach, nie do wytrzymania, zaraz zwymiotuję, mam skurcze żołądka, ale nie zwalniam. Podłączam się pod inną parę, znowu nie widzę bojki, mimo, że się prawie zatrzymuję, wynurzam wysoko z wody, płynę na oślep. W pewnym momencie drogę zagradza nam łódź z obsługi, krzyczą i pokazują w bok, cholera zboczyliśmy o dobre 300m. Przyśpieszam, muszę nadrobić, zostawiam tamtą parę i pruję do przodu, przy zaginionej bojce dogania mnie pływak bez pianki, tak wściekle kopie wodę, że mogę płynąć za nim bez obawy, że go zgubię. Parę razy sprawdzam, czy nie gubi trasy i postanawiam mu zaufać, podążam ślepo za spienioną wodą, komfortowo bez podnoszenia głowy, swoim tempem. Idealny zając. (W pływaniu też są zające?)  Dopływamy do miejsca pomiaru czasu, po kolana w wodzie stoją dziewczynki z tacami i wodą. Marzę o tym, żeby wypłukać sól z ust, ale nie zwalniam, już niewiele zostało. Oglądam się za moim zającem, chyba skorzystał z bufetu, cóż płynę sam. Po paru minutach mnie dogania, wyprzedza, super- podłączam się pod niego i znowu komfort. Płynę i myślę – jestem na zawodach, więc co ja robię w strefie komfortu? Przyśpieszam, wyprzedzam zająca, wyprzedam kolejne 2 osoby, ostatnia bojka, widzę jeszcze dwa czepki, postanawiam ich dogonić, wyprzedzam, potem jeszcze jedną ,skąd wziąłem siły na sprint na koniec? Chyba się obijałem – myślę. Wybiegam z wody pobudzony finiszem. Tak! - To koniec. Jestem zadowolony, nie mam pojęcia jaki czas, nie wiem, który jestem, nikt tego nie wie. System padł - organizatorów, nie mój. Teraz szybko wypłukać sól, ale to nie takie proste, pozostanie mi w ustach jeszcze długo.

 

 

 

Idziemy odebrać koszulki finiszera, są tylko S, trudno. Idziemy zobaczyć wyniki, nie ma. Ale jest za to ceremonia wręczania nagród, podchodzimy, organizator wyczytuje dystans i kategorie, a potem pyta kibiców kto był 3, 2 i 1. Osoby same się zgłaszają, zaprasza ich na podium, wręcza nagrody, kolejny dystans to samo, bez żadnej listy, na słowo, dziwne, dla nas wręcz niepojęte. Co do wyników naszego dystansu: „Nagrody i medale przyślemy wam pocztą” ech ci Włosi.

 

Wyjazd by się nie odbył, gdyby nie wsparcie finansowe sklepu Tricarbon.pl, za co sponsorowi dziękujemy.

 

swimtheisland006

Opublikowane w Publicystyka
wtorek, 15 lipca 2014 05:15

Jak spakować się na zawody?

Start w zawodach to czas, w którym “zbieramy plony naszego treningu” i moment, na który wszyscy się przygotowujemy. Podczas treningów powtarzamy wielokrotnie te same czynności, które będziemy wykonywać podczas zawodów (a przynajmniej powinniśmy). Wyobrażamy sobie, co będzie się działo, kiedy będziemy w ich trakcie. Ale rzadko kiedy przechodzimy w myślach moment pakowania się na zawody! A zapewniam was, że dzień przed zawodami może być ciężko zebrać myśli do kupy i zabrać wszystko, co jest nam potrzebne. A szkoda byłoby mieć zepsuty wyścig bo… zapomniało się butów do biegania, prawda?

 

Jako że lubię ułatwiać sobie życie, zawsze mam pod ręką listę rzeczy do zabrania. Jest ona podzielona na to, co potrzebne do pływania/roweru/biegania i rzeczy ogólne. Gotowa do wydrukowania przed każdymi zawodami, w postaci checklisty, na której odznaczam sobie, co jest już spakowane. Wygląda tak:

 

Check lista na zawody: 


Pływanie:

Okularki do pływania x2

Pianka

Bodyglide

Strój Tri

Czepek - na trening przed zawodami

Tani ręcznik do strefy zmian

Tani ręcznik na trening przed zawodami

Kąpielówki

 

Rower:

ROWER!

Koła startowe

Skarpetki

Mocowanie do zegarka na rower/GPS

Kask treningowy

Kask Aero

Okulary przeciwsłoneczne

Buty rowerowe

Wkładki do butów

Paczka z CO2/kluczami

Zapasowe dętki x2

Dodatkowe spodenki na rower na treningi przed zawodami

Bidony, Aerobidony

Taśma izolacyjna

Żele/batony/banany na rower

Zegarek GPS

 

Bieganie:

Buty do biegania

Wkładki do butów

Pas startowy

Skarpetki do biegania

Dodatkowe spodenki na treningi przed zawodami

Czapka z daszkiem do biegania

Oklulary przeciwsłoneczne

Zegarek GPS



Dodatkowe:

Suplementy

Zapasowa dętka + opona 

Pompka do roweru

Leki - stoperan/węgiel, aspiryna, ibuprom

Zegarek GPS

Napoje na zawody

Krem do opalania

Tanie klapki

Dodatkowy zacisk na koło do roweru

Sudocrem - na obtarcia po zawodach

Alantan - na obtarcia/ do butów jeśli jeździmy na rowerze bez skarpetek

DRESY! Do ubrania przed zawodami, do ubrania po zawodach

Folia trzymająca ciepło - pewnie dadzą na mecie, ale tak na wszelki wypadek.



Proste i skuteczne. Mam również osobną listę na start – czyli po kolei rozpisane, co i jak powinno być przygotowane w strefie zmian. Może być zafoliowana, żeby nie była jednorazowa i służyła nam podczas kolejnych startów. Może nazwiecie mnie "control freak’iem", ale to naprawdę ułatwia życie!

 

check lista1


Działa to tak, że rzeczy układane są w kolejności z listy, czyli np.:
- kask na kierownicy
- okulary przeciwsłoneczne w kasku
- pas startowy z numerek na kasku

Dzięki takiemu ułożeniu będę ubierał wszystko po kolei (tzn. od końca – pas startowy, okularki, kask). Pozwoli to na zaoszczędzenie czasu w T1 i T2, dzięki czemu nie będę się miotał przy rowerze jak żółtodziób. Jeśli uważacie, że taki system może się wam przydać, to podane checklisty możecie ściągnąć poniżej:

 

Checklista w pliku Excel, do samodzielnego uzupełnienia.

 

 

Janusz Szymczak

 

foto szymczak

 

Pasjonat triathlonu od 2012 roku. Wcześniej, ponad 8 lat, trenował boks, tajski boks i submission grappling. Obieżyświat, analityczny freak i trener personalny. Założyciel bloga 3xjanusz.pl, gdzie na bieżąco komentuje wszystko co związane ze światem Tri. Brązowy medalista Mistrzostw Polski Amatorów 2014 w kategorii wiekowej 25-29 na dystansie ¼ IM w Gołdapii (z czasem 2:14:57).

Opublikowane w Publicystyka
piątek, 11 lipca 2014 11:51

Gdynia stawia na triathlon!

W Gdyni sierpień przebiegnie pod znakiem triathlonu! Jeszcze nie opadną emocje po Herbalife Triathlon, a 30 sierpnia szykuje się kolejna atrakcyjna impreza dla miłośników tej dyscypliny. Aquathlon Gdynia to idealne zawody na zakończenie sezonu  w mieście, które wyrasta na mekkę polskiego triathlonu.

 

10 lipca ruszyły zapisy online i strona internetowa zawodów pod adresem www.aquathlongdynia.pl. Cieszymy się, że Gdynia konsekwentnie stawia na triathlon – mówi Piotr Netter, dyrektor Aquathlonu Gdynia. – Aquathlon odbywa się w Gdyni od 2008 roku. W ubiegłym roku został włączony do programu Herbalife Triathlon, a teraz powraca jako samodzielna impreza – dodaje.

 

Aquathlon Gdynia odbędzie się w sobotę, 30 sierpnia. Zawodnicy, w zależności od wieku, będą mieli do wyboru trzy warianty trasy. Główna rywalizacja odbędzie się na dystansie 1000 m pływania i 5km biegu. Pływanie, oczywiście w Zatoce Gdańskiej, ze startem z kąpieliska „Redłowo”, a trasa biegowa poprowadzona zostanie Bulwarem Nadmorskim.

 

Aquathlon to świetna forma rekreacji – mówi Piotr Netter. - Wiele osób swoją przygodę z triathlonem zaczyna właśnie od aquathlonu. W programie imprezy są także zawody dla dzieci na krótszych dystansach. Dla najlepszych będą puchary i atrakcyjne nagrody rzeczowe – dodaje.

 

Gdynia to nowoczesne miasto, które promuje wśród swoich mieszkańców zdrowy styl życia. Rekordy frekwencji padają w tym roku na imprezach biegowych z cyklu Grand Prix Gdyni. Ogromnym zainteresowaniem cieszy się też program rekreacyjny „Gdyńskie Poruszenie”. Myślę, że między innymi właśnie to jest powodem uznawania Gdyni za najlepsze miasto do życia w całej Polsce – mówi Marek Łucyk, dyrektor Gdyńskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji.

Opublikowane w Wydarzenia
poniedziałek, 16 czerwca 2014 14:22

Wyniki AT Team z weekendu

 W ten weekend zawodnicy rywalizowali na różnych dystansach triathlonu w pięciu miastach: w Lusowie, Okunince, Płocku, Gołuchowie oraz Serocku. Do tego odbywał się crosstriathlon w Wolsztynie oraz duathlon dla dzieci w Poznaniu. Tym razem były to mniejsze imprezy, a dwie z nich debiutowały w Polsce. Na listach byli nasi mężni i waleczni członkowie AT Team, niestety nie odnaleźliśmy żadnej pani - może startowały w zawodach za granicą? Łącznie na listach wyników odnaleźliśmy 9 AT Teamowiczów i 3 członków redakcji AT. Na duże gratulacje zasłużyła nasza członkini redakcji Anna Piorun, znana wszystkim z testów sprzętowych, jako Anna Grzesiak. Ania wystartowała w Płocku i wygrała kategorię kobiet. Serdecznie gratulujemy.

 

 

 

 

 

 

logo TRI2014Triathlon Lwa (0,6/15/3) Lusowo - pełne wyniki TUTAJ

 

Miejsce Imię i nazwisko Pływanie T1 Rower T2 Bieg META
50 Włodzimierz Skiba 12:43 2:25 28:28 1:52 11:36 57:24

 

 

ZeaznyBieg Żelazny (0,75/20/5) - Okuninka - pełne wyniki TUTAJ

 

Miejsce Imię i nazwisko Pływanie T1 Rower T2 Bieg META
8 Mateusz Dybek 12:29 0:46 34:08 0:38 20:55 1:08:58
9 Grzegorz Wierzbicki 15:22 1:03 33:45 0:49 19:53 1:10:51
54 Krzysztof Stasiak 18:32 3:13 39:03 1:42 23:00 1:25:31

 

IX Ogólnopolski Triathlon o Puchar Prezydenta Miasta Płocka (0,75/20/5) - pełne wyniki TUTAJ

 

Miejsce Imię i nazwisko Pływanie T1 Rower T2 Bieg META
10 Sebastian Dymek 14:35 1:17 41:02 0:30 17:53 1:15:18 redakcja
11(1) Anna Piorun (Grzesiak) 10:48 0:43 43:28 0:34 19:50 1:15:23 redakcja
18 Michał Hanajczyk 14:53 2:13 40:56 0:31 19:48 1:18:21
46 Witold Gluck 17:24 1:42 42:46 1:09 21:30 1:24:32
82 Ludwik Sikorski 14:52 1:49 48:02 1:12 25:09 1:31:03 redakcja

 

Fot. Spojrzenia / Jerzy Stankowski

goluchow

 W miniony weekend miały miejsce zawody w Gołuchowie, niestety nie startowali nasi. Pełne wyniki z zawodów znajdziecie TUTAJ.  W ramach zawodów rozegrane zostały Mistrzostwa Polski Młodzików PZTri na dystansie 400m pływania, 8km na rowerze i 2 km biegu. Młodzicy to kategoria wiekowa 13-15 roku życia (roczniki 1999, 2000, 2001). Mistrzem Polski Młodzików został Wojciech Bernaciak (GTT Diament Gniezno) - czas 28:39 (6:47|0:39|12:27|0:40|8:06), a Mistrzynią Marta Zygmunt (MLUKS Triathlon Koło) - czas 31:11 (7:43|0:44|12:39|0:38|9:27).

10366022 760423610646561 5947589975465648495 n

Fot. www.triathlongoluchow.pl

 

 logo

Triathlon Serock (1,9/90/21,1) - pełne wyniki TUTAJ.

 

Miejsce Imię i nazwisko Miejsce kategoria Pływanie T1 Rower T2 Bieg META
14 Marcin Lipski M35/5 37:49 1:41 2:30:08 1:45 2:21:33 5:32:56

 

Triathlon Serock (0,95/45/10,55) - pełne wyniki TUTAJ.


Miejsce Imię i nazwisko Miejsce kategoria Pływanie T1 Rower T2 Bieg META
49 Bartosz Łuczak M18/8 21:55 1:55 1:24:48 0:56 56:21 2:45:55
59 Dariusz Korecki M40/10 25:49 2:30 1:18:52 1:52 1:00:20 2:49:23
Opublikowane w Wydarzenia
wtorek, 03 czerwca 2014 10:10

Czwórka na Horyzoncie – Sieraków 2014

Zima mocno przepracowana, kałuże spod trenażera wyschły, wyszło słońce, słupek rtęci w termometrze podskoczył do góry i przyszedł czas na pierwszy większy start w sezonie – ½ IM w Sierakowie. W tamtym roku poprawiłem tam życiówkę, w tym roku miałem nadzieję na przynajmniej taki sam wynik. Co prawda po olimpijce w Olsztynie miałem pewne obawy, ale rzeczywistość miała zweryfikować moją formę.


Na miejsce docieram dzień wcześniej, po drodze parę razy przejeżdżamy przez czarne niebo, które częstuje nas hektolitrami deszczówki. Mam tylko nadzieję, że chmury wyleją w piątek wszystko, co mają, a na sobotę niebo będzie bezchmurne, a asfalt suchy jak piasek na Saharze. Nie żeby deszcz mi przeszkadzał, w końcu pogoda podczas ostatnich triathlonów pogoda mnie nie rozpieszczała (zawsze lało).


IMG 4385Meldujemy się dzień wcześniej w pachnącej koloniami drewnianej „piramidzie”, 10 minut spacerkiem od expo. Warunki nie zachwycają, ale nie przyjechałem tam, aby siedzieć w domku. Szybki meldunek, spisanie liczników(sic!) i już jestem w biurze odbierając pakiet startowy. Plecak, koszulka, ulotki, makaron i paluszki. Mniam mniam - nie wiem, od czego mam zacząć - paluszki czy makaron?! Zanim się zdecydowałem, stałem już pośrodku expo starając się nie dostać oczopląsu - żele, odżywki, startówki, pianki, kaski, koła, czasówki, wszystko aero i z polewą karbonową. Gdyby nie to, że byłem razem z moją rodzinką, siedziałbym tam do zamknięcia przymierzając dotykając, głaszcząc, oglądając wszystko po kolei. Po ostatnich startach moja pianka była coraz bardziej przewiewna, więc zacząłem szukać kleju, już na pierwszym stoisku znalazłem to, co chciałem - Czarna Wiedźma miała zadbać o szczelność mojej pianki. Przy okazji uzupełniłem swoją bibliotekę o kolejną książkę „Biec albo umrzeć” by Kilian Jornet. Strefa zmian była już otwarta, więc stwierdziłem, że lepiej będzie wprowadzić rower dzisiaj, aby uniknąć „korków” i nerwów w dniu zawodów. Z należnym szacunkiem i uczuciami zawiesiłem mój rower na belce, pogłaskałem, obiecałem, że przyjdę jutro zobaczyć czy wszystko z nim w porządku i poszedłem na odprawę. Co prawda spóźniłem się jakieś 35 minut, ale okazało się, że byłem na czas, widocznie jakaś awaria techniczna spowolniła organizatorów. Jako spóźnialski zająłem miejsce na samym tyle, dalej od głośników, ale bliżej do pasta party. Akustyka sali mocno odbiegała od akustyki Opery Narodowej, przez co zrozumiałem mniej niż 10% tego, co mówił organizator, na całe szczęście informator, który dostałem w pakiecie rozwiał większość moich wątpliwości. Im bliżej końca odprawy, tym bardziej czuć było w powietrzu napięcie, nie wiem czy nie większe niż przed wystrzałem armaty na MŚ na Hawajach. Nie ma się co dziwić, Pasta Party rok temu w Sierakowie zawiesiło wysoko poprzeczkę, której nie przeskoczył żaden inny triathlon, na którym byłem. W tym roku było niestety inaczej, makaron a raczej pureee makaronowe, rzadki sosik, reglamentowane ciasto, naleśniczek - lepiej niż na innych imprezach, ale gorzej niż rok temu.


Wiem! Nie przyjechałem się tu obżerać na Pasta Party, ale czemu nie zjeść czegoś smacznego. Naleśnik z Nutellą (i paczka MMsów) w barze  nad brzegiem jeziorka poprawił mi znacznie humor i pozwolił w spokoju szykować się na jutrzejsze święto. Tradycyjnie w domu ułożyłem cały sprzęt wg tego co mam donieść do strefy, a co wziąć do pływania.
Zmęczony po całym dniu i podróży o 22 zaległem w łóżku, mimo wszystko nie mogłem zasnąć, cały czas wizualizowałem jutrzejszy start, wszystkie warianty - łącznie z tym, że nagle dostaję  super mocy i wygrywam zawody wyprzedzając Kacpra na czworaka o parę metrów (ach ta wyobraźnia), dalej liczyłem owieczki, a sen nie przychodził. Na stoliku obok cały czas czekał na mnie mój nowy książkowy nabytek, nie jestem  molem książkowym, ale zabrakło mi innych opcji, aby doprowadzić moje ciało do snu, a ze studiów pamiętam, że nic tak dobrze nie działa nasennie jak kilka stron książki. I dokładnie po paru kartkach moja głowa się uspokoiła. Ale nie usnąłem, bo się znudziłem, usnąłem, ponieważ dostałem to, co chciałem - OGROMNĄ dawkę motywacji, która następnego dnia miała mi pomóc w najtrudniejszy momentach. Najbardziej utknął mi kawałek z Manifestu Skyrunnera:


„…Bo porażka to śmierć. A człowiek nie może umrzeć nie dając z siebie wszystkiego, nie płacząc z bólu i na skutek odniesionych ran, człowiek nie może zrezygnować. Trzeba walczyć aż do śmierci. Ponieważ najważniejsza jest chwała. I należy do niej dążyć, nawet jeśli zostaniesz gdzieś po drodze. Najważniejsze, żebyś dawał z siebie wszystko. Nie wolno nie walczyć, nie wolno nie cierpieć, nie wolno nie umierać… Nadszedł czas, by cierpieć, nadszedł czas, by walczyć, nadszedł czas, by wygrywać…”

 

Jak nigdy moja pobudka wyprzedziła zaprogramowane 12(max) budzików w mojej komórce. Kawa, toaleta, odżywki, toaleta, spacer, toaleta, pakowanie, toaleta.
O 7.15 wyszliśmy (Ja i mój Support Team) w kierunku strefy zmian. Nieobecny, mając cały czas w głowie cytat z książki, szedłem do strefy, aby dopakować mój rower i koszyk. Na miejscu rower dostał odpowiednią dozę czułości, powietrza, Izo i żeli. W myślach przećwiczyłem procedurę zmian paręnaście razy i ze spokojnym sumieniem udałem się na plażę. Udając niewzruszonego przed Żoną wypiłem parę łyków kawy, nadgryzłem spóźnionego naleśnika i po delikatnym wazelinowaniu wcisnąłem się w piankę. Wchodząc do wody miałem nadzieję, że będzie cieplejsza niż w Olsztynie i tak też było.

 

IMG 4584
Szybkie, nerwowe pożegnanie z moją trójką supportów i już po chwili  stoję  na brzegu jeziora delektując się adrenaliną buzującą w moich tętnicach. Po chwili słyszę „5 minut do startu”. Staję na brzegu jeziora wypatrując najbliższej bojki, analizuję przebieg trasy i szukam dla siebie najlepszej opcji – ta, w której wybiegam jako pierwszy i nie muszę znosić kopniaków żabkowiczów wygrywa. Czas płynie szybciej niż zwykle, słyszę „minuta do Startu”, palce stóp wbijają się mocniej w zimny piasek, po chwili wystrzał armaty wyrywa mnie do przodu, skaczę przez wodę, ile sił w nogach a mimo wszystko inni zawodnicy mnie wyprzedzają. Pierwsze parę minut to tradycyjna pralka, nic fajnego, wspinasz się po kimś, ktoś po tobie, dostajesz piętą, łokciem, ale cały czas do przodu, nie ma czasu by myśleć o technice, trzeba przetrwać. Po pierwszej bojce sytuacja się uspokaja i łapię rytm, staram się płynąć mocno, ale nie na maxa, żeby się nie wypalić na samym pływaniu, tutaj mój rozsądek jeszcze wziął górę nad emocjami.


Wychodzę z wody po 34 minutach, podbieg podbija moja tętno chyba do maxa, w T1 mała szamotanina z pianką, zapięcie kasku, okularki i już zaraz za belką dosiadam mojego Treka. I tu zaczyna się najpiękniejsza część tej imprezy.


Na podjazdach procentują tysiące przysiadów i ciężarów dźwiganych podczas zimy, a na zjazdach pyszne obiadki i inne łakocie, które nie pozwoliły mi upodobnić się do zawodników z czołówki. Nie oszczędzam się, napieram na bloki nie myśląc o konsekwencjach, które mogę poczuć na biegu, to ja wyprzedzam, a nie jestem wyprzedzany. Pogoda dopisuje, słońce przygrzewa w ramiona, wiatr chłodzi rozgrzane mięśnie. Po pierwszym kółku  zawodnikowi przede mną blokuje się przednie  koło i po koziołku w powietrzu ląduje z impetem z boku na asfalcie. Nie wyglądało to najlepiej, a mina kibiców, których mijałem to potwierdzała (mam nadzieję, że nic ci się nie stało). Dalej jadę trochę ostrożniej, ale nie zachowawczo, emocje i  chęć rywalizacji wzięły górę nad zdrowym rozsądkiem. Po 2 kółkach wiem, że poprawię czas roweru z poprzedniego roku, a po krótkich obliczeniach wychodzi mi, że jeżeli utrzymam tempo i delikatnie poprawię bieg zrobię coś dla mnie do tej pory nie osiągalnego, czyli złamię 5h. Ta czwórka pojawiła się na horyzoncie kusząc mnie mocniej i mocniej. Kiedy spróbować jak nie teraz!!!  Utrzymałem tempo i skończyłem rower po 2:26h. Pod koniec czułem jak mój czworogłowy uda domaga się odpoczynku, ale zignorowałem to.


Na dobiegu do T2 moje nogi były  sztywne prawie jak kołki. Po 2km były one dosłownie jak kołki, musiałem zatrzymać się na minutę aby porozciągać się, wciągnąć żel, fiolkę z magnezem i dropsa na skurcze. Po kolejnych kilometrach dolegliwości ustały na tyle, abym mógł biec w tempie ok. 5:30. I w tym miejscu należą się podziękowania dla każdego, kto zmniejszył trud tego biegu, wielkie dzięki za każde ”Dalej Michał”, ”Dawaj, dawaj”, za walenie w garnek, za tabletki na skurcze od kolegi po fachu, za kurtynę wodną, za super wolontariuszy. Dzięki Artur za doping przy strefie zmian, dziękuje mojej Żonie i Tacie Grześkowi za to, że byli tam, gdzie ich potrzebowałem w najtrudniejszych momentach. Bez was czułbym się jak bez wody na pustyni. Zdaję sobie sprawę, że opisuję to, jakby to była wyprawa na Mount Everest albo na koniec Świata, a to jest tylko ½ IM, ale dla mnie to jest AŻ 1/2IM.


Ostatnia pętla byłą tą najgorszą, mimo że wiedziałem, że przede mną tylko albo aż ok. 30 min biegu, musiałem stawać, kurcze ud i łydek coraz bardziej dokuczały, a patelnia na polankach wcale nie pomagała. Wizja złamania piątki już dawno odpłynęła, teraz chciałem tylko poprawić wynik z poprzedniego roku, jednak przy takim tempie marszobiegu nawet ona się oddalała. Po minięciu znacznika 18-stego km wstąpiły we mnie nowe siły. Słyszałem już odgłosy mety i to one dodały mi siły, już nie stanąłem, powoli, ale konsekwentnie biegłem do celu. Dobiegając do strefy zmian, widząc zegar z cyframi 5:09:02 już wiedziałem, że poprawię życiówkę, nagle poczułem się tak bardzo silny fizycznie, a tak bardzo słaby emocjonalnie. Cały ból w udach zniknął, zmęczenie minęło, oddech się wyrównał, przede mną było tylko to ostatnie 100m, które chciałem celebrować jak najdłużej, bo jest to najfajniejsze 100m podczas całych zawodów. 100m, dzięki którym wiesz, że warto trenować, że ten cały trud jest czegoś wart, taka nasza Triathlonowa Szczęśliwa Zielona „Mila”. Mijam metę z czasem 5:09:15, bardzo zmęczony, ale jeszcze bardziej zadowolony, znowu wygrałem z samym sobą. Przytulam się do piękniejszej połówki i czuje już tylko błogość.


Strefa zawodnika rekompensuje wszystkie trudy zawodów, basen z zimną wodą chłodzi obolałe mięśnie, lody, hamburgery i piwo uzupełniają brakujące kalorie. Nie brakuje też leżaków do odpoczynku. Pod tym względem Sieraków jest dla mnie nie do pobicia.


Przez ostatnie 5km biegu przyrzekałem sobie, że jest to mój ostatni triathlon w życiu, że po co mi to?!, że mam to głęboko w dupie! Już mi się nie chce! Wolę rekreacyjnie pobiegać, pojeździć, popływać, ale już nie chcę tego łączyć!!! Ale smak ukończenia triathlonu uzależnia jak narkotyk, zmusza byś poczuł to na nowo, zmusza cię do rozpoczęcia treningów, by po kilku tygodniach/miesiącach kolejny raz poczuć sekundy tej ogromnej siły i emocjonalnej słabości, sekundy niekontrolowanego szczęścia.


Podsumowując - organizacja na najwyższym poziomie, org zadbał o każdy aspekt zawodów. Od strefy zmian po pływanie, trasę rowerową, biegową po strefę po zawodach. Za rok na pewno tu wrócę, aby poprawić wynik i może wreszcie złamać te pięć godzin.  
Dziękuję wszystkim wolontariuszom, organizatorom za pracę, kibicom za wsparcie. Dziękuję szczególnie mojej Żonie za to, że popycha mnie do przodu w najcięższych momentach i Tacie Grześkowi za bezcenny doping.


Strefa zmian:
•    była bardzo  dobrze zabezpieczona i przygotowana  (najważniejsze)


Trasa kolarska:
•    Dużo sędziów
•    Dobrze oznakowana
•    Super Asfalt
•    Ciekawa
•    Brak ciasnych nawrotów
•    Dobrze zabezpieczona


Trasa biegowa:
•    Dobrze oznakowana
•    Wymagająca
•    Dużo bufetów
•    Zacieniona w 80%


Strefa dla zawodnika:
•    Piwo
•    Basen
•    Leżaki
•    Hamburgery, lody, piwo i inne przekąski
•    Pełny relaks

Opublikowane w Wydarzenia

Mocna i liczna grupa członków AT Team wystartowała podczas pierwszych zawodów z cyklu Garmin Iron Triathlon w Piasecznie. Świetne wyniki odnotowali Łukasz Grass oraz Marek Strześniewski zajmując w swoich kategoriach wiekowych 3 miejsca na podium. W zawodach zwyciężyli Mikołaj Luft (Adgar Fit Pro Team) z czasem 2:03:09 oraz Paulina Kotfica (Biuro Podróży AS / 2:13:35). Trasa była wymagająca, a na koniec organizatorzy przygotowali stromy i piaszczysty podbieg, który na pewno wszyscy na długo zapamiętają.

 

W zawodach udział wzięło 447 zawodników, a w tym aż 22 zawodników społeczności AT Team. Wszyscy mieli okazję spotkać się, poznać i porozmawiać w naszym AT Team Roomie. Poniżej prezentujemy listę zawodników oraz ich poszczególne czasy.

 

Miejsce Miejsce kat. Imię i nazwisko Pływanie T1 Rower T2 Bieg Czas na mecie
24 M35/3 Łukasz Grass (16)

00:15:59

00:02:14

01:12:07

00:01:14

00:46:09

02:17:43

25

M35/4

Maciej Dowbor (17)

00:14:22

00:02:05

01:12:59

00:01:11

00:47:38

02:18:15

74

M40/15

Michał Piotrowski (246)

00:21:17

00:02:40

01:14:02

00:01:33

00:47:30

02:27:02

111

M18/10

Aureliusz Marek (35)

00:17:30

00:02:27

01:21:34

00:01:07

00:49:00

02:31:38

113

M40/25

Adam Skierkowski (162)

00:18:05

00:03:21

01:16:57

00:01:40

00:51:54

02:31:57

123

M50/4

Artur Pupka (83)

00:19:37

00:02:43

01:16:55

00:01:29

00:53:17

02:34:01

136

M25/14

Adam Pastusiak (177)

00:18:11

00:03:06

01:20:59

00:01:21

00:52:17

02:35:54

141

M35/40

Marcin Lipski (322)

00:16:11

00:02:45

01:15:48

00:01:42

00:59:55

02:36:21

156

M25/18

Kamil Danielski (408)

00:21:37

00:02:07

01:19:03

00:02:02

00:52:47

02:37:36

177

M30/32

Arkadiusz Poważyński (50)

00:18:55

00:02:18

01:22:27

00:01:38

00:55:25

02:40:43

210

M40/48

Marcin Stajszczyk (22)

00:19:20

00:04:32

01:24:29

00:01:50

00:55:00

02:45:11

222

M40/50

Dariusz Korecki (118)

00:21:12

00:03:55

01:21:15

00:02:50

00:56:59

02:46:11

238

M30/45

Grzegorz Maciejewski (24)

00:19:27

00:03:39

01:25:53

00:02:29

00:56:39

02:48:07

243

M35/64

Piotr Prokop (188)

00:20:42

00:03:57

01:22:00

00:02:31

00:59:49

02:48:59

254

M25/30

Sebastian Sawicki (94)

00:16:27

00:03:08

01:29:51

00:01:47

00:59:02

02:50:15

290

M55/3

Marek Strześniewski (230)

00:23:55

00:03:51

01:29:41

00:02:20

00:55:27

02:55:14

361

M45/21

Albin Pawłowski (302)

00:21:21

00:05:31

01:28:31

00:03:23

01:07:40

03:06:26

371

M25/41

Patryk Glesman (81)

00:25:42

00:03:48

01:32:07

00:02:39

01:03:59

03:08:15

388

M35/103

Paweł Janik (506)

00:22:36

00:04:21

01:34:04

00:02:47

01:08:19

03:12:07

409

M40/86

Michał Majdowski (167)

00:24:00

00:03:07

01:31:18

00:01:49

01:20:16

03:20:30

411

M50/10

Arkadiusz Płonka (339)

00:21:27

00:04:55

01:33:33

00:04:09

01:16:48

03:20:52

-

-

Łukasz Kolasa (446)

 -

 -

 -

 -

 -

DNF

 

Jeden z naszych członków Artur Szafraniec wystartował w ten weekend w Ironman 70.3 St. Polten i ukończył zawody z czasem 6:12:37.

 

Kilku z Was uchwyciliśmy na zdjęciach - oczywiście w naszych barwach AT Team!

 

 

Opublikowane w Wydarzenia
piątek, 09 maja 2014 08:52

Weekend pełen emocji

Przed nami kolejny weekend, na który wszyscy czekamy. Z tygodnia na tydzień sezon startowy coraz bardziej się rozkręca. Przez kolejne dwa dni, pomiędzy własnymi treningami, będziemy mogli kibicować zarówno amatorom, jak i zawodnikom PRO. Przejrzeliśmy kalendarze głównych cykli imprez na świecie i wyszukaliśmy Polaków, którzy będą walczyć o najwyższe lokaty i życiówki.

 

Najliczniejsza grupa zamelduje się na starcie Ironman 70.3 Mallorca. Na listach startowych jest 22 panów i 2 panie. Część z nich wyjechała na zawody w ramach wyjazdu organizowanego przez Akademię Triathlonu i Sauerland Team. Za wszystkich trzymamy mocno kciuki, zarówno tych, z którymi dobrze się znamy z obozów na Majorce, jak i tych, którzy jeszcze z nami nie byli, ale liczymy na bliższe poznanie. Poniżej w tabeli prezentujemy startujących.

 

 im mallorca 703 logo black

 

Polacy startujący w Ironman 70.3 Mallorca
Imię i nazwisko Klub Numer startowy Kategoria
Łukasz Jegliński 2877 M25-29
Adam Pastusiak AT Team 2932
Piotr Zarzycki 3007
Krzysztof Kostecki 921 M30-34
Arkadiusz Poważyński AT Team/Labosport 1014
Tomasz Toll IM2010 1093
Łukasz Grass AT Team 1329 M35-39
Wojciech Herra Run2Tri 1353
Piotr Hinrichs-Mikołajczyk 1356
Mariusz Klatka 1394
Olek Lakomski Luft Tri Team 1420
Tomasz Pawłowski Labosport/AT Team 1530
Mateusz Walczak 1672
Roland Wilk 1684
Robert Janiga 2379 M40-44
Maciej Nowakowski 2508
Przemysław Przywarty IM2010 2545
Agnieszka Grygiel 456
Małgorzata Syta 515
Irek Korfini Haugesund Triathlon Klub 3242 M45-50
Rafał Sosna 3432
Jan Jegliński 1809 M50-54
Cezary Nazar 1864
Artur Pupka 1893

 

Majorka to nie jedyne miejsce, gdzie Polacy będą walczyć. W sobotę podczas zawodów ITU Triathlon World Cup rozgrywanych w Chengdu w Chinach zobaczymy Mateusza Kaźmierczaka.

 

W niedzielę wystartuje Miłosz Słowiński we francuskim Vierzon w zawodach ETU Triathlon Junior European Cup, a Ewa Komander pojawi się na trasie Challenge Rimini we Włoszech.

 

Wszystkim życzymy powodzenia. Jeżeli wiecie, gdzie jeszcze startują nasi piszcie w komentarzach, bo wszystkich nie wyśledzimy, chociaż chcielibyśmy.

 

chendu

 

LOGO Triathlon VZ 2014 250 118

 

header

 

Opublikowane w Wydarzenia
pierwsza
poprzednia
1
Strona 1 z 3

Blogi

Ostatnie wpisy Pokaż wszytkie

stat4u
Website Security Test