brett sutton
Home Zdrowie Okiem eksperta Urazy w triathlonie. Część I – uraz głowy.

Urazy w triathlonie. Część I – uraz głowy.

poniedziałek, 23 września 2013 Napisane przez  Artur Pupka

50km rowerem mtb. To ostatnio mój ulubiony rodzaj aktywności rowerowej od zdobycia tytułu „człowieka z żelaza”. Wszystko szło dobrze, trochę mżawki, śliskie podłoże. Chwila nieuwagi i przednie koło traci kontakt z betonowymi płytami. Uderzam całym ciałem o chodnik i dosłownie walę w niego tyłem głowy. Ale żyje i jestem przytomny. Dlaczego?! Bo na głowie miałem „certyfikowany” kask rowerowy. Kask pękł, moja czaszka nie. 

 

Uraz jest to każde uszkodzenie tkanki, narządu lub większego obszaru ciała powstające wskutek miejscowego lub ogólnego zadziałania czynnika mechanicznego, termicznego, chemicznego, elektrycznego, jonizującego lub akustycznego. Urazy wielonarządowe to obrażenia wielonarządowe (uszkodzenie kilku narządów) lub skojarzone (obrażenia wywołane kilkoma rodzajami energii), które obejmują kilka okolic ciała. Do urazu może dojść w okolicznościach zadziałania element narządu ruchu dużej siła zewnętrznej wywołującej uszkodzenie oraz zdecydowane ograniczenie jego funkcji lub może być on wynikiem mikrourazów, tzn. powtarzającego się lub stałego działania czynnika urazowego o mniejszej intensywności. Należy również dodać, że czynniki takie jak: poziom sprawności, stan czynnościowy układu ruchu, przebyte wcześniej urazy, rodzaj aktywności, zmiany przeciążeniowe czy w końcu uwarunkowania osobnicze mają wpływ na ewentualne powstanie urazu. Uprawianie sportu, zarówno rekreacyjne jak i zawodnicze, niesie za sobą zwiększoną możliwość wystąpienia urazów.


Najgroźniejszym w skutkach urazem jest uraz głowy. Do takiego urazu dochodzi w triathlonie w czasie jazdy na rowerze i może być on przyczyną zgonu (G. Ptaszkiewicz, W. Majewski: Urazy w kolarstwie – opis przypadku i przegląd piśmienicwtwa, Ann Acad Med Stetinensis, 2010, 56, 3, 55-65). Spowodowany jest on zwykle brakiem kasku, pomimo że jego skuteczność w zapobieganiu śmiertelnym powikłaniom jest powszechnie znana i dowiedziona przez szereg badań. O ile w zawodach używanie kasku jest obwowiązkiem to na treningach nie każdy już tego standartu przestrzega. Urazy czaszkowo-mózgowe stanowią poważny problem w traumatologii sportowej, a zwłaszcza w kolarstwie, co spowodowane jest prędkością przemieszczania się oraz dużą energią towarzyszącą temu typowi urazów. Najczęstszy mechanizm urazu to uderzenie głową w twarde podłoże. W kolarstwie szosowym spotyka się także urazy głowy spowodowane kolizją z pojazdami mechanicznymi. Ważne jest to, czy rowerzysta uderza głową w szybę, czy w inny element pojazdu. Uderzenie rowerzysty o szybę przednią samochodu w czasie wypadku jest obecnie najczęstszym mechanizmem, w wyniku którego dochodzi do ciężkich urazów. Najczęściej spotykanym typem urazu czaszkowo-mózgowego w takich warunkach jest wstrząśnienie mózgu. Spotyka się również złamania kości mózgo- i twarzoczaszki. Złamanie podstawy czaszki jest często rokowniczo niepomyślne i wiąże się z dużą śmiertelnością.

 

test helmet

test wytrzymałości kasku rowerowego


Temat stosowania kasków ochronnych u rowerzystów jest w piśmiennictwie szeroko omawiany. W badaniach Kliniki Chirurgii Urazowej w Goepingen analizie poddano 76 wypadków rowerzystów, z których 63 (83%) nie używało kasku ochronnego, natomiast 13 (17%) używało (Kelsch G., Helber M.U., Ulrich C.: Schaedel-Hirn Trauma nach Fahr- radsturz – welchem einfluß hat der Schutzhelm. Unfallchirurg. 1996, 99 (3), 202–206). Uraz czaszkowo-mózgowy wystąpił u 33 (52%) pacjentów nieużywających kasku i u 5 (52%) w grupie używających kask. Ciężki uraz czaszkowo-mózgowy wystąpił u 24 (73%) spośród 33 rowerzystów, którzy nie nosili kasku. Patologiczny obraz encefalografii (EEG) zanotowano u 18 (55%) pacjentów tej grupy, a także 13 (39%) doznało złamania kości czaszki, u 4 (12%) wystąpiło krwawienie wewnątrzczaszkowe, u 3 (9%) obrzęk mózgu. U 2 z 5 pacjentów z drugiej grupy po urazie czaszkowo-mózgowym wystąpił patologiczny obraz EEG, nie było przypadków złamania czaszki, krwawienia śródczaszkowego ani obrzęku mózgu. Wszyscy pacjenci stosujący kaski przeżyli, natomiast zmarło 2 (3%) z grupy 63 pacjentów, którzy kasków nie stosowali. Ponadto pacjenci używający kasków w przeważającej części byli leczeni zachowawczo i ich czas pobytu w szpitalu był krótszy. Przytoczone dane liczbowe potwierdzają obserwacje innych autorów którzy zauważyli znaczne zmniejszenie obciążenia głowy poprzez absorpcję energii przez kask ochronny (Benz G., McIntosh A., Kallieris D., Daum R.: A biomechanical study of bicycle helmets’ effectiveness in childhood. eur j Pediatr Surg. 1993, 3 (5), 259–263). W metaanalizie przeprowadzonej przez Thompsona i wsp. potwierdzono, że kask przyczynia się do zmniejszenie ryzyka ciężkich urazów czaszkowo-mózgowych o 68–88% zarówno podczas kolizji z pojazdami mechanicznymi, jak i w urazach z innych powodów (Thompson D.C., Rivara F.P., Thompson R.: Helmets for preventing head and facial injuries in bicyclists. Nurse Times. 2001, 97 (43), 41). Z analizy wieku poszkodowanych wynika, że ze stosowania kasku rezygnują przede wszystkim rowerzyści w wieku 18–50 lat, a uściślając grupy to w wieku 11–19 lat i 30–39 lat. W dużym badaniu, obejmującym 2424 rowerzystów, respondenci bez kasku najczęściej stwierdzali, że kask jest niewygodny, irytujący, jest w nim gorąco, nie potrzebują go, bo jeżdżą bezpiecznie lub w ogóle nie mają kasku (Finnoff J.T., Laskowski E.R., Altman K.L., Diehl N.N.: Barriers to bicycle helmet use. Pediatrics. 2001, 108). W jeździe bez kasku większość z tych osób widziała tylko nieznaczne ryzyko urazu głowy.

 

Podczas jazdy na rowerze istnieje duże ryzyko urazów twarzy. Można to wytłumaczyć brakiem ochrony twarzy w konwencjonalnych kaskach ochronnych stosowanych przez rowerzystów. W badaniu porównującym ten typ urazów wśród kolarzy, piłkarzy i waterpolistów, wypadki na rowerze częściej powodują urazy twarzy oraz zębów, a także są powodem 16,85% wszystkich pobytów na oddziałach chirurgii szczękowo-twarzowej oraz chirurgii stomatologicznej. W badaniu przeprowadzonym w Niemczech, dotyczącym poszkodowanych kolarzy, których stan zdrowia wymagał udzielenia pomocy medycznej w klinice chirurgii szczękowo-twarzowej, 88 złamań u 78 pacjentów dotyczyło kości twarzy najczęściej w okolicy jarzmowej dziąseł i oczodołu; 1/3 z nich stanowiły złamania żuchwy i szczęki. Potwierdzają to również badania polskie (Niedzielska I., Łangowska‐Adamczyk H., Borgiel‐Marek H.: Obrażenia części twarzowej czaszki doznane w wypadkach rowerowych. Czas Stomatol. 2000, 53 (3), 181–187). Najczęściej wykonywanym zabiegiem chirurgicznym w przypadku urazu twarzy odniesionego podczas jazdy na rowerze jest leczenie złamania żuchwy. Coraz częściej zwracana jest także uwaga na urazy odniesione w kolarstwie górskim (urazy nosa, żuchwy i zębów), co również dotyczy osób uprawiających triathlon z racji treningów na MTB I zawodów z cyklu X-Terra.

 

W jednym z badań porównujących urazy twarzy kolarzy szosowych i górskich stwierdzono, że ciężkie urazy twarzy występowały 2-krotnie częściej u kolarzy górskich (Müller K.E., Persic R., Pohl Y., Krastl G., Filippi A.: dental injuries in mountain biking – a survey in Switzerland, Austria, Germany and italy. dent Traumatol. 2008, 24 (5), 522–527). W przeciwieństwie do złamań kości jarzmowych u kolarzy szosowych, u kolarzy górskich w 15% przypadków występowały złamania typu Le Forta I-III (oderwanie wyrostka zębodołowego i podniebienia od szczęki, oderwanie szczęki z uszkodzeniem oczodołów, oderwanie twarzoczaszki od podstawy czaszki ze złamaniem podstawy czaszki) – stąd wniosek dotyczący wprowadzenia w kolarstwie górskim kasków z ochroną twarzy oraz żuchwy.


W badaniu Müllera i wsp. (już wspominane badanie) obejmującym 423 kolarzy gór- skich tylko 4,4% nosiło kaski z ochroną twarzy i żuchwy, chociaż 72% o nich wiedziało. Oprócz zbliznowacenia i zniekształcenia twarzy jako następstwo urazu mogą nastąpić ciężkie powikłania, szczególnie w przypadku współistniejącego urazu głowy, gdzie mogą pojawić się deficyty neurologiczne. Resnick i Yates apelują też, aby podejść z rozwagą do stosowania kierownic roweru typu Lemond, stosowanych przez triathlonistów oraz kolarzy podczas jazdy na czas, gdyż predysponuje ona do urazów twarzy (Resnick M.P., Yates R.A.: Aerodynamic handlebars: riders arrive before bicycle (letter). jAMA. 1991, 24–31, 266 (4), 515). Kierownica z rączkami odstającymi do góry została wprowadzona przez 3-krotnego zwycięzcę Tour de France – Grega LeMonda w celu przyjmowania przez kolarza bardziej aerodynamicznej pozycji na rowerze. Częstym mechanizmem urazu zębów jest uderzenie twarzą w mostek kierownicy przy przyjmowaniu przez kolarza bardziej aerodynamicznej pozycji podczas zjazdu. Dzieje się tak wskutek najechania na przeszkodę lub nierówność podłoża i odbicia kierownicy do góry bezpośrednio w twarz, co prowadzi do złamania siekaczy.


Celem postępowania lekarskiego jest ustalenie następstw urazu głowy, wczesne wykrycie ewentualnych powikłań (np. powstanie krwiaka śródczaszkowego), leczenie i ewentualnie rehabilitacja, dobrane tak, aby możliwy był pełny powrót pacjenta do zdrowia. W przypadku części urazów głowy, zwykle tych z towarzyszącą utratą przytomności lub którymś z opisanych niepokojących objawów, konieczna jest obserwacja chorego w szpitalu, najczęściej w oddziale chirurgicznym lub neurologicznym. Do najważniejszych badań diagnostycznych w urazach głowy należą: tomografia komputerowa i rezonans magnetyczny. W przypadku braku możliwości wykonania tych badań konieczne jest wykonanie klasycznego badania rentgenowskiego kości czaszki. Po dokładnym badaniu lekarskim i wykonaniu niezbędnych badań dodatkowych pacjenci z lżejszymi urazami głowy zwykle są wypisywani do domu. Wskazane jest, aby w takim przypadku pacjent przez następne 48-72 godziny pozostawał stale pod opieką odpowiedzialnej pełnoletniej osoby, która obserwować będzie, czy nie pojawią się ewentualne niepokojące objawy. Powikłaniem urazu głowy może być krwotok w miejscu stłuczenia mózgowia. Również złamanie kości czaszki powoduje krwawienie i powstawanie krwiaka uciskającego mózgowie. Do krwawienia dochodzi wskutek uszkodzenia naczyń krwionośnych. Mózg chroni czaszka, oraz opony mózgu: twardówka, pajęczynówka oraz opona miękka. W zależności od tego, które naczynia krwionośne zostały uszkodzone wskutek urazu oraz biorąc pod uwagę lokalizację krwawienia wyróżnia się krwiaki nadtwardówkowe (krew gromadzi się pomiędzy kością czaszki a oponą twardą), krwiaki podtwardówkowe (krew gromadzi się pomiędzy oponą twardą a tzw. pajęczynówką), krwawienia podpajęczynówkowe oraz śródmózgowe. Powstałe w wyniku krwawienia krwiaki śródczaszkowe mogą wystąpić nawet kilka dni po urazie głowy – występuje tzw. okres przejaśnienia po urazie. Powstałe krwiaki po rozpoznaniu wymagają pilnej lub nawet nagłej interwencji chirurgicznej.

 

Czas upływający od chwili urazu do podjęcia skutecznych działań chirurgicznych mających na celu likwidację skutków pierwotnych urazu oraz zapobiegających obrażeniom wtórnym nazwano „złotą godziną”. W okresie złotej godziny należy opanować najgroźniejsze stany zagrożenia życia: ostrą niewydolność oddechową i niewydolność krążenia w postaci wstrząsu hipowolemicznego z powodu krwotoku. Obecnie najczęściej stosowane są działania oparte na zasadach ATLS (Advanced Trauma Life Support- zaawansowane techniki podtrzymywania życia u chorych, którzy odnieśli obrażenia). Istnieją określone zasady wg ATLS postępowania na miejscu wypadku. Zasada scoop and run (łap i pędź): rana drążąca klatki piersiowej, chory w głębokim wstrząsie w odległości 2-3min od szpitala. Zasada stay and play (zostań i działaj) - airway- drogi oddechowe, breathing- wentylacja, circulation- krążenie, disability- ocena stanu świadomości, exposure- badanie chorego, zaopatrzyć rany, fractures- unieruchomić złamania. Uraz głowy stanowi jeden z najgroźniejszych stanów zagrożenia życia. Bardzo często obowiązuje zasada stay and play! Takie działanie może zawodnikowi uratować życie.


Moje życie uratował kask. Dojechałem do domu. W momencie odstawiania roweru odebrałem telefon od anestezjologa z Kliniki Chirurgii Dziecięcej z prośbą o natychmiastową pomoc. Do Kliniki dotarłem już samochodem. Udało się opanować zagrażający życiu krwotok pooperacyjny u 16-latka. Po powrocie do domu zrobiłem jeszcze 14-kilometrowy trening biegowy. Uszkodzony kask oglądam kilka razy dziennie…

 

 

zdjecie

 

Profesor Artur Pupka 

Specjalista chirurgii naczyniowej, ogólnej, angiologii i transplantologii klinicznej, lekarz medycyny sportowej. Ekspert medyczny Akademii Triathlonu. 

(Ironman Zuich 2013, Half Ironman Susz 2012, 2013)

Artur Pupka

Artur Pupka

Specjalista chirurgii naczyniowej, ogólnej, angiologii i transplantologii klinicznej, lekarz medycyny sportowej. Kierownik Zakładu Chirurgii Endowaskularnej w Katedrze Chirurgii Naczyniowej, Ogólnej i Transplantacyjnej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Pracuje w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu na stanowisku kierownika jednego z oddziałów chirurgicznych kliniki. Tytuł naukowy profesora medycyny uzyskał w 2012 roku. Głowny temat zainteresowań zawodowych to zastosowanie biomateriałów w zakażeniach protez naczyniowych.

 

TRIATHLON

W lipcu 2012 roku wystartował w swoim pierwszym triathlonie, biorąc udział w zawodach Herbalife Triathlon Susz na dystansie długim. Po kilku miesiącach przygotowań (bez wcześniejszego doświadczenia w treningu wytrzymałościowym) ukończył go z wynikiem 6 godzin 21 minut. Od tego czasu ukończył wiele zawodów na dystansach:

1/4 Ironman (Garmin Piaseczno 2014, 2:34),

olimpijskim (Elemental Triathlon Olsztyn 2014 2:34),

Ironman 70.3 (Majorka 2014, 5:43)

Ironman: Zurich 2013 (14:34), Kopenhaga 2014 (12:48).

17 Liczba komentarzy:

  • ^ Margaretka środa, 01 stycznia 2014 09:36 Umieszczone przez: Margaretka

    Po przeczytaniu artykułu przypomniałam sobie „przygodę” z dzieciństwa.
    Jako dziecko bardzo lubiłam bawić się na placu zabaw, gdzie były różne huśtawki: dla mniejszych dzieci z oparciem a dla starszych bez oparcia. Ja mogłam się huśtać tylko na huśtawce z oparciem, bo rodzice uważali, że jest dla mnie odpowiednia. Ale to co zakazane najlepiej smakuje, więc pewnego dnia (uważałam przecież, że jestem „duża”) postanowiłam pohuśtać się na huśtawce bez oparcia tyle tylko, że zapomniałam, że na huśtawce bez oparcia trzeba się mocniej trzymać, jak sobie o tym przypomniałam to leżałam już pod huśtawką. Uderzyłam plecami i tyłem głowy o ziemię. Na szczęście nie straciłam przytomności, szybko się podniosłam, no bo to wstyd spaść z huśtawki. Usiadłam na pobliskiej ławce i wtedy poczułam jak boli stłuczona głowa, a boli mocno. Bałam się dotknąć z tyłu głowy, bo obawiałam się, że może będzie leciała krew, ale na szczęście nie leciała. Oj trochę sobie posiedziałam na tej ławce zanim wróciłam do domu. Głowa bolała jeszcze kilka dni, co dzień coraz mniej. A na huśtawki już nie miałam ochoty.
    Niektórzy w swoich „przygodach” mieli kask a ja? ... a ja po prostu dużo szczęścia:)))
    Dużo Szczęścia w Nowym Roku Wszystkim życzę!

    Ps. Fajnie, że w przygotowaniu są inne urazy:)

  • ^ Daśka wtorek, 31 grudnia 2013 14:10 Umieszczone przez: Daśka

    Świetny artykuł, daje mocno do myślenia, wyobraźnia mocno się uruchamia. Kiedyś również miałam podobną sytuację, ale nie jechałam rowerem, a konno. Spadłam i uderzyłam głową w beton... na szczęście miałam solidny kask - on również pękł, a moja głowa miała się wyśmienicie.
    Mam taką zasadę (nie ważne czy robię trening na rowerze czy konno), że ZAWSZE mam kask na głowie - ok, można być doświadczonym kolarzem, umieć wyśmienicie jeździć, ale już wiele razy przekonałam się o tym, że inni ludzie np. kierowcy samochodów niekoniecznie na nas uważają... kask to niewiele, a może nam uratować cały nasz dotychczasowy świat :)
    Czekam na kolejne artykuły!
    Pozdrawiam

  • ^ Artur Pupka niedziela, 29 grudnia 2013 18:53 Umieszczone przez: Artur Pupka

    Takie podziekowania jeszcze nie mialem:) Powiem: bardzo mile i ...przejmujace!
    Juz w przygotowaniu inne urazy:)

  • ^ Margaretka sobota, 28 grudnia 2013 23:55 Umieszczone przez: Margaretka

    Panie Profesorze! Super artykuł wpływający na wyobraźnię i wywołujący ciarki na plecach!

    Mój apel o noszenie kasku podczas jazdy rowerem wyrażę refleksyjnymi słowami piosenki zespołu Golden Life:

    „Życie choć piękne tak kruche jest
    Wystarczy jedna chwila by zgasić je
    Życie choć piękne tak kruche jest
    Zrozumiał ten kto otarł się o śmierć.”

  • ^ triathlonbyjanusz poniedziałek, 23 września 2013 18:23 Umieszczone przez: triathlonbyjanusz

    Pediatrzy wiedzą jak upadać:):):)

  • ^ Artur Pupka poniedziałek, 23 września 2013 14:41 Umieszczone przez: Artur Pupka

    Zapedzilem sie z tymi dziecmi!!! Jest gorzej! To badanie wykazujace, ze 94% nie zaklada kasku nie dotyczylo dzieci!!! Dzieci sa chyba madrzejsze... Dotyczylo PEDIATROW, o zgrozo!!! Pediatrow w Amsterdamie!!!!

  • ^ Paweł poniedziałek, 23 września 2013 14:38 Umieszczone przez: Paweł

    ludzie jeżdżący bez kasku nie mają wyobraźni, a stwierdzenia "ja jeżdżę ostrożnie" albo "mi się nigdy nic nie stało i nie stanie", "fryzura mi się popsuje", "jest w nim gorąco" są normą. nie biorą pod uwagę zewnętrznych czynników. rozpaczać będą jak coś się stanie. chciałbym zobaczyć jak "niedowiarki kaskowe" udowadniają, że kask był niepotrzebny/niebezpieczny przy upadku przy 45kmh na kamienistym zjeździe (kask nieprzeżył a ja tak:), ale widząc kask to nie wiem co by było bez niego, a raczej czego by nie było).

  • ^ triathlonbyjanusz poniedziałek, 23 września 2013 14:35 Umieszczone przez: triathlonbyjanusz

    I, kontynuujac to co zaczął profesor,to że są badania na temat szkodliwości kasków to nie wiele znaczy. Ja kiedyś na blogu podawałem linka do badań, w których dowiedziono, że znak zodiaku lub faza księżyca w jakiej się urodziliśmy ma silną korelację z chorobą na którą umrzemy...:)

    TEDx , w przeciwieństwie do TEDow, często goszczą dziwnych/kontrowersyjnych ludzi, którzy w normalnych TEDach nigdy by sie nie ukazali.

  • ^ Artur Pupka poniedziałek, 23 września 2013 14:21 Umieszczone przez: Artur Pupka

    Analiza wypadkow rowerowych wykazuje, ze najczesciej dochodzi do nich na drogach wewnetrznych, a takze w miastach i dotyczy kierujacych rowerami miejskimi. Na ciezkosc urazu wplywa brak ostroznosci i zly stan techniczny roweru. Dlatego tez forma trenujacych i dbalosc o rower zmniejszaja czestosc i ciezkosc urazow (to statystyki, a nie moje dywagacje!). Do urazow najczesciej dochodzi przez zderzenie z pojazdami mechanicznymi, zwykle na skrzyzowaniach. Czesto wplyw na wypadek ma jazda rowerzysty pod wplywem alkoholu. W ponad 90% wine ponosza rowerzysci (mowie o ruchu miejskim i nie odnosze sie do naszych obserwacji podczas treningow). No i dzieci. 6-krotnie wzrasta ryzyko smierci w czasie urazu glowy. Znamienny jest przyklad rodzicow. Jesli oni stosuja kaski to dzieci rowniez. Okazalo sie, ze w Amsterdamie 94% dzieci jezdzi bez kasku, chociaz 91% wie o zagrozeniach! No i jeszcze jedno. Ja widzialem "wyplywajacy" mozg po urazie glowy. Bez kasku. Czy to rower, czy to motocykl... Mowiacy o "szkodliwosci" noszenia kasku tego nie widzieli....

  • ^ Piotr Szulc poniedziałek, 23 września 2013 13:27 Umieszczone przez: Piotr Szulc

    Z medycznego punktu widzenia jazda w kasku dla znacznej części populacji "homo sapiens" jest bez sensu... myślę że ci którzy jeżdżą bez kasku po prostu podświadomie zdają sobie sprawę że nie bardzo kask miałby co chronić ,brak jakichkolwiek istotnych ,z medycznego i społecznego punktu widzenia , tkanek miękkich w puszce czaszki powoduje że naprawdę istotnym zagadnieniem staje się ciężar kasku i "obciach" !
    Reasumując po co jeździć w kasku jak nie ma mózgu bo cały układ nerwowy zaczyna się w okolicy 3 i 4tego kręgu szyjnego ?

  • ^ Lukaszz poniedziałek, 23 września 2013 13:12 Umieszczone przez: Lukaszz

    A ja ostatnio wpadłem na bardzo ciekawe opinie o kasku, trochę odmienne od wyżej przedstawionych :)

    http://www.youtube.com/watch?v=07o-TASvIxY&feature=share&noredirect=1

    Tylko nie hejtujcie :)

  • ^ arkadiusz cichecki poniedziałek, 23 września 2013 10:50 Umieszczone przez: arkadiusz cichecki

    Niestety z wiekiem nagminnie przytrafia się popełnić jakieś fo pa! Do swojego komentarza zapomniałem dołączyć wyrazy uznania i podziękowania dla Profesora za popełniony artykuł! :-)

  • ^ Bogusław Pergoł poniedziałek, 23 września 2013 10:36 Umieszczone przez: Bogusław Pergoł

    Moje dzieci jeżdżą do szkoły na rowerze (oczywiście w kaskach), ale jak patrzę na to co sie dzieje na drogach (na moim osiedlu prawie nie ma ścieżek rowerowych, więc córki jeżdżą ulicą), to naprawdę strach. Także dla mnie każdy wyjazd szosówką to jedna wielka niewiadoma. I jak tu trenować...?

  • ^ triathlonbyjanusz poniedziałek, 23 września 2013 09:15 Umieszczone przez: triathlonbyjanusz

    Bardzo fajny tekst, dzięki!

  • ^ marcin konieczny poniedziałek, 23 września 2013 08:42 Umieszczone przez: marcin konieczny

    Professorrrrrrreeee. Świetny tekst!
    Sam w 2007r miałem wypadek (zderzenie czołowe z samochodem) gdzie uderzenie głową o asfalt na szczęście NIE skończyło się urazem głowy... ale od tamtej pory nawet wyjazd nad jezioro na trening pływacki (a mam raptem 1,5km) - tylko w zapiętym kasku!

  • ^ MKB poniedziałek, 23 września 2013 08:34 Umieszczone przez: MKB

    Dzięki Arturze, bardzo ważny temat, o którym czasami lepiej nie myśleć, bo o niebezpieczeństwo ocieramy się za każdym razem będąc na rowerze. Nie wiem czy ktoś wie ale aktualnie jedna z najlepszych triatlonistek (muszę przyznać moja ulubiona, po prostu bijąca radością i optymizmem) Camilla Pedersen (mieszka nie daleko ode mnie...miałem przyjemność kilka razy ją podglądać), będąca w życiowej formie (dla mnie była faworytką nr 1 do zwycięstwa na Hawajach) znajduje się w śpiączce. Tutaj link:

    http://www.swimmersdaily.com/2013/09/04/danish-triathlon-european-champion-camilla-pedersen-coma-bike-crash/

    Camilla upadła w czasie treningu rowerowego (do Kony) próbując ominąć grupkę dzieci, które nagle wybiegły na ścieżkę rowerową...Wypadek miał miejsce w miejscowości Esbjerg (DK) 03.09. Na dzień dzisiejszy (23.09), Camilla jest wciąż przetrzymywana w śpiączce, a to, z rodzinnego doświadczenia i z tego co wiem, już troszkę długo i raczej standardem nie jest...ale oczywiście nadzieja na dobre zakończenie jest. Nie będę jakoś więcej komentował, każdy z nas ma swoją wrażliwość, przemyślenia itd.

  • ^ arkadiusz cichecki poniedziałek, 23 września 2013 08:21 Umieszczone przez: arkadiusz cichecki

    Bezdyskusyjnie powinniśmy jeździć w kaskach! Podczas swojej rocznej przygody z triathlonem dwukrotnie przekonałem się o korzyściach płynących z posiadania kasku! Raz na własnym tyłku a precyzując na głowie, kiedy to zmieniając nastawienie MP3, jednocześnie zjeżdżając z asfaltu na szutrową drogę dałem nura! Owszem czułem później kręgosłup szyjny ale łeb cały! Nawiasem - już nie słucham muzyki jadąc rowerem... :-) Drugi raz podczas jazdy grupowej, kolega kaskiem sprawdzał twardość asfaltu. Na szczęście nic się nie stało... A propos kasku! Czy ktoś mógłby polecić jakiś kask czasowy?

Zostaw komentarz

Upewnij się, że wypełniłeś wszystkie wymagane pola oznaczone gwiazdką (*).
Dozwolony jest podstawowy kod HTML.

Blogi

Ostatnie wpisy Pokaż wszytkie

stat4u
Website Security Test