brett sutton
Home Aktualności Paratriathlon Ironman? Może i ja się kiedyś odważę - Tomasz Hamerlak

Ironman? Może i ja się kiedyś odważę - Tomasz Hamerlak

piątek, 07 sierpnia 2015 Napisane przez  Aleksander Zaniewski

Na swojej stronie internetowej pisze o sobie tak: "W wieku 15 lat straciłem nogę, ale to nie nowotwór i nie amputacja mówią o tym, kim jestem. Nie definiuje mnie przebyta choroba ani to, czego zrobić nie mogę. W życiu skupiam się na osiągnięciu tego, co jest możliwe, a możliwe jest wszystko. Spełniam swoje marzenia i nie poddaję się łatwo. Wierzę, że sukces jest możliwy, gdy włoży się w jego realizację ciężką pracę i determinację. Warto korzystać z życia, doceniać każdą jego chwilę i wykorzystać swój czas na maksa. Ja staram się to robić najlepiej, jak potrafię.Jestem sportowcem, lekkoatletą, brązowym medalistą olimpijskim, wielokrotnym mistrzem Polski, wicemistrzem świata na dystansie maratonu i kilkukrotnym medalistą mistrzostw Europy. Regularnie staję na podium maratonów na całym świecie. Wyścigi wózków są moją pasją i stylem życia.W moich sportowych planach zawsze wspiera mnie rodzina, przyjaciele i trener. Bez nich wiele rzeczy nie byłoby możliwych, bo sukces to gra zespołowa."

 

Zapraszamy na wywiad z Tomkiem Hamerlakiem, który wystartuje w sztafecie podczas Herbalife Ironman 70.3 Gdynia! Rozmawia Aleksander Zaniewski. 

 

Aleksander: Dlaczego zdecydowałeś się na wzięcie udziału w IRONMAN? 

Tomek: Nigdy nie startowałem w tego typu zawodach. Jest to dla mnie zupełnie coś nowego, a ja lubię próbować nowych rzeczy i stawiać sobie nowe wyzwania. W sztafecie łącznie z Joanną Mendak i Rafałem Wilkiem mamy dużą szansę wykręcić bardzo dobry czas. Nie mam żadnego doświadczenia w triathlonie. Słyszałem tylko o nim z opowieści. Jeden z zawodników z czołówki światowej, z którym się ścigam, Hiszpan, brał udział w IRONMANie na Hawajach. Kto wie, może kiedyś ja się odważę to zrobić. 

 

A: A o zawodach IRONMAN w Gdyni jak się dowiedziałeś? 

T: Dowiedziałem się od prezesa PZSN Łukasza Szeligi, który opowiedział mi na czym polega cała impreza. 

 

A: Czy masz doświadczenie w innych sportach niż ściganie się na wózkach?

T: Zawsze byłem osobą bardzo aktywną sportowo. Przed tym jak w wieku 15 lat zachorowałem i amputowano mi nogę, ćwiczyłem karate. Po przebytej chorobie chciałem robić coś więcej i zacząłem trenować pływanie. Trwało to 2,5 roku. Brałem nawet dwukrotnie w mistrzostwach Polski. Właśnie na pływali poznałem mojego, byłego już trenera Zbyszka Barana. Zbyszek był blisko lekkoatletyki i pewnego dnia zaproponował mi, żebym spróbował wyścigów na wózkach. Mam też do dyspozycji handbike. Myślę, że mógłbym zrobić całego IRONMANa 70.3 w Gdyni. Czyli popłynąć, wsiąść na rower i na końcu na wózek. Dla mnie dystans 21 km to nie jest dużo. Na codziennym treningu przeciętnie pokonuje 50 km. Moim głównym dystansem, na którym się ścigam, i który lubię, jest pełny maraton. Nie muszę się jakoś ekstra przygotowywać.  Z tą formą, którą mam teraz wiem, że jestem w stanie zrobić dobry wynik, bo jestem dobrze przygotowany do całego sezonu startowego. Myślę, że nie będzie to problem. IRONMAN 70.3 będzie pewnym elementem przygotowawczym w całym przygotowaniu do zawodów, które czekają mnie w drugiej połowie sezonu. Najważniejszą imprezą będą Mistrzostwa Świata na krótkim dystansie w Katarze. Będę również startował na krótkich dystansach na różnych zawodach, gdzie będę walczył o klasyfikację na Igrzyska Paraolimpijskie do Rio 2016.  

 

A: Tomek, opowiedz nam jak wygląda twój zwykły dzień treningowy?

T: Pobudka czasami bywa o 5 rano, jak moja córeczka wstaje. Jeżeli jest możliwość ,to wstaje ok 6. Później śniadanie - musi być coś lekkiego np.  płatki owsiane z miodem, coś, co daje energię na dłużej i jednocześnie nie obciąża układu pokarmowego. Ok 9 – 10 ruszam na trening, który przygotowuje mi mój trener Jakub Pieniążek. Trening jest zróżnicowany i każdego dnia wygląda trochę inaczej. Na wózku spędzam od 2 do 3 godzin i pracując na różnych zakresach tętna. Po treningu właściwym muszę trochę odpocząć, pójść na odnowę, czy do fizjoterapeuty. Ostatnie zmienił mi się trochę plan treningowy ponieważ pracujemy z Jakubem nad lepszym finiszem. Dlatego też muszę ćwiczyć na siłowni, włączać w plan treningowy fitness. Trenuję 7 dni w tygodniu. Dietę układam sobie sam, bez pomocy specjalisty. Również wspomagam się odżywkami, które też sam dobieram. W suplementy zaopatruję się u zaprzyjaźnionej firmy, z którą współpracuję od dawna. 

 

A: Paratriathlon stał się nową dyscypliną paraolimpijską. Po raz pierwszy wystartuje na paraolimpiadzie w Rio Dejaniro w 2016 roku.  Jakie twoim zdaniem paratriathlon ma perspektywy?

T: Na świecie paratriatlon ma wielu zwolenników i sympatyków, a fakt, że będzie to nowa dyscyplina paraolimpijska tylko przysporzy mu nowych zawodników i fanów. Na moim przykładzie mogę powiedzieć, że spokojnie mógłbym przygotować się do startu indywidualnego. Nie ma tutaj przeszkód jeżeli chodzi o przygotowanie i połączenie dyscyplin. Jest to sport wytrzymałościowy i w pewnym sensie podobny. Takich zawodników na świecie będzie coraz więcej ponieważ wzrośnie prestiż tego sportu. Można to robić i ma to przyszłość. Jeżeli chodzi o Polskę to może być już inaczej. Problem jest w tym, że osób, które ścigają się na wózkach, jest na teraz może 35. Większość to osoby mające problem z chodzeniem. Bieg zastępują jazdą na wózku, jako formę biegu. W tym momencie powstaje problem, bo jej nas naprawdę mało. Tutaj brakuje kogoś, kto by zachęcał osoby niepełnosprawne do uprawiania sportu. Ja z wykształcenia jestem trenerem i mógłbym trenować, ale po prostu nie ma kogo. 

 

A: Czy wasz start w IRONMAN 70.3 ma szansę zainspirować niepełnosprawnych do uprawiania sportu i uświadamiać, że sport jest wspaniałą formą rehabilitacji nie tylko fizyczną, ale też psychiczną?

T: Każda aktywność i pokazanie nas może zainspirować każdą osobę, która np. po wypadku trafia na wózek, czy w inny sposób staje się niepełnosprawna. Pokazanie, że będąc osoba niepełnosprawną można robić tak naprawdę wszystko, uprawiać praktycznie każdą dyscyplinę sportu jest dobra. Im więcej pokazuje się sportowców niepełnosprawnych w mediach, tym lepiej. Informacją jaką osoby po wypadkach dostają w szpitalu jest znikoma. Te osoby przeżywają ogromny szok, a nikt nie podsuwa im pomysłów, co mogą robić dalej. Sport jest pomysłem i sposobem, żeby robić coś więcej i wrócić do normalności. Każda taka inicjatywa, pokazanie tego w telewizji i w każdym innym środku przekazu jest super, bo pomaga dotrzeć do osób z niepełnosprawności i ich zainspirować. 

 

hamerlak2

 

A: Jak oceniasz w Polsce poziom integracji sportowców niepełnosprawnych  i pełnosprawnych 

T: Mam kontakt z zawodnikami pełnosprawnymi. Startuję w diamentowych ligach z czołówką polski, z Tomkiem Majewskim, z Lewandowskim. Brałem udział w Mitingu Kamili Skolimowskiej. Sportowcy pełnosprawni traktują nas jak sportowców, a nie jak osoby niepełnosprawne. Uprawiamy trochę inną dyscyplinę, ale nie jesteśmy inni i gorsi. Są na nas otwarci, wspierają nas i chcą z nami rozmawiać. Nie ma między nami żadnych barier. 

 

A: Co możesz powiedzieć o swojej dyscyplinie sportu w Polsce? 

T: Ja się ścigam 18 lat na wózkach. Jak zaczynałem to było nas ok 60 osób uprawiających tę dyscyplinę. Biegi masowe, które były organizowane miały kategorię wyścigi na wózkach. Nie było jeszcze handbików. Była trochę inna koniunktura. W sezonie miałem ok 25 startów w kraju i czasami nie wiedziałem gdzie startować. To się zmieniło. Od 2001 roku wszystko zaczęło podupadać. Było coraz mniej kategorii, wykruszali się kolejni zawodnicy i uprawiane tego sportu stawało się coraz droższe. Spowodowało to, że wielu zawodników przestało trenować i jeździć na zawody. Ja po tym okresie skoncentrowałem swoja karierę sportową na zachodzie. 

 

A: Co  było przyczyną takiego rozwoju sytuacji?

T: Pojawiły się handbiki, cześć zawodników przerzuciło się z wózków właśnie na nie, ale generalnie chodziło o pieniądze. Wcześniej były mniejsze koszty związane z uprawianiem tego sportu od tańszego sprzętu poprzez paliwo, noclegi na zawodach. Były też większe nagrody. Zawodnikom się to opłacało. W momencie kiedy nagrody zmalały do 1/3.  Na przykład Gdańsk, gdzie w 1999 roku nagroda za wygraną w maratonie wynosiła 4000 zł, a już w 2002 czy 2003 było 800 zł. Tak było z większością biegów. Te kategorie poznikały z kalendarza i zniechęciło to zawodników do startów. Organizatorzy zaczęli mieć problemy z finansami. 

 

A: Jak wygląda kwestia sponsoringu w twoim przypadku?

T: Ja od początku swojej kariery uważałem, że sponsoring jest bardzo ważny i starałem na własną rękę poszukiwać firm, które mogłyby mnie wesprzeć.  Szukałem znajomości i kontaktów. Sport, który uprawiam nie jest medialny u nas w kraju, więc nie zawsze było łatwo zainteresować potencjalne firmy. Długie lata borykałem się z problemami finansowymi. Mimo, że było ciężko zawsze jakoś dawałem sobie radę. W tym roku jest przełom. Mam dwóch fajnych sponsorów. Myślę, że dużo tutaj pokazały Igrzyska w Londynie. Paraolimpiada miała większe zainteresowanie od Olimpiady. Przyszło więcej kibiców. Brytyjczycy zrobili ogromną kampanie przed Igrzyskami i zainwestowali duże pieniądze w promocje. Ważne, że w Wielkiej Brytanii ta promocja jest cały czas, a nie tylko podczas dużych imprez. Zawodnicy niepełnosprawni są traktowani na równi z pełnosprawnymi i również mają takie samo finansowe wsparcie od rządu. U nas takie nie jest, często po za dużymi imprezami nic się nie dzieje. Dostrzegam jednak pewną zmianę na lepsze i bądź co bądź trochę na plus przez ostatnie lata się zmieniło. 

 

A: Kto jest twoim idolem wśród sportowców niepełnosprawnych? 

Długie lata moim idolem był Szwajcar, który od zawsze ze mną startował. Teraz ma już 54 lata, nazywa się Heinz. Jak jak wchodziłem w ten sport, to był on ikoną wyścigów na wózkach. Pamiętam, że jak stawał na starcie, to nikt nie próbował nawet go gonić. Był poza konkurencją. Teraz już z nim wygrywam, ale nadal jest bardzo mocnym zawodnikiem. 

 

hamerlak3

 

A: Co sądzisz o pomyśle pokazania, że sportowcy niepełnosprawnych przygotowują pełnosprawnych do triathlonu? 

T: Jeżeli patrzysz przez pryzmat niepełnosprawności, to zawsze znajdziesz różnice. Jeżeli patrzysz przez pryzmat sportu/wyczynu, to wszystko wygląda inaczej. Sport jest jeden i w sporcie wyczynowym nie ma znaczenia, czy ktoś jest niepełnosprawny. Fajnie, że teraz możmy się pokazać. U nas wszystko rozbija się o przekaz. Nie dziwię się, że w Polsce traktują nas trochę jak gorszych sportowców. Nie pokazuje się nas na co dzień w mediach i nie edukuje społeczeństwa, że jesteśmy normalnymi wyczynowymi sportowcami, którzy trenują tak samo ciężko, albo i ciężej niż pełnosprawni sportowcy. Jeżeli nasz start w IRONMANie zostanie pokazany i pomoże zainspirować ludzi do działania i wzbudzi w nich motywacje, to myślę, że będzie to sukces. Tutaj jednak duża rola w osobach, które będą opowiadały tą historię. Mam na myśli redaktorów i dziennikarzy sportowych. Muszą oni posiąść podstawową wiedzę o nas paraolimpijczykach i sportach, w których się specjalizujemy, żeby dobrze móc to przekazać społeczeństwu.

Zostaw komentarz

Upewnij się, że wypełniłeś wszystkie wymagane pola oznaczone gwiazdką (*).
Dozwolony jest podstawowy kod HTML.

Blogi

Ostatnie wpisy Pokaż wszytkie

stat4u
Website Security Test