Polacy w Las Vegas. To już w ten weekend.

1
10

Craig Alexander, Michael Raelert, Richie Cunningham – to pierwsza trójka otwierająca listę startową wśród mężczyzn. Melissa Hauschildt, Kelly Williamson, Linsey Corbin – to pierwsze trzy kobiety na liście startowej. Już w ten weekend, 9 września, w niedzielę, rozegrane zostaną Mistrzostwa Świata w Las Vegas na dystansie 70.3.  Wystartują również Polacy, a wśród nich dobrze Wam znani z krajowego podwórka zawodnicy. Do MŚ zakwalifikowali się: Mikołaj Luft, Marcin Waniewski, Leszek Kubicki, Piotr Gąsiorowski, Krzysztof Staniszewski, Robert Stępniak, Ireneusz Korfini, Tomasz Jankowski, Grzegorz Zgliczyński, Alicja Medak. Nasi zawodnicy są od kilku dni w Las Vegas, przechodzą aklimatyzację, trenują i przygotowują się mentalnie na start w trudnych warunkach atmosferycznych. Wysoka temperatura i upał moze być ich największym przeciwnikiem. Jak przeczytacie w wywiadzie z Mikołajem Luftem, nawet na krótkim treningu traci się sporo płynów.

 

AT: Mikołaj, przyleciałeś do Las Vegas 30 sierpnia, miałeś więc czas na zapoznanie się z tym miastem, otoczeniem – jakie wrażenia?

 

MIkołaj Luft: Las Vegas to niespotykane miejsce. W bardzo trudnym klimacie założono miasto rozrywki, które funkcjonuje tylko dzięki tamie Hoover-a i produkowanym tam ogromnym ilościom energii zużywanej przez klimatyzację i systemy nawadniania. Bez tych rzeczy ciężko wyobrazić sobie tutaj życie. Klimat i krajobraz jest tu podobny, jak w Egipcie w środku lata, a więc można zapomnieć o cieniu drzew, czasem jednak zdarzają się chmury i ciepły deszcz. Na ulicach nie ma praktycznie nikogo, oprócz spotykanych teraz coraz częściej triathlonistów. „Normalni” ludzie poruszają się tu po bardzo szerokich ulicach równie szerokimi klimatyzowanymi samochodami. Wieczorem centrum Las Vegas przypomina miejsce, w którym trwa niekończąca się impreza sylwestrowa. W kasynach jednak atmosfera jest nieco inna. Trudno znaleźć kogoś ubranego we frak niczym James Bond, pełno jest za to sfrustrowanych, byle jak ubranych, zgarbionych ludzi, stukających bezmyślnie w automaty. Jak na razie Las Vegas nie skradło mojego serca.

 

{gallery}luft_vegas1{/gallery}

AT: Jak wyglądają Twoje ostatnie dni przed startem. Co i jak trenujesz, jak jesz i wypoczywasz? Zdradź nam trochę tej sportowej kuchni przygotowań. 

 

Mikołaj Luft: Przyjechałem do Vegas już 30 sierpnia, aby zrobić mocniejszy trening w tutejszym klimacie. W sobotę głównym akcentem był bieg w drugim zakresie, a więc tempo spodziewane w trakcie zawodów na 1/2 Ironmana, natomiast w niedzielę przejechałem ok. 40km w tempie startowym po trasie zawodów + 10km zakładki biegowej. Wydaje się to niezbyt dużo, ale tutejsza temperatura naprawdę daje w kość! Wystarczy powiedzieć, że w trakcie ponad 2-godzinnego treningu wypiłem 2,5 litra wody, a i tak skończyłem go mocno odwodniony. Od poniedziałku robię 2 lekkie treningi dziennie, walcząc z lekkim zatruciem (kolejna analogia z Egiptem?). Tutejsze przygotowania trochę odbiegają od BPS-u, który przeprowadzam będąc w domu. Gdy jestem na wyjeździe, z dala od codziennych obowiązków, mogę zrobić trochę więcej treningów i po każdym solidnie wypocząć. Przed ważnymi startami, stosuję dietę białkowa – od siódmego do czwartego dnia do startu, natomiast od trzeciego dnia przechodzę na węglowodany. Dzięki temu, po wypłukaniu glikogenu z mięśni i wątroby, kumuluję go więcej, gdy wracam do spożywania wielocukrów. Prócz tego, spożywając na początku tygodnia samo białko i lekkie warzywa, nie grozi mi przytycie przy obniżonej ilości treningu.

 

AT: A jak twoje samopoczucie? Nie miałeś problemów z przesunięciem czasu.


Mikołaj Luft: Przejście na czas Las Vegas (-9 godzin względem Polski) przyszło mi dosyć łatwo, bo jestem „nocnym Markiem”. Przynajmniej wreszcie wstaję naprawdę rano. Start mam zaplanowany w ostatniej serii, a więc o 7.50. Nie jest to dobra wiadomość, bo oznacza to finisz w samo południe w największym skwarze. Pływanie będzie bez pianek, bo woda ma ok. 27-28st. C. Tej części się specjalnie nie obawiam, zamierzam wywalczyć miejsce w czołówce i „trzymać nogi” dobrego pływaka przede mną. Część kolarska zaczyna się dosyć długim podjazdem, gdzie trzeba zachować zimną krew. Dalsza trasa prowadzi przez park narodowy, jednak słowo „park” bynajmniej nie oznacza zalesionego terenu, ale gołą pustynie, na której jedynym urozmaiceniem są częste podjazdy. Słowo klucz w tych warunkach, to „nawadnianie”! Trasa biegowa prowadzi betonowymi ulicami i ścieżkami rowerowymi i również jest pofałdowana i składa się z trzech pętli. Całą trasa z pewnością nie jest przeznaczona do bicia życiowych rekordów. Trudno mi wyrokować o miejscach, które są w moim zasięgu. Z pewnością zależy to głównie od zachowania sił na bieg oraz o umiejętności radzenia sobie z upałem – zarówno przeze mnie, jak i konkurencję.

 

vegas

 

Mikołaj, trzymamy kciuki za twój start i jak najlepsze miejsce. Życzyczmy sukcesów wszystkim Polakom, który w niedzielę staną do walki w Las Vegas. Czekamy na was na wirtualnej mecie, bo zawody będziemy śledzić „live” w internecie, na co już teraz Was zapraszamy. Jak zwykle uruchomimy czat i Ci, którzy będą chcieli oglądać zawody na żywo, będą też mogli dzielić się wrażeniami i w ten sposób kibicować Polakom.

 

1 KOMENTARZ

  1. zawody beda w Henderson a nie w LAs Vegas, pirwszy odcinek bedzie w „Las Vegas Lakes dzielnicy Henderson, ktora jest 38km od Las Vegas nastepnie przejazd ulicami Henderson a koncowy odcinek czyli bieg bedzie po ulicach Henderson w Green Valley wsrod drzew i temperatura nie powinna przekraczac 40C.
    W Henderson max. temperatura jest o godzinie 15.30. Porownywanie Egiptu do Henderson jest bledne, mieszkalem tam i mieszkam teraz tutaj od 18 lat na tej samej ulicy po ktorej beda biegac.
    Henderson do Las Vegas jest tak jak Beverly hills dla Los Angeles.
    Zycze moim rodakom powodzenia i bede z Polska flaga na finish line.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here